Ustawa miała ratować małe szkoły. A jak jest? Nauczyciele na umowach o dzieło, a w wakacje - do urzędów pracy

Przekazywanie szkół miało być ratunkiem przed likwidacją placówek w małych, na ogół wiejskich gminach. Stało się jednak dla niektórych samorządów sposobem na znalezienie oszczędności.
Samorząd zgodnie z prawem może przekazać szkołę osobie prawnej lub fizycznej - najczęściej jest to jakaś fundacja lub stowarzyszenie złożone przez rodziców - tylko wtedy, gdy chodzi do niej nie więcej niż 70 uczniów.

- Pomysł powstał, aby ratować niektóre wiejskie szkoły, które były masowo zamykane - wyjaśnia wiceminister edukacji Przemysław Krzyżanowski. - Szkoły, do których chodziło 30-40 uczniów, były po prostu likwidowane, pozostawała pustka. A dzięki temu przepisowi wiele szkół w Polsce zostało uratowanych - przekonuje.

Z ministrem w pełni zgadza się prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. - Utrzymanie szkoły siedmio-, dziewięcio- czy jedenastoosobowej, bo i takie były, było głęboko nieracjonalne ze względu na koszty jednostkowe, jakie te szkoły generowały na jednego ucznia - przypomina prezes ZNP. Jednocześnie dla Sławomira Broniarza jest oczywiste, że lepiej, żeby szkoła przetrwała, niż miałaby być zlikwidowana.

Związek poparł więc nowelizację ustawy o systemie oświaty z 2009 roku, i tym samym pojawiła się możliwość przekazywania szkół przez samorządy.

Oszczędności? Np. na Karcie nauczyciela

Część samorządów skorzystała z możliwości. Zdarzało się jednak, że przy tej okazji łamały bądź naginały prawo. - Dochodziło do przekazywania szkół bez względu na liczebność uczniów oraz szukania furtek - wyjaśnia prezes Broniarz. - Nie wliczano np. oddziałów zerowych, mimo że były one integralnym składnikiem zespołów szkół. Inny przykład: ze szkoły X przenoszono dzieci do szkoły Y, zmieniając im rejon.

Wszystko po to, żeby samorząd mógł oszczędzić. Jak? Szkoła przekazana jest przecież nadal jest szkołą publiczną. - Oczywiście nie mogą być pobierane żadne dodatkowe opłaty, a także muszą być takie same zasady rekrutacji jak w innych szkołach publicznych. Jedyna różnica, która pojawia się przy przekazaniu szkoły, polega na zmianie formuły zatrudnienia nauczycieli - wyjaśnia wiceminister Krzyżanowski. Oznacza to, że po przekazaniu szkoły fundacji czy stowarzyszeniu mogą oni zapomnieć o Karcie Nauczyciela, czyli między innymi osiemnastogodzinnym pensum.

A to oczywiście nie podoba się ZNP. - W wielu przypadkach, kiedy dochodzi do przekazywania szkół, mamy do czynienia z takim XIX-wiecznym obrzydliwym kapitalizmem - uważa Sławomir Broniarz. Jego zdaniem wykorzystywana jest sytuacja, w której pracujący w małej gminie nauczyciele po prostu nie mają wyboru. Dlatego zdarza się, że niektórzy z nich są zatrudniani na umowy-zlecenie lub umowy o dzieło. - Są nauczyciele, którzy pracują od 3 września do 28 czerwca - mówi prezes Związku. - W wakacje mają wolne i mają obowiązek zarejestrować się w urzędzie pracy - dodaje.

Ale, jak pisała już Anna Gmiterek-Zabłocka, są też sytuacje, kiedy nauczyciel jest zatrudniony na etat, tyle tylko że oprócz prowadzenia lekcji zajmuje się także grabieniem liści na terenie szkoły.

Przekształcenie ratunkiem dla nauczycieli?

Wiceminister Przemysław Krzyżanowski zdaje sobie sprawę, że utrata uprawnień wynikających z Karty nauczyciela nie jest dla nauczycieli niczym przyjemnym. Ale z drugiej strony zauważa, że przekształcenie szkoły także dla nich może być jedynym ratunkiem. Bo likwidacja szkoły w niektórych wiejskich gminach oznaczałaby dla nauczycieli utratę jedynej sensownej pracy.

Więcej o:
Komentarze (5)
Ustawa miała ratować małe szkoły. A jak jest? Nauczyciele na umowach o dzieło, a w wakacje - do urzędów pracy
Zaloguj się
  • iremus

    Oceniono 3 razy 1

    Solidarność nauczycielska wspólnie z wybitnym elektrykiem z ikoną w klapie walczyła OTAKE POLSKE !!! Co tu komentować? Trza chwalić ikonę z klapy.

  • korcia2000

    Oceniono 7 razy 5

    Państwo, które oszczędza na edukacji, ma marne perspektywy na przyszłość!

  • wodakrolewska

    Oceniono 5 razy 5

    Kolejna parodia centralnie manipulowanej POlski.
    Jak władza potrafi wychować dzieci bdobrze jest pokazane w "folwarku zwierzęcym".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX