Komentarze (99)
"Na rozmowie kwalifikacyjnej do szkoły społecznej dowiedziałem się, że mój syn jest małym troglodytą" [LIST CZYTELNIKA]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • gra_polslowek

    Oceniono 14 razy -6

    Cały list pokazuje patologię takich miejsc. Rozmowa wstępna? W dobie neoliberalizmu już trzeba mieć doświadczenie, gdy idzie się do szkoły podstawowej? Poza tym, po co ta cała rozmowa kwalifikacyjna? Przecież chodzi o kasę. Do takich miejsc dostanie się każdy, kto ma odpowiednią ilość pieniążków. Może Pana syn nie był troglodytą w sensie małej wiedzy, ale raczej z powodu tego, że nie ma iPhona w kieszeni i dżinsów Dolce & Gabbana na czterech literkach.
    Bogacze kiszą się wyłącznie w swoim sosie (nie ma się co dziwić, że "spijają sobie z dziobków". Inna sprawa, jaki to język panie Andrzeju? Zaczęły się kwasy..., ...spijają sobie z dzióbków, to każdy konflikt wybucha z siłą granatu wrzuconego do toalety. O rly?).
    Takie miejsca powinny być zlikwidowane. Prywatna edukacja w Polsce powinna być ustawowo zakazana.

  • dagamaraga

    Oceniono 30 razy 22

    Na początku tego roku byłam na "egzaminie do 1 klasy" z moja 6,5 letnią córką w jednej z duzych prywatnych szkół w Warszawie. Egzamin trwał ponad 1,5 godziny (do dziś nie wiem z czego dokładnie była egzaminowana moja córka) po jego zakończeniu pani dyrektor poprosiła mnie do swojego gabinetu i powiedziała z pretensja w głosie" Proszę Pani ale dziecko nie czyta" zatkało mnie !!! Był koniec stycznia, aktualnie Młoda chodzi do państwowej szkoły, czytać zaczeła w wakacje i generalnie jest zadowolona i my też.

  • h2s

    Oceniono 11 razy 3

    Może być beznadziejna szkoła społeczna i super państwowa. Ale może tez być zupełnie odwrotnie. Nie ma reguły. List zyskałby właściwy sens gdyby padała konkretna nazwa szkoły a tak jest jedynie donosem i to anonimowym. Uogólnianie, upraszczanie nie świadczy o "Czytelniku Andrzeju" najlepiej a jeszcze gorzej o gazecie, która materiał zamieściła. Ale rozumiem, że chodzi o wywołanie kontrowersji i kolejnych klików.
    Dla jasności: moje dziecko chodzi do szkoły państwowej i jest ok.

  • janiemanie

    Oceniono 264 razy 138

    Powtarzam od lat,tego kto stworzył gimnazja powinno się w najlepszym wypadku postawić przed Trybunałem Stanu w najgorszym pod ścianą. Gimnazja to fabryki młodocianych bandytów,narkomanów,młodocianych prostytutek i wszelakiego młodocianego chamstwa. Do wyboru do koloru. Niezależnie gdzie są one usytuowane. Warszawa,Kłobuck czy inny Kłaj wsio rawno!!!! potem zaskoczenie że młody bandyta w biały dzień na ulicy zabił nożem studenta! Zobacz kretyński ministrze co w swej głupocie narobiłeś, zobaczcie kretyni odpowiedzialni za Polską szkołę co robicie i opanujcie się póki czas, bo niedługo nauczyciel będzie chodził na lekcję pod ochroną policji w czarnych kominiarkach i wyposażeniu jak w walce z terrorystami.

  • olena.s

    Oceniono 38 razy 6

    Dziwaczne.
    Oczywiście nie ma obowiązku, aby każda szkoła społeczna czy prywatna była dobra, a każda publiczna - gorsza.
    Jednak cały opis, a zwłaszcza wnioski, wydają mi się trochę dziwne. Że klasa 'pękła' w sytuacji zmiany wychowacy połączonego z początkiem wieku dojrzewania i kłopotami finansowymi szkoły to wynik złej pracy złej wychowawczyni i nadmiernie zażyłych stosunków towarzyskich? Naprawdę? I jeszcze winą dodatkową ex-wychowawcy była reakcja rodziców i awantury także między nimi (podejrzewam o poziom możliwego zaangażowania finansowego?).

    katar1.blox.pl/html

  • felucjan

    Oceniono 192 razy 16

    Dzieciak szkołę zmienił, tato się zgodził i wszystko git.

    Jest w opowiadaniu fajny tato - dominujący w rodzinie, bo ani słowa o mamie. Jest skrzywdzony przez wychowawczynię i innych rodziców syn, który jednak już jest szczęśliwy dzięki mądremu wyborowi. Reszta rodziców jest ograniczona i nie ma ani jednego tak otwartego na świat jak tato - albo tato nie nabył ważnej w życiu umiejętności zawierania sojuszy kosztem kompromisu. Ostatecznie wszystko dobiła próba rozbudowy szkoły - na pewno chcą więcej zarabiać, ale tato nie da się "oszwabić".

    Może mój komentarz jest bardzo jednostronny, ale list tego Pana Taty również.

  • clavier12

    Oceniono 136 razy 32

    Ten atak na szkoły prywatne to jakaś zorganizowana akcja? Rozumiem, że likwidują szkoły i nauczyciele lądują na bezrobociu, przykre. Co chwilę widzę w GW "Listy rodziców" chwalące publiczne szkoły. Naprawdę super, tylko dlaczego w publicznych jest więcej przemocy, dręczenia, nauczyciele boją się łobuzów i zamiast reagować po prostu zamiatają pod dywan udając, że nic się nie dzieje. Podobno 1 milion dzieci cierpi na depresję, przecież te dane są alarmujące, czemu nikt w publicznych nie chce zrobić porządku z łobuzami-liderami, przeważnie dziećmi z rodzin patologicznych albo tzw. "asertywnych" (czytaj wyszczekanych), zapracowanych buców?
    Ciekawe co powiedzą wyszczekani gdy własne dzieci zaczną ich traktować jak swoich słabszych kolegów w szkole.

  • minkat

    Oceniono 85 razy 71

    te szkoly sa rozne. w moim miescie w latach 90-tych byla jedna. ja chodzilam do panstwowej podstawowki, w mojej klasie byla corka miejscowej szychy, ktorej mlodsza siostra chodzila do tej spolecznej.

    w pewnym momencie okazalo sie , ze siostra w trzeciej klasie nie umie czytac, a przynajmniej nie tak dobrze jak powinno w tym wieku i to zyjac w domu, w ktorym bylo pelno ksiazek do czytania.

    mala natychmiast wyladowala w zwyklej podstawowce.

    to, ze w klasie jest kilka osob nie pomoze w niczym, jezeli nauczyciele zajmuja sie glownie wlazeniem w tylki rodzicom w celu zachowania swoich lukratywnych posadek.

  • rezun-one

    Oceniono 112 razy 42

    Mój syn jest inżynierem.
    Z jemu tylko znanych powodów nie podobał mu się program szkolnego nauczania z matematyki i fizyki.
    Po rozwodzie dostał sądowy szlaban na interesowanie się postępami dzieci w szkole.
    Wszystkie panie b. żona, sędzina i dyr szkoły zgodnie uznały że ma zbyt wysokie wymagania.
    Efekt, dziś pełnoletni już wnuk przychodzi do syna z "rewelacją".
    Tata, idę na Politechnikę, potrzebne mi korepetycje z matematyki, z moimi wiadomościami będę miał kłopoty.
    Wiem że Panie widziały w nim humanistę, aktora i pod to ustawiały mu program nauczania, niestety wnuk "strzelił focha" i uważa że szkoła powinna go też przygotować do bycia w przyszłości inżynierem.
    Powstał nierozwiązywalny problem. Sąd nie może mu już niczego nakazać.

  • bluebob111

    Oceniono 40 razy -4

    Ja nie maiałem żadnego problemu z zapisaniem dziecka do szkoły społecznej. zamieszkalismy we Wrocławiu bez meldunku i dzieciak przez rok chodził do szkoły społecznej na Zakrzowie. W zasadzie to była jedyna możliwosć aby dziecko posłać do szkoły , nie meldując swojego pobytu tam. Nie znałem nikogo z tej szkoły i tak na prawdę znalazłem ją trochę przez przypadek. rzadnych problemów, czy nieprzyjemnosci mnie ani dziecku nikt nie czynił. Został uczniem jak pozostali i bardzo sobie chwalił pobyt w tej placówce. trafił na swietna wychowawczynią i znakomicie zaaklimatyzował sie w nowym miejscu. Śmiało moge powiedzieć, że ta placówka i atmosfera w niej panująca pomogła chłopakowi i nam.
    Nie czuliśmy się ani razu wyobcowani, ani też jakbyśmy ie znaleźli w niewłasciwym miejscu. Żadnych dziwnych towarzystw wzajemnej adoraci także nie spotkaliśmy. Naprawdę zmiła atmosfera i sympatyczniej niż w szkołach publicznych. Zupełnie inne podejscie do dziecka i jego problemó, a także rozwoju. Kontakt ze wszystkimi świetny. Niestety o publicznych placówkach tego powiedziec nie mogę...

  • topiramax

    Oceniono 404 razy 380

    Nie ma nic złego w tym Panie Andrzeju, że traktuje Pan nauczycieli i rodziców jak ....nauczycieli i rodziców a nie jak kumpli z klasy. Granice trzeba stawiać i nie spoufalać się z obcymi ludźmi. W Oświacie to powinien być standard i wyraz kultury osobistej.

  • milfur

    Oceniono 67 razy -31

    oddałaby dziecko do szkoły gdzie chłopcy udają dziewczynki a dziewczynki chłopców i byłoby git. a gdyby narzekała to w kaftan ją za homofobię albo za cokolwiek.

  • nazwa_niepoprawna

    Oceniono 272 razy 240

    "W tej integracji ochoczo brali udział również rodzice, którzy wraz z wychowawczynią tworzyli towarzystwo wzajemnej adoracji, bez zachowania jakiegokolwiek dystansu" - to już sobie resztę można dośpiewać.

  • errata_net2

    Oceniono 92 razy -26

    Panie Andrzeju, przypomnę Panu starą prawdę: nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Syn jest szczęśliwy, ale czy naprawdę zna Pan prawdziwy powód tego szczęścia?
    Nie twierdzę, że państwowe szkoły są z gruntu złe, ale ponad trzydzieścioro uczniów w klasie nie daje szans nauczycielom na indywidualną pracę z uczniem, na rozwijanie jego zdolności itd. W toku nauczania niezbędne są co najmniej trzy elementy: wykład czyli wyjaśnienie tematu lekcji, ćwiczenie utrwalające nowe treści, kontrola, tj. sprawdzenie w jakim stopniu uczeń zrozumiał i przyswoił nową wiedzę, a nie zapominajmy o sprawdzeniu zadania domowego, powtórzeniu i utrwaleniu materiału z poprzedniej lekcji. Na to wszystko nauczyciel ma 45 minut. Poświęcając tylko 1 minutę jednemu uczniowi pozostaje nauczycielowi 10-15 minut na wprowadzenie nowości i objaśnienia. A co można w ciągu minuty usłyszeć od ucznia na temat bieżącego materiału i dotyczącego poprzedniej lekcji? Chyba pamięta Pan jeszcze co nieco z czasów własnej nauki w szkole?
    Być może Pański syn jest rozsądnym chłopcem i sam dostrzeże potrzebę systematycznej pracy, ale bez kontroli czy przy sporadycznej kontroli może się okazać, że nie obejdzie się bez korepetycji, a wówczas entuzjazm syna oraz Państwa indywidualizm i niechęć do integracji pewno ucierpią, czego absolutnie nie życzę.

  • fakiba

    Oceniono 196 razy -138

    No i co mieli rozwalić wszystko to co działa od lat po to żeby tylko synuś poczuł się dobrze ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX