Polityka antynarkotykowa? Jest coraz gorzej. "Narkotyki to dla państwa dogodny wróg". "Potraktujcie nas poważnie" [RAPORT]

22.08.2013 06:00
Medyczna marihuana

Medyczna marihuana (Fot. Mjpresson/Wikimedia Commons/licencja Creative Commons 3.0))

Nowa ustawa antynarkotykowa miała sprawić, że tzw. rekreacyjni użytkownicy narkotyków nie będą trafiali do więzień. Prokuratorzy mieli umarzać postępowania, jeżeli zatrzymana osoba miała przy sobie niewielkie ilości np. marihuany, na użytek własny. Rzeczywistość jest jednak zgoła inna, a sytuacja z roku na rok wydaje się coraz gorsza. Szczegóły w raporcie Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, którego najważniejsze fragmenty przedstawiamy poniżej.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości z pierwszego półrocza 2012 r. wynika, że na podstawie art. 62a umorzono łącznie ponad półtora tysiąca spraw. Prokuratorzy zrobili to w blisko 1,1 tys. przypadków, a kolejne 419 spraw umorzyły sądy, do których śledczy skierowali akty oskarżenia. Odstąpili od ścigania w przypadku 10-15 proc. spraw. Żeby to zrobić, muszą być spełnione trzy przesłanki: niecelowość ukarania osoby (ponieważ wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne), nieznaczna ilość posiadanych narkotyków i to, że były przeznaczone na użytek własny.

- Trudno oprzeć się pokusie nadużywania przepisów kryminalizujących posiadanie nieznacznych ilości narkotyków. Pozwalają łatwo, prosto, niemal bezwysiłkowo uzyskiwać świetne statystycznie wyniki. Dotyczy to policji i prokuratury. Nie inaczej jest z sądami. Pokusa sukcesu i niewrażliwa obojętność na negatywne skutki podejmowanych działań sprawia, że w prowadzonych statystykach brak jest rubryki zliczającej połamane życia - pisała we wstępie do raportu karnistka prof. Monika Płatek.

Dodaje też, że władze traktują marihuanę jako "dogodnego wroga". "Dogodny wróg" pozwala władzy narzucić swą wolę, sprzeciwiając się woli większości i rozsądkowi. Dogodnym wrogiem można straszyć i siać oburzenie. Narkotykom można wypowiedzieć wojnę, prezentując je jako moralnie odrażające i groźne.

Według autorów raportu, policja, prokuratura i sądy ciągle nabijają statystyki palaczami, a dilerzy pozostają na wolności. Walka z marihuaną jest - zdaniem Agnieszki Sieniawskiej, rzecznik praw osób uzależnionych - pretekstem dla rozszerzania prerogatyw władzy kosztem wolności obywatelskich.

Alkohol jest w porządku, a marihuana nie?

To niejedyne problemy obecnego prawa. Alkohol nie jest postrzegany jako groźny narkotyk, podczas gdy "Współcześnie wiadomo, że alkohol i tytoń szkodzą bardziej niż marihuana. Wiadomo również, że alkohol jest trzecim głównym czynnikiem ryzyka zagrażającym zdrowiu w krajach rozwiniętych - do których zalicza się również Polskę - za... nikotyną i nadciśnieniem tętniczym, a marihuana znajduje coraz szersze zastosowanie w medycynie leczniczej, ale to posiadanie niewielkiej ilości marihuany gwarantuje etykietę dewianta i przestępcy".

- Statystyki są bezwzględne; zgony spowodowane zażyciem marihuany są bliskie zeru, od opiatów umiera ok. 300 osób rocznie, od przedawkowania leków przeciwzapalnych dostępnych bez recepty - ok. 3000 osób rocznie, od alkoholu: 30 000; ale to marihuana spełnia wszystkie cechy dogodnego wroga, racjonalizując szereg posunięć władzy, które bez tego czynnika uznane byłyby prawdopodobnie za szkodliwe - dodała prof. Płatek.

Dodatkowo służba zdrowia nie jest nastawiona na pomaganie pacjentom (uzależnionym), a sam program leczenia z uzależnień jest przestarzały, nieadekwatny i nieefektywny.

Rekomendacje

Autorzy raportu podkreślają, że nie chodzi im o stworzenie kolejnej pracy, która skończy jako przypis w pracy naukowej. "Ważne, by te rekomendacje potraktować poważnie. Tu nie chodzi o wydanie kolejnej książki, którą można użyć w przypisie i wpisać sobie do CV. Tu chodzi o ludzkie życie". Poniżej publikujemy fragmenty raportu, który można znaleźć na stronie Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej.

Dekryminalizacja, na wzór rozwiązań portugalskich, posiadania nieznacznych ilości narkotyków przeznaczonych na użytek własny sprawcy.

Opcjonalnie: wprowadzenie do ustawy delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia bądź kolejnego załącznika do ustawy zawierającego wskazane wartości graniczne narkotyków, które będzie pełniło rolę definicji legalnej dla terminu środki odurzające lub substancje psychotropowe w ilości nieznacznej, przeznaczone na własny użytek oskarżonego.

Wprowadzenie takiego rozwiązania pozwala organom ścigania ukierunkować działania na tych obywateli, którzy narkotyki posiadają nie w związku z ich konsumpcją, ale przede wszystkim w związku z udostępnianiem i obrotem.

Brak jasnych kryteriów ustawowych "nieznacznej ilości" czy "wypadku mniejszej wagi" uniemożliwia kwalifikację czynu polegającego na posiadaniu narkotyków do art. 62a i umorzenia postępowania czy do znikomości społecznej szkodliwości czynu. Dekryminalizacji powinny towarzyszyć oddziaływania profilaktyczno-edukacyjne wprowadzone już na etapie nauczania w szkołach.

Środki finansowe na tego typu działania powinny zostać wygospodarowane kosztem wydziałów ds. przestępczości narkotykowej. Poważną przestępczością narkotykową mogłyby zająć się wyspecjalizowane kadry funkcjonariuszy policji rozpracowujące działalność zorganizowanych grup przestępczych.

Wydanie przez Prokuratora Generalnego wytycznych prokuratorskich celem wykształtowania nowej, lepszej praktyki stosowania art. 62a.

Jak miło byłoby widzieć policjanta, który zamiast kontroli ulicznej wobec osoby uzależnionej od heroiny stosowałby działania streetworkerskie (wydanie ulotki informacyjnej, gdzie uzyskać pomoc czy czystej igły). Warto dostrzec również konieczność wykreślenia z tabeli IV-N żywicy i ziela konopi oraz dopuszczenia możliwości uprawy cannabis na własne potrzeby medyczne.

W związku z zakończonym procesem rejestracyjnym produktu medycznego zawierającego THC, warte rozważenia wydaje się przeprowadzenie ogólnokrajowej kampanii edukacyjnej wśród lekarzy na temat medycznych właściwości cannabis. By stało się to możliwe, potrzebna będzie nowelizacja prawa narkotykowego i farmaceutycznego.

Brak możliwości medycznego stosowania konopi godzi w prawa pacjentów do skutecznego i dostosowanego do ich potrzeb leczenia. Analiza spraw programu Rzecznika jednoznacznie wskazuje, że w Polsce żyją pacjenci medycznej marihuany, którzy przedkładając priorytet w postaci własnego zdrowia nad życie zgodne z literą prawa, decydują się na nielegalną uprawę konopi lub zaopatrywanie się na czarnym rynku, narażając się tym samym na odpowiedzialność karną.

Godne rozważenia wydaje się wprowadzenie leczenia substytucyjnego na receptę.

Leczenie substytucyjne mógłby prowadzić zakład opieki zdrowotnej lub lekarz psychiatra wykonujący praktykę lekarską, także w ramach grupowej praktyki lekarskiej. Efektem wprowadzenia takiej zmiany byłaby możliwość zapisywania leku substytucyjnego na receptę, którą można by zrealizować w ogólnodostępnej aptece. Taka zmiana pozwoli objąć leczeniem o wiele większą liczbę potrzebujących go osób.

W czerwcu 2012 r. z inicjatywy 15 posłów Ruchu Palikota oraz Platformy Obywatelskiej w Sejmie został złożony projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Autorami projektu są członkowie komitetu sterującego Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej. Do dnia wydania niniejszego raportu projekt nie został poddany pod głosowanie. Projekt zakłada trzy podstawowe zmiany:
1. wprowadzenie wartości granicznych narkotyków,
2. wykreślenie z tabeli IV-N żywicy i ziela konopi,
3. umożliwienie prowadzenia terapii substytucyjnej przez lekarzy psychiatrów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Tagi:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX