Siemoniak: NATO nic nie robi? A skąd pani to wie? Trzeba zimnych głów, a nie publicznych debat i emocji

- W przestrzeni publicznej są setki dobrych rad, co należy zrobić. NATO robi swoje, nie ulega temu, by opowiadać o wszystkim, co robi - mówił w Poranku Radia TOK FM Tomasz Siemoniak, minister obrony. Dominika Wielowieyska zarzuciła jednak swemu gościowi, że Sojusz nie robi nic. - Skąd to pani wie? - odparł Siemoniak.
Gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku Radia TOK FM był Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej.

Dominika Wielowieyska: Wczoraj na wniosek Polski odbyło się spotkanie NATO. Jak pan ocenia jego rezultaty?

Tomasz Siemoniak: - Po raz czwarty w historii Sojuszu Północnoatlantyckiego było to spotkanie w trybie artykułu 4, który mówi o tym, że jeśli któryś z sojuszników dostrzega zagrożenia, oczekuje konsultacji i omówienia. Oceniam to posiedzenie pozytywnie. Ta pierwsza niedzielna reakcja Sojuszu opierała się na niepełnej wiedzy, co się dzieje. Wczorajsza dyskusja była głęboka i dała strukturom Sojuszu wnioski, co robić w najbliższych dniach.

Ale można odnieść wrażenie, że NATO jest bierne. Czytam komentarze, że NATO powinno zademonstrować swoją siłę. Tego nie ma.

- W przestrzeni publicznej są setki dobrych rad, co należy zrobić. Sojusz robi swoje, nie ulega temu, by opowiadać o wszystkim, co robi. W moim przekonaniu podjęte kroki dają właściwy obraz sytuacji.

Nie było żadnych kroków.

- Skąd to pani wie?

Może pan zdradzi jakiś?

- To jest dyskusja, w której od polityków, ministrów trzeba oczekiwać zimnych głów, a nie debat publicznych, w których ujawnia się szczegóły. NATO działa i podejmuje adekwatne do sytuacji kroki. Lepiej na tym poprzestać, a nie licytować się w mediach, kto co zrobił.

Opinia publiczna ma wrażenie, że Putin szantażuje cały świat, a Zachód jest tak podzielony, deliberuje, co zrobić, że sprawia to wrażenie słabości. Podczas igrzysk w Soczi USA wysłały do ochrony sportowców na Morze Czarne jeden ze swoich najnowocześniejszych okrętów. Teraz sytuacja jest mniej poważna?

- Igrzyska w Soczi były od dawna zaplanowane, nie ma co porównywać. Jasne, że NATO i UE działają w inny sposób niż państwa autorytarne. To 29 państw, które potrzebują czasu, by uzgodnić działanie. Proszę wierzyć, że w NATO znajdują się zawodowcy, którzy wiedzą, co należy robić w takich sytuacjach.

Czytam, że Flota Czarnomorska to raczej straszak niż faktyczna siła. Też pan tak uważa?

- Okręty to nie jest wielka tajemnica. Nie jest to najnowocześniejsza część floty rosyjskiej. Ale jeśli odnosić to do floty ukraińskiej, to z pewnością nowoczesna flota. Wydaje mi się, że te porównania, kto ile ma czołgów i okrętów, są złudne. Tu nie decydują liczby, ale systemy dowodzenia, broni, łączności. A jeśli chodzi o Flotę Czarnomorską, kwestią są nie okręty, a liczebności żołnierzy na Krymie. Ich niejasny status okazuje się czynnikiem, który zaostrza kryzys.

Kiedy Turcja alarmowała, NATO reagowało bardziej zdecydowanie. Chodziło zdaje się o rozmieszczenie rakiet Patriot.

- Nie porównujmy tych sytuacji. Na terytorium Turcji, członka NATO, spadły pociski z Syrii. Zginęli ludzie. Stąd ta sytuacja była zupełnie inna i NATO bardzo szybko podjęło działania. USA, Niemcy i Holandia wysłali broń przeciwlotniczą i skończyły się te ataki. Warto przypominać, że Ukraina nie jest członkiem NATO.

Nie jest, ale Polska się niepokoi. Był rozdźwięk w słowach urzędników. Gen. Koziej mówił, że zagrożenie istnieje, potem to było łagodzone. Jak pan to postrzega?

- Każdy dzień odmienia sytuację, trudno przewidzieć, co się wydarzy nazajutrz. Trzeba oceniać na zimno, nie ulegać fałszywym, emocjonalnym informacjom. Trzeba robić swoje i mieć świadomość, że ten kryzys może trwać bardzo długo. Nie należy więc ze wszystkich możliwości wystrzelać się w ciągu pierwszego dnia. Naszym osiągnięciem jest zebranie NATO, jutrzejsza Rada Europejska ws. Ukrainy. Nie wszyscy chcieli tej rady, wymagało to ze strony premiera usilnych zbiegów. To są istotne rzeczy. Co będzie się działo w najbliższych dniach? Trudno przewidzieć.

Pojawiały się w mediach informacje o ruchach F16, polskich wojsk. Cokolwiek się działo w polskiej armii w czasie kryzysu?

- Działo się to, co się dzieje na co dzień i czego pewnie nikt nie zauważa. W warunkach rozhuśtanych przez media emocji, które używały słowa wojna, pojawienie się żołnierzy czy transporterów jadących na poligon w Drawsku, kierunku zupełnie odwrotnym niż wschód, budziło emocje, kursowały w internecie zdjęcia. Nie ma innych aktywności poza tymi, które wynikały z rutynowego planu szkolenia wojsk. Nie ma do tego powodu. Ponadto funkcjonujemy w ramach NATO i wszelkie działania wymagałyby pewnych uzgodnień.




Więcej o:
Komentarze (74)
Siemoniak: NATO nic nie robi? A skąd pani to wie? Trzeba zimnych głów, a nie publicznych debat i emocji
Zaloguj się
  • ramzes-ra

    0

    A ja myślę ze sytuacja dojrzała do tego aby Polska bazując na ostatnich wydarzeniach na Ukrainie podjęła bezpośrednie rozmowy z USA na temat baz NATO w Polsce z rakietami Patriot oraz powrót do budowy tarczy antyrakietowej. I to nie broniącej przed rakietami z Iranu tylko broniącej nie tylko Polski ale Europy przed ewentualnym atakiem z Rosji.Po wydarzeniach na Ukrainie jest to bardzo istotne dla bezpieczeństwa Europy.

  • zigzaur

    Oceniono 1 raz 1

    "Będą operacje, które będziecie śledzić na ekranach telewizorów. Będą i takie, których nie zobaczycie."
    George W. Bush

  • witeral

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wiem czego ta pani Wielowiejska oczekuje. Wyłożenia wszystkich kart na stół? Podania Putinowi na tacy planów działania wypracowanego w gabinetach dyplomatów? Coraz mniej rozsądku i wrażliwości dostrzegam w jej pracy.

  • jan.w2

    Oceniono 5 razy -1

    Polandyjska armia nie jest zdolna do żadnych działań. Trepy i generalicja trzęsą portami na sama myśl, że może trzeba będzie ruszyć tłuste dupy i polatać trochę po polu, udając groźnych jak by bandyta putin doszedł do polabdyjskich granic od strony Ukrainy.

  • slawek_orzel

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawy jestem co mają do powiedzenia dziennikarze, którzy niedawno krzyczeli, że za dużo wydajemy na wojsko, które jest za duże, a tak w ogóle to może lepiej całkiem je zlikwidować, najlepiej niech NATO i amerykanie nas bronią, zabrać wojskowym emerytury i wydłużyć lata pracy do 67 itd. Mądry człowiek zapobiega głupi myśli, że jakoś będzie! Niech niektórzy dziennikarze będą bardziej wstrzemięźliwi w zadawaniu pytań, naprawdę nie wszystko musi wiedzieć opinia publiczna, szczególnie gdy tyczy to spraw obronnych w takiej sytuacji!

  • klemmm

    Oceniono 1 raz 1

    Mam nadzieję, że ona specjalnie zadawała takie pytania, bo jeśli mówiła szczerze, to z nią jest gorzej niż myślałem. Czy ona naprawdę zadała pytanie czemu nie możemy wysłać na Ukrainę rakiet patriot? A do Turcji mogliśmy. Ona serio nie dostrzega tu różnicy??? Albo dlaczego nie patrolujemy Krymu??? Martwię się o Ukrainę, ale NATO to nie policja światowa strzegąca porządku, tylko pakt dotyczący obronności moja ty śliczna.

  • zibi2050

    Oceniono 2 razy 0

    Jeżeli tzw: WŁADZA wpieprza się w sprawy innych, dużych i groźnych państw to my , narod MAMY ŚWIĘTE PRAWO I OBOWIĄZEK zadawać pytania i rzadać gwarancji naszego bezpieczeństwa!

  • pro-contra

    Oceniono 3 razy 1

    To wszystko nic. Najważniejsze, że Tusk uznał linię polityczną Putina jako swoją, osobistą zasługę.
    Tylko patrzeć, jak mu ośrodki władzy w Brukseli za to "podziękują".

    A dla Jankesów i tak dalej pozostanie lokajczykiem na posyłki.
    U nich jest w zwyczaju wyrzucać zużyte narzędzia.

  • tenare

    Oceniono 3 razy 3

    Na granicy polsko-ukraińskiej koncentrują się wojska NATO.
    Informacja jest z pewnego źródła.
    Fryzjerka mówiła, a manicurzystka potwierdziła. Wiedzą to od klientek - ukraińskich prostytutek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX