Wiadomości >  Wiadomości dnia

Samolot Malaysia Airlines mógł rozbić się na morzu. Na pokładzie było ponad 230 osób. Na lotnisku w Pekinie rozpacz

dżek, PAP
08.03.2014 07:02
A A A Drukuj
Na lotnisku w Pekinie ludzie czekali na swoich krewnych. Na wieść, że samolot zaginął, niektórzy wybuchnęli płaczem

Na lotnisku w Pekinie ludzie czekali na swoich krewnych. Na wieść, że samolot zaginął, niektórzy wybuchnęli płaczem (Fot. Andy Wong)

W pobliżu wybrzeża Wietnamu zaginął samolot linii Malaysia Airlines z 239 osobami na pokładzie. Boeing 777-200 wystartował ze stolicy Malezji, Kuala Lumpur, kilkadziesiąt minut po północy czasu lokalnego. Leciał do Pekinu. Kontakt z samolotem urwał się dwie godziny później. Podejrzewa się, że samolot się rozbił. Tych informacji nie potwierdzają jednak ani władze Malezji ani Wietnamu.
Przedstawiciel Malaysia Airlines poinformował, że na pokładzie Boeinga 777-200 znajdowało się 227 pasażerów, w tym dwoje dzieci i 12 członków załogi. W sumie 239 osób z 14 krajów, m.in. 153 Chińczyków, 38 Malezyjczyków, 12 Indonezyjczyków, siedmiu Australijczyków, czterech Amerykanów, trzech Francuzów, Holender i Austriak.

Krewni pasażerów rozpaczali na lotnisku

Na lotnisku zgromadzili się również krewni i bliscy pasażerów, którzy nie dolecieli do Pekinu. Ludzie płakali i skarżyli się na brak informacji o losach bliskich. - Mój syn miał tylko 40 lat, był takim dobrym człowiekiem. Co mam teraz zrobić? Oddałabym własne życie, żeby on nie zginął - krzyczała jedna z kobiet czekających na lotnisku, cytowana przez ABC News.

Inna kobieta opowiedziała stacji, że czekała na brata. - Przed startem wysłał mi sms, pisał, że już jest na pokładzie. Na lotnisku usłyszałam, że samolot nawet nie opuścił Chin. Dopiero moi rodzice, którzy oglądali wiadomości zadzwonili i powiedzieli mi, jak było naprawdę - tłumaczyła. Bliscy ofiar zostali ostatecznie odwiezieni busami do pobliskiego hotelu.

Gdzie jest samolot? "Wciąż go szukamy"

- Linie Malaysia Airlines potwierdzają, że malezyjskie centrum kontroli lotów Subang straciło kontakt z lotem MH370 o godzinie 2.40 - zakomunikował malezyjski przewoźnik. Poinformował także, że służby poszukiwawcze i ratownicze próbują zlokalizować zaginioną maszynę.

Zaginiony samolot "mógł rozbić się" na malezyjskich wodach terytorialnych - powiedział przedstawiciel wietnamskiej marynarki wojennej. Informacji o katastrofie nie potwierdzają malezyjskie władze.

Według wietnamskiego admirała Ngo Van Phata maszyna mogła runąć do morza 153 mile morskie od wietnamskiej wyspy Tho Chu. Wyspa leży na południowy zachód od południowego krańca Wietnamu.

Admirał zdementował wcześniejsze informacje mediów państwowych, z których wynikało, że Boeing 777-200 rozbił się na wietnamskich wodach terytorialnych. Z kolei malezyjski minister transportu Hishamuddin Hussein zaprzeczył, jakoby ustalono miejsce katastrofy. Media opublikowały zdjęcia tłustych plam ropy na wodzie w rejonie prawdopodobnego miejsca katastrofy:



Kontrolerzy stracili w nocy kontakt z samolotem

Wietnamscy kontrolerzy lotów stracili kontakt z samolotem, gdy ten prawdopodobnie znajdował się nad Morzem Południowochińskim, około 120 mil morskich na południowy zachód od południowego krańca Wietnamu.

Zgodnie z trasą lotu, maszyna miała lecieć w kierunku północno-wschodnim, nad Morzem Południowochińskim. Chińska agencja prasowa Xinhua podała, że malezyjska maszyna nie wleciała w przestrzeń powietrzną kontrolowaną przez Chiny, a jej piloci nie kontaktowali się z chińskimi kontrolerami lotów. Chińskie władze wysłały dwa statki, które pomogą w poszukiwaniach samolotu.

Malaysia Airlines to narodowe linie lotnicze Malezji. Wśród ekspertów cieszą się opinią bezpiecznych.



Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Tagi:

  • 13
  • 50