"Głuchy, tak jak Polak czy Francuz. Mamy swój język, swoją kulturę i tożsamość"

05.11.2013 17:00
Marek Śmietana, jeden z koordynatorów Miss Deaf Poland

Marek Śmietana, jeden z koordynatorów Miss Deaf Poland (Fot. Anna Kudra)

- Wolę, żeby ludzie nazywali nas "Głuchymi". Tak, pisane wielką literą! Dzięki głuchocie otrzymaliśmy nie tylko wyjątkowy język migowy, ale i wyjątkową tożsamość. Mamy swoją kulturę. Głuchy, tak jak Polak czy Francuz - opowiada w rozmowie z TOK FM Marek Śmietana, jeden z koordynatorów Miss Deaf Poland.
Pisaliśmy już o awanturze, jaką wywołała relacja z wyborów Miss Niesłyszących (Miss Deaf Poland). - Niesłyszący czują się dyskryminowani przez telewizję publiczną i skarżą się na nią do rzecznika praw obywatelskich - informowało TOK FM. Niesłyszący czują się dyskryminowani przez telewizję publiczną i skarżą się na nią do rzecznika praw obywatelskich - informowało TOK FM. TVP 2 wyemitowała relację z wyborów w wersji niedostosowanej dla osób głuchych. Gdy w internecie pojawiła się wersja z napisami, telewizja zarzuciła autorom łamanie prawa. Po naszej interwencji film został odblokowany.

Postanowiliśmy głębiej zajrzeć w społeczność polskich niesłyszących. O istnieniu kultury Głuchych, o ich tożsamości i o częstym przekonaniu słyszących, że wszystko wiedzą lepiej, rozmawiamy z Markiem Śmietaną, jednym z koordynatorów Miss Deaf Poland, wolontariuszem Fundacji Promocji Kultury Głuchych "KOKON", a na co dzień - fryzjerem.

Piotr Osiński, Karolina Głowacka: Pamiętasz jeszcze, jak to jest słyszeć?

Marek Śmietana: Nie, byłem za mały. Słuch zaczął mi zanikać, jak miałem 3-4 miesiące. Gdy miałem roczek, nic już nie słyszałem. Zanik nastąpił z powodu podania streptomycyny, która czasem wywołuje takie objawy. Jestem jedynym głuchym w całej rodzinie. Na początku bliscy byli zszokowani, ale robili wszystko, żeby zbadać przyczynę, a kiedy lekarze powiedzieli, że tak zostanie, mama zaczęła uczyć mnie mówić.

Rodzina nauczyła się migać, żeby się z tobą jakoś porozumieć?

Tylko tata i dziadek znali kilka znaków, np. dom. Mama uważała, że dzięki nieznajomości migowego przez rodzinę nauczyłem się mówić. Siostra i brat potrafią tylko migać litery.



Nie słyszysz kompletnie nic?

Słyszę na przykład bas, grzmoty czy szczekanie psów. Wydaje mi się, że słuch coraz bardziej mi się pogarsza. Ale ja nie potrzebuję nawet resztek słuchu i nie znoszę aparatów słuchowych.

Może chociaż śnią ci się dźwięki?

Nie śnią - i całe szczęście; nie chciałbym takich snów. Jeżeli nawet trochę słyszę muzykę, to i tak jej nie rozumiem - dla mnie to sam bełkot. Za to rytm, np. basy, czuję i świetnie tańczę (uśmiech).

Łatwo było ci się nauczyć czytać i pisać po polsku?

Dla mnie nauka języka polskiego była trudna, bo w ogóle jest to trudny język. Np. angielski jest już łatwiejszy. Ale jakoś się nauczyłem, głównie w piśmie.

Uważam, że w Polsce stosuje się złe metody nauczania w szkołach dla głuchych. Są nauczyciele, którzy tylko mówią i niesłyszące dzieciaki ich nie rozumieją. Jedni uczniowie radzą sobie lepiej, inni gorzej. Zależy to od bardzo wielu czynników. Nie uczy się ich języka polskiego tak jak np. cudzoziemców, a to błąd. Chciałbym, żeby była stosowana metoda dwujęzyczna, jak np. w Szwecji (czyli język migowy nauczany jest jako język pierwszy, a język narodowy - jako drugi, obcy).

"Głuchy", "głuchoniemy" "niesłyszący"? Jak o tobie mówić?

Wolę, żeby ludzie nazywali nas "Głuchymi". Tak, pisane wielką literą! Dlatego, że mamy swój język, mamy swoją kulturę, swoją tożsamość. Głuchy, tak jak Polak czy Francuz. A słowo "niesłyszący" odbieram tak, jakby patrzyli na mnie tylko przez pryzmat moich uszu. Słowo "głuchoniemy" sugeruje, że nie mamy języka, a to nieprawda.

Jak reagują ludzie na ulicy, gdy chcesz ich o coś zapytać?

Biorą mnie czasem za obcokrajowca albo są przestraszeni, zdziwieni. W sumie przeważnie traktują nas jak część społeczeństwa drugiej kategorii, dlatego że nas nie rozumieją. Czasem podchodzą do nas z litością, często decydują za nas, uważają, że wiedzą lepiej, co dla nas dobre.

Wykorzystują to, że nie słyszysz?

Oczywiście. Kiedyś wykorzystywali bardzo. Miałem na początku problemy w urzędzie pocztowym, gdzie pracowałem. Koledzy próbowali mnie wykorzystywać i zrzucać na mnie najgorszą robotę, co im się przez jakiś czas udawało. W końcu jednak wybuchłem i przestałem im na to pozwalać. Poskutkowało. Potem nawet się polubiliśmy.

Miałeś kiedyś wypadek, przez to że jesteś głuchy? Np. nie usłyszałeś tramwaju?

Nic takiego się nie zdarzyło. Mam prawo jazdy już od 13 lat i nie miałem żadnego wypadku. My, Głusi, jesteśmy bardzo dobrymi wzrokowcami. W zeszłym roku walczyłem w sprawie prawa jazdy dla głuchych, ponieważ minister zdrowia zmienił rozporządzenie w taki sposób, że aby otrzymać prawo jazdy, trzeba usłyszeć szept z odległości trzech metrów, co uważam za dyskryminację.

Denerwuje mnie to, że słyszący próbują decydować za nas. Skąd mogą wiedzieć, czy w czymś jesteśmy dobrzy, czy nie? Sądzą, że z powodu głuchoty jesteśmy bezradni! A to jest mit! Kompensujemy sobie brak słuchu przez spostrzegawczość: żeby wiedzieć, że jedzie karetka, nie muszę jej słyszeć, wystarczy obserwować innych kierowców, sprawdzać lusterka.

Co dla was zostaje z kultury? Koncerty odpadają. Filmy - chyba tylko zagraniczne z napisami, w muzeach jest coraz mniej przewodników, a więcej audiobooków. Zostają tylko książki i gazety?

Rzadko chodzimy na imprezy słyszących, bo rzeczywiście nie są dostosowane do nas. Bawimy się na spotkaniach we własnym gronie, festiwalach czy wielkich wydarzeniach jak wybory Miss Deaf Poland, które w tym roku organizowałem. Już od 2003 roku wybieramy najpiękniejszą Głuchą Polkę.

Awantura o relację z wyborów Miss Niesłyszących. Fundacja Głuchych idzie na wojnę z TVP. "Czujemy się dyskryminowani" >>

Mamy też swoje poważne zawody sportowe. Na początku sierpnia tego roku odbyły się Letnie Igrzyska Głuchych w Sofii, z których polska reprezentacja przywiozła cztery medale. Stopniowo pojawiają się tłumacze polskiego języka migowego na różnych imprezach kulturalnych, napisy w teatrze, itd. Ale ja wolę nasze imprezy, bo są organizowane przez nas dla nas.

Kilka razy byłem też na koncertach, ale mocne wibracje bardzo mi przeszkadzały. Przyzwyczaiłem się do ciszy. Chociaż niektórzy Głusi lubią poczuć wibracje i chodzą na dyskoteki. Każdy z nas jest inny.

Gdyby tak można było ci przywrócić słuch ot tak...

... to wpadłbym w depresję, hałas zawsze mi przeszkadzał. Gdyby wszyscy zaczęli słyszeć, Kultura Głuchych zginęłaby na zawsze, co byłoby dla mnie nieszczęściem! Żeby to zrozumieć, warto zobaczyć krótki film "The End"



Dzięki głuchocie otrzymaliśmy nie tylko wyjątkowy język migowy, ale i wyjątkową tożsamość. Za językiem idzie cała Kultura Głuchych tworzona przez wspólnotę Głuchych, związanych ze sobą doświadczeniami, tradycjami, obyczajami, nieco odmiennymi wzorcami zachowania. Tworzy się ona w szkołach dla głuchych, jest silnie rozwinięta w internatach, gdy młodzi głusi mogą wreszcie się spotkać i pogadać, a nie być non stop family dogiem - psem rodzinnym, takim, jak ten, co siedzi przy rodzinnym stole, gdzie wszyscy gadają, a on nic nie robi.

Ludzie Głusi na całym świecie czują się ze sobą powiązani, mają coś, czego nie ma większość - wyjątkową tożsamość. Warto zobaczyć, czym zajmuje sięFundacja Promocji Kultury Głuchych "KOKON".

Ja jestem szczęśliwy, będąc głuchym - mam przyjaciół, także za granicą, jestem w związku, chodzę na imprezy, bawię się, pracuję - niczego mi nie brakuje. Czy w świecie słyszących miałbym to samo? Może tak, może nie, ale skoro teraz jestem szczęśliwy, to po co to zmieniać?

Wspólnota wspólnotą, ale podobno istnieje konflikt między osobami, które zdecydowały się na implant, a tymi głuchymi, którzy tego nie chcą.

Kwestia implantów jest bardzo skomplikowana. Konflikt ma swoje przyczyny we wzajemnym braku szacunku. Osoby implantowane czują się źle jako osoby głuche i nie potrafią zrozumieć, że inni nie chcą słyszeć; że jest im z głuchotą dobrze. Ci drudzy nie rozumieją z kolei osób implantowanych.

Problem leży też w braku szacunku dla języka migowego. Od lat mówi się, że jest to język prymitywny i ubogi, że trzeba implantować dzieci. To krzywdzące i deprecjonujące wartość naszego języka i kultury. Jeśli implanty przedstawia się jako lek na "ZŁO", jakim ma być kultura Głuchych, to jasne jest, że część środowiska będzie im przeciwna.

Osobiście uważam, że implantowanie nie jest najlepszą drogą do rehabilitacji i wychowania głuchego dziecka. Niezrozumiała jest też polityka państwa w kwestii dofinansowania aparatów i implantów - za aparaty trzeba płacić z własnej kieszeni (koszt ok. 3-7 tys. zł), a implanty są darmowe (koszt ok. 70-130 tys. zł). A gdzie pieniądze na wsparcie naszej społeczności albo na lepszą edukację dla nas? O tych rzeczach się niestety nie myśli.

To teraz inny problem. Podobno w urzędach są dostępni tłumacze znający System Języka Migowego, ale nie naturalny dla was Polski Język Migowy. To bardzo przeszkadza?

Tak jest. System Języka Migowego (SJM) to jest subkod języka polskiego, "migowy zapis" języka polskiego z polską gramatyką. PJM to jest naturalny język, stworzony przez głuchych na przestrzeni pokoleń, i nieustannie ewoluujący. Największa różnica polega na tym, że PJM ma własną gramatykę, nie tylko odmienną od tej polskiej, ale i w ogóle inną, bo wykorzystuje się tu inne kanały do komunikacji - oczy i ręce, a nie uszy i usta. Wykorzystywana jest też przestrzeń wokół osoby.

W PJM-ie są takie elementy gramatyki, których nie ma w języku polskim, a są np. w językach azjatyckich. Polecam zajrzeć na stronę Pracowni Lingwistyki Migowej.

Dlatego dochodzi do nieporozumień. Głuchy mógłby ewentualnie rozumieć SJM, ale tylko i wyłącznie, jeśli zna język polski biegle. Z kolei użytkownicy SJM-u na pewno nie zrozumieją PJM-u, bo to jest po prostu inny, obcy język. To tak, jakby oczekiwać, że ktoś, kto mówi wyłącznie po angielsku, będzie rozmawiał z osobą mówiącą wyłącznie po chińsku. Bo przecież łączy je to, że są mówione.

No dobrze, ale dlaczego głusi nie stworzyli migowego esperanto? To by była wasza wielka przewaga.

Dlaczego słyszący nie rozmawiają powszechnie w esperanto? To jest taka sama sytuacja. Istnieje migowe esperanto, tzw. International Sign. Ale wiadomo, że jak ktoś chce narzucić język użytkownikom we wszystkich krajach, to nie może się to udać.

W Polsce kiedyś były trzy różne języki migowe, ponieważ były trzy zabory. W tej chwili szkół jest wiele, ale Głusi się spotykają i język się ujednolica, chociaż nadal mamy regionalizmy i odmiany, dialekty. Nasz język ewoluuje jak każdy naturalny język, ale to nie jest tak, że nagle przestajemy się rozumieć ze starszym pokoleniem. Młodzi mają po prostu swój slang, którego starsi nie znają. Podobnie jak młodzi słyszący używają słownictwa typu Facebook, lajkować, MP3, itd.

Największy problem jest z SJM-em - jego wprowadzenie spowodowało ogromne zamieszanie i zaszkodziło PJM-owi.

To jeszcze na koniec: dlaczego zajmujesz się akurat fryzjerstwem?

Szczerze mówiąc, sądziłem, jak typowy Głuchy, że nigdy nie będę pracował jako fryzjer, bo bałem się klientów, zwłaszcza słyszących! Namówiła mnie koleżanka; trwało to dość długo, ale się udało. Z klientami różnie bywa, jedni trochę się boją, czy ja, jako Głuchy, umiem strzyc... (uśmiech). Inni nawet są życzliwi, chętnie oddają się w moje ręce. Dogadujemy się bezproblemowo, pisząc na kartce albo gestykulując. A z Głuchymi rozmawiam oczywiście w PJM-ie...

Zobacz także
Komentarze (1)
"Głuchy, tak jak Polak czy Francuz. Mamy swój język, swoją kulturę i tożsamość"
Zaloguj się
  • mjgrajek

    Oceniono 16 razy 10

    Marek. Pieknie sie wypowiedziales na temat Gluchych,naszej kultury i specyfiki zycia codziennego no i naszego jezyka,czyli PJM. Pozdrawiam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje