Trynkiewicz napisał list do dziennikarki: "Z tego, co widzę, jest pani młodą osobą i nie sądzę, żeby..."

"To się dzisiaj w ogóle nie liczy, że siedziałem przez 25 lat i nie zbijałem bąków, ale jednak robiłem wszystko, by okres mojego siedzenia spędzić aktywnie, pracując nad sobą? Jakoś nikt tego nie przedstawia od tej strony, prawda? Dlaczego?" - napisał w liście do dziennikarki Polsat News Mariusz Trynkiewicz, zabójca czterech chłopców, który niedługo skończy odbywanie kary 25 lat więzienia.
"Z tego, co widzę, jest pani młodą osobą i nie sądzę, żeby porwała się pani na ocieplanie mojego wizerunku. Nie ma zapotrzebowania na taki wizerunek. Pisząc to, mam na myśli konkretny wywiad udzielony dawno temu przeze mnie również młodej dziennikarce, kiedy to z kilkugodzinnego nagrywania zostało wybranych kilka minut. W reszcie rozmowy za dobrze wypadłem" - napisał w pierwszej części listu do dziennikarki Polsat News Trynkiewicz. Fragmenty zostały zacytowane wczoraj w programie "Państwo w państwie".

Trynkiewicz w 1989 roku został skazany na karę śmierci za zamordowanie czterech chłopców. Wcześniej był karany za wykorzystywanie seksualne dzieci. 26-letni były nauczyciel, okrzyknięty przez media "szatanem z Piotrkowa", uniknął śmierci dzięki amnestii, która zaczęła obowiązywać zaledwie cztery miesiące po jego procesie. W związku z nowym prawem Trynkiewicz został skazany na 25 lat więzienia. Niedługo skończy odbywanie kary. To między innymi z jego powodu Sejm przygotował ustawę, która pozwala na przymusowe umieszczenie w ośrodkach zamkniętych osób, które odbyły zasądzoną karę, ale ich resocjalizacja się nie powiodła.

Siedziałem przez 25 lat i nie zbijałem bąków

"Czy 25 lat to mało? Ja przez 21 lat mojego wyroku przebywałem na oddziale terapeutycznym w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich, gdzie pracowałem z psychologami, uczęszczałem na terapię i teraz tu, zostałem przewieziony w celu odbycia terapii, którą odbyłem podczas 12-miesięcznych zintensyfikowanych zajęć. Czyli nie siedziałem, po prostu odbywając wyrok, ale pracowałem nad sobą. To się dzisiaj w ogóle nie liczy, że siedziałem przez 25 lat i nie zbijałem bąków, ale jednak robiłem wszystko, by okres mojego siedzenia spędzić aktywnie, pracując nad sobą? Jakoś nikt tego nie przedstawia od tej strony, prawda? Dlaczego?" - pyta w liście Trynkiewicz.

I dalej pisze: "Ja zostałem skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Tak mówi prawomocny wyrok i kierowanie mnie do zamkniętego ośrodka przedłuża ten okres pozbawienia wolności. Już w tym jest sprzeczność. Jest to drugi wyrok za to samo przestępstwo, tym samym działanie prawa wstecz".

Wcześniej Polsat News publikował rozmowę z matką Trynkiewicza. - On nawet o tym nie wie, że ja się oburzam. Że mówię, że ma iść do szpitala. Ja mu tego nie mówię, bo po co mam go jeszcze dobijać. Ale modlę się dwa razy dziennie, żeby już tę ustawę podpisał prezydent i jego umieścili w szpitalu - mówiła w programie "Państwo w państwie" matka Trynkiewicza. Przeczytaj więcej >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: