Emocjonalny wpis blogerki: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze

?Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto. Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze? - pisze na swoich blogu Sylwia Kubryńska, w odpowiedzi słowa seksuologa i biegłego sądowego dr. Krzysztofa Boćkowskiego.
Kochani, donoszę, że nie ma dla mnie ratunku. Jestem w kompletnej zapaści i, co gorsza, nie jestem w tym osamotniona. W takiej samej beznadziejnej sytuacji są wszystkie kobiety w tym kraju. Już mówię dlaczego. Dlatego, że są kobietami.

Dostałam ostatnio e-mail z informacją o tym, że biegły sądowy psycholog od spraw seksualnych Krzysztof Boćkowski wyraził swoją opinię na temat przemocy seksualnej wobec kobiet tymi oto błyskotliwymi słowami: " często same prowokują i doprowadzają mężczyzn do tych sytuacji", bo: "Przykładowo, gdy kobieta umawia się na randkę, nie jest chyba świadoma, kolokwialnie mówiąc, że mężczyzna zawsze jest nastawiony na seks".

Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem

E-mail był napisany przez redaktorkę pisma kobiecego oburzoną słowami seksuologa. Owszem, podzieliłam jej oburzenie i odłożyłam sprawę, licząc na to, że nie ma co kruszyć kopii, słowa seksuologa są wystarczająco wywrotowe, by społeczeństwo samo rozdziobało tego lekarza od siedmiu boleści. Jak się okazało, społeczeństwo ani myśli rozdziobać lekarza, społeczeństwo ani myśli rozdziobać gwałcicieli, nic z tych rzeczy. Wystarczy przejrzeć kilka artykułów na ten temat w sieci i komentarze pod nimi, by się przekonać, że społeczeństwo najchętniej rozdziobałoby ofiary gwałtów, powtarzając jak mantrę stare porzekadło: "sama sobie winna".

Nie ma co się dziwić więc, że biegły sądowy tak rozochocił się w wyrażaniu swoich opinii i mogłam przeczytać w portalu Gazety.pl kolejne rozbrykane wypowiedzi Boćkowskiego. Tym razem dowiedziałam się, że "Jeżeli kobieta nie chce współżyć, to niech się nie spotyka z mężczyznami. Proste".

(Swoją drogą, faktycznie proste. Jak mogłam na to wcześniej nie wpaść? Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem i jestem bezpieczna. Może wystarczy zamieszkać na innej planecie?).

Biedny chłop sprowokowany

Seksuolog podał też przykład amerykańskiej organizacji zajmującej się obroną mężczyzn, która doradza, by przed odbyciem stosunku kobieta i mężczyzna podpisywali na to pisemną umowę. Bo - jak się okazuje - gwałt jest po prostu wynikiem nieporozumienia. Ups!

Lekarz mówi dalej: - To jest problem, wypiją wino, on ją obejmuje, ona go całuje. Potem ona się broni, to on ją na siłę weźmie. No weźmie na siłę chłop, no pewnie, że weźmie.

Nie weźmie, chłop, weźmie na siłę. Co ma robić? Taka sympatia do tego chłopa bije z wypowiedzi lekarza, aż serce mięknie. Biedny chłop. Najpierw został prowokowany, potem jeszcze to całe nieporozumienie. W końcu przecież kobieta ma dekolt, uśmiech, odsłonięte kolana. A on co ma, biedny? Tylko pięści.

Jestem kobietą. Jakby nie patrzeć, a wystarczy raz spojrzeć, nie da się ukryć: kobieta. Z nogami, z cyckami, z tyłkiem. Z dekoltem. Bez czadoru. Na dobrą sprawę w ogóle nie powinnam wychodzić z domu. Kiedy tylko wyjdę, jak na złość zawsze napatoczy mi się jakiś facet na drodze. Przepraszam! To ja mu się napatoczę. I sprowokuję.

Tyle wyjazdów i nic! Ale mi się upiekło

Boże, ale miałam szczęście do tej pory. Tyle piw wypitych po kumplowsku, tyle spotkań przy kawie, Jezu, tyle wyjazdów na wakacje, tyle podwózek z knajpy, tyle godzin wspólnie przegadanych - i nic! Żadnego gwałtu! Ale mi się upiekło. Pojęcia nie miałam, ile to was, koledzy, musiało kosztować. A przecież kosztowało, bo jak twierdzi biegły sądowy doktor seksuolog Boćkowski:

"Kobieta myśli o wypiciu kawy i patrzeniu na gwiazdy, a mężczyzna o stosunku płciowym". Doktor czyta w moich myślach. Ja faktycznie myślałam o wypiciu kawy! Pal licho kawę, myślałam także o gwiazdach! Zadzierałam głowę i mówiłam do kolegi: "E, popacz, Wielki Wóz". Co się musiało wtedy dziać w jego głowie? Jaka siła, łaska pańska, jakiż anioł stróż odciągnął wtedy jego lubieżne ręce ode mnie i uratował mnie, naiwną, nic niepodejrzewającą, od seksualnej przemocy?!

Samotność i marazm. Albo gwałt

Ale dobra. Psim swędem się udało, nikt nie mówił, że tak będzie dalej. Nikt nie ma farta przez całe życie. Nikogo anielskie siły wiecznie chronić nie będą. A jak już dojdzie do tragedii - w sądzie też nie ma zmiłuj. Wszak w sądzie jest biegły sądowy. Nie ma co. Trzeba siedzieć w domu. Żadnych kaw, żadnych spotkań. Żadnych rozmów o gwiazdach. Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto.

Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na winie czy wódce. Na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać:

- Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze.

Tekst pochodzi z bloga: http://kubrynska.com

Komentarze (482)
Emocjonalny wpis blogerki: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze
Zaloguj się
  • djarev

    Oceniono 1 raz 1

    Obszerny i prześmiewczy komentarz do tych kretyńskich wypocin:

    armagejon.blogspot.com/2013/12/nie-gwacone-wbrew-woli.html

  • unamatita

    Oceniono 2 razy -2

    czy szczuka kazimiera też maszerowała ?
    u.

  • kerkopithekion

    Oceniono 2 razy 0

    a tak w ogóle to zabierzcie już te cycki z tyłkiem ze strony głównej bo mnie te śliczne określenia niewymownie irytują

  • doktor104

    Oceniono 4 razy 0

    "Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze"
    ============================================================

    Faceci, na ogół, nie mają specjalnych oczekiwań co do urody kobiecej, ale to nie znaczy, ze nie mają zadnych wymagań. Ty widocznie nawet w tych skromnych oczekiwaniach nie mieściłaś się i to już raczej z wiekiem się nie zmieni.
    P.S.
    Spora częśc uczestniczek tego marszu nie powinna demonstrować swych "wdzięków" ze względów estetycznych.
    To WASZE wdzięki ale my niekoniecznie mamy ochotę oglądać.

  • doktor104

    Oceniono 2 razy 0

    " .Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze"
    ==================================================================
    Wprawdzie faceci, na ogół, sa mało wymagający co do urody kobiet, ale to nie znaczy, ze nie mają żadnych wymagań.
    Ty widocznie nie spełniasz nawet tych minimalnych oczekiwań więc nic ci nie groziło ze strony facetów i to już raczej się nie zmieni

  • saturn333

    Oceniono 3 razy -1

    Ci faceci co bronia takich szmaciarzy sa takimi samymi szmaciarzami...
    Amen.

  • miszmasz51

    Oceniono 6 razy 4

    Wybaczcie panie, ale - tylko głupi (albo chcący zmoknąć?) nie weźmie parasola albo co najmniej nieprzemakalnej kurtki kiedy wychodzi z domu widząc przez okna, że trwa ulewa. Oczywiście, żadna kobieta NIE MOŻE BYĆ WINNĄ gwałtu, ZAWSZE gwałciciel jest winien czynu - ale nie wiem, czy zauważyłyście, że to w niczym nie zmienia faktu, że bywają gwałcone? No i co z tym zrobicie? Będziecie miały pretensje do deszczu? Czy jednak zaczniecie troszkę MYŚLEĆ? Czy wasze, tak naprawdę PUSTE gadanie, że: "tak nie powinno być, że trzeba coś zmienić" - cokolwiek zmienia? NICZEGO NIE ZMIENIA. Owszem, wiem, spora część was "wie", że stosowanie bardzo surowych kar, łącznie z kastracją - coś zmieni Nieprawda! Nie zauważyłyście, że nawet kara śmierci, wykonywana, - nie zmienia faktu, ze morderstwa nadal są popełniane? Nie odstrasza morderców, bandytów? Powtórzę raz jeszcze - poczytajcie statystyki morderstw z krajów, w których jest stosowana kara śmierci i z krajów, w których kara najwyższa została zlikwidowana. Nie ma istotnej różnicy. Nie ma istotnej różnicy, czy są to kraje laickie czy posiadające prawo oparte na religii dominującej w nich. Oczywiście, kraje stosujące - ogólnie pojmowany - szariat, nie chwalą się specjalnie, co łatwo zrozumieć - tym, że niewiele indoktrynacja, stosowanie drakońskich kar - zmieniają... więc nie w karach rzecz. Prędzej w wychowywaniu - ale, p.wyżej - nawet wychowywanie według ścisłych nauk religijnych TEŻ niewiele zmienia... Morderstwa, zabójstwa, GWAŁTY, kradzieże - były, są i będą. Więc może, zamiast gadać głupoty o winie i karze, wychowywaniu, poznaniu waszej odrębności psychicznej itp - zacząć myśleć, jak ich uniknąć? Co robić, jak postępować, aby zminimalizować prawdopodobieństwo znalezienia się w sytuacji, w której do gwałtu może dojść? Zauważcie, że nie użyłem słów - sprowokować gwałtu. Bo część z was, panie - MYLI te pojęcia - sprowokowanie, a dopuszczenie do sytuacji, w której prawdopodobieństwo jest duże. I z dziwnym uporem dalej snujecie rozważania, że to TYLKO deszcz jest winien, że zmokłyście.. i nie dopuszczacie do siebie świadomości istnienia FAKTU, że deszczu nie da się zlikwidować... ale MOŻNA się przed zmoknięciem uchronić. Nie obrażajcie się i niech wam to nie przesłoni sensu całej wypowiedzi - że gwałt porównuję z deszczem. Deszcz - to tylko unaocznienie tego, że istnieją zjawiska, na wystąpienie których NIE MAMY WPŁYWU. Zacznijcie MYŚLEC, spokojnie, logicznie, bez emocji, bez "chciejstwa" - w końcu... bo części gwałtów można było uniknąć.Taka jest PRAWDA.
    I jeszcze: w sporej liczbie przypadków można obronić się przed gwałtem - ale nie wiecie jak, nie potraficie. Zatem może i o tym porozmawiać trzeba? Zmienić wasze podejście - słabszej, delikatnej istotki, kobietki mimozy, którą należy chronić, bo sama się nie uchroni (akurat...) Są prowadzone kursy samoobrony, kursy taktyki "przeżycia" w sytuacjach zagrożenia - do roboty! Zapewne część z was nie będzie potrafiła się obronić fizycznie, to zrozumiałe i naturalne, ale nauczyć się właśnie tej taktyki przeżycia - warto i należy.
    Ale próżne moje pisanie, spora część z was nie pogodzi się z tym, nie uświadomi sobie, że wiele OD WAS TEŻ zależy... tak jak pani Sylwia Kubryńska. Zagrała emocjonalnie tylko. Bezsensownie, bo NICZEGO nie wniosła do usiłowań choćby częściowego rozwiązania problemu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX