Ogromne nerwy w europarlamencie. Bruksela z niepokojem spogląda na Polskę i Platformę

Michał Kolanko
24.02.2014 20:46
Donald Tusk i Radosław Sikorski mogą powalczyć o najważniejsze unijne stanowiska

Donald Tusk i Radosław Sikorski mogą powalczyć o najważniejsze unijne stanowiska (Fot. Sławomir Kamiński, Wojciech Strozyk / Agencja Gazeta)

Wystartowała kampania do Parlamentu Europejskiego w Polsce. Od jej wyniku - a konkretnie od wyniku wyborczego Platformy - być może zależeć będzie nowy układ sił w europarlamencie. Bruksela z EPP na czele z niepokojem przygląda się więc spadającej w sondażach PO. Tymczasem dobry wynik partii Donalda Tuska pozwoli jemu i Radosławowi Sikorskiemu na poważnie powalczyć o najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej.
Kluczem do zrozumienia tego, jak działa Parlament Europejski - i jak istotne będą te wybory 25 maja - jest to, że liczą się w nim nie krajowe partie polityczne, ale przede wszystkim ich ponadnarodowe, europejskie odpowiedniki. Polscy eurodeputowani należą do różnych frakcji w PE. Te frakcje dzielą się w podobny sposób jak partie na krajowych scenach politycznych. Kluczowe z nich to chadecy (EPP), socjaliści (S&D) oraz liberałowie (ALDE). Politycy PO i PSL należą do EPP - największej i najbardziej wpływowej grupy w tej kadencji europarlamentu.

Parlament Europejski i jego specyfika

Od wyniku "macierzystych" partii politycznych w krajach całej Unii zależy układ całego parlamentu. I symulacje, w posiadaniu których są największe ugrupowania, pokazują, że utrzymanie dominacji chadeków w kolejnej kadencji wisi na włosku. Przewaga EPP 25 maja może wynieść od zaledwie siedmiu do dziewięciu miejsc. A od ich wyniku zależeć będzie podział stanowisk w nowym parlamencie. I to od wyniku Platformy w Polsce może zależeć, czy EPP utrzyma władzę w PE.

Dlatego w Brukseli panuje dość nerwowa atmosfera, w której zakulisowe rozgrywki przenikają do mediów dużo bardziej niż zwykle. Wszyscy zdają sobie sprawę, że chadecy poniosą straty, a do PE trafi znacznie więcej eurosceptyków. Pytanie, czy te straty będą tak duże, że przewagę zyskają socjaliści. To oznaczałoby polityczne trzęsienie ziemi w Brukseli. Po 25 mają będą trwać intensywne targi dotyczące stanowisk w najważniejszych komisjach, co ma kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o działania PE w przyszłej kadencji.

Podział stanowisk w Unii zależy też od wyniku eurowyborów

Wynik eurowyborów zaważy nie tylko na rozkładzie sił w PE. Od ich wyniku zależeć będzie też rozgrywka o najważniejsze stanowiska w Unii, przede wszystkim szefów Komisji Europejskiej, unijnej dyplomacji oraz Rady Europejskiej. Dzieje się tak ze względu na traktat lizboński, który zwiększa rolę PE. Przewodniczący najważniejszych stanowisk całej Unii zostaną więc wybrani w oparciu o wyniki eurowyborów.

Największe frakcje nominowały już swoich kandydatów na szefa Komisji, którzy w teorii będą toczyć kampanię na terenie całego kontynentu. Kandydatem socjalistów jest obecny przewodniczący PE Martin Schulz. Druga najważniejsza frakcja, czyli EPP, wybierze swojego kandydata na kongresie w Dublinie 6-7 marca. Największe szanse ma były premier Luksemburga Jean-Claude Juncker.

Szanse dla premiera Tuska i ministra Sikorskiego

Ale nawet jeśli EPP wygra wybory, to wcale nie jest przesądzone, że Juncker zostanie automatycznie nowym szefem KE. O tym, że tego automatyzmu wcale nie ma, mówiła kilka miesięcy temu Angela Merkel. Tu pojawia się jedna z szans dla Donalda Tuska, który może pojawić się w rozgrywce o stołek szefa KE po wyborach do PE.

W tej chwili to niemieccy eurodeputowani, którzy są członkami EPP, najmocniej lobbują w PE, by Tusk powalczył o któreś z unijnych stanowisk. Polska strategia sprowadza się do tego, że premier (zarówno bezpośrednio, jak i przez swoich pośredników) pozostawia w teorii wszystkie opcje otwarte, przynajmniej w tej fazie gry po 25 maja. Bo do rozdania są też inne stanowiska - np. w samej Komisji. Gra toczy się też o jak najlepsze portfolio dla polskiego komisarza. Jeśli EPP wygra wybory, to szefem unijnej dyplomacji zostanie najpewniej socjalista - czyli Martin Schulz.

Jeśli to socjaliści wygrają, Schulz zostanie szefem Komisji, a kandydat EPP - być może Radosław Sikorski - zostanie szefem unijnej dyplomacji. Otwarte pozostaje też pytanie o to, kto będzie przewodził Radzie. Panuje przekonanie, że ta funkcja pasowałaby premierowi Tuskowi dużo bardziej niż posada szefa KE. To naturalnie bardziej polityczne niż urzędnicze stanowisko. Radosław Sikorski jest też brany pod uwagę jako szef NATO. Kluczowy będzie moment bezpośrednio po wyborach, gdy jasny stanie się europejski układ sił.

Polska kampania uważnie obserwowana

Polska zaliczana jest w Brukseli do jednego ze "swing states" całej Unii. Nie tylko ze względu na rozmiary, ale także znaczenie Polaków w europejskiej rozgrywce na najwyższym szczeblu, polska eurokampania jest bardzo uważnie obserwowana. To od wyniku PO może zależeć, czy EPP utrzyma kontrolę nad europarlamentem i pośrednio nad całym procesem decyzyjnym w UE. A w tym momencie Platforma nie jest w dobrej sytuacji.

W ostatnim sondażu TNS partia Donalda Tuska traci 10 punktów procentowych do PiS. Taki wynik oznaczałby nie tylko utratę ponad ośmiu mandatów, ale także miałby duże przełożenie na sytuację wewnętrzną. Zachwiałoby to przywództwem Donalda Tuska i mogłoby rozkręcić ruchy odśrodkowe w Platformie - zwłaszcza przed wyborami samorządowymi.

Stratedzy PO liczą jednak, że będą to wybory, w których uda się zmobilizować wyborców we własnych grupach kluczowych w dużo większym stopniu niż w innej sytuacji, przede wszystkim ze względu na to, że są to pierwsze od lat wybory ogólnokrajowe. Atutem mają też być mocne nazwiska doświadczonych europosłów, którzy mogą się pochwalić wynikami w pracy w PE.

Platforma bardzo późno zaprezentuje listy do PE - w połowie marca - ale dzięki temu ma budować swoją pozycję już bezpośrednio w kluczowym okresie kampanii. Wtedy wyborcy będą bardziej zwracać uwagę na to, co się dzieje.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (593)
Zaloguj się
  • kieliszki

    Oceniono 1559 razy 707

    Ja myślałem, że oszustwa odkryli w PO, a tu się okazuje, że wg GW Bruksela martwi się, że ulubiona partia GW mogłaby nie wygrać. GW - masz nominację do żenady roku!

  • taka_sprawa

    Oceniono 635 razy 409

    Aż mi żal serce ściska, gdy pomyślę, że Donald może nie zrobić dalszej kariery w Europarlamencie. Koniecznie trzeba głosować na PO, bo inaczej będzie niepokój w Brukseli!!
    Ja pie.....

  • tupolew71

    Oceniono 762 razy 358

    Ha ha co za kłamliwe brednie. Urzędnicy w Brukseli w nosie mają losy funkcjonariuszy PO po porażce tej partii w wyborach. Im mocniej peowcy przegrają, tym lepiej dla Polski i dla Europy.

  • zalep

    Oceniono 415 razy 247

    Żenua.

  • anetakruk

    Oceniono 290 razy 134

    Około 70% polskiego prawa, to prawo unijne. Unia wpływa na nas bardziej, niż myślimy. Czy ktoś ma zamiar głosować na PO, PiS, PSL, SLD, Twój Ruch, lewicę czy prawicę - nieważne. Ważne, żeby iść i głosować.

  • junk92508

    Oceniono 229 razy 131

    Nigdy w życiu więcej nie zagłosuję na PO!

    To co wyprawiał Rostowski z budżetem woła o pomstę do nieba - żadnych reform poza wydłużeniem wieku emerytalnego! Wyższe podatki, kradziez 150 mld z OFE.

    A teraz już widzę jak się politycy PO śliną w TV na myśl o 20-30mld zł na nikomu niepotrzebne igrzyska w Krakowie...

    Ale za tą kasę PO chce kupić głosy tysięcy ludzi z Krakowa i okolic... bo im droższy ten miś... koniaczek ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX