"Ta surowa decyzja przywraca powagę nauce polskiej" - Wołek o zawieszeniu "blefującego" profesora

- Ta, rzeczywiście surowa, decyzja przywraca w jakimś sensie powagę nauce polskiej. A została ona wystawiona na pośmiewisko przez popisy tych różnych pseudoekspertów Antoniego Macierewicza, którzy nierzadko noszą tytuły profesorskie. A jeśli niknie autorytet nauki, to jest to straszliwy cios w same podstawy funkcjonowania społeczeństwa - komentował w TOK FM Tomasz Wołek. W czwartek prof. Jacek Rońda został zawieszony.
Jacek Rońda został zawieszony przez rektora Akademii Górniczo-Hutniczej w obowiązkach dydaktycznych. To pokłosie jego wystąpienia w TV TRWAM, gdzie przyznał się, że "blefował", mówiąc o ustaleniach zespołu Antoniego Macierewicza ws. katastrofy smoleńskiej.

- To jest bardzo ważne wydarzenie - uważa Tomasz Wołek. - Polska nauka doznała ogromnego szwanku, ucierpiał jej wizerunek, wiarygodność. Ta, rzeczywiście surowa, decyzja przywraca w jakimś sensie powagę nauce polskiej. Bo ona została przez popisy tych różnych pseudoekspertów Antoniego Macierewicza, nierzadko z tytułami profesorskimi, wystawiona na pośmiewisko. To niezwykle podkopało zaufanie do tej wyjątkowej kategorii osób, jaką stanowią ludzie nauki - mówił w "Poranku Radia TOK FM" publicysta.

- Jeśli niknie autorytet nauki to jest to straszliwy cios w same podstawy funkcjonowania społeczeństwa. To, co zrobił profesor Rońda i pozostali, to było podrzynanie gardła jednemu z filarów ładu społecznego - przekonywał publicysta Tele 5.

"Nie ma co histeryzować"

- Myślę, że przesadzasz - wtrącił się Tomasz Lis. - Myślę, że polska nauka ucierpiała mniej więcej w tym samym stopniu, w jakim amerykańska przez występy pana Nowaczyka czy pana Biniendy. Wśród profesorów też jest cała masa dziwadeł, frików, wariatów. Statystycznie tak to wygląda; nie ma co histeryzować - mówił redaktor naczelny "Newsweeka". - Myślę, że problem miała nie tyle polska nauka, co AGH, bo to z niej zaczęto dość powszechnie kpić. Dziwię się, że uczelnia tak długo zwlekała z reakcją - ocenia.

- Moim zdaniem większym problemem niż kuriozalne występy pana Rońdy były kuriozalne apele prezesa PAN [prof. Michała Kleiberga - red.], żeby Rońda i rońdopodobni byli stroną z ekspertami. To dopiero była kompromitacja - krytykował Lis. Łagodził Tomasz Wołek: - Zakładając dobrą wiarę prof. Kleibera, której nie chcę kwestionować, to była z jego strony wielka naiwność i klasyczny przypadek zastosowania fałszywej symetrii.

Po przyznaniu się prof. Jacka Rońdy do "blefu" prof. Michał Kleiberg wycofał się z propozycji debaty o przyczynach katastrofy w Smoleńsku.

Pomieszanie z poplątaniem

- Pomieszała się nomenklatura: kto to jest profesor - zwracał uwagę prof. Wiesław Władyka z "Polityki". - Tytuł profesora jest uwieńczeniem awansu naukowego. Jednak to określenie występuje też wobec pracujących na uczelniach, ale którzy nie przeszli tej drogi. Można być profesorem i występować z tym podpisem w dyskusjach publicznych, bo jest się profesorem jakiejś uczelni, bo taki się dostało etat. W Polsce to się bardzo rozpleniło - mówił.

- Jeżeli profesor korzysta z tego podpisu i występuje nie w roli fachowca, tylko po prostu zabiera głos, to ten tytuł jest nadużyciem. Jeśli ma tytuł z biologii, a wypowiada się np. o drogach, to robi to obywatelsko. Czym innym jest jednak, kiedy tenże prof. Rońda zabiera głos w dziedzinie, z którą ma związany tytuł. Przynajmniej tak się prezentuje, bo przy bliższej analizie okazuje się nie do końca. Tym niemniej długo uważano, że to fachowiec. Jeżeli on mówi, że kłamie, to rzeczywiście środowisko, koledzy profesorowie mają z tym problem. Bo to tak, jakby on kłamał w imieniu tej uczelni - mówił prof. Władyka.

Więcej o:
Komentarze (21)
"Ta surowa decyzja przywraca powagę nauce polskiej" - Wołek o zawieszeniu "blefującego" profesora
Zaloguj się
  • chi_neng1

    0

    List otwarty do prof. Wiesława Biniendy

    Panie Profesorze,

    Symulował Pan numerycznie zderzenie skrzydła tupolewa i brzozy. Dr G. Szuladziński sugerował jednak w 2011 r., że program LS-Dyna, ktory jest standardowym wielofunkcyjnym narzędziem, może dać "20 różnych wyników" i dopóki nie poda Pan więcej informacji o tym, co Pan dokładnie do niego wprowadza, ani weryfikacji doświadczalnej zwanej w nauce walidacją modelu, to wyniki pańskie są, delikatnie mówiąc, bardzo niepewne. Podobnie, choć ostrzej, mówili profesorzy inżynierii, których znam.
    Mimo to, od 2 lat występuje Pan ze swoimi rzekomo 100% pewnymi, a naprawdę bezzasadnymi wnioskami o niemożliwości zdarzeń opisanych w raportach komisji badania wypadków lotniczych. Twierdzi Pan wręcz, że obliczenia sa "perfect", mimo, że dawno omawiałem publicznie błędy numeryczne i fizyczne niespójności widoczne w rezultatach modelowania. Na krytykę merytoryczną, ani na pytania zadane tu na forum publicznym nadal Pan nie odpowiada. Przy wsparciu machiny propagandowej klubu sejmowego Macierewicza, wielu Polaków zostało przez pana wprowadzonych w błąd i uwierzyło w to, co pan mówi.

    Po raz kolejny proszę Pana uprzejmie o udostępnienie na sieci pliku wsadowego LS-Dyna, o ile wiem nosi on nazwę dynain. Stanowi Pana prywatną twórczość i własność, wbrew temu co Pan twierdzi. Nie potrzebuje Pan do tego ani zezwoleń NASA (instytucji, w której Pan nigdy nie pracował i która z badaniami smoleńskimi nie ma nic wspólnego), ani uczelni w mieście Akron (która nie finansuje, ani nie ma praw autorskich do tych badań).
    To, jakoby wszystkie dane do symulacji już dawno Pan opublikował, to kłamstwo.Pan ujawnia kilka liczb, podczas gdy do powtórzenia obliczeń lub dogłębnego zrozumienia symulacji potrzeba tysiąckrotnie więcej danych. Niedawno próbie manipulacji został poddany w programie telewizji Republika prezes PAN prof. Michał Kleiber. Może nie wypadało mu zaprzeczać, a może to wina niefachowego (lub przeciwnie?) dziennikarza, zaświadczajacego nieprawdę o tym, jakoby udostępniał Pan wszystkie dane na swych prelekcjach. Szef PAN nie musi ich dobrze znać (i chyba nie zna - stwierdził nawet, że nie zna pana osoby jako naukowca, a jest on wybitnym specjalistą od metody elementów skończonych).

    Przypominam, że ten ściśle tajny zbiór danych, o którym mowa, zawiera nie tylko ważne ustawienia licznych modów pracy programu LS-Dyna, ale też wszystkie dane materiałowe, rozdzielczość i wymiary elementów symulowanej konstrukcji. Są tam ukrywane skrzętnie grubości blach, które najprawdopodobniej zostały zawyżone przez pana aż 3-4 razy w stosunku do prawdziwych, dane o tym jak spowodować by drewno znikało pod uderzeniem (przez co nie obciąża i nie niszczy symulowanego skrzydła) i tak dalej.
    To prośba wyjątkowa, podyktowana znaczna wagą w/w symulacji. Dzięki pańskiemu udziałowi w dezinformacji, brane są bowiem za dowody na rzekome wybuchy i zamach smoleński. Gratuluję, jest Pan ciągle jedynym człowiekiem na świecie, który potrafi odtworzyć, przeliczyć i potwierdzić modele Biniendy. Dzięki ukrywaniu dynain i tylko dzięki temu. Bardzo proszę się nie wykręcać i nie proponować zrobienia innych modeli. Tu nie o to chodzi. To się kiedyś stanie. Ale w tej chwili kwestią jest, jak Pan zrobił wg mnie niefizyczne i sprzeczne z powypadkowym stanem faktycznym obliczenia.

  • chi_neng1

    Oceniono 1 raz 1

    CHLUBA NARODU – POLSCY NAUKOWCY KOMISJI MACIEREWICZA :

    1) PROF. CHRIS CIESZEWSKI Z UNIWERSYTETU W GEORGII. – Brzoza, w którą miał uderzyć samolot, była złamana CO NAJMNIEJ 5 DNI WCZEŚNIEJ.TO FAKT NIEPODLEGAJĄCY DYSKUSJI - STWIERDZIŁ. NA DRZEWO MIAŁ SIĘ "KTOŚ WSPIĄĆ, WALIĆ MŁOTEM I SIEKIERĄ".

    2) ANNA GRUSZCZYŃSKA-ZIÓŁKOWSKA Z UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO - "Jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę?". Co prawda ZAZNACZYŁA, ŻE "NIE JEST AKUSTYKIEM, A MUZYKOLOGIEM" ale nie uważa, by był to któryś z dźwięków z raportu komisji Millera.

    3) ANDRZEJ ZIÓŁKOWSKI Z INSTYTUTU PODSTAWOWYCH PROBLEMÓW TECHNICZNYCH PAN – Założył, że podłużne pęknięcie kadłuba mogło spowodować tylko wewnętrzne ciśnienie na skutek eksplozji. - Coś takiego widzimy, gdy gotujemy sobie kiełbaski na śniadanie . NA DOWÓD PRZEDSTAWIONO ZDJĘCIE DWÓCH PARÓWEK PO UGOTOWANIU: PĘKNIĘTYCH NA CAŁEJ DŁUGOŚCI .

    4) WIESŁAW BINIENDA Z UNIWERSYTETU AKRON - WYKLUCZYŁ, ŻE TUPOLEW W SMOLEŃSKU UDERZYŁ KOŁAMI DO GÓRY, bo "to uderzenie jest lepiej amortyzowane, więc daje większą szansę przeżycia". - GDYBY NIE BYŁO WYBUCHU, WIĘKSZOŚĆ PASAŻERÓW W ŚRODKOWEJ I TYLNEJ CZĘŚCI SAMOLOTU POWINNA PRZEŻYĆ - ZAZNACZYŁ.

    5) STEFAN BRAMSKI Z INSTYTUTU LOTNICTWA - "Wybuch w samolocie i rozerwanie go na tysiące szczątków MÓGŁ ZASKOCZYĆ TERRORYSTÓW". - WYBUCH MÓGŁ WYNIKAĆ Z DZIAŁAŃ PODJĘTYCH PRZEZ POLSKICH PILOTÓW, KTÓRZY PRÓBOWALI URATOWAĆ MASZYNĘ, a rozpad samolotu miał nastąpić po zderzeniu z ziemią.

    6) BRAMSKI ciag dalszy: NAD SMOLEŃSKIEM ZOSTAŁ ROZPYLONY "SZTUCZNY SMOG", A "TERRORYŚCI" SYGNAŁEM RADIOWYM URUCHOMILI BOMBĘ W POWIETRZU. Ponadto ZAMACHOWCY WYBRALI WCZEŚNIEJ MIEJSCE W POBLIŻU LOTNISKA, DO KTÓREGO MIELI ŁATWY DOSTĘP, NIE BYŁO W NIM ZABUDOWAŃ, A TEREN BYŁ TRUDNO DOSTĘPNY DLA OSÓB POSTRONNYCH.

    7) BRAMSKI cig dalszy: DYSZA SAMOLOTU ODKSZTAŁCIŁA SIĘ .To ODKSZTAŁCENIE, WYKLEPANE POTEM PRZEZ ROSJAN W CZASIE TRANSPORTU, OZNACZA, ŻE TYŁ SAMOLOTU LECIAŁ TYŁ NA PRZÓD, CZYLI PRZODEM DO TYŁU I W TEN SPOSÓB WBIŁ SIĘ W ZIEMIĘ .

    8) PROF. CIESZEWSKI - WYKRYŁ TAJEMNICZE BIALE PLAMY. Z PREZENTACJI WYNIKA, ŻE JEST WYSOCE NIEPRAWDOPODOBNE, BY BIAŁE PLAMY NA MIEJSCU KATASTROFY BYŁY ŚNIEGIEM. KONKLUZJE: POCHODZENIE I CHARAKTER BIAŁYCH PLAM NA MIEJSCU KATASTROFY JEST TAJEMNICĄ.

    9) PROF. CIESZEWSKI ciag dalszy : ]. Na pomoc ANNIE GRUSZCZYŃSKA-ZIÓŁKOWSKIEJ przyszedł Chris Cieszewski, który powiedział, że ZDERZENIU TUPOLEWA Z BRZOZĄ POWINIEN TOWARZYSZYĆ DŹWIĘK W RODZAJU "PIIJIII, BZIUUU!".

    10) PROF. PIOTR WITAKOWSKI - W TUPOLEWIE BYŁO WIELE WYBUCHÓW. - Jak odpadł ster kierunku? On nie mógł o cokolwiek zawadzić, jest przecież ostatnim elementem samolotu. Jednak on odpadł i to ponad 200 metrów wcześniej niż upadł cały samolot. W MOJEJ OCENIE TEN STER ZOSTAŁ "ODPALONY", ODSTRZELONY JESZCZE WCZEŚNIEJ.

    11) PROF. JAN OBRĘBSKI - PUSZKI PO NAPOJU ENERGETYCZNYM CZY PIWIE NAJLEPIEJ POKAZUJĄ RODZAJE ZNISZCZEŃ. Dodatkowo zgnieciona puszka została zestawiona z całą puszką. - PUSZKA CIENKOŚCIENNA, UDERZONA Z JEDNEJ STRONY DREWNIANYM MŁOTKIEM, I NIEUSZKODZONA PUSZKA.

  • chi_neng1

    Oceniono 1 raz -1

    LIST OTWARTY NIEKTORYCH RODZIN OFIAR KATASTROFY:

    Rodziny ofiar :

    Jadwiga Gosiewska, Ewa Kochanowska, Ewa Błasik, Zuzanna Kurtyka, Dorota Skrzypek, Krystyna Kwiatkowska, Izabela Januszko, Małgorzata Wassermann, Andrzej Melak, Alicja Zając, Beata Lubińska, Stanisław Zagrodzki, Bożena Mikke, Beata Gosiewska, Grzegorz Januszko, Dariusz Fedorowicz, Piotr Walentynowicz, Janusz Walentynowicz, Magdalena Merta, Anna Cywińska, Małgorzata Wypych, Jerzy Mamontowicz, Jacek Świat, Jacek Tomaszewski, Wanda Jankowska, Halina Jankowska

    wystosowały list otwarty do rektorów polskich i zagranicznych uniwersytetów i szkół wyższych z UE, USA i Kanady, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, prezesa PAN, posłów i senatorów:

    - "Zwracamy się o pomoc naukowcom w badaniach poprzez udostępnienie im laboratoriów oraz wsparcie grantami niezbędnymi do realizacji tych badań"

    - "grono 145 naukowców, dążąc do ustalania prawdy, zorganizowało drugą już konferencję smoleńską"

    - "Konferencja nie tylko odsłoniła przed opinią publiczną nowe, momentami przełomowe analizy, ale także z wielką siłą pokazała szereg nieprawidłowości i zaniechań poczynionych w czasie badań Komisji KBWLLP i prowadzonego śledztwa prokuratorskiego. Udowodniła, że ustalenia Komisji Millera nie są wiarygodne. Tym samym uwidoczniła boleśnie deficyt i niedosyt rzetelnych badań naukowych nad przyczynami katastrofy smoleńskiej"

  • alekx_pl

    Oceniono 3 razy 3

    Surowa kara? bzdura!

    Jeżeli zostałby dożywotnio zawieszony i to na wszystkich uczelniach, to byłaby surowa kara.

    Wypowiedzi "espertów" były wielką tragedią dla świata nauki.

  • fifakowski

    Oceniono 4 razy 2

    No cóż, jedna sprzedajna, proPISdzielska qrwa naukAwa potraktowana tak, jak na to zasługuje. Brawo władze AGH. Szkoda, że tak późno. Takich sprzedajnych qrew jest jeszcze bardzo dużo w kaczym szambie. Czekamy na spuszczenie do kanału Binendzy i tego śmiecia piuuu bziuuu. Niestety, to musi się stać poza granicami Polski.

  • stanislaw.sk

    0

    Ludzie wypowiadają się na tematy, na których się po prostu zwyczajnie nie znają. Zaproszenie tego profesora do telewizji TRWAM i wypowiadanie się przez zaproszonego na temat wypadku lotniczego pod Smoleńskiem miało służyć potwierdzeniu z góry założonej tezy.
    Ta zabawa z pseudonaukowcami zapraszanymi do pisowskiej komisji Macierewicza trwa kolejny rok I w dodatku za nasze, polskich podatników pieniądze.

  • pyffello114

    Oceniono 1 raz 1

    Co ten pan Wołek wygaduje??
    To ma być "surowa decyzja"???
    Półroku(!!!!0 zawieszenia w działalności dydaktycznej za KŁAMSTWO???

  • ocalony70

    Oceniono 5 razy 3

    Być polskim profesorem, to nie jest grzech, ale wielki wstyd.Juz mam większy szacunek do tych prawdziwych
    Polaków, którzy wyjechali z tej obłudy, i pracują cieżko, ale przynajmniej, godnie, w cywilizowanych krajach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX