Bp Polak: Naczelny Sąd Administracyjny ingeruje w sprawy Kościoła. Niech zmieni orzecznictwo, bo konkordat...

16.01.2014 20:42
Jasna Góra. Biskup Wojciech Polak na briefingu prasowym

Jasna Góra. Biskup Wojciech Polak na briefingu prasowym (Fot. Grzegorz Skowronek / AG)

Sekretarz Episkopatu Polski bp Wojciech Polak uważa, że proboszczowie, którzy otrzymali od GIODO nakaz odnotowania w księgach chrztu apostazji, zaskarżą tę decyzję do NSA. Jego zdaniem sąd po ponownym rozpatrzeniu sprawy zmieni decyzję.
Generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski do tej pory wydał pięć takich decyzji. Jak powiedział, wszystkie dotyczyły osób, które wystąpiły z Kościoła katolickiego i poskarżyły się GIODO, że ten fakt nie został odnotowany w parafialnej księdze chrztu.

"Sądzę, że księża się odwołają..."

Na pytanie, jak mają postępować proboszczowie, którzy dostali od GIODO nakaz odnotowania apostazji w księgach chrztu, sekretarz Episkopatu Polski odpowiedział: - Sądzę, że odwołają się od tej decyzji i zaskarżą ją do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który te sprawy rozpatrzy jeszcze raz i zmieni decyzję.

Sekretarz Episkopatu Polski mówił, że Kościół obowiązuje archiwizowanie i przetwarzanie danych zgodnie z ustawą dotyczącą ochrony danych osobowych. Ale - jak zaznaczył - przy decyzjach dotyczących apostazji decyduje przede wszystkim wewnętrzna instrukcja Kościoła.

Bp Polak wyjaśnił, że zgodnie z instrukcją Konferencji Episkopatu Polski z 2008 r., żeby odnotować akt apostazji, należy zgłosić się osobiście w obecności dwóch świadków, nie można tego dokonać listownie. Jak dodał, jest już złożona w Watykanie nowelizacja tej instrukcji, która jest wynikiem prac KEP z marca 2012 r.

- Jeżeli Stolica Apostolska ją zaakceptuje, a sądzę, że tak się stanie, nie będzie konieczna obecność dwóch świadków. Ale obecnie pozostaje forma pisemnego złożenia wobec proboszcza oświadczenia woli w obecności dwóch świadków - podkreślił bp Polak.

"Niech NSA zmieni orzecznictwo"

Zdaniem biskupa decyzja NSA w sprawie apostazji świadczy o tym, że sąd nie uznaje wewnętrznego prawa Kościoła. - Sądzę, że w ten sposób NSA ingeruje w wewnętrzne sprawy, które wiążą się z Kościołem - powiedział.

Pytany, czy orzecznictwo NSA w sprawie apostazji nie godzi w konkordat, bp Polak odpowiedział: - To jest kwestia orzecznictwa sądowego, które uważamy, że jest niewłaściwe. Konkordat reguluje stosunek państwa do Kościoła i Kościoła do państwa. Natomiast działania sądu są niezawisłe. I chodzi przede wszystkim o to, żeby NSA rozpatrzył jeszcze raz te sprawy i zmienił swoje orzecznictwo.

GIODO a apostazja

GIODO Wojciech Wiewiórowski do tej pory wydał pięć decyzji, w których nakazał proboszczom odnotowanie w księdze chrztu apostazji - pierwszą w grudniu 2013 r., pozostałe w pierwszych dniach stycznia 2014 r.

Rozpatrując skargi byłych katolików, GIODO zwracał się o wyjaśnienia do proboszczów. Ci odpowiadali, że osoby skarżące wciąż były członkami Kościoła katolickiego, ponieważ nie przeszły procedury apostazji. Zgodnie z nią apostazji dokonuje się w parafii w obecności dwóch świadków i proboszcza. Po takim akcie do dokumentów wpisywana jest odpowiednia adnotacja.

W tej sytuacji GIODO umarzał sprawy, uznając, że nie ma prawa do wydania merytorycznej decyzji. Ustawa o ochronie danych osobowych mówi bowiem, że GIODO w odniesieniu do zbiorów danych "dotyczących osób należących do Kościoła lub innego związku wyznaniowego" nie ma uprawnień wydawania decyzji czy prowadzenia inspekcji.

Osoby, które nie zgadzały się z takim rozstrzygnięciem, składały skargi do sądu, twierdząc, że nie dotyczy ich ten przepis, ponieważ już wystąpiły z Kościoła. O ile w pierwszej instancji Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

podtrzymał decyzje GIODO, to już NSA się z nimi nie zgodził.

"Stosunki między związkiem wyznaniowym..."

W październiku 2013 r. NSA wydał serię orzeczeń, w których uznał, że GIODO nie może z góry umarzać postępowań w sprawie osób, które domagają się wpisu w księdze parafialnej o tym, że wystąpiły z Kościoła. GIODO powinien najpierw ocenić, czy takie osoby skutecznie wystąpiły z Kościoła - uznał sąd.

Sędzia Małgorzata Jaśkowska mówiła wtedy w uzasadnieniu, że "stosunki między związkiem wyznaniowym a państwem regulowane są na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności", ale "związki wyznaniowe podlegają przepisom prawa powszechnego". Dlatego - jak wyjaśniła sędzia - wystąpienie z Kościoła katolickiego powinno być rozpatrywane na gruncie prawa powszechnego, ponieważ dotyczy wolności sumienia i wyznania oraz danych osobowych.

Zobacz także
  •  Ośrodek dla księży pedofilów na bezludnej wyspie? 50 lat temu jeden z duchownych zaczął realizować ten pomysł
Komentarze (41)
Bp Polak: Naczelny Sąd Administracyjny ingeruje w sprawy Kościoła. Niech zmieni orzecznictwo, bo konkordat...
Zaloguj się
  • fred_die

    Oceniono 2 razy 2

    Panie Polak (tylko z nazwiska), organizacja kościelna nie ma prawa stawiać się ponad obywatelem demokratycznego kraju i dyktować mu warunków. Katolikom możecie wmówić każdy idiotyzm, a z obywatelem który odszedł z waszej sekty musicie się liczyć i państwo polskie musi praw obywatela strzec.

  • korcia2000

    Oceniono 4 razy 4

    A ingerencja Kościoła w sprawy państwowe i obywatelskie, np. ustawodawstwo jest zgodna z konstytucją i konkordatem?

  • cynik24pl

    Oceniono 4 razy 4

    Kolejne kuriozum. Kościół nie respektuje prawa państwa w którym gości. Tak gości, bo ma swoje państwo. I dlatego w polskim Kościele tyle nieprawidłowości i dziwnej interpretacji konkordatu. Z jednej strony wypowiadają się w sprawach politycznych i społecznych, a z drugiej chcą być poza prawem. Panowie w sukienkach, tak się nie da dalej funkcjonować. To już nie czasy padających bezkrytycznie na twarz przed księdzem, jak przed samym Chrystusem. On faktycznie może uchodzić za świętego bo zginął za ideały, które głosił, a wy, raczej go nie przypominacie.

  • antykkk

    Oceniono 6 razy 6

    Zerwać konkordat!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • stan-1

    Oceniono 8 razy 8

    Panowie w kieckach muszą zrozumieć, ze w tym kraju obowiązuje pewien porządek prawny dla wszystkich.
    Konkordat należy rozwiązać dla dobra wszystkich Polaków.

  • flavio79

    Oceniono 3 razy 3

    KK walczy nie z GIODO tylko z ludźmi którzy poświęcają czas pieniądze na sprawy sądowe tylko po to żeby formalnie KK przyznał że nie są jego członkami - po co tak utrudniać życie ludziom ???

  • aby

    Oceniono 3 razy -3

    (kontynuacja)
    Dlaczego sądy w Polsce tego nie robią? Wydaje mi się, że elementem, zdradzającym prawdziwe intencje sądu, będącym w tym sporze częścią aparatu państwa, jest de facto podtrzymanie wniosku o wpis do księgi chrztów, a w uzasadnieniu rozszerzenie na wyznaniowe księgi metrykalne pojęcia ‘danych osobowych’ i legislacji dotyczącej tych danych. Tymczasem księga chrztów jest prywatnym (niepaństwowym) rejestrem faktów; nic, oprócz wpisującej się w aktualny Kulturkampf próby pokazania kto komu utrze nosa, nie uzasadnia presji państwa na zmianę charakteru tego dokumentu na aktualizowany spis członków. Kościół, warto tu zauważyć, nie używa swoich ksiąg metrykalnych do jakichkolwiek roszczeń w stosunku do ochrzczonych (składki, opłaty) czy od państwa (dotacje). W tej sytuacji wystarczy, by Kościół - jeżeli nie chce kontynuować wojny na tym odcinku - przyjął do wiadomości (pokwitował) deklaracje o apostazji i odłożył je na półkę, zdecydowanie odrzucając sugestię ingerowania w swoje księgi.
    Pozycja państwa polskiego jest i pozostaje w tym sporze dwuznaczna. Jeżeli państwa (w tym sądów) nie powinna w ogóle interesować religijna czy areligijna tożsamość obywateli, po co angażuje się w proces certyfikowania apostatów? By mieć odpowiednie statystyki i krzywe, i pochwalić się nalegającym na przyspieszenie sekularyzacji Europejczykom?
    -------------------

  • aby

    Oceniono 3 razy -3

    (kontynuacja)
    Podzielam afirmację zasady wolności zrzeszania się, ale nie jest to równoznaczne z postulatem wejścia czy wyjścia z danej instytucji „bez jakichkolwiek trudności”. Jedną z fundamentalnych zasad porządku społecznego jest zdolność działających w nim organizacji do definiowania warunków przystąpienia i rezygnacji z uczestnictwa w tym co robią. Np. by wejść do Klubu Milionerów trzeba mieć milion, do biblioteki trzeba się zapisać, gdzie indziej potrzeba określonych kwalifikacji, itd. Są posady i instytucje, wyjście z których jest obwarowane uciążliwymi warunkami i procedurami (niezatrudnienie się u konkurencji, w małżeństwie – dzieci, podział majątku). Nie można – tak jak Pan to sobie wyobraża – ustalić z góry jednej zasady dla wszystkich.
    Troska o to, by instytucje nie więziły swoich członków jest jak najbardziej uzasadniona. Nie mniej jednak należy wystrzegać się przesady. Z kościołem katolickim w Polsce (w przeciwieństwie do scjentologów i sekciarsko-mafijnych organizacji) jest tak jak z biblioteką, do której młodego człowieka zapisali rodzice. Tu nieprzychodzenie po książki, tam omijanie kościoła jest tacite równoznaczne z rezygnacją z członkostwa. Gdyby ktoś domagał się od biblioteki urzędowego anulowania dotyczących go wpisów, i to sprzed kilkudziesięciu lat, byłby uznany za dziwaka; a w kraju o ugruntowanej kulturze prawnej, takim jak Wielka Brytania, jego pozew byłby zrazu odrzucony jako niepoważny (frivolous).
    c.d. >>

  • aby

    Oceniono 2 razy -2

    @elucidator
    Zaprezentował Pan stanowisko, ton i język klasycznego stalinizmu.
    Spór o tryb 'wypisania się' z kościoła katolickiego jest kolejną potyczką w wojnie religijno-kulturowej, zaprogramowanej i prowadzonej, jak wszystko na to wskazuje, przez najbardziej wpływowe kręgi Unii Europejskiej. Wcześniejszymi epizodami tej ofensywy były próby zakazania obrzezania noworodków i uboju rytualnego w różnych krajach Europy Zachodniej. Trwa Orwelowska wojna o język (jednopłciowe małżeństwo, Rodzic nr 1, 2 i 3, itd.). Polscy antyklerykałowie dorzucili do tej europejskiej agendy szereg własnych, oryginalnych pomysłów, takich jak wykluczenie z udziału we mszy dzieci, ponieważ jest to nie do pogodzenia z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Z punktu widzenia, który Pan przedstawił, skarga ta zapewne NIE POWINNA być oddalona, a niepełnoletnim obecność na mszy zakazana (jak w Związku Radzieckim za Stalina)?
    Dopóki nie żyjemy w ustroju totalitarnym, tj. gdzie państwo ze swoimi regulacjami wkracza bez ograniczeń we wszystkie dziedziny życia, instytucje religijne reprezentujące chrześcijan, żydów czy muzułmanów powinny być traktowane poważnie, jako strona w tego rodzaju sporach. Dlatego zdumiewa mnie to walenie pięścią w stół – „psi obowiązek”, „co na ten temat uważa polski episkopat albo Watykan jest zupełnie nieistotne”, „Kropka”.
    d.c. >>

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje