Wiadomości >  Wiadomości dnia

Dziennikarze mylili jego nazwisko, a teraz znają je wszyscy. Ukraiński bohater - płk Julij Mamczur

osi
07.03.2014 08:34
A A A Drukuj
Płk Julij Mamczur

Płk Julij Mamczur (Fot. Ivan Sekretarev (AP Photo/Ivan Sekretarev))

Choć nie uważa się za bohatera, wielu Ukraińców tak o nim myśli. O płk. Juliju Mamczurze usłyszał cały świat. Wszystko dzięki marszowi ukraińskich żołnierzy na bazę lotniczą Belbek. To on stanął na jego czele. "Teraz jest pewnie najbardziej znanym ukraińskim żołnierzem" - pisze "The Telegraph".
We wtorek 4 marca ukraińscy żołnierze z bazy lotniczej Belbek zdecydowali się na odważny krok. W marszu, nieuzbrojeni, niosąc ukraińskie flagi i śpiewając hymn narodowy Ukrainy, poszli na spotkanie z uzbrojonymi Rosjanami, pilnującymi dostępu do lotniska. Chcieli odzyskać swoją bazę. Na ich czele stanął płk Julij Mamczur - pisze "The Telegraph".

- Decyzja o marszu była właściwie spontaniczna - mówi Mamczur, którego nazwisko dziennikarze podawali wcześniej jako Mamczuk. Mylili też jego imię, nazywając go Jurijem. - To był hazard. Jesteśmy żołnierzami i mamy swoje obowiązki do wypełnienia. Po prostu chcieliśmy wrócić do pracy - Mamczur tłumaczy powody decyzji o zorganizowaniu marszu.

Rosjanie ostrzegali, że będą strzelać

Wszystko zaczęło się kilka dni wcześniej. 27 lutego zamaskowani mężczyźni w wojskowych strojach bez żadnych rozpoznawalnych oznaczeń opanowali ukraińską bazę lotniczą Belbek na Krymie. Dzień później rozszerzyli blokadę lotniska. Zajęli pas startowy, przez co niemożliwa była jego normalna praca.

Mężczyźni otoczyli też lotnisko, broniąc do niego dostępu ukraińskim wojskowym. Szybko okazało się, że blokady dokonali rosyjscy żołnierze, choć zaprzeczało temu dowództwo Floty Czarnomorskiej. Wobec tej patowej sytuacji działać postanowili ukraińscy żołnierze.

Rosjanie "przywitali" ich pochód strzałami ostrzegawczymi, grożąc, że jeśli się nie odsuną, zaczną strzelać do nich. Mamczur zdecydował się jednak podjąć negocjacje z Rosjanami. - Od początku nie było mowy o jakimkolwiek wystąpieniu zbrojnym przeciwko Rosjanom. Nie chciałem widzieć moich ludzi jako ofiary rzezi - mówi pułkownik w "The Telegraph".

"To nasz bohater" - pisali ludzie

Negocjacje nie przyniosły wiele - Rosjanie nie zgodzili się oddać Ukraińcom ich bazy, ale wpuścili część personelu na jej teren, aby mógł go patrolować wraz z nimi.

Mimo że marsz, na którego czele stanął Mamczur, nie do końca przyniósł zamierzony rezultat, pułkownik stał się znany na całym świecie. Jego zdjęcie szybko obiegło portale społecznościowe. "To nasz bohater" - podpisywali je ludzie. Z powodu nagłej popularności pułkownikowi, jak sam mówi, zdarzają się telefony o 2 w nocy w prośbą o wywiad.



- Rozumiem, że ludzie do mnie dzwonią, ale nie uważam się za bohatera. Zrobiłem tylko to, co do mnie należało - mówi Mamczur.

Kim jest ten ukraiński pułkownik? Urodził się w Humaniu w obwodzie czerkaskim. Do sił powietrznych wstąpił jako młody mężczyzna. Był pilotem myśliwców, jego kariera rozwijała się szybko. Od dwóch lat jest dowódcą taktycznej dywizji lotniczej w Belbeku.

Mamczur mieszka w Sewastopolu wraz z żoną Larissą. - Kochamy to miejsce. Sewastopol jest jednym z najwspanialszych miast na świecie - mówi Mamczur. - Cały Krym jest wspaniały. Do tej pory żyliśmy tu bardzo zgodnie - Rosjanie, Ukraińcy i Tatarzy. Teraz wszystko się zmieniło - dodaje.

"Brat przeciwko bratu. To jakieś wariactwo"

"Dla Mamczura, jak i dla wielu innych pracowników bazy lotniczej Belbek, pomysł, że mogą walczyć z Rosjanami, swoimi sąsiadami i krewnymi, jest prawie że absurdalny" - pisze "The Telegraph".

- To nie ma sensu. Ja sam nawet nie umiem powiedzieć, czy jestem Ukraińcem, czy Rosjaninem. To nie jest niczyj wybór - mówi Mamczur. - Moja żona jest Białorusinką, a jej matka Rosjanką. Wszyscy mamy krewnych po obu stronach. Mamy przyjaciół w Moskwie, którzy są zszokowani tym, co tu się dzieje - dodaje.

- Białoruś, Rosja i Ukraina to wszystko przecież Słowianie - mówi Mamczur. - Podziały to tylko formalność. Ktokolwiek wydawał rozkazy na Krymie, postawił brata przeciwko bratu. To jakieś wariactwo - dodaje pułkownik.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Tagi:

  • 52
  • 11
Komentarze (266)
Zaloguj się
  • aagnieszka1971

    Oceniono 408 razy 182

    Na dużych polskich forach pojawiają się natarczywe wpisy odnoszące się do ukraińskiego nacjonalizmu, banderowców itd. Zgodnie z zasadą dziel i rządź, ruskie służby próbują siać cyber-ferment wśród mniej zorientowanych użytkowników forów (vide młodzi ludzie, vide osoby nie znające dokładnie historii). Przypominam, że po opanowaniu Polski przez sowiecki Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej po II wojnie światowej (tzw. Polska lubelska), rozpoczął się zmasowany atak sowieckiej propagandy na środowiska związane z AK i podziemiem polskim. Żołnierze AK określani byli jako polscy nacjonaliści, a nawet polscy faszyści!! Teraz przyszła kolej na Ukraińców. Teraz oni będą nacjonalistami, banderowcami i całym złem jakie tylko wymyśli i opublikuje putinowski agent wpływu. Mają w tym wprawę. Wyćwiczyli się na Polakach i stosują dziś te same utarte, sprawdzone wzorce mącenia, dzielenia, podjudzania i podburzania jednych na drugich! Bo tylko w tym będzie ich siła.

  • Oceniono 123 razy 107

    Jedna rzecz mnie zastanawia - otóż w mediach, przynajmniej tych polskich kompletnie nie widzę relacji z reakcji zwykłych Ukraińców spoza Krymu na tą agresję. Nie pokazują ludzi którzy mają coś na ten temat do powiedzenia. Dziwne to bo w czasie prostestów na Majdanie było mnóstwo wywiadów z Ukraińcami a teraz wcale, najwyżej występują ukraińscy dziennikarze i politycy. Nie rozumiem jak to możliwe że ruscy anektują sobie część terytorium tego kraju a na samej Ukrainie jakby nic się w związku z tym nie działo ?!

  • zambrowski1

    Oceniono 146 razy 66

    Myślę, że Rosjanie po prostu zbaranieli i nie wiedzieli czy się śmiać, czy płakać, gdy ujrzeli przed sobą odział Ukraińców uzbrojonych w sztandar i hymn narodowy.

  • Oceniono 119 razy 29

    Chyba czegoś nie rozumiem. Od paru tygodni polscy dziennikarze zajmują się tylko Ukrainą. Z tego wynika, że Polska, jako pierwszy kraj na świecie, osiągnęła stan absolutnego szczęścia.Żadnych polskich problemów! Nie ma o czy pisać. A ja tego nie widzę! Coś mam z oczami? Żyję w enklawie, do której ten dobrobyt nie dotarł?

  • Oceniono 66 razy 14

    Coz, trzeba wam przypomniec co nasi sasiedzi mawiali nie tak wcale dawno "budeme lachiw rizaty"? Troche rozwagi, mosci panie i panowie. Umyjcie swoje brazowe nosy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX