Diagnoza Społeczna: Kobiety mniej zarabiają, ale nie czują się dyskryminowane

02.11.2013 08:59
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania (Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencja Gazeta)

Według Diagnozy Społecznej kobiety w Polsce zarabiają mniej od mężczyzn, ale nie czują się dyskryminowane. Prof. Janusz Czapiński tłumaczy to przywiązaniem do tradycyjnego podziału ról, minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - dystansem do słowa "dyskryminacja".
Jak pokazała tegoroczna Diagnoza Społeczna, kobiety w Polsce są dyskryminowane np. w zakresie zarobków - przeciętny dochód deklarowany przez nie jest o jedną czwartą niższy od dochodu mężczyzn (podobnie było w 2009 i 2011 r.). Nie wynika to ze statusu społeczno-zawodowego - we wszystkich grupach, z wyjątkiem rencistów, różnica jest taka sama lub zbliżona. Również w grupach zawodowych o względnie wyrównanych kompetencjach, obowiązkach i stanowiskach różnica w dochodach między kobietami a mężczyznami nie znika, choć spada do 19-20 proc.

Wyższe zarobki mężczyzn "łagodzą obyczaje"

Kobiety nie czują się jednak częściej dyskryminowane od mężczyzn, a w poprzednich latach większy był nawet odsetek mężczyzn niż kobiet doświadczających subiektywnie dyskryminacji.

Zdaniem prof. Czapińskiego, jednego z autorów Diagnozy, wyniki świadczą o tym, że nadal Polacy mają tradycyjne wyobrażenie o podziale ról. - Wprawdzie rośnie grupa Polek dobrze wykształconych, które mają dość stereotypów i nie widzą powodu, dla którego - piastując to samo stanowisko, mając to samo przygotowanie i kompetencje co mężczyźni - dostają mniej pieniędzy. Ale ogromna większość kobiet wciąż przyjmuje za naturalne, że osobą w rodzinie, która ma zapewnić byt, jest mężczyzna - mówi.

Zauważył, że najgorsza sytuacja w małżeństwach jest tam, gdzie żona zarabia więcej. - Gdy mąż zarabia więcej, to "łagodzi obyczaje w małżeństwie", kobieta łatwo się z tym godzi, nawet się z tego cieszy, a mężczyzna ma satysfakcję, że spełnia się w swej tradycyjnej roli - uważa prof. Czapiński.

Kozłowska-Rajewicz: To kwestia językowa

Innego zdania jest pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. - Nie wydaje mi się, by powodem tego, że kobiety nie czują się dyskryminowane, mimo że za tę samą pracę dostają mniej pieniędzy, jest przywiązanie do tradycyjnego podziału ról. Raczej bym to wiązała z kwestią językową - twierdzi.

Wyjaśniła, że można to wytłumaczyć dystansem do słowa "dyskryminacja". - Jeśli pytamy ludzi, czy są dyskryminowani, najczęściej zaprzeczają. Natomiast gdy pytamy, czy byli lub bywają gorzej traktowani ze względu na jakąś cechę - np. wiek, płeć czy religię - to często okazuje się, że tak było i przypominają sobie cały szereg takich sytuacji - podkreśliła.

- Jeśli chodzi o lukę płacową, czyli różnicę w zarobkach kobiet i mężczyzn, jest ona często przedstawiana przez kobiety jako dowód niesprawiedliwości społecznej i nierównego traktowania nie tyle w konkretnym zakładzie pracy, co generalnie przez system. Ale zdarzają się przypadki, kiedy kobiety zarabiają mniej za pracę tej samej wartości, i wiele z nich zdaje sobie sprawę, że to jest niezgodne z prawem i nie powinno mieć miejsca - dodała.

Tradycyjny model rodziny? Tylko 20 proc. jest za

Pełnomocniczka wyraziła też wątpliwość, czy rzeczywiście Polacy są przywiązani do tradycyjnego podziału ról. Przypomniała, że z badań CBOS wynika, że tylko ok. 20 proc. Polaków uważa, że idealny model rodziny to tzw. tradycyjny, gdzie mężczyzna utrzymuje rodzinę, a kobieta troszczy się o dom. Ponad 50 proc. za najlepszy uznaje model partnerski, gdzie oboje małżonkowie pracują i dzielą się obowiązkami domowymi.



- Te deklaracje nie zawsze są realizowane w praktyce, gdzie czasami model partnerski jest wypierany przez model mieszany, polegający na podwójnym obciążeniu kobiet - oboje małżonkowie pracują, a po pracy kobieta zajmuje się domem w większym stopniu niż mężczyzna - pierze, gotuje, sprząta, obsługując całą rodzinę, w tym zmęczonego pracą męża - powiedziała Kozłowska-Rajewicz.

Według niej ta konkretna sytuacja faktycznie może wynikać z tradycyjnego podejścia do podziału ról płciowych, przekonania, że praca mężczyzny jest ważniejsza. - Praca mężczyzny wpływa na jego ocenę, pozycję społeczną jego i całej rodziny, podczas gdy na ocenę i pozycję kobiety istotnie wpływa sposób, w jaki wywiązuje się z obowiązków domowych - wskazała.

- Więc być może oboje mamy rację, oba wyjaśnienia - moje i prof. Czapińskiego - są słuszne, działają równocześnie - przyznała pełnomocniczka.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (29)
Zaloguj się
  • rudi_0

    Oceniono 21 razy 15

    Za chwile cos zniknie , albo ten artykul - albo jego tytul !

  • minkat

    Oceniono 14 razy 10

    glupie sa. mysla, ze jak powiedza glosno "dyskryminacja" to zaraz zmienia sie w feministycznego babochlopa z nieogolonymi nogami.

  • zygmund

    Oceniono 35 razy 5

    Wynagrodzenia to kwestia negocjacji. Pracodawca zapłaci tyle pracownikowi ile musi, aby pracownik nie rzucił roboty i nie poszedł wraz ze swoim doświadczeniem, zaangażowaniem i kontaktami gdzie indziej. Gdyby faktycznie kobietom płacono mniej za tę samą pracę pracodawcy chcieliby zatrudniać same kobiety, bo byłyby tańsze i przez to rósł by zysk pracodawcy. A skoro tak nie jest to albo pracodawcy wszyscy solidarnie poświęcają część swojego zysku na lepszą płacę dla mężczyzn, albo jednak nie jest to ta sama praca. Może samo porównanie wykształcenia w postaci stopni na świadectwie, dyplomów i zaświadczeń nie mówi wszystkiego o zaangażowaniu w pracę i skuteczności?

  • sluziniec

    Oceniono 11 razy 3

    Kobiety zarabiają mniej w dużym stopniu z powodu macierzyństwa, które zabiera im czasem nawet po kilka lat z życia zawodowego. Oczywistym jest więc, że zarabiają średnio mniej.

  • prerekwizyt

    Oceniono 39 razy 1

    Wcale nie jestem zdziwiony wynikami prof. Czapińskiego., sprzecznymi z "oficjalnymi" oczekiwaniami. Rzecz w tym, że różne inne badania, te z założeniem genderowym, są po prostu słabe, odzwierciedlają raczej ideologiczne wyobrażenie, niż społeczną rzeczywistość. Studia gender są słabe.

  • mal111

    Oceniono 4 razy 0

    "ogromna większość kobiet przyjmuje za naturalne" coś, co nigdy nie miało miejsca w Polsce?
    co ten Czapiński, z Legutką na głowy się zamienił?

  • hare-hare

    Oceniono 6 razy -4

    kobiety zarabiają mniej bo mogą sobie dorobić w domu:przy garach,sprzątaniu,dzieciach,w łóżku itd

  • onoki

    Oceniono 12 razy -4

    te szowinistyczne wypociny powinny byc usuniete, bo sa jawnym klamstwem. Jestescie nienormalni wrzucajac takie bzdury do internetu. Papierowa gazeta obraca sie w grobie. Napiszcie cos osmieszajacego islam, tchorze.

  • radix10

    Oceniono 21 razy -5

    Lewactwo - jak zwykle - wie lepiej. Zamiast służyć (minister!), urzędnicy czują się panami i na siłę chcą uszczęśliwiać innych według własnych chorych wyobrażeń.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje