Kody do dronów w rękach Rosjan. WikiLeaks potwierdza wypowiedź Skrzypczaka

Wiadomości >  Wiadomości dnia
wg, PAP
02.12.2013 12:32
A A A Drukuj
Gen. Waldemar Skrzypczak

Gen. Waldemar Skrzypczak (Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

- Kody źródłowe do dronów oferowanych przez jedną z izraelskich firm prawdopodobnie są w rękach Rosjan - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" były wiceszef MON Waldemar Skrzypczak. W dniu publikacji rozmowy generał podał się do dymisji. Gazeta podaje, że WikiLeaks potwierdza to, co mówił Skrzypczak.
Wersję Skrzypczaka potwierdzają e-maile opublikowane przez portal WikiLeaks, podaje "DGP". Dziennik potwierdził też to u byłego oficera Służby Wywiadu Wojskowego. Z kolei były szef wywiadu gen. Zbigniew Nowek twierdzi, że ta teza jest realna. - Do takiej wymiany faktycznie doszło (informacji między Izraelem a Rosją na temat kodów źródłowych dronów). Co więcej, Rosja przekazała te kody Hezbollahowi, który dzięki temu zniszczył przynajmniej dwa izraelskie drony - mówi "DGP" były oficer wywiadu wojskowego.

Sprawa wyszła na jaw dzięki WikiLeaks

Chodzić ma o samolot Heron produkcji IAI, czyli konkurenta koncernu Elbit. Skrzypczak był oskarżany o zbyt bliskie związki właśnie z Elbitem i faworyzowanie tego dostawcy, napisał dziennik.

Sprawa herona wyszła na jaw dzięki WikiLeaks. Według informatora ośrodka analitycznego Stratfor Rosja dokonała wymiany informacji z Izraelem na temat uzbrojenia. Z kolei Moskwa udostępniła Tel Awiwowi kody źródłowe do rakiet Tor-M1, które wcześniej sprzedała Iranowi. W drugą stronę przekazano kody źródłowe do bezzałogowców, które wcześniej od Izraela kupiła Gruzja.

Ekspert w rozmowie z Gazeta.pl podkreśla wagę posiadania takich kodów. - To daje teoretyczną możliwość zablokowania urządzenia. Ponadto podobnie, jak w przypadku innych programów np. Windowsa błędy wysyłane są do producenta. Posiadanie kodów może też dawać możliwość modyfikacji - mówi Piotr Łukaszewicz, b. szef oddziału szkolenia lotniczego Dowództwa Sił Powietrznych.

List Skrzypczaka

Już kilka dni temu podawano, że dymisja Skrzypczaka ma związek z podejrzeniami o faworyzowanie przez generała jednej z izraelskich firm. Formułowane wcześniej przez SKW i szeroko opisywane przez media podejrzenia o korupcję i lobbowanie na rzecz koncernów zbrojeniowych nabrały znaczenia w świetle ujawnionego niedawno przez "Gazetę Wyborczą" listu Skrzypczaka do dyrektora generalnego sił zbrojnych Izraela. Waldemar Skrzypczak faworyzował w nim firmę, z którą był związany przed objęciem stanowiska w MON, w planowanym przetargu dla polskiej armii.

W piśmie Skrzypczak zaznaczył, że "intencją MON RP jest, by nie tracić czasu i zacząć formułowanie zasad potencjalnej współpracy pomiędzy Polską a Izraelem w odniesieniu do produkcji i rozmieszczenia w Polsce systemów BSP, które są użytkowane w Siłach Zbrojnych Izraela, a których kontraktorem jest Elbit Systems".

Do treści pisma dotarła konkurencja Elbit Systems w planowanym przetargu - izraelska firma IAI, która skierowała w tej sprawie oficjalne zapytanie do MON. Sprawą listu zajmuje się teraz CBA.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Tagi:

  • 1
Komentarze (237)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX