Zawód: tarocistka. "Na niektóre pytania nigdy nie odpowiem. Nie licz, że podam Ci datę śmierci" [ROZMOWA]

Przyjmuje w gabinecie w centrum Warszawy. Nie ma szklanej kuli, za to w drewnianych szkatułkach trzyma kilka talii kart. Twierdzi, że w tarocie są odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie każdą z nich przekazuje swoim klientom. Jak wygląda praca wróżki? Kto przychodzi do jej gabinetu, by poznać przyszłość? O to pytamy tarocistkę Annę Świerczewską.
"Astrolodzy, wróżbici i pokrewni opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przewidują przyszłe zdarzenia w życiu osobistym, korzystając z metod astrologicznych, w oparciu o cechy charakterystyczne dłoni klienta, wylosowane karty lub inne techniki oraz ostrzegają i dają rady dotyczące przyszłości" - to nie fragment artykułu w magazynie poświęconym ezoteryce, ale oficjalny opis zawodu zamieszczony na stronie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda wykonywanie tej profesji. Czy wróżbici mają swoją etykę zawodową? Czy borykają się z trudnymi klientami? Kto korzysta z ich usług? O tym rozmawiamy z tarocistką Anną Świerczewską.

Anna Pawłowska, Gazeta.pl: Jak ludzie reagują, kiedy słyszą, że jest pani wróżką?

Anna Świerczewska, tarocistka: Często spotykam się z zaciekawieniem moją osobą i fascynacją tym, czym się zajmuję. Niektórzy zadają bardzo dużo pytań, są wyraźnie zaintrygowani. Ale u niektórych ludzi budzę lęk. Szczególnie obawiają się mnie ci, którzy sądzą, że mogę wiedzieć coś o ich kompleksach, o tym, czego się wstydzą lub co ukrywają.

Nie komentują, że wróżenie z kart to bzdury?

- Zdarza się, ale tego typu rzeczy mówią ludzie, którzy nie korzystają i nie chcą skorzystać. Są tacy, którzy bardzo chętnie krytykują coś, o czym nie mają pojęcia. I są też ludzie, którzy podchodzą do tego z zaciekawieniem i bez uprzedzeń.

I oni przychodzą do Pani gabinetu. Po co?

- Zapytałam ostatnio jednego z moich klientów - psychologa prowadzącego swoją firmę - dlaczego przychodzi regularnie raz lub dwa razy w roku. Powiedział: "W firmie mam zespół doradców ekonomicznych, prawnych, mam świetnych menedżerów, ale potrzebna mi jest wizyta u pani. Dopiero wtedy mam obraz firmy, siebie w firmie i jest to dopełnienie całości.

I nie boi się Pani, że przychodzą tutaj po prostu ludzie zagubieni, nieporadni, tacy, którzy sobie nie radzą? Że każde Pani słowo może na nich bardzo mocno wpłynąć?

- Na 20 lat praktyki miałam może 3 do 5 przypadków osób ze schizofrenią czy naprawdę dużymi problemami z psychiką. Oczywiście, takich osób nie przyjmuję, odmawiam też wzięcia od nich jakichkolwiek pieniędzy.

Wyprasza je Pani z gabinetu?

- Nigdzie nie jest powiedziane, że mam obowiązek przyjąć każdego. Zawsze w takiej sytuacji mogę powiedzieć, że nie czuję się kompetentna i nie jestem w stanie sprostać zadaniu. Ważne, żebym później bez problemu mogła spojrzeć w lustro i spokojnie spać. Dlatego odmawiam też czasem odpowiedzi na konkretne pytania, jeśli są wg mnie nieetyczne i mogą wyrządzić komuś krzywdę.

Na przykład jakie?

- Była u mnie kiedyś młoda dziewczyna, która oczekiwała, że w tarocie znajdę jej szczegółowe odpowiedzi na to, co robi, gdzie chodzi i z kim jest jej były partner. Od razu powiedziałam, że śledzenie kogoś to zadanie dla detektywa, a nie dla tarocistki. Ludziom wydaje się też, że jestem w stanie im szczegółowo powiedzieć, kto będzie ich przyszłym partnerem. Podać wzrost, kolor oczu, włosów, i jeszcze powiedzieć, gdzie i o której się spotkają. A przecież to jest kompletny absurd. Poza tym takie rzeczy mogą być niebezpieczne.

Absurd? A przewidywanie przyszłości z kart, Tarot, nie są absurdalne?

- Tarot to jest talia z ogromnymi tradycjami, która kryje w sobie niezwykła symbolikę wszechświata i człowieka we wszechświecie. To jest ogromna wiedza, którą ciągle zgłębiam i wiem, że nigdy jej nie zgłębię do końca. Nie da się Tarotem zajmować na poważnie, bez poświęcenia ogromnej ilości czasu na studiowaniu tego wszystkiego, bez medytacji i ćwiczenia zdolności jasnowidzenia.

Ale jak to się ma do przewidywania przyszłości?

- Zdaniem naukowców, np. Carla Gustava Junga, istnieje związek pomiędzy wydarzeniami w świecie realnym a zjawiskami, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Stosując karty Tarota, doświadcza się synchroniczności w akcji, np. w każdym rozkładzie pojawia się ta sama karta dotycząca nurtującej sprawy, dla danej osoby: domu, rodziny, majątku, partnerstwa. Mimo że biorę inną talię kart do ręki, człowiek nadal wyciąga ten sam Arkan, odzwierciedlający i nurtujący dany problem. Tarot ostrzega i wskazuje na możliwości, jakie mamy do wyboru, żeby mądrze podjąć decyzję, za którą będziemy odpowiedzialni.

Dobrze, wróćmy jeszcze do tej hipotetycznej klientki, która przychodzi i chce się dowiedzieć, jak dokładnie będzie wyglądał jej przyszły mąż i gdzie go spotka. Powiedziała Pani, że próba odpowiedzi na takie pytania byłaby niebezpieczna. Dlaczego?

- Bo to u wielu osób wywołuje niesamowite urojenia. Na siłę szukają później osoby, która pasuje do opisu. Mogą na tym spędzić całe życie. Wszystko inne staje się nieważne, nie zwracają uwagi na ludzi, którzy mogą być wartościowi i pod wieloma względami dla nich odpowiedni. Rozmawiałam kiedyś z panią, która od kogoś miała przepowiednię, że jej mężem zostanie dyrektor. I oczekiwała, że ja to potwierdzę. Zupełnie jej nie interesowało, czy mężczyzna, o którego pyta, jest wartościowym człowiekiem, jak wygląda jego życie. Była nastawiona na jeden cel. Dlatego podczas takich konsultacji jestem bardzo ostrożna.

A zaginionych Pani szuka?

- Podejmowałam się takich spraw, ale wiąże się to zawsze z bardzo dużym obciążeniem dla mnie. Wielokrotnie znajdowałam zaginione osoby - żywe lub martwe - ale nie potrafię odseparować się od tragedii i emocji ich bliskich. Dlatego uznałam, ze spełniłam się już w tej dziedzinie. Za to świetnie mi idzie szukanie zgubionych psów. Miałam dużo takich zdarzeń. To jest niesamowicie miłe, jak później właściciele mi dziękują. Co ciekawe, zupełnie nie znajduję kotów, nie czuję tego. Ale na jednej z kart tarota jest pies, więc może ta symbolika we mnie bardzo silnie tkwi.

Gdybym była Pani klientką i chciała Panią sprawdzić, podałabym nieprawdziwe informacje i czekała na reakcję. Zdarza się?

- Karty Tarota w takiej sytuacji pokażą, że ktoś kłamie, nawet, jeśli nie chce się do tego przyznać. Ale w praktyce nie poświęca się kilkunastu minut na sprawdzanie, czy ktoś mówi prawdę. Nie o to w tym chodzi.

Jeśli ktoś poda mi np. fałszywą datę urodzenia, to jest jego problem. Ja zakładam, że data jest prawdziwa i na jej podstawie podaję wszystkie informacje. Bo, właściwie, dlaczego ktoś miałby kłamać, przychodząc do mojego gabinetu. Chociaż raz zdarzyło się, że jeden klient podał datę urodzenia brata, nie mówiąc, że on już nie żyje. I zrobiłam analizę, zakładając, że żyje. Akurat wtedy nie stawiałam kart, tylko mówiłam na podstawie daty urodzenia i swoich wyliczeń. Więc, jeśli ktoś poda mi wymyśloną datę urodzenia i imię, to na tej podstawie będę działać.

Dużo Pani ma podejrzliwych, kłamiących albo po prostu denerwujących klientów?

- Zdarzają się denerwujący, ale umiem sobie z tym radzić: zdecydowanie czegoś odmówić albo po prostu zakończyć spotkanie. Są osoby, które przyjmuję i po takim spotkaniu czuję się jak nowo narodzona. To coś bardzo dobrego dla obu stron, i ja i ona zyskuje. Ale raz na jakiś czas trafi się ktoś, z kim jest ciężko. Na przykład nie podoba mu się, że mówię rzeczy, które nie pasują do jego wizji, są nieprzyjemne. Tacy ludzie, którzy chcą na siłę uzyskać informację, naciskają... są bardzo trudni w kontakcie. Potrafią jeszcze obrazić się przy wyjściu: "Jak nic nie wiedziałam, tak nic nie wiem!". Zresztą niektórzy przychodzą chyba nie tyle po przepowiednię, co z nadzieją na to, że czarodziejską różdżką spełnię ich życzenia. A ja żadnej czarodziejskiej różdżki nie mam!

Mówi Pani, że w trudnej sytuacji przerywa spotkanie, nie ulega presji... Jest coś takiego jak kodeks etyczny w pracy wróżki?

- Przede wszystkim trzeba być uczciwym wobec siebie i wobec osoby przychodzącej do gabinetu. Oczywiście nigdy nie ujawniam żadnych danych personalnych. Uważam, że muszę być tak jak ksiądz i lekarz razem wzięci - obowiązuje mnie całkowita tajemnica. Poza tym jest takie powiedzenie, że słowo jest silniejsze od pięści i dużo w tym prawdy. Niektórzy ludzie traktują mnie jak wyrocznię. Dlatego nie odpowiadam na niektóre pytania. To się zaczyna od drobiazgów: nie zapewnię kogoś, że na pewno zda maturę, bo wtedy jest ryzyko, że przestanie się uczyć. Na pewno nie powiem komuś poważnie choremu, jakie są rokowania. To są rzeczy dla lekarza. Nigdy nie odpowiem też na pytanie o datę śmierci.

A swoją datę śmierci pani poznała?

- W ogóle nie jestem ciekawa. Człowiek zawsze powinien żyć tak, żeby być na nią przygotowanym, ale i cieszyć się wszystkim, co się przydarza. Chociaż, oczywiście rozkładam karty dla siebie i znam swój horoskop od początku do samego końca.

I jak wygląda życie osobiste tarocistki? Dla wielu osób bliskie relacje z kimś, kto w każdej chwili może zajrzeć w karty i ewentualnie przewidzieć przyszłość, mogą być przerażające.

- Nikt nie wie wszystkiego. Ja też. Rzeczywiście, studiowanie tarota wiąże się często z samotnością. Tyle że nie chodzi tu wcale o większą wiedzę czy przewidywanie przyszłości. Mam mnóstwo talii kart, ciągle siedzę w bibliotece, wyszukuję archiwalne materiały, ściągam je z całego świata. Rozwikłuję powiązania między astrologią, kabałą, numerologią i kartami. To jest moje życie. Jestem singielką, nie mam męża i dzieci i cieszę się, że mogę się w pełni poświęcać temu, co mnie pasjonuje. Ale to dotyczy każdego, kogo naprawdę pochłania jego pasja. Obserwuję środowisko artystyczne i widzę, że tam też jest wielu samotników. Taka czasem jest cena.

Wróżąc z tarota, nie ma pani patentu na sukces? Przecież wystarczy zajrzeć w karty i już wiadomo, co robić, czego unikać. A już dla kasyna powinna być pani prawdziwym postrachem!

- Przede wszystkim w żadnej księdze mądrości nie jest powiedziane, żeby w takie rzeczy grać. Po drugie, grając, tak naprawdę zawsze przegrywamy. Zresztą to, że jestem tarocistką, nie oznacza, że nie jestem zwyczajnym śmiertelnikiem. I tak jak wszyscy inni nie mam żadnego patentu na sukces. Mogę najwyżej z większym spokojem i dystansem podchodzić do pewnych spraw. Ale nie mam wpływu na rzeczywistość i podlegam jej prawom tak samo jak każdy inny człowiek. Dla mnie najważniejsze jest to, że znam swój horoskop i wiem, że najpiękniejsze lata jeszcze przede mną.

Korzystałeś z usług wróżki, tarocistki? Napisz do nas o tym: anna.pawlowska@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (154)
Zawód: tarocistka. "Na niektóre pytania nigdy nie odpowiem. Nie licz, że podam Ci datę śmierci" [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • rydwan33

    0

    Dużo skromności bije z wypowiedzi pani Anny Świerczewskiej tarocistki.Osobiście jestem fanem Junga.
    faktycznie za pomocą kart tarota działamy na podświadomość.Czy chcemy wierzyć czy nie w tym coś jest i nie można zaprzeczyć, że jest inaczej.interesujący wywiad.

  • pustelnik99

    0

    Bardzo ciekawy artykuł ukazujący nie tuzinkową pasję i zawód.Zwłaszcza, że Pani Anna Świerczewska tarocistka nie występuje w mediach komercyjnych, dlatego warto korzystać z jej porad.Jedna z kart tarota mówi, ze nie wszystko jest na sprzedaż, a na pewno ezoteryka nie powinna być komercją.

  • pustelnik99

    0

    Bardzo ciekawe przedstawienie sylwetki pani Anny Świerczewskiej.Osobiście polecam wizytę u niej.
    osobiście jestem bardzo zadowolony z konsultacji u niej.
    Dużo mówi prawdy.Jest u niej niej również dużo życiowej pokory.idealnie łączy wiedzę uniwersytecką z praktyką życia, a przecież tarot - to koło życia wzlotów i upadków.
    Godna polecenia osoba - Tarocistka Anna świerczewska

  • bozenka49lat

    0

    Dzień dobry, Forumowicze! Właśnie co, ledwo wróciłam z wizyty u Pani Anny Świerczewskiej. Byłam u niej w jej prywatnym Gabinecie w Centrum Warszawy... i powiem Wam, Kochani, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona! :-)

    Na imię mam Bożena, mam 49 lat, mieszkam w Piastowie pod Warszawą - do tej pory moje życie nie układało się za kolorowo - chociaż nigdy nie narzekałam na brak prestiżu zawodowego , czy pieniężnego... ale to nie jest w życiu najważniejsze.
    Miałam bardzo poważne problemy z mężem... podejrzewałam go o zdrady podczas jego delegacji...i o dłuższy romans z pewną kobietą, którą dobrze znałam...- podczas "wyjawienia pierwszych arkanów Tarota", jak ładnie ujęła to Pani Ania, wyszło już wszystko na jaw!

    Ale od początku! Na pierwszy rzut Jasnowidz powiedziała mi (a cudowne kadzidła i świecie - widać że sprowadzane z najodleglejszych zakątków Świata, wokół mnie sprawiały, że miałam na to ogromną chęć) abym wybrała 3 karty , lewą dłonią, myśląc o sercu dziewiczym poczęcia... nie wiem dlaczego, ale wszystko rozumiałam... tam była jakaś taka ENERGIA, która pozwalała mi na pojęcie rzeczy, myśli i tego, czego nie potrafiłam zrobił od dłuższego czasu...

    Z tego co czytałam już wcześniej o Pani Annie Świerczewskiej, jest bardzo dobrze wyedukowanym Parapsychologiem, zna się dobrze na horoskopach i numerologii, a Tarot? To jej całe życie, co już był widać na Konsultacjach, na które się do niej udałam...

    - Pani Mąż, jest wierny. Ale chcę mieć dziecko. Pragnie go bardziej niż Pani.
    Kobieta, z która faktycznie spotkał się już 2 razy po kryjomu, jest gotowa Wam w tym pomóc...
    Zaszokowało mnie.... to była prawda. I już wiedziałam i już wiedziałam.... a potem biegłam dalej myslami, myślami, głębeoko w podświadomość, synchroniczność...

    Dostałam WSZYSTKIE odpowiedzi na nurtujące i męczące mnie psychicznie do tej pory pytania... A Pani Annie jestem wdzięczna do grobowej deski bo uratowała mi małżeństwo...a po szczerej rozmowie z mężem kiedy się wypłakałam... bo dostałam polecenie KATHARSIS, co oczyściło mnie zupełnie, wreszcie zaczyna mi się układać....

    Nie wiem jak to możliwe, że wiedziała, że chciałabym mieć syna, któremu dałabym na imię Janek, ale wiem, że rzadko (choć ja już wiem, że ona to wszystko widzi), daje ten przywilej i opowiada wszystko szczegół, po szczególe, całą przyszłość która Cię czeka... WOW!

    Jestem w szoku! Ale było warto! I polecam gorąco, wszystkim z problemami, rozterkami i dylematami... szkoda czasu na bezradność! trzeba zacząć działać i ... żyć! :)

    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko,
    zwłaszcza tym co wiedzą co to dobra energia i jej wpływ na życie...
    Bożenka :-)

  • trzezwy.umysl

    Oceniono 3 razy 1

    Chyba mógłbym być wróżką stosując takie "zasady etyczne" jak ta Pani. Troszkę treningu i super robota np: "Karty mówią, że zdasz maturę jeśli będziesz się wystarczająco dużo uczył!!".. i tak ze wszystkim :)

  • svetn

    Oceniono 2 razy 0

    Ludzie, jak wy możecie się nabierać na takie oszustwo? Naprawdę wierzycie, że dzięki odkryciu kilku karteczek pomalowanych w kolorowe wzory możecie zobaczyć przyszłość? Żal mi wszystkich, którzy dają się na to nabrać.

  • lesherkules

    Oceniono 4 razy 0

    Niesamowita Babeczka! Świetnie się z nią rozmawia !! Uważam że warto wybrać się do niej do Gabinetu...to rozmowa pełna tajemnic,a jednocześnie KATHARSIS (oczyszczenia) - do jej Gabinetu poszlam nie po wyrocznie lecz po szczera rozmowe i spojrzenie na moja sytuacje innym okiem. Niekoniecznie tym trzecim, ale życiowym, normalnym.

  • kosmicznywaz

    Oceniono 5 razy 3

    Hej ! Powiem Wam jedno... mówcie co chcecie... byłem u 3 księży - i nie uzskałem zrozumienia ani potrzebnego mi wsparcia!!!!! Pani Anna Świerczewska przynajmniej nie ocenia ludzi - kto z kim śpi i dlaczego . Trudne związki to jej specjalność ! ;)

  • kotkamaggy

    Oceniono 3 razy 1

    Wyrocznia Delficka - istniała od zarania dziejów. I od zarania dziejów - nie powinna nikogo dziwić, że człowiek zawsze patrzył w gwiazdy - szukał nadziei i chciał podpatrzeć swój przyszły los. Nie ma w tym nic ani dziwnego ani tym razem zbożnego. Dobrze, że w świecie komercji - Gazeta pl - wylonila osobę z pasją i doswiadczeniem odróżniającą się od komercyjnych informacji ezoterycznych . Dziękuję za równo gazecie pl jak i Tarocistce Annie Świerczewskiej - za jej szczerość, prawdziwość i nietuzinkowość. Za to, że pomimo, częstych negacji i zarzutów wobec jej pracy - nadal przechodzi kolejne stopnie inicjacji wtajemniczeń i nie kala się pod ich ciężarem, pomagając Ludziom- tak samo jak pomogła mi... Bywam u niej na konsultacji i jestem POD WRAŻENIEM jej pasji... i wierności zasadom przekazywanym z pokolenia na pokolenie! Polecam Każdemu, uważam że warto!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX