Wiadomości >  Wiadomości dnia

Rakowiecki dla TOK FM: Nie twierdzę, że nie robimy błędów

wg
28.11.2013 14:47
A A A Drukuj
Jacek Rakowiecki

Jacek Rakowiecki (fot. Adam Kozak / AG)

Wczoraj TVP przeprosiła "wszystkie osoby, które mogły poczuć się urażone" materiałem "Wiadomości", w którym pokazano zapłakaną dziewczynę, ofiarę próby gwałtu. - Nie twierdzę, że nie robimy błędów, ale próbujemy wyciągać wnioski. Przepraszamy, choć tego nie robią inni - mówi w rozmowie z Tokfm.pl Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP. - Wszystkim żądającym od nas standardów i jakości BBC przypomnę, że budżet tej stacji jest - to aż niewyobrażalne - większy od naszego 200 razy - dodaje.
Wczoraj TVP przeprosiła za jeden ze swoich materiałów. - Wszystkie osoby, które mogły poczuć się urażone fragmentem tego materiału poświęconym interwencji policji na rzecz kobiety zaatakowanej na dworcu Warszawa-Powiśle przez nieznanego sprawcę, przepraszamy - przyznała telewizja. - Rzecznik TVP nie przeprosił ofiary - komentowała Agnieszk Kublik z "Gazety Wyborczej", która jako pierwsza opisała budzący oburzenie materiał "Wiadomości".

Trzyminutowy materiał pokazano w poniedziałek. Nagrano na nim roztrzęsioną kobietę, która padła ofiarą napaści seksualnej. Szybko zaprotestowali widzowie, którzy podpisali się pod petycją do Rady Etyki Mediów.

Ta inicjatywa zbiegła się też z najnowszymi wynikami oglądalności serwisów informacyjnych. Z danych przesłanych w komunikacie przez stacje Zygmunta Solorza wynikało, że "Wydarzenia", czyli serwis informacyjny Polsatu, emitowany na trzech antenach jednocześnie, wyprzedziło "Wiadomości".

Ogólne spadki oglądalności od 2012 roku (dane Nielsen Audience Measurement za wirtualnemedia.pl) notują prawie wszystkie serwisy informacyjne. O głośnym materiale "Wiadomości" i spadającej oglądalności serwisu TVP rozmawiamy z Jackiem Rakowieckim, rzecznikiem TVP.

Wojciech Grejciun: Czy widzowie odchodzą od "Wiadomości"?

Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP: Dane nie obrazują takiej tendencji. A ponadto sumując oglądalność w stacjach Polsatu, trzeba analogicznie dodać widzów "Wiadomości" z TVP Polonia.

Jeśli chodzi w ogóle o oglądalność to rzeczywiście spadła ona wszystkim serwisom informacyjnym. Powodem jest cyfryzacja. Kilka czy kilkanaście lat temu oferta naziemna TV była bardzo ograniczona, a dostęp do kablówek i platform cyfrowych miało relatywnie niewiele osób. Teraz stacji polskojęzycznych jest około 220, z czego dostępnych wszystkim Polakom są aż 22.

Nawet jeśli każda z tych stacji ma choćby 5 tys. widzów, to i tak uszczupla - bo łączny czas oglądania TV przez statystycznego widza nie zmienia się prawie od lat - widownię tym dużym. Tort jest taki sam, a stacji do jego podziału jest więcej. Cyfryzacja sprawiła, że nawet najmniej zamożni albo mieszkający w miejscach bez dostępu do kablówek i platform cyfrowych zyskali gigantyczną ofertę programową. Jest więc jasne, że ich czas oglądania największych telewizji, w tym TVP, częściowo przepłynął do innych stacji.

Cyfryzacja to chyba jednak nie jest jedyny powód spadków oglądalności?

- To tendencja światowa, choć można gdybać, czy w Polsce są dodatkowe mechanizmy, które ten proces przyspieszają. Telewizja Polska, mimo że ma miażdżąco mniejsze zasilenie publiczne niż jakakolwiek inna stacja publiczna w Europie, nadal w porównaniu z nimi ma jeden z największych udziałów w rynku. Owszem, spada nam oglądalność, z grubsza w podobnym tempie jak Polsatowi i TVN, ale tworząc stacje tematyczne, odzyskujemy rynek.

Pomimo odpływania widzów "Wiadomości" wciąż mają w grupie ogólnej najwyższą oglądalność. Ale pozycja polsatowskich "Wydarzeń" też jest faktem.

- Analogowe nadawanie w pewnym stopniu "krzywdziło" Polsat i TVN, bo nie mieli oni pełnego pokrycia kraju i mniejszy zasięg niż TVP. Dla nich cyfryzacja była zjawiskiem korzystnym: uzyskali dostęp do nowych widzów. Nie znaczy to, iż nie doceniam polsatowskich "Wydarzeń", bo to dobrze robiony program. Konstatuję tylko, że nie sposób ustalić, na ile wzrost oglądalności w tym przypadku jest skutkiem świadomej decyzji widzów, a na ile - zwiększania dostępu.

Może widzowie krytycznie patrzą na materiały nadawane w "Wiadomościach". "Gazeta Wyborcza" napisała, że kilkaset osób podpisało się pod listem, w którym widzowie domagają się ukarania dziennikarzy za "wykorzystanie cudzej tragedii do zwiększenia oglądalności". Chodzi o materiał pt. "Kino akcji". Pokazano w nim zapłakaną dziewczynę, ofiarę próby gwałtu. Wczoraj TVP przeprosiła za materiał.

- Nie przeprosiła za materiał jako taki, tylko za fakt, że ktoś poczuć mógł się nim urażony. Nie lekceważę tych osób, chcę jednak zwrócić uwagę, że protestuje ich tysiąc, a prawie cztery miliony innych - nie. Czy to miałoby znaczyć, że te 4 miliony to głupcy bez serca?

W dodatku z prostej analizy atakujących nas wpisów w portalu "GW" jasno wynika, że znaczna część krytyków inkryminowanego fragmentu materiału nie widziała na oczy. Wystarczyło im, że nas publicznie skrytykowano, żeby wyrazić swoją wobec TVP niechęć, oburzenie, a najczęściej - niestety - wyjątkowo agresywną nienawiść.

Dość trudno prowadzić spór z osobami, które nie widziały materiału, a uważają, że cała telewizja, albo tylko TVP, jest jednym wielkim szambem. Są to w dodatku jeszcze w większości osoby, które mówią, że "właśnie dlatego nie płacą abonamentu" (jak przypomnę aż 90 proc. Polaków). A więc i łamią prawo, i zmniejszając zasilenie publiczne TVP, zmuszają nas w efekcie do częściowej komercjalizacji oferty programowej. Tyle że ta wymuszona brakiem środków komercjalizacja akurat w najmniejszym stopniu dotyczy "Wiadomości", a już na pewno nie w tym, odsądzonym od czci i wiary, fragmencie jednego materiału.

Z analiz oglądalności wiemy, że pokazywanie przemocy wcale nie zwiększa oglądalności, natomiast zwiększają ją pozytywne emocje, więc naprawdę nikt w "Wiadomościach" nie myśli, że sceny brutalne w czymś "pomogą". Nie rozumiem też zarzutu, iż felieton telewizyjny pokazujący, jak wygląda nocne życie Warszawy i ciężka praca policji, jest "materiałem komercyjnym". Wręcz przeciwnie: to był materiał o ważnym problemie społecznym.

Nie mogę też opędzić się od myśli, że TVP traci też na tym, że jest jednym z niewielu polskich mediów, które potrafi przyznać się do błędu. Dziś bowiem przepraszanie "wyszło z mody" i wszyscy prawie idą w zaparte, że nigdy się nie mylą i nie popełniają błędów. W efekcie, kiedy my mówimy "przepraszam", nie z powodu kardynalnego błędu, ale po prostu szanując różną wrażliwość widzów, jesteśmy znów atakowani, jakbyśmy przyznali się do ciężkiego przestępstwa, a nasze "przepraszam" uznaje się za skandalicznie niewystarczające. Pełno teraz w Polsce Katonów moralnych, którzy widzą wszystko, poza belką w swoim oku.

"Wiadomości" dalej realizują misję publiczną? Nie sposób nie zauważyć głosu ludzi, którzy w to wątpią i dają przykłady.

- "Wiadomości" przekazują informacje w takim stylu, jak się robi w naszym kraju. Zdarzają się im błędy, tak jak błędy zdarzają się w prawie każdym wydaniu gazet, czasopism, w radiu i internecie. Nie twierdzę i nikt w TVP nie twierdzi, że nie robimy błędów, ale próbujemy wyciągać z nich wnioski i poprawiać naszą pracę.

A wszystkim żądającym od nas standardów i jakości BBC przypomnę, że budżet tej stacji jest - to aż niewyobrażalne - większy od naszego 200 razy. Pieniądze, oczywiście, to nie wszystko. Ale bez pieniędzy czy za śmiesznie małe pieniądze nie da się zawsze i w każdym przypadku zagwarantować żądanej jakości. Trzeba mieć pieniądze i za nie uprawiać ten medialny "trawnik" całymi latami, żeby mieć angielską jakość.

Komentarze (3)
Zaloguj się
  • Oceniono 1 raz 1

    Rzecznik TVP mówi, "My też chcielibyśmy być jak BBC" ale nie mamy pieniędzy. A potem, ze '"Wiadomości" przekazują informacje w takim stylu, jak się robi w naszym kraju."'
    Zestawienie tych dwu zdań pokazuje brak logiki i charakterystyczne dla pewnego rodzaju polskiego myślenia połączenie lepkiego samolitowania się (self pity) i megalomańskiej arogancji.
    Problem polega na tym, ze formuła Wiadomości jest dziś bardziej prymitywna niż pierwszy lepszy tabloid, a prezenterki źle przyuczone (lub raczej wytresowane przez jakiś polit-marketingowców - ohyda). W żadnej przyzwoitej telewizji prezenterki nie mizdrzą się, nie ekscytują się, kiedy mowa o wielkich pieniądzach, nie uśmiechają się marzycielsko gdy mowa o Stanach Zjednoczonych i nie robią marsowej miny gdy mowa o Rosji i ruskich knowaniach. To co gdzie indziej uważane jest za naganne, w TVP uchodzi za cnotę, i dlatego jesteście NA DNIE.
    To nie jest kwestia pieniędzy. Główny dziennik niemieckiej telewizji ARD o 20.00 jest czytany zza biurka, trwa niecałe 15 minut, jest solidny i przynosi dobry, wyczerpujący przegląd ważnych wydarzeń w Niemczech i na świecie. Na pewno nie kosztuje dużo.
    TVP robi dziennik źle, gorzej niż na ogół robiono go PRLu, gorzej niż TV Trwam. Twierdzenie, że tak musi być, bo tak się robi w naszym kraju jest obraźliwe dla mieszkańców tego kraju i nie do pogodzenia z chęcią ‘bycia jak BBC’ (co zresztą nic nie znaczy, bo BBC ma dziś bardzo różne oblicza).

  • hare-hare

    Oceniono 3 razy 1

    nie zgadzam się aby dzięki tvp jakiś ksiądz panoszył mi się po domu,nie włączam i nie płacę

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX