Borowski: Jeżeli ktoś naraził Gronkiewicz-Waltz na kłopoty, to jej koledzy z PO

- Lokalne referenda to jedyne wybory z wymogiem frekwencji. Dlatego osoby, które chcą odwołać lub bronić prezydenta, mogą na nie iść - tak niezależny senator Marek Borowski tłumaczył w Poranku Radia TOK FM, dlaczego nie weźmie udziału w referendum w stolicy.
Pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz zebrano 166 tys. ważnych podpisów. To o 30 proc. więcej, niż wymagany próg. Referendum odbędzie się 13 października.

Referendum nie ma sensu?

- Nie wezmę udziału w referendum - przyznał w Poranku Radia TOK FM Marek Borowski. Niezależny senator przypomniał, że osobom, które podjęły podobną decyzję, zarzuca się łamanie zasad demokracji. - To nieporozumienie - mówił Borowski.

Paradowska: Referendum w Warszawie? Głosuję na chaos >>>

Gość Poranka Radia TOK FM tłumaczył, że lokalne referenda to jedyne wybory z wymogiem frekwencji. Dlatego osoby, które chcą odwołać lub bronić prezydenta, mogą na nie iść. - Ale jeśli myślę, że referendum jest niepotrzebne, to nie idę - zaznaczył Borowski. - Na rok przed właściwymi wyborami organizowanie referendum miałoby sens, gdybyśmy mieli do czynienia z nadzwyczajną sytuacją. Jakieś akty kryminalne, masowe marnowanie pieniędzy publicznych byłoby na tyle groźne, że pozostawianie prezydenta jeszcze przez rok groziłoby poważnymi negatywnymi skutkami. Przy wszystkich mankamentach rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz ja czegoś takiego nie widzę - podkreślił.

"Mało mówi się o sytuacji finansowej Warszawy"

Jakie to mankamenty? Prowadząca Poranek Radia TOK FM Janina Paradowska przypomniała, że ciągle mówi się o problemach w komunikowaniu się z mieszkańcami. - To sprawa główna - przyznał Borowski. - O czym mało się mówi, to o sytuacji finansowej Warszawy. Nie w sensie długu, bo tu zachowuje się bardzo przyzwoicie - mówił senator. - Warszawa stale płaci duże janosikowe i coraz większe odszkodowania z tytułu dekretu Bieruta. To sięga 400 mln zł rocznie - tłumaczył.

Trybunał do Sejmu: poprawcie janosikowe, szkodzi gminom >>>

- To powinien uregulować Sejm - zauważyła Paradowska. - Jeżeli ktoś naraził Gronkiewicz-Waltz na kłopoty, to jej koledzy z PO. Ta sprawa powinna być dawno uregulowana - mówił Borowski. Tłumaczył, że sam przedstawiał projekt ustawy, który zakłada pomniejszenie janosikowego, czyli podatku płaconego przez bogate gminy na rzecz biedniejszych, o odszkodowania z dekretu Bieruta. - Niestety, tym projektem się nie zajęto - przyznał senator.

"Nie mogę powiedzieć, żeby ktoś marnował grosz publiczny"

- Do tego spadek dochodów wynikający z kryzysu. Dlatego pani prezydent musi ciąć wydatki w różnych dziedzinach albo podwyższać opłaty za bilety. To powoduje niezadowolenie w różnych środowiskach - zauważył Borowski. - Tu zabrakło kontaktu pani prezydent ze wszystkimi. Uporczywego publicznego wyjaśniania, jak sprawy wyglądają w poszczególnych środowiskach. Ale nie mogę powiedzieć, żeby ktoś marnował grosz publiczny - podkreślił senator.

Więcej o:
Komentarze (11)
Borowski: Jeżeli ktoś naraził Gronkiewicz-Waltz na kłopoty, to jej koledzy z PO
Zaloguj się
  • honos

    Oceniono 2 razy 2

    „Nie oddam Warszawy bez walki. Pragnę zdobyć serca i umysły wystarczającej liczby warszawiaków…”
    – mówi Hanna Gronkiewicz Waltz, która w okresie swojej prezydentury zdobyła dodatkowe ok. 2,5 tysiąca etatów w Urzędzie m.st. Warszawy i w dzielnicach, obdzielając ich sowicie premiami. Skalę warszawskiego Bizancjum obrazują tylko te dane: w 2007 roku - kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz zaczynała rządy w stolicy - takimi nagrodami obdzieliła 546 osób. W urzędzie miasta i dzielnic pracowało wówczas nieco ponad 5 tys. ludzi. Premie kosztowały wtedy miasto łącznie 2,1 mln zł. Rok później było to 3,5 mln zł, w 2010 - 4,9 mln zł, a w 2011 roku - 4,5 mln zł. Tylko w I kwartale 2012roku na tego typu nagrody HGW wydała aż 12 mln złotych, a w całym 2012 roku – HGW na same premie dla swoich pracowników przeznaczyła blisko 43 mln zł, tj. ponad 20 razy więcej niż w 2007 roku, gdy rozpoczynała swe bizantyjkie rządy w Warszawie. To jest osiem tysięcy osób, jeśli się to podzieli, to wyjdzie około 600 złotych na miesiąc – mówi bez zmrużenia oka Gronkiewicz Waltz o dodatkowych premiach, która to comiesięczna kwota stanowi połowę miesięcznej emerytury wielu warszawiaków, którzy w 2014 roku mogą liczyć na około 20 złotych podwyżki. Dlatego co roku warszawiacy muszą się liczyć z drastycznymi podwyżkami cen biletów miejskich, opłat za czynsze, wywóz śmieci etc. HGW wie, jak podbić serca mieszkańców stolicy

    Zwiększenie o 50% warszawskiej biurokracji, oraz bizantyjskie premie, nowe samochody dla urzędników to jest ponad umysł normalnego warszawiaka. Pojawiająca się teraz przy każdej nowo-załatanej dziurze HGW, być może liczy na zdobycie serc licznej w Warszawie grupy lemingów – nie zmienia to jednak faktu, że kryzys nie dotknął warszawskich urzędników, w tym zwłaszcza członków PO, którzy obsadzili wszystkie kluczowe pozycje w Warszawie. Nic dziwnego, że HGW nie odda Warszawy bez walki. Jak sama mówi, cała Platforma szykuje się do obrony Gronkiewicz –Waltz”

  • honos

    Oceniono 1 raz 1

    BIEDNI Warszawscy urzędnicy!!!

    Hanna Gronkiewicz-Waltz dla TVN24 8 sierpnia 2013 r:

    Myślę, że nie ma ludzi-urzędników, którzy nie popełniają błędów. Myślę też, że staram się jakoś zmieniać, no… Wymieniłam 13 dyrektorów, niektórzy już zapomnieli, że nastąpiła zmiana wiceprezydentów. Jest dopływ świeżej krwi, a samorząd terytorialny to nie jest pracodawca, który proponuje wysokie pensje

    Naprawdę? Sprawdźmy pensje w warszawskim ratuszu:

    Ewa Gawor – Dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego – 167 000 zł rocznie – średnio miesięcznie 13 900 zł

    Tomasz Kucharski – Burmistrz Pragi Południe – 198 000 zł , średnio miesięcznie 16 500 zł

    Odwołany z funkcji dyrektora ZTM Leszek Ruta 219 000 zł rocznie + 40 000 zł z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej MZA – średnio 21 500 miesięcznie.

    Zastępca Prezydenta miasta – Jacek Wojciechowicz – 345 000 zł – średnio 28 750 zł miesięcznie

    Zastępca Dyrektora Gabinetu Prezydent – Jarosław Jóźwiak – 269 000 zł (w 2010 r., późniejsze oświadczenia nie są publikowane) – średnio 22 400 zł miesięcznie

    Rzeczywiście, bieda aż piszczy!

    Widać, że nasza stolica podupada w ostatnich latach. W parterach kamienic cała masa pustostanów, sklepiki, warsztaty itp. się pozwijały. Tam, gdzie kiedyś - na Woli właśnie - było sporo warsztatów, dziś świecą puste podwórka i zamknięte bramy. Widok nieznany w tym mieście od kilkunastu lat.

    Może bezrobocie nadal niskie, ale nie dowiemy się ile z tych ludzi zasiliło rzeszę warszawskich urzędników, ilu robi za grosze w galeriach handlowych, a ilu wyjechało z Polski.

    Wiadomo, że Hania zlikwidowała w ten sposób grupę ludzi, która nigdy nie była elektoratem PO, gwarantując swojej mafii wieloletnie rządy w stolicy. Niezależnie od tego jak wiele afer jeszcze zrobi i jak się skompromituje na budowie pseudometra.

  • iremus

    Oceniono 4 razy 2

    Przepraszam, a co robi rzecznik praw obywatelskich słysząc HGW o planach podzielenia pasażerów na 2 grupy:
    płacących podatki w Warszawie i płacących poza Warszawą. A co z obcokrajowcami i polaczkami w ogóle nie płacącymi podatków? Czy jest w III RP druga gmina gdzie różnicuje się ceny biletów w zależności od miejsca zameldowania? Czy pozostałe państwa unijne różnicują w ten sam sposób pasażerów?
    A może wprowadzić w Warszawie 2 rodzaje wagonów - jeden : "TYLKO DLA WARSZAWIAKÓW Z PO" i drugi: "DLA RESZTY BYDŁA". W przeszłości jeździły już takie wagony: NUR FUR DEUTSCH.

  • uzdek98

    Oceniono 4 razy 2

    ooo... czyzby towarzysz borowski sladem towarzysza rosatiego chcial zarobic kilka miedziakow za madre slowa ... najprawdopodobniej ... a czy to kolezki z PO kazaly bufeciarze klapac tlustym dziobem o objezdzie zalanego tunelu z pieknymi widokami ... a moze o tym, ze klimat sie zmienia i musimy sie przyzwyczaic do powodzi podczas kazdej mzawki ....

  • proteusz33

    Oceniono 4 razy 2

    Bufetowa już zapłaciła za ten sławny bilet ?

  • tp70

    Oceniono 7 razy -1

    Również ja, moja rodzina i moi koledzy w pracy NIE WEŹMIEMY UDZIAŁU W REFERENDUM !!!!!
    Uważamy, że takie zero jak Guział nie będzie destabilizował sytuacji w stolicy, w środku realizacji ogromnych inwestycji i NA ROK PRZED KONSTYTUCYJNYMI WYBORAMI.

  • e-komentarz

    Oceniono 12 razy 2

    Nie wezmę udziału w referendum. Nie dlatego żeby obronić p. Gronkiewicz.
    Dlatego że według mnie to tylko polityczna akcja opozycji i karierowicza P.G.
    mająca na celu TYLKO destabilizację stolicy i kraju. W tej chwili nie dzieje się w
    Warszawie nic co nakazywałoby natychmiastową wymianę prezydenta miasta.
    Wezmę natomiast udział w normalnych, terminowych wyborach i po zapoznaniu
    się z programami kandydatów wybiorę według mnie najlepszego kandydata/kę...

  • jankbh

    Oceniono 17 razy 7

    Niepotrzebne referendum to sabotaż polityczny, nikt tu się nie liczy ze skutkami społecznymi czy ekonomicznymi, ważne tylko jest, by dowalić na oślep Platformie i bufetowej. Nikt kto przyjdzie na jej miejsce nie poprawi komunikacji, nie otworzy metra, nie zapobieże powodziom, nie powiększy dochodów miasta, jedynie obsadzi "swoimi" ratuszowe stołki i może postawi jakiś kontrowersyjny pomnik na Krakowskim Przedmieściu, bo o to przecież chodzi.

  • jerzysm42

    Oceniono 17 razy 5

    To referendum to tylko0 kolejna awantura Kaczyńskiego, do której przyłączył się Palikot, aby jeszcze raz o nim mówiono. Dlatego bojkot referendum uważam za słuszny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX