"To niepojęte. Bucha od nich chęć przyłożenia całemu światu, a otrzymują parasol ochronny". Staniszkis, Czapiński i Miecugow o 11.11

12.11.2013 13:03
Prof. Janusz Czapiński, prof. Jadwiga Staniszkis, Grzegorz Miecugow

Prof. Janusz Czapiński, prof. Jadwiga Staniszkis, Grzegorz Miecugow (Fot. Maciej Zienkiewicz/Wojciech Olkuśnik / Mateusz Baj/ AG)

"Fala nacjonalistycznej agresji będzie w Polsce narastać", "Zniszczenia to nie wina narodowców, tylko bandytów, których nie potrafiła powstrzymać policja", "Policja mogła przewidzieć, gdzie będą punkty zapalne" - prof. Janusz Czapiński, Grzegorz Miecugow i prof. Jadwiga Staniszkis komentują w rozmowie z Gazeta.pl wydarzenia związane z obchodami 11 listopada w Warszawie.
Gazeta.pl: Czy możemy liczyć na to, że w następnych latach atmosfera podczas obchodów Marszu Niepodległości będzie inna, że kiedyś obejdzie się bez burd oraz podobnych incydentów?

Prof. Janusz Czapiński: Niestety, obawiam się, że fala nacjonalistycznej agresji będzie w Polsce narastać, zwłaszcza w tych młodszych pokoleniach. Ja oczekuję, że w jakimś momencie liderzy Młodzieży Wszechpolskiej, ONR-u, sam Jarosław Kaczyński odetną się od tego środowiska. Ale oni tego nie robią. Ci agresywnie nastawieni do całego świata, zgrzytający zębami ludzie otrzymują ideologiczny parasol ochronny, co jest niepojęte. Oni potrzebowali wsparcia dla swoich działań i w zasadzie je otrzymali.

Grzegorz Miecugow: Wydaje mi się, że w najbliższych latach nic się nie zmieni. Dziesięć lat temu z okazji 11 listopada szły jakieś marne grupki, ale to, co widzieliśmy wczoraj, rok czy dwa lata temu, jest już poważniejszą sprawą. De facto narodowcy nadal są małą garstką, na razie nie mają żadnego znaczenia politycznego, ale przyłączają się do nich kolejne grupy ludzi rozczarowanych Polską, jaką zmajstrowano im przez ostatnie dwadzieścia parę lat. I ten problem nie zniknie, bo rządzący ciągle albo mówią o ciepłej wodzie w kranach, albo że najważniejsze jest, abyśmy byli w zgodzie, albo nic nie mówią.

Prof. Jadwiga Staniszkis: Przy tak wielkich napięciach w środowisku młodych ludzi, przy niepokoju związanym z pracą, edukacją, wyborami: wyjechać czy zostać w kraju, trudnościami z założeniem rodziny, powstaje nieuchronny element ryzyka. Oczywiście, także samo odwoływanie się organizatorów Marszu do przeszłości, a nie skupianie się na problemach młodego pokolenia za pomocą współczesnej retoryki z góry skazuje to wszystko na przegraną. Oni powinni w jakiś sposób pokazać ludziom różnicę pomiędzy tym, czego chcą, a faszyzmem, z którym są kojarzeni. Także wszelka próba usprawiedliwiania przemocy czy próba dorabiania do niej ideologii - jak robi to np. Artur Zawisza, mówiąc o spaleniu tęczy - jest błędna.

Jaką ci ludzie - chuligani, którzy wszczynali bójki podczas Marszu Niepodległości, podpalili tęczę, niszczyli miasto - mogą mieć motywację? Chodzi im tylko o wyładowanie agresji, a może chcą zademonstrować niezadowolenie z czegoś?

Prof. Janusz Czapiński: Od nich bucha chęć przyłożenia całemu światu. Nie mogą całemu światu, więc przyłożą przynajmniej tym, których uważają za obcych. To są homoseksualiści - patrz: palenie tęczy. To są tzw. śmieci społeczne - patrz: incydent pod squatem. Gdyby na rogu stali jeszcze Żydzi, to im także by przyłożyli. A jako że są od pewnego czasu rozgrzeszani przez liderów skrajnej prawicy, którzy nazywają ich patriotami, to jeżeli mają okazję robić to samo, co na stadionach, to ją wykorzystują.

Grzegorz Miecugow: To są zadymiarze, kibole, faceci w kominiarkach na głowach, którzy burdy mają we krwi. To są ci sami ludzie, którzy podpalają stadiony. To jest margines, który mnie kompletnie nie obchodzi. Oni stanowili jakieś 10 proc. członków tego marszu, a 90 proc. stanowili ludzie, którzy mają obawy o to, co zrobić ze swoją przyszłością, czy będą mieli pracę, co będzie z ich rodzinami. Im państwo w żaden sposób nie pomaga, tylko daje alternatywę: wyjedźcie za granicę, albo biedujcie. Takie rzeczy, takie marsze odbywają się w wielu innych krajach Europy i mówią o jednym - że obywatele nie otrzymują od rządzących odpowiedzi na pytania, czego my chcemy, do czego dążymy, jaką przyszłość chcemy stworzyć dla naszych potomków, gdzie nasz kraj, Europa będzie za parę lat.

Prof. Jadwiga Staniszkis: Pewnie są wśród nich ludzie, którzy biją się dla przyjemności, ale to jest margines. Nie jestem w tych kwestiach specjalistą, ale pewne przyczyny tej agresji mogą wynikać z poczucia większej anonimowości w tłumie. Do tego jest to ruch jednego dnia, który przez cały rok katalizuje emocje.

Czy można w jakiś sposób zapobiec podobnym sytuacjom jak wczorajsze w przyszłości? Czy służby lub miasto powinny zmienić taktykę działania?

Prof. Janusz Czapiński: Na pewno nie wchodzi w grę żadna delegalizacja marszu. Nie możemy zrobić z nich męczenników. Moim zdaniem wystarczyłaby bardzo prosta rzecz i dziwię się, że władze Warszawy jeszcze nie wpadły na ten pomysł - powinno się zezwolić na marsz, ale za dnia. Myślę, że poziom jawnej agresji byłby zdecydowanie niższy.

Grzegorz Miecugow: Wystarczyłoby, aby policja poważnie podeszła do swoich obowiązków. Dla mnie to niedopuszczalne, że płacę podatki, a działa w taki sposób. Były momenty, kiedy było widać, że ci policjanci są wyszkoleni, że potrafią spacyfikować zadymiarzy, dać sobie ze wszystkim radę. Ale jeżeli słyszę, że gospodarze squatu zwracali się do policji z prośbą o pomoc i usłyszeli, że lepiej, aby wyjechali na czas marszu na wakacje, a później w tym miejscu dochodzi do zadymy... Dla mnie jest oczywiste, że policja powinna znaleźć i zabezpieczyć miejsca niebezpieczne, np. właśnie squat czy ambasadę Rosji.

Poza tym rozumiem tłumaczenia organizatorów marszu, że oni nie są w stanie zabezpieczyć miejsc oddalonych o 100 m od trasy przemarszu. Zgadzam się z nimi, bo to jest zadanie policji. Zbyt łatwo upraszczamy, obwiniając narodowców, że coś zniszczyli, coś spalili. To nie wina narodowców, tylko bandytów, których nie potrafiła powstrzymać policja.

Prof. Jadwiga Staniszkis: Policja mogła przewidzieć, gdzie będą punkty zapalne. Np. wokół tęczy, tego symbolu, powinno się ustawić wcześniej ogrodzenie. To było absolutnie do przewidzenia. Policja powinna lepiej chronić niektóre punkty i wyłapywać z tłumu tych, którzy aktywnie brali udział w bójkach, a nie rozproszonych uczestników. Do tego należy zakazać zasłaniania twarzy, posiadania materiałów pirotechnicznych oraz polecić mieszkańcom, aby nie parkowali samochodów w okolicy trasy marszu.

Uważam także, że Marsz Niepodległości mógłby się ograniczyć np. do wiecu z przemówieniami na pl. Defilad. Byłoby znacznie bezpieczniej, a wszyscy mieliby okazję wyrazić swoje świętowanie. Mimo wszystko należy zaznaczyć, że podobne incydenty są nieuchronne na takich zgromadzeniach i mimo wszystko mieliśmy tylko trzy poważne incydenty, więc jak na taką sytuację, było bardzo spokojnie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Zobacz także
Komentarze (294)
Zaloguj się
  • czesarna

    Oceniono 1 raz 1

    Trudno uznać racje niby-uczestnika /na pozór/ poważnej dyskusji, który jako jedyne argumenty do krytykowania burd znajduje wyłącznie swoje życzenia i to, co jemu się wydaje. Zło ma konkretną przyczynę i odrażającą formę. Brak rozumienia interesu społecznego i lekceważenie karygodnych postaw osób publicznych tworzą grunt do takich zachowań, jakie zaprezentowali zakapturzeni i "zakominiarkowani" wandale. Ci, co ukrywają swoje twarze w takich okolicznościach, nie zasługują na żadną ochronę. Ich trzeba radykalnie tępić jak chwasty. Państwo ma na stosowne siły i środki.

  • plumgazeta

    Oceniono 3 razy -3

    Elity rosyjskie nie znają historii.
    Gdyby Rosja wraz z nami świętowała 11 listopada, ambasada była by oświetlona i trwałby tam piknik.
    Czemu nie było ich na obchodach? Dlaczego nie szanują naszych świąt. Co knują?

  • abba2010

    Oceniono 5 razy 1

    Straciliście młodzież! Cieszę się, tak jak cieszyłem sie za komuny. W poniedziałek szło ich ponad 100 tys z flagami,bez transparentów, nikogo nie zaczepiali a jednak byli trzykrotnie prowokowani prowokowani przez policje i to u bramy ambasady rosyjskiej. Jest w sieci dostepny prawie godzinny film z tych zdarzeń. Brawo młodzieży, tak trzymać.

  • azazel66

    Oceniono 2 razy 2

    tak tak otrzymują parasol ochronny szczególnie w fikcyjnych urzędach pracy a perspektywy jak w czasie II wojny światowej ot i cała diagnoza i to za darmo.

  • say69mat

    Oceniono 2 razy 0

    @gazeta.pl:
    "To niepojęte. Bucha od nich chęć przyłożenia całemu światu, a otrzymują parasol ochronny".

    say69mat:
    Jednym z filarów nazistowskiej rewolty w Republice Weimarskiej były słynne Die Sturmabteilungen der NSDAP. Organizujące młodych zbuntowanych Niemców w efektywną siłę polityczną, zaplecze ruchu NSDAP. Ich celem i jedynym zadaniem było neutralizować oponentów politycznych. Między innymi, przy pomocy konsekwentnie rozgrywanej strategii zamieszek, walk ulicznych, zabójstw, porwań i pobić. Hitlerowi potrzeba było niespełna 12 lat, od momentu powstania tych jednostek aby przy ich wydatnej pomocy. Przejąć, z demokratycznego nadania władzę polityczną w Niemczech. I co ważniejsze, nie tylko władzę polityczną, ale i duchową, podporządkowując swojej wizji ładu społecznego serca i umysły zwykłych ludzi. Niemal do zera pacyfikując dorobek niemieckiego Chrześcijaństwa i niemieckiej demokracji.
    Trzeba przy tym pamiętać, że Hitler nie miał na swych usługach tak efektywnego narzędzia komunikacji społecznej jak technika komputerowa. Oraz Internetu, jako jako niezwykle skutecznego środka komunikacji społecznej. Tak więc ile to czasu potrzebują nasi zadymiarze aby przy ich pomocy. Nasi duchowi spadkobiercy nazistowskiego ładu sięgnęli po władzę w naszym państwie??? Oczywiście przy wykorzystaniu i zachowaniu legalnych i demokratycznych procedur.

  • dokowski

    Oceniono 1 raz 1

    Zamaskowany bandyta powinien być natychmiast zatrzymany, prawo pod tym względem powinno działać na zasadzie "zero tolerancji" - kto założy kominiarkę lub maskę podczas zgromadzenia, demonstracji itp. powinien być natychmiast potraktowany jako osoba stwarzająca bezpośrednie zagrożenie dla życia innych osób

  • dorik2

    Oceniono 1 raz 1

    "To nie wina narodowców, tylko bandytów, których nie potrafiła powstrzymać policja". Czy Miecugow zgłupiał? Jest wiele relacji i nagrań, jak to naprawdę wyglądało: zadymiarze w kominiarkach wyskakiwali z peletonu maszerujących, atakowali squat czy ambasadę, po czym spokojnie wracali i wtapiali się w tłum, a straż porządkowa ich przepuszczała. Po marszu zaś Zawisza czy Bosak wciskali kit, że zadymy robiły jakieś niezidentyfikowane grupy, z którymi prawdziwi narodowcy nie mają nic wspólnego.

  • maja2005

    Oceniono 2 razy 2

    Pani profesor bredzi.

    Policja mogła przewidzieć punkty zapalne i .... co? postawić armatki wodne w tych miejscach?

    Skoro pani profesor taka mądra, to niech powie, w jaki sposób należy okiełznać nakręcony tłum, któremu impulsy nerwowe nie trafiają w tym momencie do części korowych.

  • yamata

    Oceniono 1 raz 1

    Jaka radość w narodzie z powodu odzyskania niepodległości! Jak My potrafimy świętować! ;)

    Nie ma innych dat w kalendarzu, jak ktoś chce zrobić prawicową zadymę? Tylko akurat w TO ŚWIĘTO?

    Jak bardzo trzeba nie mieć co robić, by wykorzystywać dzień wolny na wyjazd i zadymę w Warszawie. Bo raczej ciężko mi sobie wyobrazić na takiej imprezie uczciwie pracującego Polaka - on odpoczywa!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje