Tym: "Słuchałem wywodów Zolla... Są takie stopnie opętania, które mnie przerażają. Jak tu nie rumienić się ze wstydu?"

"Słuchałem wywodów byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Zolla o różnicy między płodem a dzieckiem poczętym (lub odwrotnie) i aż mnie korciło, by spytać, czy profesor zna jakieś dziecko niepoczęte?" - pisze w najnowszej "Polityce" Stanisław Tym.
Tym odnosi się do wypowiedzi prof. Zolla, który w ostatnim tygodniu próbował tłumaczyć w mediach, co proponuje obecnie Komisja Kodyfikacyjna prawa karnego. A chodzi o kontrowersyjną koncepcję zakładającą zaostrzenie kar za aborcję i wprowadzenie pojęcia "dziecka poczętego". - Moim zdaniem ochrona życia człowieka od początku powinna być wartością uniwersalną - mówił Zoll m.in. w Radiu TOK FM.

Po różnych wystąpieniach b. prezesa Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Tym komentuje w najnowszej "Polityce". "Aż mnie korciło, by spytać, czy profesor zna jakieś dziecko niepoczęte?" - pisze Tym. "Przy okazji błagam, aby mi nie odpowiadał, bo są takie stopnie opętania, które mnie przerażają" - dodaje publicysta.

"Jak tu nie rumienić się ze wstydu?"

"Aby przybliżyć nam sytuację, w której kobieta powinna być skazana, wyżej wymieniony wybitny prawnik dał przykład: jeśli przyszła matka wypije całą butelkę - to do więzienia" - kontynuuje komentator "Polityki". I pyta retorycznie: jak tu się nie rumienić ze wstydu, słysząc takie rzeczy od członka Komisji Kodyfikacyjnej?

We wtorek prof. Zoll bronił w TOK FM komisję przed krytyką: - My nie wprowadzamy żadnego rozszerzenia karalności za aborcję - przekonywał. - Ta propozycja ma inny sens: chcemy przede wszystkim wprowadzić ochronę dziecka poczętego, zdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki nie przed działaniami aborcyjnymi, ale przed zachowaniami ze strony osób trzecich, w szczególności zachowaniami, które prowadzą do nieumyślnego spowodowania śmierci takiego dziecka - mówił.

Poglądy członków komisji?

O tym, że Komisja kodyfikacyjna składa takie propozycje poinformowała "Gazeta Wyborcza". Wg koncepcji komisji, kobieta powinna odpowiadać za "spowodowanie śmierci dziecka poczętego". Lekarz - za uszkodzenie jego ciała, nawet jeśli byłoby to w ramach diagnozowania lub leczenia. W nowym prawie aborcyjnym ograniczyłoby się wskazania do aborcji, a "dziecko poczęte zdolne do samodzielnego życia" zrównało w ochronie z człowiekiem urodzonym.

Jednak wg wiceministra sprawiedliwości Wojciecha Węgrzyna, projekty komisji to "dokumenty będące poglądami jej członków". - Faktycznie w jednym z nich przedstawiła ministrowi projekt zmian omawianych artykułów, ale minister po zapoznaniu się z tymi opiniami nie skorzystał z możliwości skorzystania z nich. Absolutnie zaprzeczam, żeby trwały prace nad zmianami przepisów związanych z trybem ścigania gwałtu oraz przestępstw aborcyjnych - zapewniał wiceminister.

Więcej o:
Komentarze (28)
Tym: "Słuchałem wywodów Zolla... Są takie stopnie opętania, które mnie przerażają. Jak tu nie rumienić się ze wstydu?"
Zaloguj się
  • 0

    Panie Tym!........... Tym razem to już ta nasza Polska wchodzi w stadium kaftana.

    Pytanie tylko kto się odważy go nam zawiązać?.

  • soax_oi

    0

    Skoro kobieta po wypiciu flaszki ma trafić do więzienia, to co powiedzieć o kobiecie, która przyjęła chemioterapię, co doprowadziło do poronienia?
    Czy w takim razie w imię ochrony tego "dziecka poczętego" ma umierać na raka, bo "dziecko" ważniejsze?

    W ogóle ujęcie ciężarnej kobiety jako "osoby trzeciej" względem płodu to postawienie sprawy na głowie.

  • jedyny_twardziel

    Oceniono 2 razy -2

    Kto jest za aborcją,
    Tego, z tej okazji,
    Winien obejmować
    Zabieg eutanazji.

  • 7w4

    0

    Jest dwóch Zolów profesorów obydwaj zrobili kariery w prawie a szczególnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Prawo to nie jest zgodne ani z Konstytucją i zasadami współżycia społecznego a Uchwały Prawne i paragrafy zaprzeczają jedne drugim i służą do matactwa, przestępstwa i ogłupianiu podsądnych, którzy rokują, że z nich można więcej wydrzeć i ten przegrywa. Ten Pan zrobił dla matactwa i jemu podobni wiele złego i śmie się nazywać profesorem tego, co powinno być zdelegalizowane i opracowywane od podstaw. Takiego draństwa i przestępczości jaka nastąpiła po 1989 r. nie było po wojnie do tego czasu. To była planowane od dawna, jak myśmy tu harowali w wielkiej biedzie o gołym chlebie i wodzie, to były siły, które to torpedowały na polecenie ich rządu na uchodźstwie, który uznawały (nikt inny go nie uznawał) i sypały nam piasek na oś zamiast smaru. Aż doprowadzono do takiego zdestabilizowania Państwa Polskiego, że zaczęto otwarcie głosić hasła "zniszczyć wszystko co pokomunistyczne do fundamentów" i niszczono z takim zawzięciem, że zniszczono z fundamentami. Do tego potrzebne były Ustawy prawne i ludzie do ich wdrażania. Jak wszyscy wiemy do likwidacji byli przeszkoleni i wybierani odpowiedni ludzie i przeważnie były to osoby z wykształceniem prawniczym. Grunty rozeznał Marszałek PSL-u Filozof z Kresów Kozakiewicz a ustawy likwidacyjne zaczął wprowadzać Prof. prawa Chrzanowski, 24 maja 1989 r. wprowadzono Ustawę o Sadach Gospodarczych i zaczęło się złodziejstwo na całego. Ustawa przewidywała, ze ten kogo okradziono, może założyć powództwo, nie tam gdzie popełniono przestępstwo ale tam pod jaki Sąd Gospodarczy (wojewódzki) podlega pozwany czyli przestępca. Chodziło o to, że okradziony, ma podlegający pod Sąd Gospodarczy w Kielcach, musi zakładać pozew przykładowo w Poznaniu bo mafie Sądowe przysyłały przestępców z daleka aby okradzionemu, prowadzącemu działalność gospodarczą od razu się odechciało składać pozwu a jak był uparty to już było po nim, bo wydarli z niego ile się dało, aż doprowadzili do upadłości, utraty zdrowia, że już nie miał pieniędzy i siły na odwoływanie się od przestępczych wyroków wydawanych, całkowicie niezgodnych nawet z tym pokrętnym "prawem". Jak wszyscy słyszą i mówią, że ustawy potrzebne do przekrętów można było załatwić przy wódce albo poprostu kupić lub przystosować do potrzeb partii w Sejmie i Senacie. Dlatego tacy profesorowie, prawnicy i ich nauczyciele akademiccy, powinni być poddani weryfikacji i uchwalone przestępcze przez nich Uchwały i art. prawne, powinny być zdeaktulizowane i Oni powinni być zobowiązani do ich poprawy w Celach więziennych. Jest taki bałagan, ze bez radykalnych środków prawnych w tym temacie, doprowadzenie do jako takiej praworządności, nie będzie możliwe. Przykładowo chyba od początku do tego czasu, jest Marszałek Zych z PSL-u, Marszałek, Cimoszewicz, SLD, dwaj panowie prawnicy, którzy zajmowali najwyższe stanowiska w Państwie Kaczyńscy z Prawa i Sprawiedliwości, Olszewski Jan, który tak się rwał do władzy, ze zostawał dwa razy Prezesem Rady Ministrów i można by tak wymieniać dalej ale po co lepiej ich rozliczyć i poprawić co jeszcze się da. Przecież na podstawie jakiegoś prawa to likwidowano z pianą na ustach, nazywając wszystko "molochami komunistycznymi". Zlikwidowano, przemysł samochodowy, lotniczy który niesie najwyższy postęp techniczny, stoczniowy, mleczarski-spółdzielczy i zakłady rzemieślnicze, które były bardzo ważne dla dużych zakładów i społeczeństwa.

  • inkwizytorstarszy

    Oceniono 2 razy 2

    Panie Stanisławie, czy domyśla się pan co dostał od Kościoła niejaki Zoll ( kiedyś uczony) że potrafił tak sprzedać swoje dobre imię....
    Musiało to być coś więcej niż pieniądze.

  • sobiepan11

    Oceniono 4 razy 2

    Ciążę powinno być wolno przerywać jedynie z bardzo ważnych powodów! Na przykład, kiedy kobieta tak postanowi... A dewoci niech idą się umartwiać, może szybciej znajdą się u ich Pana

  • Oceniono 4 razy 4

    Miałem honor znać profesorów prawa,których słów słuchałem z podziwem dla precyzji i jasności nawet gdy zbliżali się do 90-ki swych lat życia.Pan Profesor Zoll jest,jak mniemam,znacznie młodszy od nich a trudno wpaść w podziw,słuchając go.

  • Oceniono 5 razy 3

    Słyszałem ten wywód prof. Zolla i ... zatkało mnie. Nie miałem pojęcia, że pan ów jest takim klerykałem w kwestiach dot. aborcji, czy in vitro. Jego tłumaczenie poronionych prac "studyjnych" Komisji Kodyfikacyjnej prawa karnego, formalnie dot. rzekomo kwestii stricte językowych, a w rzeczy samej zaostrzenia kar za aborcję, było popisem tautologii i hunwejbinizmu katolickiego. Próbował wcisnąć nam "dziecko poczęte", jako byt równoważny niemowlakowi?! Ultrakatolicki pogląd, że każde poczęcie, choćby w chwilę "po" musi być objętę ochroną odpowiednimi przepisami w KK, to nic innego jak proba przemycenia do prawa innego "prawa", naturalnego. Jak Zoll chce, niech z tzw. wiernymi ćwiczy to prawo w praktyce, od reszty niech się jednak zdecydowanie odpieprzy!

  • drasyr

    Oceniono 5 razy 3

    Cały czas myślałem, że Zoll jest człowiekiem wykształconym , znający choć trochę rozrodczość człowieka oraz potrafiący logicznie uzasadniać swoje poczynania w tym w zakresie prawa a wykazał się skrajną ignorancją a wręcz dyletanctwem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX