"Robiłem to, co robiłem, z pełną świadomością". Kontrowersyjny polski szpieg o kulisach swojej pracy [FRAGMENTY KSIĄŻKI]

Dla opozycji "wyjątkowo niebezpieczny", był jednym z dwóch negatywnie zweryfikowanych agentów PRL-owskiego wywiadu. Po 1989 r. był dla polskich służb tak cenny, że mimo negatywnej weryfikacji, wrócił do współpracy z wywiadem, tym razem wojskowym. W książce "Zawód: Szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim" Paweł Reszka i Michał Majewski "przesłuchali" byłego asa wywiadu. Oto, co im powiedział [FRAGMENTY KSIĄŻKI].
Michał Majewski i Paweł Reszka w swojej książce "Zawód: Szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim" (możesz kupić ją >>>>TUTAJ) ustami samego Makowskiego opisują jego młodość, pracę w wywiadzie w Polsce i za granicą, działanie przeciwko polskiej opozycji, zwolnienie ze służby i późniejsze działania na styku polityki, biznesu i wywiadu, w których doskonale się odnalazł.

Makowski dla jednych będzie tylko aparatczykiem komunistycznego systemu. Dla innych - niezwykle sprytnym, zdolnym szpiegiem, który po upadku systemu, w którym pracował, umiał wykorzystać nowe możliwości, jakie otworzyły się przed nim po końcu zimnej wojny. Pochodził z "resortowej" rodziny - jego ojciec Czesław był wiceszefem wywiadu PRL. Makowski junior trafił do zawodu przez ojca. W PRL-owskiej szkole szpiegów w Kiejkutach miał być najzdolniejszy na roku.

Fragment książki "Zawód: Szpieg":

Michał Majewski, Paweł Reszka: Uczyli was w Kiejkutach obchodzenia się z kobietami? Podrywania, kokietowania?

Aleksander Makowski: - Nie. Oczywiście sprawy damsko-męskie przewijały się przy kolejnych omawianych przypadkach. Głównie jak wykorzystywać kobiety w pracy wywiadowczej. Jak traktować kobietę agenta. Czy wolno się spoufalać. Kiedy, w jakim momencie.

Opowiedz o tym. To ciekawe.

W tamtych czasach w zasadzie wszyscy oficerowie byli mężczyznami. Rzadko bywało tak, że kobieta prowadziła kobietę. Zdarzało się, że agentka zakochiwała się w oficerze. Oczywiście są sposoby, jak to rozwiązywać, zniechęcać. Nie można uczucia ot tak olać, zlekceważyć, bo od miłości do nienawiści jest jeden krok. To są delikatne sprawy i o tym w szkole oczywiście się dyskutowało.

Ale zbytnie spoufalanie się z kobietami było dopuszczalne?

Najlepiej, jeśli nie ma tego typu bliskości między agentką a oficerem. Ale bywa i tak, że romans jest najlepszą formą pozyskania agenta. Tyle że potem nie możesz powiedzieć: "Mieliśmy romans, bo kazano mi cię zwerbować, ale teraz kończymy z tym i pracujemy jak oficer z agentką". Tak się nie da. Trzeba zachować umiar, zdrowy rozsądek. Wszystko musi być zrobione z taktem, subtelnie, bo to są wyjątkowo trudne i niebezpieczne sytuacje. Odrzucona kobieta potrafi bardzo zaszkodzić.

Werbowanie na uczucie jest OK? W sensie, że agent jest wtedy pewny?

Agent nigdy nie jest pewny.

Ale rozumiesz, o co pytamy?

Tak. Myślę, że tego typu werbunek należy traktować jako ostateczność. Najlepiej, jeżeli w relacji agent-oficer jest czysty biznes czy jakaś ideologia. Jeżeli jest uczucie, to wiadomo, że są też emocje. Emocje są zmienne, jednej i drugiej stronie trudno nad nimi zapanować. Wybuch uczucia może przesądzić o bardzo szybkim werbunku, ale potem może się stać polem minowym. Oczywiście najgorzej, jeśli oficer też się zakocha, bo w takim przypadku przestaje myśleć racjonalnie.

I co wtedy?

(...)

A kwestia wykorzystywania prostytutek?

Wiadomo było, że w wywiadzie do różnych działań wykorzystuje się prostytutki. Podstawianie dziewczyn może być skuteczną metodą. Są faceci, którzy wariują na widok ładnej kobiety.

Mieliście prostytutki, po które mogliście sięgać, jeśli chcieliście, by odegrały jakąś rolę w operacjach wywiadu?

W Biurze B, które zajmowało się obserwacją, była sekcja prowadząca wszystkie prostytutki w hotelach orbisowskich. Każda z nich była "na kontakcie". Jeżeli jakaś dziewczyna chciała funkcjonować w hotelu orbisowskim, musiała współpracować. Jeżeli nie współpracowała, to nikt jej do hotelu nie wpuścił. Inne hotele, te nieorbisowskie, obstawiała milicja. Nie było więc tam dziewczyn "niezrzeszonych". Przy czym te, które pracowały w hotelach orbisowskich, to był absolutny top. W zależności od potrzeb szło się do tej sekcji w Biurze B.

Sekcja rozrywkowa

Tam pracowały same kobiety, mężczyźni tych prostytutek nie prowadzili. I były negocjacje. Znając preferencje i upodobania naszego celu, mówiliśmy, kogo potrzebujemy, dowiadywaliśmy się, jakie dziewczyny są "na kontakcie".

W trakcie swojej kariery Makowski pracował m.in. w rezydenturze polskiego wywiadu w USA i w Rzymie, doskonale orientował się w europejskich realiach zimnej wojny.

Michał Majewski, Paweł Reszka: Był jakiś ranking przeciwników?

Aleksander Makowski: - W Europie podstawowym przeciwnikiem ze względów politycznych były Niemcy. Z oczywistych powodów. Kolejne najważniejsze rezydentury to Londyn, Paryż, no i Stany Zjednoczone. (...) Najbardziej ceniony był oczywiście wywiad brytyjski.

Bo ?

Najstarszy, największa ciągłość, najpewniejsze metody, najbardziej doświadczeni oficerowie. Wywiad niemiecki oczywiście był poważnym przeciwnikiem, ale wiedzieliśmy, że jest mocno spenetrowany przez Rosjan. (...) Ale polski wywiad swoje w NRF robił. Największa liczba nielegałów, która funkcjonowała w polskim wywiadzie, działała w Niemczech. Jako rodowici Niemcy.

Oficjalna kariera Aleksandra Makowskiego w polskich służbach specjalnych skończyła się w 1990 r. - jako jeden z dwóch oficerów został negatywnie zweryfikowany. M.in. dlatego, że przez większość lat 80. służył w Wydziale XI (ds. Zwalczania Dywersji Ideologicznej) - jednostce przeznaczonej do inwigilacji opozycji demokratycznej w Polsce. Makowski trafił tam z własnej woli na początku lat 80. W 1985 r., w wieku 34 lat, został szefem Wydziału XI i pełnił tę funkcję do 1988 roku.

Michał Majewski, Paweł Reszka: Mówisz, że się nudziłeś w wydziale amerykańskim.

Aleksander Makowski: - Dlatego napisałem raport o przeniesienie do kontrwywiadu zagranicznego, który był w strukturze wywiadu.

Dlaczego wybrałeś kontrwywiad? Przecież sam mówisz, że chciałeś robić inne rzeczy. Chciałeś być nielegałem, pracować w wywiadzie.

Chciałem robić to, co na placówce. Kontrwywiad zagraniczny oznaczał pracę operacyjną wymierzoną w inne wywiady. Zawsze byli jacyś oficerowie obcych służb do rozpracowania, do werbowania i tak dalej.

A jaka była odpowiedź naczelnika?

Zgodził się, ale nie był zachwycony, że chcę odejść z wydziału amerykańskiego. Byłem po placówce, doświadczony, znałem język.

A jednak nie poszedłeś do kontrwywiadu, tylko do Wydziału XI, jednostki wywiadu przeznaczonej do zwalczania opozycji. Legenda głosi, że robotę w Jedenastce zaproponował ci przy pisuarze Sławomir Petelicki.

Nie pamiętam. Wydaje mi się, że spotkaliśmy się na korytarzu. Wiedział, że idę do kontrwywiadu zagranicznego. "A po co będziesz tam szedł? Przyjdź do mnie". On był zastępcą naczelnika w Jedenastce. I, jak to on, toczył bój z naczelnikiem. Potrzebował wsparcia. Zgodziłem się i tak trafiłem do Jedenastki - wydziału do spraw zwalczania dywersji ideologicznej. Gdybym się nie natknął na Sławka, miałbym zupełnie inny życiorys. Są momenty w życiu, nie?

Wcześniej byłeś szpiegiem, wykradałeś sekrety. Teraz działałeś w Polsce przeciwko opozycji, a zacząłeś to robić w stanie wojennym. Nie miałeś wrażenia, że przekroczyłeś pewną granicę?

Opozycja zawsze była przez kogoś finansowana. Zawsze stał za nią jakiś wywiad. Jeżeli ja jestem oficerem wywiadu, to moje zadanie polega na ustaleniu źródeł tego finansowania, bo to nie jest normalna sprawa.

Nie mogli działać przez lata legalnie, to działali, jak mogli.

Opozycja rzeczywiście przez wiele lat działała nielegalnie czy półlegalnie, ale w latach osiemdziesiątych finansowanie znacznie się zwiększyło. W moich oczach była to po prostu operacja specjalna Amerykanów, Anglików i Francuzów - w głównej mierze, w mniejszym zakresie Szwedów. Moim zadaniem jako oficera wywiadu było ustalanie zakresu tego finansowania. I to robiłem. Mogłem albo to robić, albo się wypisać.

Wypisać? Sam się zapisałeś. To nie było tak, że ktoś cię zmuszał.

Tak, robiłem to, co robiłem, z pełną świadomością.

Książkę Pawła Reszki i Michała Majewskiego "Zawód: szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim" możesz kupić >>>>w sklepie Publio.pl.

Więcej o:
Komentarze (98)
"Robiłem to, co robiłem, z pełną świadomością". Kontrowersyjny polski szpieg o kulisach swojej pracy [FRAGMENTY KSIĄŻKI]
Zaloguj się
  • monika.bika

    0

    Zawsze intrygowali mnie szpiedzy i agenci. To musi być bardzo ciekawe zajęcie, niekoniecznie bezpieczne, ale może właśnie w tym tkwi tajemnica, by ciągle czuć wzrost adrenaliny. Coś o tym wiem, gdyż zainstalowałam w mieszkaniu ukrytą kamerę, bo miałam podejrzenia, że mój mąż mnie zdradza.Miałam duże opory, uważałam, że nagrywając go jestem wobec niego nie fair, no ale czułam, że to on był nie w porządku wobec mnie, no i chciałam znać prawdę.Zaczęłam szukać sklepu sprzedajacego podsłuchy. Byłam w kilku, aż w końcu w Alfatroniku, za radą sprzedawcy kupiłam kamerę, która mi odpowiadała. Razem z bratem zainstalowaliśmy ją w domu, no i niestety miałam rację. Mąż mnie zdradzał. Nagranie nie kłamało. A jaki był zdziwiony, gdy dowiedział się, w jaki sposób go nakryłam :)

  • notremak

    Oceniono 2 razy 0

    Gnojek-żigolak Tomek mógłby mu buty czyścić. Łącznie z tym swoim panem, malutkim żałosnym szczurkiem, którego nazwiska nawet nie chce się pamiętać. No i Odważnym, Pięknookim Antkiem.

  • Romek Atomek

    Oceniono 6 razy 2

    Bohater wybiórczej-człowiek znany z niszczenia opozycji demokratycznej, haha. Lemingi, wasz nowy guru, pan Makowski.

  • nakrecany_czolg

    Oceniono 6 razy 0

    ocieplanie wizerunku ubeckich szmat trwa w najlepsze na łamach szmatławca z czerskiej

    pluć wam w mordy to mało, dzieci zdrajców z KPP

  • perculator

    Oceniono 2 razy 0

    Ksiazka, dlaczego? Skonczyly sie inne zrodla dochodu, to najlatwiejszy sposob zarobku?
    A pozwalaja tak agentowi?

  • kardea

    Oceniono 7 razy 1

    A może byśmy się tak dowiedzieli kim/czym jest Aleksander Makowski DLA GAZETY WYBORCZEJ?
    Ja to postrzegam jako kolejną laurkę dla człowieka tamtego systemu. Jakoś mnie to nie dziwi. GW jest pod tym względem konsekwentna.

  • admcanarisfanclubpoland

    Oceniono 5 razy 3

    Makowski to powazny facet ktory stwierdzil ze wywiad cywilny w przeciwienstwie do wojskowego ma problemy z platnosciami.
    Jak chcesz sprzedawac informacje to tylko dla wojskowego bo mozesz byc pewny ze wynagrodzenie za twoja usluge bedzie uregulowane.
    Zmarnowal sie talent na sluzbie u biznesmenow a dzis sluzbami kieruja harcerze…..
    Jaki kraj takie losy.

  • vinogradoff

    Oceniono 11 razy 9

    O tym, ze opozycja w Polsce i Soldarnosc byla finasowana przez zagraniczne wywiady w ramach akcji biezacej swiadczy wiele faktow jak chocby ten, ze pan Walesa nigdy nie wystawil Zachodowi FAKTURY za wykonane zlecenie jakim byla utylizacja metodami pokojowymii czerwonej holoty w Demoludach i fakt, ze jak 3 maja 1983 czy tez 1984 roku opozycja zorganiizowala w Gdansku manifestacje a ZOMO spacyfikowalo o. 350 Demonstrantow i nastepnego dnia likanascie zespolow Kolegium do spraw Wykroczen ich karala walac,, z bomby,, max kary z zamienniikeim na grzywne to ksiadz katolicki ze skorzana teczka wypchana setkami tysiecy nowiutkich PLN-ow prosto z banku dowiadywal sie za Kogo ma juz wplacic te grzywne i placil za maniifestantow, ktorych ani nie znal ani nigdy na oczy nie widzial gdyz placil pod ich nieobecnosc albowiem jego zadaniem bylo placic grzywny za akzdego ukaranego a wiec w gre wchodzily juz miliony PLN-ow a przeciez jak kazdy wie, Koscil jest od brania a nie od dawania i ze swoich NIGDY by ani zlamanego grosza za nikogo nie zapalcil boe nie jest to we zwyczaju Kosciola katolickiego w Polsce i nie tylko w Polsce.

  • smiki48

    Oceniono 13 razy 3

    Najważniejsza informacja artykułu. W 1989 roku zostało negatywnie zweryfikowanych tylko DWÓCH oficerów wywiadu. Co to znaczy. Praktycznie wszyscy oficerowie służb PRL przeszli do służb III RP. I jeśli jeszcze ktoś wierzy, że to nie służby budowały obecnie obowiązujący system, to jest bardzo naiwny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX