Bratkowska usunie ciążę w Wigilię? "To był sarkazm, a stałam się wiadrem na ścieki. Jestem w ciąży, czy nie, powinnam mieć prawo do aborcji"

22.12.2013 16:18
Katarzyna Bratkowska i Jacek Żalek

Katarzyna Bratkowska i Jacek Żalek (Fot. Polsat News)

- O ciąży i jej przerwaniu powiedziałam w określonym kontekście. W poważnym programie, w którym toczyła się debata polityczna. To był tylko akt polityczny, bo to nie miało być zwierzenie prywatne, tylko moralne. Wierzę w wartość, którą jest niepodległość kobiety - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Katarzyna Bratkowska. Feministka wywołała burzę, mówiąc, że zamierza dokonać aborcji w Wigilię, 24 grudnia.
W programie "Tak czy nie" podczas dyskusji o proponowanym przez Komisję Kodyfikacyjną przy Ministerstwie Sprawiedliwości zaostrzeniu kary za przerwanie ciąży starli się feministyczna działaczka Katarzyna Bratkowska i Jacek Żalek, poseł Polski Razem.

W trakcie programu feministka niespodziewanie wyznała: - Jestem teraz w ciąży i zamierzam ją przerwać. Więc bardzo proszę, żeby pan doniósł na mnie, żeby pan pilnował mnie i rozkazał mi rodzić. Niech pan mi powie: "rozkazuję pani urodzić, będę nasyłał na panią policję i zostanie pani zmuszona, bo zakaz jest rozkazem". Bratkowska zapowiedziała, że planuje przerwać ciążę 24 grudnia. Przeczytaj więcej >>

Łukasz Głombicki, Gazeta.pl: Wielu komentatorów odebrało pani słowa nie jako rzeczywistą ciążę, ale jako akcję zwrócenia uwagi na "idiotyczne przepisy antyaborcyjne" w naszym kraju. Takie było pani założenie?

Katarzyna Bratkowska: - Kwestia tego, czy jestem, czy nie jestem w ciąży w sensie biologicznym i czy ją dosłownie przerwę, czy też nie, jest sprawą drugorzędną. Jestem osobą zaangażowaną w walkę przeciwko absurdalnemu przymusowi rodzenia, który wcale nie ogranicza liczby aborcji, a tylko obniża poziom zabiegów i naraża zdrowie i życie kobiet. Jeśli więc mówię o ciąży i aborcji, to wiadomo, że nie chcę się pozwierzać i wywołać skandalu, tylko jest to moja deklaracja polityczna. Chcę skonfrontować zwolenników tego przymusu z konsekwencjami. To nie jest prowokacja.

Jeżeli postanowię przerwać ciążę, to w praktyce nikt nie może mnie zmusić do zmiany decyzji. Nawet, jeżeli podam datę aborcji. Jedyną rzeczą, do której zmusza mnie polskie prawo, to dokonanie niebezpiecznej aborcji przeprowadzanej w podziemiu. Moim pierwszorzędnym i jedynym celem było zwrócenie uwagi na ten problem. W tym sensie osoby, które odbierają moje słowa jako manifest polityczny, mają rację. Niezależnie od tego, czy faktycznie jestem w ciąży, czy nie.

Wszystkie media o pani mówią. Ma pani poczucie, że osiągnęła cel? Nie mówię o informowaniu o ciąży, ale o nagłośnieniu problemu przepisów antyaborcyjnych?

- Przyznam się szczerze, że nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji...

Naprawdę? Mówiąc w ogólnopolskiej telewizji, że jest pani w ciąży i dokona aborcji, a potem w wywiadzie, że zrobi to pani w Wigilię?

- Naprawdę. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakie będą konsekwencje dla mnie. W telewizji powiedziałam tylko, że jestem w ciąży i ją przerwę. Miałam nadzieję, że ktoś oglądając tę rozmowę zastanowi się nad problemem kobiet w Polsce. W tym sensie cel osiągnęłam. W wywiadzie [z serwisem naTemat.pl - red.] powiedziałam o Wigilii. Niestety nie potrafię się powstrzymać od sarkazmu...

Czyli ta data - przerwanie ciąży w Wigilię - jest "jedynie" sarkazmem?

- Nie zdementuję tego rzecz jasna, nie po to o tym mówiłam, żeby teraz się wycofać. Sarkazm polegał na tym, by pokazać, że mogę dokładnie poinformować, że to zrobię i kiedy to zrobię i nikt mi nie może tego zabronić.

Skądinąd jest to symboliczna data narodzin Jezusa, osoby, która współczuła bardziej kobietom niż 3-milimetrowym zarodkom. Jest to również święto przesilenia, może to spowoduje jakiś prokobiecy przełom. Nie chcę ranić czyichkolwiek uczuć, bo z mojej perspektywy nie zapowiadam, że będę czynić coś złego. Przerwanie ciąży, to dla wielu kobiet wyzwolenie

W sieci wylało się na panią wiadro pomyj, a ta kula śniegowa nadal się toczy. Z jednej strony osiągnęła pani cel - mówi się o problemie. Z drugiej jednak wiele osób zastanawia się: o co, do cholery, chodzi z tą Wigilią? Czy pani się podzieliła z nami swoim osobistym dramatem, czy próbuje wykrzyczeć, że tu leży problem?

- Jedno drugiego nie wyklucza. Rozumiem, że pojawia się pytanie, czy to jest ciąża biologiczna czy pewna figura retoryczna. Ciąża biologiczna i polityczna się nie wykluczają. Ja mówię, że jestem w ciąży, deklaruję, co zrobię. Jak kto zrozumie tę deklarację - jako figurę retoryczną czy fakt - jest dla mnie drugorzędne.

Jeżeli jestem w ciąży i mówię, że ją przerwę, to jest to manifest polityczny. Tak samo mocny niezależnie od tego, czy jestem w ciąży czy nie. Nie jestem gwiazdą i nikomu się nie zwierzam.

Ze strony działaczek i wielu innych ludzi - poza trzema wiadomościami o tym, czego mi złego ludzie życzą i że powinnam od razu oddać dziecko do adopcji - dostaję głosy poparcia, nadziei, że może wreszcie ludzie przejrzą na oczy. Kogoś to pobudziło do myślenia i to jest największy sukces, bo wcześniej traciłam nadzieję, że coś się może zmienić.

Indywidualną sprawą jest również to, czy kobieta przeżywa dramat, czy ma poczucie ulgi w sytuacji przerwania ciąży. To nie musi być dramat, przeżywałam przerywanie ciąży z moimi przyjaciółkami. Dla niektórych to było przykre doświadczenie fizyczne, dla innych psychiczne - bo nie mogły, a nie nie chciały mieć dzieci. Dla innych była to czysta ulga.

Nie chciałaby pani zatrzymać tej kuli śnieżnej?

- Ze względu na mój czas i zdrowie psychiczne bardzo bym chciała. W ludziach jest morze pogardy dla kobiet, ja jestem jego katalizatorem. Gdybym przerwała ciążę i wtedy o tym poinformowała, przeżywała dramat, byłoby OK. Ale kiedy mówię, że to zrobię i nie jest mi z tym źle, nie objawiam skruchy - zaczyna się bagno. Taka kobieta jest zła, niemoralna, jest suką, puściła się... To sposób na kanalizowanie niechęci, stałam się wiadrem na ścieki jeśli chodzi o publiczne komentarze.

Pani Katarzyno, jest pani w ciąży?

[cisza - red.] - Pyta pan o fakt biologiczny czy akt polityczny?

O akcie politycznym już wiem, pytam o fakt biologiczny.

- Mówiłam już, że nie ma żadnej różnicy, bo to nie jest rozmowa na poziomie tabloidu. Tu nie chodzi o moje prywatne zwierzenia. Bez względu, jaki jest mój stan biologiczny, to był manifest polityczny. Dlaczego wszyscy chcą to wiedzieć?

Bo powiedziała pani publicznie, że tak jest...

- W określonym kontekście. W poważnym programie, w którym toczyła się debata polityczna. To był tylko akt polityczny, a nie zwierzenie prywatne. Wierzę w wartość, którą jest niepodległość kobiety. Biorąc pod uwagę szacunkowe dane o aborcji w Polsce, około 400 kobiet dziennie przerywa ciążę. Tutaj chodzi właśnie o nie.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Zobacz także
Komentarze (830)
Zaloguj się
  • jedyny_twardziel

    0

    To jest największa
    Z głupot na tym forum,
    In saecula saeculorum.

    Amen.

  • pitol3

    0

    Tak zlinczować za takie pitolenie po pierwsze kłami że jest w ciąży. Jest takim popaprańcem że nikt by jej nie tknął więc ??? Chyba ,że zapłaciła i to sporo. Jesli chce przerywać niech przerywa. Życzę by nie obyło się bez komplikacji. Nie szkoda jej bo ona na 100 % nie ma ani rdzenia, ani mózgu więc nie odczuwa

  • ateofi

    Oceniono 1 raz 1

    Zgadzam się z panią Bratowską co do kwestii szkodliwych działan tej nieszczęsnej "Komisji" 17 idiotów. Powinno ich się wszystkich pod sąd postawić za szykanowanie kobiet i próbę gmerania w trudnym kompromisie aborcyjnym. Natomiast sposób, w jaki Pani się zachowala budzi moją odrazę. Pani Sratkowska potraktowala ciążę (prawdziwą czy nie, to już nieważne w tej chwili) w sposób przedmiotowy oraz pozbawiony minimum empatii i wrażliwości. Co wi.ęcej, usiłuje Pani wmówić kobietom, że aborcja to tylko i wyłącznie Pani odpowiedzialność. Otóż nie! Ja bym chciała znać opinie ojca dziecka, on też ma prawo decydować, co się stanie z ciążą - to jest też jego dziecko (pomijam tutaj przypadki z ustawy typu gwałt, kazirodztwo, zagrożenie życia czy ciężkie uszkodzenie płodu) - wy egoistki chcące się skrobać na życzenie zbyt często o tym zapominacie!!!! Aha, żeby uprzedizć ataki religijne - nie jestem katoliczką, jestem osobą jak najbardziej niewierzącą, ale szanuję inne życie!

  • vertigo13

    0

    .
    Marycha PL krolowa
    miala szanse jezusika
    wyskrobac ale wolala
    udawac ze ja duch
    swiety przelecial

    juz wczesny katol byl
    klamca i hipokryta,
    i tak klamstwo biblijne
    stalo sie religia

    :-)

  • Beata Ogarek

    Oceniono 1 raz 1

    idioci nie rozumieją że środki wczesnoporonne dostepne w aptece też zabijają zarodek ,każdy lekarz o tym informuje kobiete,bo ma rozsądek większy niż wszyscy faceci uprawiający sex bez zabezpieczeń-nawet tabletki maja więc czemu sami nie zapobiegają skoro sami zasiewają w ciele kobiety???

  • da64

    0

    Prowokacja się udała aż za dobrze!!!

  • Bob Robson

    Oceniono 1 raz 1

    Niech usuwa. Takie jak ona nie powinny się rozmnażać.

  • zbych2028

    Oceniono 1 raz 1

    Po pierwsze ta Pani zapomina że jest tylko wyrośniętym niewyskrobanym płodem, po drugie jako feministka nie stosowała środków antykoncepcyjnych ponieważ jest obojnakiem. Feministki są jednego dnia kobietami, a na drugi dzień umawiają się i są już mężczyznami, a w tej sytuacji ciach i dziecko (przepraszam, one nie noszą w brzuchu dzieci tylko "płody") gotowe.

    0

  • slawek654

    0

    Szkoda że tego potwora nie pozbyła się matka będąc w ciąży

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje