"Gdy mówię ludziom, że nie piję, reagują niedowierzaniem. Słyszę: Co jest z tobą nie tak?? - niepijący o życiu bez alkoholu [ALKOPOLACY]

Czy życie bez alkoholu jest lepsze? Jak reaguje na niepijących otoczenie? Zapytaliśmy o to pięć osób, które z różnych powodów wykreśliły alkohol ze swojego życia.
Janusz*:

Abstynentem jestem od zawsze, a powodów jest kilka. Kiedy ktoś mnie pyta, dlaczego nie piję, odpowiadam pytaniem: "A po co ty pijesz?". Z reguły odpowiedź brzmi: "Żeby się naje***ć". Ja tego nie potrzebuję, dobrze bawię się bez alkoholu (wiem, jak frajersko to brzmi) i generalnie nie mam większych problemów, gdy na imprezach wokół mnie są pijani ludzie.

Kolejny powód to kwestie zdrowotne. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia, zdrowo się odżywiam, uprawiam sport, nie palę, nie biorę narkotyków i dzięki temu dobrze się czuję. Poza tym sądzę, że bez trudu uzależniłbym się od alkoholu, gdybym zaczął go pić. Dlaczego tak uważam? Wydaje mi się, że mam skłonność do uzależnień. Plus historie rodzinne.

Nie krytykuję spożywania alkoholu. To na pewno jest super, jednak wydaje mi się, że mimo wszystko to ma więcej wad niż zalet.

Kiedy mówię, że jestem osobą niepijącą, najczęstszą reakcją jest zdziwienie połączone z podziwem. Z reguły otoczenie mi gratuluje, zazdrości silnej woli. Gdy mówię, że nie jest to dla mnie wielkim wysiłkiem, to albo nie wierzą, albo myślą, że żartuję. Kiedy jednak okazuje się to prawdą, wszyscy są zadowoleni i nie czuję się z tego powodu gorszy/wyśmiewany/wyszydzany. Oczywiście to dzięki temu, że moi znajomi są raczej inteligentni. Jestem przekonany, że reakcje innych grup społecznych mogłyby być zgoła inne.

Ola:

Dlaczego nie piję? Bo jestem uzależniona od alkoholu, jestem chora na śmiertelną, nieuleczalną chorobę zwaną alkoholizmem. Nie piję od 22 miesięcy. Postanowiłam się leczyć w momencie, kiedy zorientowałam się, że nie mam kontroli nad swoim życiem i emocjami. To był mój moment kryzysu. Oczywiście dla kogoś kryzysem będzie dopiero moment, kiedy obudzi się zarzygany pod śmietnikiem, bez domu, rodziny, czegokolwiek. Mi wystarczyła utrata kontroli.

Oczywiście, że musiałam zrezygnować np. z imprez, aby wyrzucić całkowicie alkohol ze swojego życia. Jeżeli masz z nim styczność, to masz głody alkoholowe. To jest jak uczulenie, nie panujesz nad tym, to nie jest świadome. Ludzie mogą mówić: "musisz się przyzwyczaić, alkohol jest wszędzie, cały świat się tobie nie podporządkuje", ale to tak nie działa. Mózg jest na takim poziomie uszkodzony, dokładniej chodzi o system nagrody i kary, że zawsze będzie sytuacje, które się kojarzą z piciem będę powodować głody alkoholowe. I nie ma różnicy czy nie pijesz rok, dwa lata czy 20 lat.

Tak, zdarzyło się, że wyszłam na jakieś spotkanie, gdzie był alkohol. Ale wiedziałam zawsze, że będę musiała zapłacić za to konkretną cenę. Jaką? Że zapłacę głodem alkoholowym.

Kiedy mówię ludziom, że nie piję, bo jestem alkoholiczką, reagują niedowierzaniem. To, jaką ja jestem osobą, bardzo im koliduje z tym, że jestem uzależniona. Ja, organizatorka imprez w Warszawie, znana, z taką energią... Jak to w ogóle możliwe? Z postawą współczucia chyba nigdy się nie spotkałam.

Jest takie zalecenie w ramach terapii, aby świat uczciwie informować, dlaczego się nie pije. Oczywiście na początku wiąże się to z dużym wstydem, tym bardziej dla kobiety. Bo alkoholiczka, to dla ludzi od razu kurwa i złodziejka. To jest czasami trudne, bo przecież nie wszyscy muszą wiedzieć o moim problemie. Ale w relacjach zazwyczaj dochodzi do tego momentu, kiedy pojawia się alkohol. I wtedy ja muszę reagować, muszę powiedzieć.

To nauczyło mnie jednej rzeczy. Trzeźwiejący alkoholik w pewnym momencie orientuje się, kto jest jego przyjacielem i kto nie ma problemu z alkoholem. Bo ci, którzy nie są uzależnieni, nie mają problemu z tym, aby przy tobie nie pić.

Czy jest mi żal, że tak to się skoczyło? Oczywiście żal towarzyszył mi bardzo długo. Niektórzy z niego nigdy nie wychodzą. Ale jeżeli ktoś się postara, to może nauczyć się żyć na nowo, chodzić na randki, bawić się, relaksować bez alkoholu. I ten żal mija.

Angelika:

Nigdy nie piłam dużo, najwyżej okazjonalnie kieliszek szampana czy wina. A tak, że kompletnie nic, to od trzech lat. U mnie w domu nigdy się dużo nie piło, do tego po prostu alkohol mi nie smakuje. Komuś nie smakują papierosy, mi alkohol. No i wiadomo też, że alkohol jest niezdrowy, a ja mam zdrową dietę.

Jak reagują ludzie, kiedy mówię, że nie piję? Ci, którzy mnie dobrze znają, nie naciskają. Ale kiedy jestem na jakiejś większej imprezie, np. pokazie, sylwestrze czy nawet swoich urodzinach, to zdarza się, że niektórzy są zdziwieni, myślą, że nie chcę się z nimi napić, bo mam jakiś problem. Są też i tacy, którzy się cieszą, bo zawsze mogę kogoś z imprezy odwieźć.

Zdarzało się, że ktoś rzucał nieprzyjemne komentarze. Ale zazwyczaj jest albo pełne zrozumienie, ktoś nie docieka, nie czepia się, albo zdziwienie bądź podejrzenia, że mam z tym jakiś problem. Ale przyzwyczaiłam się do tego.

Nie uważam, że ludzie, którzy piją, są gorsi, głupsi. Każdy ma prawo wybierać dla siebie to, co lubi. Nie przeszkadza mi, kiedy ktoś pije i dobrze się bawi. A moi znajomi są tak zabawni, dowcipni, zwariowani, że nie potrzebuję alkoholu, aby się przy nich rozluźnić. Oni sprawiają, że nawet będąc trzeźwa, mogę się przy nich czuć tak, jakbym była pijana.

Błażej:

Nie piję alkoholu, bo mi nie smakuje. Jednym nie smakuje czosnek, drugim szpinak, a mi alkohol. Czy zawsze tak było? Tak. W Polsce nie jest łatwo być abstynentem. Kto nie pije, ten kapuje. Stalin na przykład mówił, że nie ufa ludziom, którzy nie piją alkoholu. I my zachowujemy się zgodnie z tym cytatem. W Polsce większość relacji jest budowana przy kieliszku. Nadchodzi taki moment, kiedy wypadałoby się razem napić. A jeżeli tego nie zrobisz, to znaczy, że coś jest nie tak w relacji, albo dajesz komunikat, że nie chcesz tego kontaktu w żaden sposób podtrzymywać. Pojawiają się pytania: dlaczego się ze mną nie napijesz? Co jest ze mną nie tak? Co jest z tobą nie tak? Co jest między nami nie tak? Drugi problem jest taki, że jestem muzykiem, a jak wiadomo, w tej branży trochę się pije.

Ogólnie jest ciężko, chociaż najgorzej było w czasach szkolnych i studenckich. Wiadomo, każdy łoi, a ten kto nie pije, jest dziwakiem.

Wszyscy mnie pytają, czy przeszkadzają mi ludzie pijący. Nie, w ogóle mi to nie przeszkadza! Moja dziewczyna pije alkohol i nie mam z tym żadnych problemów. Jedni się bawią z alkoholem, inni bez, i dla wszystkich jest miejsce.

Pytania na imprezach o to, dlaczego nie piję, zazwyczaj padają z zarzutem pt. co z tobą jest nie tak? Niewiele jest reakcji na zasadzie "OK, rozumiem". Ostatnio zacząłem ludziom odpowiadać: "Ja JUŻ nie piję. Bo się zaszyłem, bo jestem chory, bo wypiłem swoje w życiu...". Czy kiedyś się napiję? Wątpię. Ale moi znajomi ciągle się licytują, kiedy będzie ten moment, że uda im się mnie upić.

Karol:

Mam 34 lata, nie piję od października 2012 roku. Po prostu nagle uświadomiłem sobie, że piję regularnie - nie codziennie, ale często - od mniej więcej 18. roku życia. I bywało tak, że wypijałem bardzo dużo alkoholu, że przesadzałem. I po którymś razie, kiedy przesadziłem, stwierdziłem, że czas to zmienić.

Czy brakuje mi alkoholu? Na imprezach, na co dzień - nie. Czasami brakuje mi pewnych sytuacji, np. kiedy siada się do stołu z kumplem i prowadzi długie rozmowy przy wódce.

Dużo się zmieniło w moim życiu, odkąd nie piję. Imprezy są inne, to ja wszystko z nich pamiętam, z kim rozmawiałem, co robiłem, czy rzeczywiście było fajnie. Jestem o wiele zdrowszy, o wiele bardziej wyspany, zdrowiej się odżywiam.

Ludzie są zaskoczeni, kiedy mówię im, że przestałem pić alkohol. Chcą wiedzieć, na ile rzeczywiście miałem problem. Ja sam nie wiem do końca, gdzie jest granica problemu, ale skoro podjąłem taką decyzję, to chyba coś było na rzeczy.

Czy do końca życia będę abstynentem? Tak mi się wydaje. Dzisiaj uważam, że podjąłem dobrą decyzję i mam silne postanowienie, aby tak zostało. Zdarza się, raz na jakiś czas, że mam ochotę napić się alkoholu, bo np. wiem, że byłoby mi łatwiej rozluźnić się w niektórych sytuacjach lub spędzić z kimś czas. Ale ta ochota szybko mija.

Chcesz podzielić się z nami swoją historią? Uważasz, że powinniśmy poruszyć konkretny temat w ramach cyklu "Alkopolacy"? Napisz do autorki artykułu: milena.bryla@agora.pl.





Więcej o:
Komentarze (403)
"Gdy mówię ludziom, że nie piję, reagują niedowierzaniem. Słyszę: Co jest z tobą nie tak?? - niepijący o życiu bez alkoholu [ALKOPOLACY]
Zaloguj się
  • ajuzo

    0

    Tworzymy społeczność niepijących. Jeśli nie pijesz i szukasz podobnych do siebie osób, możesz dołączyć do zeropijcy.pl

  • axe007

    0

    Ja też mam tak często, choć po roku już większość z krewnych się do tego przyzwyczaiła i nawet mi nie proponują. I widzę, że nawet zazdroszczą, że mi się tak udaje nie pić i osiągać wiele sukcesów w życiu osobistym i zawodowym. Wiele innych zalet niepicia alkoholu przedstawiam tutaj www.jaksierozwijac.pl/co-zyskujesz-nie-pijac-alkoholu/

  • tomcio-p

    0

    Jestem pierwotnym abstynentem od 50 lat (nigdy i w w ogóle nie piłem żadnych napojów alkoholowych). W mojej abstynencji nie ma żadnej wielkiej ideologii, religii, składanej przysięgi itp. Po prostu:

    1. Traktuję swój mózg to świętość. Jestem ateistą a z tego m. in. wynika, że mózg to cały jedyny niepowtarzalny Ja. Nie wyobrażam sobie czerpania przyjemności z zakłócania pracy tego organu czyli de facto celowego zaburzania samego siebie.

    2. Chcę odbierać świat takim jakim on jest naprawdę bez różowych chemicznych okularów. Nie boję się nawet bardzo bolesnej prawdy. Rozwijam w sobie siły, by umieć znieść świadomie każdy cios losu.

    3. Jeśli mam jakieś wady, słabości np. kompleksy, nieśmiałość itp. to pokonuję je samodzielnie pracując nad swoim charakterem bez środków dopingujących. Nie używam żadnych środków psychoaktywnych w celach pozamedycznych. Mam wrażenie, ze ich używanie przez innych to objaw takiego chwalenia się jakimiś psychicznymi słabościami i deficytami. Ktoś wypija kieliszek alkoholu i liczy na większy luz, swobodę, ktoś zapala papierosa i liczy na ukojenie nerwów, ktoś wypija poranną kawę i liczy na pobudzenie. Zawsze jest jakiś deficyt i słabość, którą próbuje się kompensować narkotykiem (kofeina, nikotyna i etanol to także narkotyki i to całkiem silne) zamiast własnej pracy. Widzę siebie takim, jakim jestem, bez zakładania maski pod wpływem alkoholu. Muszę zmierzyć się ze sobą, z tym, co we mnie dobre i tym, co trudno mi w sobie zaakceptować. Dzięki temu świadomie się rozwijam i pracuję nad sobą.

    4. Brzydzę się chemiczną regulacją emocji, uczuć i nastroju. Ten ostatni poprawiam sobie sportem, muzyką, szczerą rozmową z przyjaciółmi (bez % wspomagania). Obnażam wielkie kulturowe kłamstwo, że alkohol to świetny sposób na spędzenie dobrego czasu. Natomiast jest to zdecydownaie dobry sposóeb na świetną stratę czasu. A czas w naszym życiu ucieka nieubłaganie.

    5. Dbam o zdrowie. Nie konsumuję trucizn, a tym jest ewidentnie etanol. Ewentualne (i bardzo niewielkie) korzyści zdrowotne niektórych napojów alkoholowych wynikają nie z tego, ze są alkoholowe a z tego, że są z owoców (np. wino). Te same a nawet lepsze efekty można uzyskać mając dobrą dietę. Dla wierzących w zdrowotną moc napojów alkoholowych polecam niedawny artykuł w The Lancet

    6. Kocham wolność a każdy środek psychoaktywny zaś etanol w szczególności, tę wolność zabiera. Cóż to za napój, po którym nie mogę usiąść za kierownicą, pójść do pracy, złożyć zeznań w sądzie. Ja nie życzę sobie takich ograniczeń!

    6. Moja pełna sprawność psychiczna i fizyczna w każdej chwili może być potrzebna mi bądź komuś innemu. Jestem na to zawsze gotowy. Będąc na imprezie w razie potrzeby w jednej chwili z wesołka mogę się stać śmiertelnie poważny (np. w razie jakiegoś wypadku). Pijący musi czekać aż alkohol w jego żyłach przestanie krążyć. Rezygnując z alkoholu nie robię po pijanemu rzeczy głupich, ryzykownych i kłopotliwych, których później mógłbym żałować.

    7. Nie używam środków uzależniających a alkohol to wbrew obiegowej opinii nie używka a jeden z najsilniejszych narkotyków (oczywiście nie każdy pijący jest narkomanem). Kto wątpi że alkohol to silny twardy narkotyk niech znów sięgnie do publikacji w The Lancet

  • sebersik

    0

    Bzdury o Polakach! Nie trudno być w Polsce abstynentem, Polska to rozwinięty, bogaty i przyjazny kraj, większość relacji jest oparta na trzeźwości.

  • 1ast

    Oceniono 1 raz 1

    Brawo dla ludzi nie pijących!!!Ja nie piję osiem lat i muszę przyznać że żyje się o wiele lepiej.Standard życia się podwyższył.Dzięki TYLKO I WYŁĄCZNIE przez zaprzestanie picia.Nie ma narzekania,płakania "jak to ciężko w życiu" itp,itd.Moje zdanie jest takie że jak człowiek nie pije to ZAWSZE sobie w życiu poradzi.*Głowy w górę,a nie w stół* PAMIĘTAJCIE!!!:)

  • Mariusz Czubacki

    0

    @split-fire
    Kiedy miałem 13 lat,spróbowałem jego smak,spróbowałem i wypiłem,a przy tym dobrze się bawiłem,jeździłem na mecze "Motoru",popijałem częściej dla odwagi i humoru,piłem tylko w wolne dni,bo matka wciąż powtarzała mi,alkohol to zguba ,to wstrętna choroba ,i nikt Cię z niej wyleczyć nie zdoła,ja sobie nic z tego nic nie robiłem,po prostu z alkoholem dobrze się bawiłem,z czasem,piwa ,wina ,wódki,brakowało,dobra zabawa ,dziewczyny ,alkohol ,to wszystko kosztowało,i wtedy kraść już zacząłem,kradłem by pić i się pośliznąłem,wylądowałem przez picie w więzieniu,bo miałem ciężkie grzechy na sumieniu,po wyjściu z więzienia na wolność,zrozumiałem co to w piciu ciągłość,piłem przez kilka dni z radości,by się nacieszyć chwilami wolności,gdy już doszedłem w dorosłe życie,to odstawiłem to swoje picie,myślałem że nie mam już z tym problemu,popijałem w ukryciu ,nie wiedząc czemu,15 lat z żoną ,dobrze było,lecz teraz wiem że przez picie to się skończyło,a po rozwodzie się rozkleiłem,ja za słaby jeszcze byłem,myślałem że w życiu już nic nie stracę,jak bardzo myliłem sie -straciłem pracę,zawód mam dobry,lecz co mi po tym,gdy każdy mi pchał do rąk parę złotych,piłem już codziennie nie szukając przyczyny,bo wciąż myślałem że nie jestem winny,a jak zostałem zupełnie sam,to się udałem właśnie tam,tam gdzie są ludzie tacy jak ja,co ten sam problem każdy ma,po kilku próbach swego leczenia,wróciłem znowu do swego uzależnienia,znów były ciągi znów było picie,i tak wyglądało całe moje życie,znów konflikt z prawem i znów więzienia,więc teraz dosyć -alkoholowi mówię do widzenia,teraz mam już 46 lat,spoglądam na świat znowu z za krat,i się zastanawiam czy warto było,że się swe życie w alkoholu utopiło,teraz przechodzę ,terapię ,pracuję nad sobą,by być już zdrowym ,by być już inną osoba, dlaczego ta świadomość przyszła z późnym wiekiem,lecz mimo wieku chcę być wartościowym człowiekiem.Pozdrawiam.Maniek Alkoholik.to mój piciorys ,niech będzie przestrogą.

  • Mariusz Czubacki

    0

    Witam,odsiedziałem 2 następne lata mojego życia ,które już nie napiszę ,teraz mam 46 lat ,przeszedłem terapię ,jestem na wolności 3 miesiące i nie tknąłem alkoholu do ust zapomniałem jaki ma smak i jest mi z tym dobrze ,ludzie śmieje się ,ja po prostu żyję to jest wspaniałe żyć bez picia i nie mieć kaca ,rano się budzę i mówię sobie że dziś koniec i nie piję i tak codziennie i to mnie trzyma a tego że jestem chory i się nie wstydzę tego mówie to otwarcie ,JESTEM ALKOHOLIKIEM TRZEŹWIEJĄCYM i tego wam życzę

  • nefeli ab

    0

    Rok brania kokainy, rok heroiny i amfetaminy na przemian. Większość ludzi z mojego pokolenia (75-85) z osiedla Jelonki w Warszawie leczyła się w Warszawie u dr Wereżyńskiej. Brali blokery i inne cuda. Ja spróbowałam trzy tabletkii doszłam do wniosku, że jest nie halo. Uzależnienie emocjonalne po dwóch latach powinno być dosć duże. Po kilku dniach zdychania zastąpiłam narkotyki alkoholem. Piłam rok. Potemwyjechałam z PL. teraz piję jak zdarza się jakaś impreza ze znajomymi, raz lub dwa razy w miesiącu. Mój najgorszy nałóg to papierosy, bez kawy umiem się obejść. Kto rzuci kamieniem? Słucham?

  • Pawel Der

    0

    od kiedy to alkohol pity w rozsadnych iosciach jest niezdrowy? podobno calkowici abstynenci sa bardziej narazeni na depresje niz ci ijacy z umiarem takze lecza mnie takie argumenty w/w Andzeliki typu "jak wiadomo alkohol jest niezdrowy, a ja mam zdrowa diete" Jeszcze dodaj ze jestes veganka to padne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX