Rzadki, przedwojenny karabin wróci do Polski. Trafi do Muzeum Powstania Warszawskiego

kow, PAP
13.11.2013 06:55
Karabin samopowtarzalny wz. 1938 M inż. Maroszka

Karabin samopowtarzalny wz. 1938 M inż. Maroszka (Fot. Wikimedia Commons)

Zakończył się spór Polski z amerykańskim kolekcjonerem broni o rzadki polski karabin sprzed II wojny światowej. Jak informuje "Washington Post" kolekcjoner dostanie za niego 25 tys. dol. wraz z obietnicą, że broń trafi do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Chodzi o karabin samopowtarzalny wz. 1938 M inż. Maroszka. W latach 1938-1939 wyprodukowano około 150 takich karabinów. Do dzisiaj zachowało się tylko kilka sztuk, w tym jeden właśnie w kolekcji 54-letniego Kristophera Gasiora, mającego polskie korzenie kolekcjonera broni z Wirginii.

Jak informuje w środę lokalne wydanie "Washington Post" w marcu broń zajęli agenci federalni, po tym jak Gasior wystawił karabin w internecie na sprzedaż licząc, że dostanie za niego 65 tys. dolarów. Agenci federalni działali na wniosek polskich władz, które, jak pisze dziennik, twierdziły, że ta niezwykle cenna broń została najpewniej ukradziona przez jakiegoś żołnierza, który wywiózł ją do USA.

Gasior twierdzi, że karabin kupił od innego kolekcjonera w 1993 roku, a broń została legalnie przywieziona do USA, jako "wojenne trofeum" przez żołnierza walczącego w II wojnie światowej. Polskie władze utrzymywały jednak, że nie można mówić o łupie wojennym, gdyż trofea zabiera się od wrogów, tymczasem USA i Polska były podczas wojny sojusznikami. Ponieważ karabin Maroszka był produkowany wyłącznie dla polskich wojskowych, to zdaniem polskiej strony ciągle pozostaje on własnością Polski.

Sprawa była na tyle skomplikowana, że jak pisze "WP", rząd amerykański poprosił o wyłączenie go ze sporu. Ostatecznie, jak poinformował prawnik Gasiora John Keats, zakończono spór ugodą. Jak powiedział, prócz 25 tys. dolarów rząd polski obiecał Gasiorowi, że karabin trafi do Muzeum Powstania Warszawskiego, ponadto kolekcjoner ma dostać list z podziękowaniem, za "cenny wkład w zachowanie polskiego dziedzictwa i uhonorowanie polskich bohaterów walczących o wolność poprzez uratowanie i ochronę tego wyjątkowego karabinu".

- Jesteśmy bardzo zadowoleni. Gdybyśmy poszli do sądu i wygrali tę sprawę, to wystąpilibyśmy właśnie o to - powiedział prawnik Gasiora.

Sam kolekcjoner wyraził natomiast radość z tego, że spór ma już za sobą. - Chciałem, by to się już zakończyło - powiedział.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (38)
Zaloguj się
  • szcz9

    Oceniono 57 razy 49

    Fajnie, ale mam wątpliwośc, czy akurat dla tego karabinu właściwe jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Zapewne nikt w Powstaniu takiej broni nie używał, bo po prostu nie była dostępna. Cały transport 150 sztuk karabinu Maroszka (oficjalna nazwa Karabin samopowtarzalny wz. 38M) wyprodukowanych przed wrześniem 1939 r. trafił na wschód, a jedyny przypadek jego bojowego wykorzystania to przez samego Józefa Maroszka, który miał z niego strzelać do niemieckich samolotów atakujących skład kolejowy. Nie ma potwierdzenia, aby później używali tej broni Rosjanie, Niemcy (choć możliwe, że przechwycili kilka sztuk) lub ktokolwiek inny.

  • wekg

    Oceniono 52 razy 42

    A co ma wspólnego karabin Maroszka z Powstaniem Warszawskim ? Powinien trafić do Muzeum Wojska Polskiego - tam pokazywane są całe dzieje wojska, jego broni oraz techniki przez nie używanej. Ewentualnie do tworzonego Muzeum Historii Polski jako przejaw polskiej myśli technicznej z czasów II RP. Muzeum Powstania jest ostatnim miejscem gdzie powinien trafić ten karabin.

  • marbat1969

    Oceniono 32 razy 30

    25 tys.USD. Hmmm... W Muzeum Wojska Polskiego jest już jeden egzemplarz tego karabinu. Dostaliśmy go w połowie lat 80-tych ze .... Związku Radzieckiego. Ówczesny dyrektor bodajże Orużennoj Pałaty, kierując się wyłącznie sympatią i przyjaźnią z naszym dyrektorem MWP, a nie interesem wymienił go na.... polską modyfikację karabinka Kałasznikowa (kbk wz.1960) przystosowaną do strzelania granatami nasadkowymi, produkowaną seryjnie w Polsce - cena rynkowa 100 USD ? Tak czy inaczej cieszy, że wraca do kraju piękny zabytek polskiej myśli technicznej...

  • ukrai-niec

    Oceniono 29 razy 25

    Zgadzam się z wpisami, że karabin powinien trafić do Muzeum Wojska Polskiego. Przypuszczam, że Muzeum Powstania Warszawskiego pojawiło się w sprawie, bo darczyńca nawet nie wie, że Muzeum Wojska Polskiego istnieje.

  • jacky7777

    Oceniono 27 razy 17

    I tak pamiątka przedwojenna wróci do kraju gdzie czeka ją los zniszczenia. Przewiercą lufę, obetną zamek- dokonają tzw pozbawienia cech użytkowych, łamiąc tym prawo o ochronie zabytków. Lepiej dla egzemplarza aby pozostał w Stanach.

  • gti35

    Oceniono 18 razy 16

    Miło, że broń trafiła do polskiego muzeum, ale szczerze mówiąc podstawy do roszczeń ze strony polskich władz były bardzo wątłe.

  • papaleone

    Oceniono 20 razy 10

    Gdyby w Polsce po wojnie
    można było kolekcjonować broń
    To nie trafiłaby za ocean i nie gniłaby
    zakopana za wychodkiem.

  • awprawo

    Oceniono 24 razy 10

    Niesamowite konstrukcje tworzyli nasi inżynierowie przed wojną a powstający przemysł je produkował....

  • marudna.menda

    Oceniono 20 razy 6

    polska histeria z historia. co za roznica, ze zostal wyprodukowany dla polskiego wojska? czy colty wyprodukowane dla amerykanskiej armii staja sie wlasnoscia amerykanskiej armii na wieki wiekow i nikt juz nie moze sobie takiego colta kupic na wlasnosc? zwykle polskie kuku na Muniu.;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje