Australia. Państwo nie chce płacić za leczenie chorego na autyzm dziecka imigrantów. Mogą zostać deportowani

Enamul i Siuly Kabirowie z Bangladeszu wydawali się wzorowymi imigrantami dla Australii. On jest doktorem matematyki, ona doktorem inżynierii biomedycznej, od lat płacą wszystkie podatki. Ale kiedy u ich ośmioletniego syna zdiagnozowano autyzm, okazało się, że rodzina może zostać deportowana. Australia bowiem nie chce płacić za opiekę medyczną chłopca - pisze serwis RT.com.
Australia chciałaby uniknąć kosztownej i długoterminowej opieki medycznej dla Srijona Kabira (oraz innych dzieci imigrantów). - Zanim ktoś przeniesie się do Australii, musi udowodnić, że nie będzie obciążeniem dla naszej opieki zdrowotnej. Dlatego urzędnicy sprawdzają, ile może kosztować ewentualne leczenie takiego dziecka. Nawet nie uwzględniając tego, czy ktoś zamierza korzystać z usług medycznych, czy nie - tłumaczy dr Susan Harris-Rimmer z Australian National University.

Jeżeli ewentualne leczenie przekracza kwotę 200 tys. dolarów, uznaje się to za "ciężar" dla Australii i wniosek o pobyt stały chorej osoby jest odrzucany. Tak też stało się w przypadku rodziny Kabirów, która mieszka w tym kraju od pięciu lat. Teraz rodzice 8-latka boją się, że zostaną deportowani do Bangladeszu, gdzie nie ma szkół ani wsparcia ze strony państwa dla dzieci z autyzmem.

Opieka nad 8-latkiem wcale nie będzie kosztowna

Mimo wyliczeń australijskich urzędników państwo Kabirowie zapewniają, że leczenie 8-letniego Srijona nie będzie obciążeniem dla kasy państwa. - Ostatnie badania lekarskie stwierdziły, że nasz syn ma autyzm, ale widoczna jest umiarkowana poprawa. Przede wszystkim nie potrzebuje żadnych leków ani terapii. Wymaga jedynie specjalnego programu nauczania. Jeśli nasz wniosek o pobyt stały zostałby przyjęty, z chęcią zapłacilibyśmy za czesne w specjalnej szkole - zapewnia w rozmowie z World News Australia Enamul Kabir.

"Ja tu płacę podatki"

Rodzina zwraca ponadto uwagę, że sama daje coś dla kraju: Enamul pracuje na jednym z uniwersytetów, angażuje się w badania naukowe i tylko w ostatnim roku zapłacił 18 tys. dolarów podatków.

Obecnie państwo Kabirowie liczą, że w ich sprawie podejmie interwencję australijski minister imigracji, Scott Morrison. Popiera to wiele osób, które na stronie change.org podpisują się pod petycją o umożliwienie rodzinie uzyskania pobytu stałego w Australii. Wczoraj podpisało się pod nią już ponad 25 tys. osób.

Więcej na stronie RT.com >>

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o:
Komentarze (181)
Australia. Państwo nie chce płacić za leczenie chorego na autyzm dziecka imigrantów. Mogą zostać deportowani
Zaloguj się
  • 2560a

    0

    Zanim ktoś przeniesie się do Australii, musi udowodnić, że nie będzie obciążeniem dla naszej opieki zdrowotnej.
    ---to jest bardzo zdrowa zasada!!! nie ma znaczenie wyksztalcenie przybyszow z Bangladeszu. wazne jest ze oni dopiero zlozyli podanie o pobyt staly i z powodu kosztow leczenia dziecko im odmowiono. podatnik tez ma swoje prawa jezeli w panstwie panuje jakas demokracja. tym bardziej ze nie chodzi o chorobe zagrazajaca zyciu.

  • 2560a

    0

    Jeżeli ewentualne leczenie przekracza kwotę 200 tys. dolarów, uznaje się to za "ciężar" dla Australii i wniosek o pobyt stały chorej osoby jest odrzucany.
    ---JAKO PODATNIK UWAZAM ZE NIE POWINIENEM PLACIC ZA LECZENIE LUDZI NIE MAJACYCH STALEGO POBYTU!!!JAK TEGO SIE ZROBI TO CHORZY Z CALEGO SWIATA PRZYJADA SIE LECZYC NA MOJ KOSZT!!!!

  • yarrrr

    0

    Amerykańskie macki sięgnęły już Australię i Nową Zelandię. To już nie te kraje, co kiedyś.

  • ciotka_ltd

    Oceniono 2 razy 2

    @ zagraniczny-on-line

    Jestes idiota bez wyksztalcenia i znajomosci jezykow obcych, a wiec tumanowi wyjasniam:
    1) Statystyka to niewatpliwie nauka i to interdyscyplinarna (a dokladniej majaca wiele inter-postaci: biostatystyka, statystyka socjologiczna etc .etc), mozna byc nawet profesorem statystyki, nadety rasistowski loserze. Z praca w sekretariacie nie ma to nic wspolnego i sama przy badaniach socjologicznych, a szczegolnie socjolingwistycznych (wiesz jak ogromne i zlozone sa tu proby i ilosc zmiennych?) szukam pomocy u kolegow statystykow w tymze samym Cambridge. Byli nawet tacy, co sie pod te moje potrzeby statystyczne doktoryzowali z modelowan komputerowych (wielopoziomowosc interakcji spolecznych etc) - algorytmow szukalismy razem, bo statystycy zwykle maja background matematyczny, nie zas socjolongwistyczny. Teraz dociera, czemu ja sama - mimo nauk spolecznych/jezykoznastwa - robilam doktorat w MIT? I czemu kpie z polskich socjologow i humanistow, co "matematyki nie lubia"? Bo - podobnie jak ty - nie maja w swym zawodzie zadnych szans i "byle" Bengalez ich na dzien dobry w staraniach o dobra prace na Zachodzie pobije.
    2) IQ w Bangladeszu nie rozni sie od IQ calej reszty swiata, a przy tym jest to "miara inteligencji" dawno w nauce skompromitowana, ale skad nieuk twego pokroju ma o tym wiedziec? Rzecz w tym, ze sprawdza glownie...znajomosc testow na IQ i wprawe w ich rozwiazywaniu, nic wiecej. :)
    3) Trzeba zarabiac jakies 80-90 tys. rocznie, by zaplacic podatek w wysokosci 18 tys.
    en.wikipedia.org/wiki/Income_tax_in_Australia#Individual_income_tax_rates_.28residents.29
    A wiec caly etat w tym "supermarkecie" jest wart ze 200 tys, dolcow australijskich. Innymi slowy: zostaw swoj zmywak, polski geniuszu, i idz do tego "supermarketu" na caly etat, a zobaczysz jak ci dobrze w zyciu bedzie.;)
    4) Imie meza jest muzulmanskie - oznacza "Dar Opatrznosci", ale imie pani domu juz muzulmanskie nie jest - jest hinduskie, choc z drugiej strony wiadomo, ze bengaleski islam jest wyjatkowo malo fanatyczny, i ze przyswoil wiele elementow z hinduizmu. Coz, sama pani Kabir jest tego chodzacym dowodem - mezata, dzieciata, a doktorat broni. Co wiecej, panie w rzadzie Bangladeszu maja lepiej eksponowane rzadowe stanowiska niz w Polsce, a w tamtejszym parlamencie jest ich znacznie wiecej nizli w waszym kraju i to bez parytetow, a wiec daj wam, Polacy, podobny do tegoz bengaleskiego islamu katolicyzm. I gender. ;)
    5) Od Nowego Roku Wlk. Brytania pozbywa sie polskiej bezjezycznej holoty, a wiec owo malzenstwo ma ogromne szanse na brytyjska residence - bo i Commonwealth, i preferencyjne regulacje imigracyjne dla specjalistow, i plynny angielski, i liczace sie dyplomy. A dzieciak, kazdy dzieciak (nawet i milionerow) , jest tu leczony bezplatnie, sa tez swietne szkoly dla malych "aspies".
    Olac chamskich paddies, co - pozbywszy sie kajdanow - dzis robia za kangury. I to do gory nogami ;)

  • ciotka_ltd

    0

    @ zagraniczny-on-line

    Jestes idiota bez wyksztalcenia i znajomosci jezykow obcych, a wiec tumanowi wyjasniam:
    1) Statystyka to niewatpliwie nauka i to interdyscyplinarna (a dokladniej majaca wiele inter-postaci: biostatystyka, statystyka socjologiczna etc .etc), mozna byc nawet profesorem statystyki, nadety rasistowski loserze. Z praca w sekretariacie nie ma to nic wspolnego i sama przy badaniach socjologicznych, a szczegolnie socjolingwistycznych (wiesz jak ogromne i zlozone sa tu proby i ilosc zmiennych?) szukam pomocy u kolegow statystykow w tymze samym Cambridge. Byli nawet tacy, co sie pod te moje potrzeby statystyczne doktoryzowali z modelowan komputerowych (wielopoziomowosc interakcji spolecznych etc) - algorytmow szukalismy razem, bo statystycy zwykle maja background matematyczny, nie zas socjolongwistyczny. Teraz dociera, czemu ja sama - mimo nauk spolecznych/jezykoznastwa - robilam doktorat w MIT? I czemu kpie z polskich socjologow i humanistow, co "matematyki nie lubia"? Bo - podobnie jak ty - nie maja w swym zawodzie zadnych szans i "byle" Bengalez ich na dzien dobry w staraniach o dobra prace na Zachodzie pobije.
    2) IQ w Bangladeszu nie rozni sie od IQ calej reszty swiata, a przy tym jest to "miara inteligencji" dawno w nauce skompromitowana, ale skad nieuk twego pokroju ma o tym wiedziec? Rzecz w tym, ze sprawdza glownie...znajomosc testow na IQ i wprawe w ich rozwiazywaniu, nic wiecej. :)
    3) Trzeba zarabiac jakies min.50-70 tys. rocznie, by zaplacic podatek w wysokosci 18 tys.
    A wiec caly etat w tym "supermarkecie" jest wart 100-150 tys, dolcow australijskich. Innymi slowy: zostaw swoj zmywak, polski geniuszu, i idz do tego "supertmarketu" na caly etat, a zobaczysz jak ci dobrze w zyciu bedzie.;)
    4) Imie meza jest muzulmanskie - oznacza "Dar Opatrznosci", ale imie pani domu juz muzulmanskie nie jest - jest hinduskie, choc z drugiej strony wiadomo, ze bengaleski islam jest wyjatkowo malo fanatyczny, i ze przyswoil wiele elementow z hinduizmu. Coz, sama pani Kabir jest tego chodzacym dowodem - mezata, dzieciata, a doktorat broni. Co wiecej, panie w rzadzie Bangladeszu maja lepiej eksponowane rzadowe stanowiska niz w Polsce, a w tamtejszym parlamencie jest ich znacznie wiecej nizli w waszym kraju i to bez parytetow, a wiec daj wam, Polacy, podobny do tegoz bengaleskiego islamu katolicyzm. I gender. ;)
    5) Od Nowego Roku Wlk. Brytania pozbywa sie polskiej bezjezycznej holoty, a wiec owo malzenstwo ma ogromne szanse na brytyjska residence - bo i Commonwealth, i preferencyjne regulacje imigracyjne dla specjalistow, i plynny angielski, i liczace sie dyplomy. A dzieciak, kazdy dzieciak (nawet i milionerow) , jest tu leczony bezplatnie, sa tez swietne szkoly dla malych "aspies".
    Olac chamskich paddies, co - pozbywszy sie kajdanow - dzis robia za kangury ;)

  • doktor104

    Oceniono 3 razy 3

    Podziwiam, jakie pryncypialne stanowisko zajmują ci co niedawno kombinowali jak załapać się na socjal.

  • micwit

    Oceniono 2 razy 2

    Nie rozpoczyna się zdania od "Ale".
    Nie mieliście tego jeszcze na polskim?

  • plpolak

    Oceniono 8 razy 0

    Bardzo dobrze. Biała Australia!

  • nie.mam.20

    Oceniono 7 razy 5

    doczytalem - przeciez oni nawet residency nie maja!!! Jazda do domu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX