Urzędnicy zburzyli mieszkańcowi garaż. Przez pomyłkę...

Wyobraź sobie, że idziesz rano do garażu i zamiast niego zastajesz stos gruzu. Taka historia przydarzyła się panu Andrzejowi z Zielonej Góry. Garaż zniknął, bo w miejskim komputerze figurował jako bezpański
Sprawa pana Andrzeja przypomina niedokończony scenariusz filmu Stanisława Barei. Zielonogórzanin w grudniu 2010 r. wybrał się do swojego garażu przy placu Matejki. Gdy przyszedł na miejsce, zastał furę gruzu. Garaż wyburzono na zlecenie miejskich urzędników. Jak się okazało później, przez pomyłkę.

Prezydent Kubicki: Bez winy umyślnej

W kulisy sprawy wprowadza nas zasiadający w komisji gospodarki radny Mariusz Marchewka (PO).

- Rozbiórka to wynik błędu w dokumentach. W komputerowej bazie danych magistratu omyłkowo wprowadzono informację, że garaż nie ma użytkownika. Jednak papierowa dokumentacja mówiła zupełnie co innego. Natomiast wyłącznie na podstawie informatycznego rejestru wydano polecenie o rozbiórce obiektu - opowiada radny PO.

W biały dzień buldożer zrównał z ziemią garaż, którego właściciel przez lata skrupulatnie płacił opłaty za grunt, na którym się znajdował. Prezydent miasta Janusz Kubicki, którego radni pytali o sprawę "dziwnego zniknięcia garażu", odpowiada pisemnie: Nastąpiła "bez winy umyślnej".

- Urzędnicy narozrabiali i nie potrafią przyznać się do błędu. Przecież mogli sprawdzić, kogo jest ten garaż w pięć minut, czy ktoś płaci za ten teren. Ja jestem nawet w stanie zrozumieć, że to był wypadek przy pracy, martwi mnie jednak to, że nikt nie chce tego naprawić - wyjaśnia właściciel zburzonego garażu.

Trzeba było robić zdjęcia

Pan Andrzej stracił także opony, narzędzia, zabytkowe drzwiczki do pieca, przedwojenne pamiątki rodzinne. Chciałby, żeby miasto wypłaciło mu za nie rekompensatę 5 tys. zł.

- W sądzie usłyszałem od prawnika, że to niemożliwe, ponieważ nie potrafię udowodnić, że te rzeczy tam były. Ale jak miałbym to zrobić? - zastanawia się właściciel garażu.

Miasto proponuje ponad trzy razy mniej - 1,5 tys. zł. Wygląda więc na to, że według prawników pan Andrzej powinien na zaś sfotografować każdą rzecz, którą posiada. Obiecano mu, że urzędnicy znajdą teren i garaż.

- I rzeczywiście, ostatnio zaproponowano mi garaż przy ul. dra Pieniężnego. Tylko że to zwykła rudera! Oferowali mi inny obiekt przy ul. Drzewnej, ale bez prawa własności. To przecież mi się w ogóle nie opłaca - mówi. I ma rację, to tak jakby miasto zaproponowało właścicielowi spalonego mieszkania inne, ale już pod wynajem. Nikt by się przecież na to nie zgodził. Urzędnicy z kolei zwracają uwagę na to, że obecne przepisy zabraniają bezprzetargowej sprzedaży gruntu.

"Też wsiądę do buldożera"

Na koniec pan Andrzej opowiada o wizycie u wiceprezydenta. - Usłyszałem, że oddanie mi gruntu nie jest w interesie miasta i oni nic w tej sprawie nie mogą zrobić. Mówię więc: Panie wiceprezydencie, to proszę mi pokazać, gdzie pan ma garaż. Też pojadę z buldożerem, zburzę go i będziemy kwita. Ale chyba nie o to w tym chodzi? - pyta się zielonogórzanin.

Pan Andrzej liczy na wygraną w sądzie i odszkodowanie około 20-30 tys. zł.

Komentarze (69)
Urzędnicy zburzyli mieszkańcowi garaż. Przez pomyłkę...
Zaloguj się
  • kanetsb

    0

    Najlepiej, to niech wsiądzie razem z nami w samolot i zostawi ten burdel samemu sobie...

  • chrobotek46

    0

    Panie Andrzeju : do sądu z imiennym wykazem winnych - nie gódź się Pan na żadne garaże zastępcze czy odszkodowanie. Jedynie odbudowa garażu - jak się nie uda - do Strasburga !!!!
    Bo inaczej durny urzędnik w durnym państwie dostanie nagrodę za wykurzenie Pana !

  • starszy-65

    Oceniono 1 raz 1

    Jaki prezydent tacy urzędnicy !!!!! ale mam nadzieję, że sędzia będzie prawdziwy.

  • Stanisław Grzyb

    Oceniono 1 raz 1

    Rozebrali całą Polskę i co?
    Ktoś za to odpowiadał.
    A pan panie Andrzeju się burzy o garaż

  • jegorism

    Oceniono 1 raz 1

    Na zbity ryj wywalić odpowiedzialnego debila.

  • sigm_0

    Oceniono 2 razy 2

    niestety, ale jest to czynność kwalifikowana, bo naruszenie posiadania bez podstawy prawnej

  • mineyko

    Oceniono 5 razy 5

    To teraz, urzędnikowi należy zburzyć mieszkanie!

  • elton_dzwon

    Oceniono 1 raz 1

    najdziwniejsze jest w Polsce to że żeby stwierdzić ewidentna pomyłkę czy przestępstwo urzędnika, lekarza, policjanta czy kogokolwiek innego trzeba iść do sądu, każdy pracownik w tym kraju ma przełożonego, który może w kilka minut czy sekund stwierdzić, że podwładny popełnił błąd albo jest niekompetentny, po co chodzić do sądu jak jedną decyzja można usunąć taka niedorajdę z pracy

  • andrzej2310

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce mentalnie nadal mamy bolszewizm, a prawo nie chroni praw własności nalezycie. Większą ochronę ma zasiadujący cudzą nieruchomość niz właściciel. Też prawa własności można silnie ograniczac, zasłaniajac sie celem publicznym. Ale bez własności nie ma wolności. Ale widać lepiej sie czujemy jak komus cos bezprawnie zabieramy, niz sami na to mielibysmy uczciwie zapracowac.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX