Łapanie za biust to już molestowanie? Pytamy o zachowania Polek widoczne w jednym z popularnych ostatnio filmów na YouTube

19.08.2013 13:57
Filmik robi furorę w internecie. W tydzień obejrzały go prawie 4 mln ludzi

Filmik robi furorę w internecie. W tydzień obejrzały go prawie 4 mln ludzi (Fot. za YouTube.com)

Rosyjski performer postanowił złapać za piersi 1000 kobiet, żeby tak zebraną energię... przekazać poprzez uścisk ręki Władimirowi Putinowi. Swoje dokonania zaprezentował w internecie. Podobną inicjatywę podjął, słynący z dowcipnych nagrań, Sylwester Wardęga. Na warszawskich ulicach, choć bez politycznego przesłania, stworzył własny filmik. Czy to jeszcze żarty, czy już molestowanie? Czy rzeczywiście kobiety chętnie biorą udział w takich happeningach?
O granicy między żartem a molestowaniem i o tym, jak reagować w trudnej sytuacji, rozmawiamy z Małgorzatą Kot z Grupy Edukatorów Seksualnych PONTON, prof. Moniką Płatek, karnistką, i Grzegorzem Wyszomierskim, trenerem z Warszawskiego Klubu Taekwondo.

KOT: KOBIETY NIE POTRAFIĄ ZAREAGOWAĆ

Anna Pawłowska: W sieci krąży film, na którym mężczyzna w przebraniu podchodzi do kobiet i łapie je za piersi. Wszystko jest w konwencji żartu i happeningu, ale mimo wszystko zaskakuje, że tylko jedna kobieta w nagraniu reaguje zdecydowanie negatywnie, a reszta pozytywnie. To oznacza akceptację dla takich zachowań czy kobiety po prostu nie potrafią w takiej sytuacji zareagować?

Małgorzata Kot, Grupa Edukatorów Seksualnych PONTON: Kobietom nie jest łatwo w takiej sytuacji zareagować, bo od dzieciństwa nie są uczone tego, jak się bronić, jak protestować, kiedy ktoś narusza nasze granice. Uczone są natomiast cichej akceptacji dla takich zachowań - żyjemy w kulturze seksistowskiej, gdzie kobieta jest uprzedmiotowiona, jest własnością, którą można dowolnie ocenić i można z nią zrobić, co się chce. Mając zinternalizowane takie normy uważamy, że nic złego się nie dzieje i nie reagujemy, a mamy do czynienia z zachowaniami godnymi potępienia.

Może po prostu często nie wiadomo, jaka jest adekwatna reakcja. Trudno przecież oburzać się o każdy żart czy gwizdanie na ulicy.

- To wszystko ma swój początek w edukacji. Dziewczynki wychowuje się w poczuciu bierności i braku sprawczości. Zaczyna się już od przemocy słownej, gwizdów i wulgarnych komentarzy. Kiedy dziewczyna reaguje zdecydowanie, pojawiają się komentarze, że nie zna się na żartach, nie umie się wyluzować. Społeczeństwo wmawia dziewczynkom, że powinny zachowania w istocie przemocowe uważać za komplement.

Zwrócić tu należy uwagę na edukację chłopców, którym wpaja się w dużej mierze wzorce patriarchalne, dominację, traktowanie kobiety przedmiotowo i przyzwolenie na przemoc. Taki przekaz wychodzi od tradycyjnych, patriarchalnych wzorców wychowania, jest obecny w mediach. Braki w edukacji chłopców są zwłaszcza widoczne, kiedy edukujemy dziewczyny, jak mają się ubrać, by nie zostać zgwałcone - a przekaz powinien być skierowany do chłopców - nie gwałć, szanuj granice, nie zachowuj się przemocowo.

Ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że molestowanie kobiety w autobusie komplementem nie jest. A przecież, choć wokół jest wiele osób, kobiety często opowiadają o takich doświadczeniach. Mówią, że czuły się sparaliżowane, nie wiedziały, co robić.

- To kolejny przejaw bierności i braku asertywności. Dziewczynek nie uczy się obrony własnych granic, siły i sprawczości, więc jako dorosłe kobiety też nie potrafią tego zrobić. Czasem boją się krzyknąć czy zdecydowanie odepchnąć sprawcę, bo obawiają się stygmatyzacji i w rezultacie udają, że nic się nie dzieje, podczas gdy jest to dla nich doświadczenie nieraz traumatyczne i obniżające poczucie własnej wartości.

Ale później są złe na siebie, że nie umiały się zachować inaczej. Jak się tego nauczyć?

- Czasem pomaga odgrywanie tego typu scenek w bezpiecznym otoczeniu, w gronie znanych, bliskich osób, pomocne są też kursy samoobrony. Jeśli otoczenie jest komfortowe, łatwiej jest sobie przećwiczyć możliwe reakcje, przetestować je i wypracować sobie pewne mechanizmy. Tu ważna jest postawa ciała, by nie kulić się w sobie, tylko potrafić stanąć prosto i bez obaw. Ktoś, kto nas obserwuje, może powiedzieć, jakie sygnały wysyłamy postawą, tonem głosu, używanym językiem. Tym komunikatem nie powinno być przepraszanie, tylko wyraźna obrona siebie i swoich granic, głośne zaprotestowanie wobec krzywdzących zachowań.

To działa?

- Takie wzmacnianie swojej pewności siebie może pomóc w zareagowaniu następnym razem. Później umiejętność obronienia się i przeciwstawienia molestowaniu będzie dodatkowym wzmocnieniem. Jeśli kobieta następnym razem zachowa się inaczej, będzie asertywna i zdecydowania, to pojawi się poczucie sprawczości i siły. Ta asertywność w przyszłości może pomóc reagować nie tylko we własnym przypadku, ale też być wsparciem dla innych kobiet, gdy doświadczają tego rodzaju przemocy. Tylko wyrażając głośno protest wobec krzywdzących zachowań, edukując, wzmacniając pozytywne przekazy, możemy przyczynić się do zmiany i obalania stereotypów.

PROF. PŁATEK: KOBIETA MOŻE PO PROSTU DAĆ W PYSK

Anna Pawłowska: Co może zrobić kobieta, która jest molestowana np. na ulicy? Jeśli podejdzie do niej mężczyzna i złapie ją za piersi, mamy w ogóle do czynienia ze złamaniem prawa?

Prof. Monika Płatek, karnistka: Oczywiście, mamy artykuł 217 w Kodeksie karnym, mamy artykuł w Kodeksie wykroczeń, który mówi o nieobyczajnym zachowaniu. Moim zdaniem pytanie jest jednak inne: czy nie mamy innych metod poza odwoływaniem się do kodeksów?

Jakich metod?

- Taka kobieta może mężczyźnie po prostu dać w pysk. Z punktu widzenia prawa karnego będzie to - moim zdaniem - akceptowane zachowanie. Potraktowałabym to jako obronę konieczną, ale kto wie, czy sędziowie i prokuratorzy nie uznaliby tego za przekroczenie granic obrony koniecznej. Tak czy inaczej, zastanawiam się, czy mamy tylko Kodeks karny do rozwiązywania takich problemów? Można po prostu ośmieszyć taką osobę, głośno powiedzieć, co robi, i zaprotestować. Może czas już na to, żeby przejąć pałeczkę i przestać prosić organy ścigania o reagowanie.

To co ma robić kobieta molestowana np. w metrze czy w autobusie?

- Musi reagować głośno: "Proszę trzymać łapy przy sobie", "Proszę mnie nie macać". Trzeba nazwać rzecz po imieniu i nie wstydzić się tego, co ktoś inny nam robi. Przykro to powiedzieć, ale uciekanie się do sądów, policji, prokuratury wydaje mi się dziś niewłaściwą metodą. Organa ścigania nie mają wpojone, że tego rodzaju zachowania naruszają normy, które też są chronione przez prawo.

To znaczy, że mamy odpuszczać? Kobieta obmacywana w metrze nie może informować o zdarzeniu np. patrolu policji i wskazywać sprawcy?

- Oczywiście, że może. Niech go wylegitymują i niech mu zwrócą uwagę. Myślę, że na początku to się powinno odbywać w ramach edukacji. Ważne, żeby zdjąć odium wstydu z ofiary.

TRENER WYSZOMIERSKI: KURS SAMOOBRONY ZAWSZE MA SENS

Anna Pawłowska: Kurs samoobrony dla kobiet to dobry pomysł, żeby poprawić swoje bezpieczeństwo?

Grzegorz Wyszomierski, Warszawski Klub Taekwondo: Takie kursy zawsze mają sens. Kobiety mogą na nich przećwiczyć pewne formy zachowań, które przydają się w praktyce. My mamy podstawowy kurs dwunastogodzinny, na którym zaczynamy od pokazania, jak należy się zachować, gdy podchodzi napastnik. Uczymy bardzo podstawowych rzeczy: jaką postawę przybrać, jak prowadzić rozmowę. Zajmujemy się też tym, na co zwracać uwagę w otoczeniu, np. w odludnym parku, na klatce schodowej. Uczymy też rozpoznawania mowy ciała napastnika. Dopiero później są podstawy walki wręcz, zejścia z linii ataku, dźwigni obezwładniania. Takie kursy robimy za darmo, ale część pań zostaje.

Przychodzą, bo boją się o swoje bezpieczeństwo?

- Większość kobiet przychodzi, bo doświadczyły już przemocy, chcą poczuć się pewniej. Sporo zatrzymuje się na pierwszym etapie, ale niektóre zaczynają poważnie trenować różne systemy walki. Nie wszystkie dają radę fizycznie, bo trzeba jednak systematycznie ćwiczyć, ale zawsze jest grupka, która przychodzi regularnie i trenuje. Często tym, które się zaangażują, idzie lepiej niż mężczyznom.

Słabsza fizycznie kobieta ma szansę obronić się skutecznie przed napastnikiem?

- Bierzemy pod uwagę takie różnice i uczymy odpowiednich technik bazujących na wykorzystaniu siły przeciwnika. Trenujemy to w parach mieszanych, więc kobiety uczą się, jak walczyć z kimś, kto jest od nich większy. Problemem jest, żeby przełamały się i przestały bać się zadawać ciosy. Mężczyźni w naturalny sposób dążą do zwarcia, do konfrontacji. Kobiety mają dużą niechęć do technik, które mogą sprawić napastnikowi krzywdę. Dużo łatwiej przychodzi to kobietom, które już zetknęły się z przemocą.

Te umiejętności z kursu przydają się w realnym życiu?

- Treningi sprawiają, że kobieta w ogóle jest bardziej asertywna i pewna siebie. Kiedy zobaczy, że potrafi powalić na ziemię agresywnego napastnika, staje się wewnętrznie silniejsza. A to ma bardzo duże znaczenie.

Komentarze (125)
Łapanie za biust to już molestowanie? Pytamy o zachowania Polek widoczne w jednym z popularnych ostatnio filmów na YouTube
Zaloguj się
  • kato-rznik

    Oceniono 3 razy 1

    Co ta głupia ceepa gada!?
    Przecież to tylko cycek a ona o pierniczy, jakby facet coś strasznego zrobił tym kobietom.
    A co do wypowiedzi profesorka, to kobieta nie może nikomu dać w pysk z oczywistych przyczyn. To kobieta może brać do pyska, co jest oczywiste i wskazane, o ile zachowano uprzednio odpowiednią higienę.

  • paw_waw

    Oceniono 2 razy 0

    Wardęga dno dna

  • megaxs

    Oceniono 1 raz 1

    Ja osobiście uważam, że to była ustawka, co najmniej jedna, może dwie z tych dziewczyn już widziałem w jego poprzednich filmikach.

  • niokka

    0

    a ja bym się zastanowiła, jakie my kobiety (młode dziewczyny w sumie) mamy w społeczeństwie, że wogóle pozwoliły się obmacać...i to jeszcze przy swoich mężczyznach. Zero szacunku do siebie. Ci panowie również powinni się schować, że pozwolili żeby obcy facet dotykał czegoś co tak naprawdę tylko oni mogą oglądać. I jeszcze się śmieją.. Dorosły mężczyzna przywalił by takiemu z półobrotu i by się skończyły żarty tego żałosnego chłopczyka. Smutne to po prostu. W dzisiejszych czasach kobieta jest przedmiotem seksualnym, jej piersi są wszędzie w sieci i może przez to kobiety myślą, że to jest normalne. Przecież cycki to część intymna ciała, które dostępna jest praktycznie tylko dla partnera a tutaj panie publicznie dały się wymacać.

  • pandzik

    Oceniono 2 razy 0

    Dlaczego te kretynki dają się obmacywać temu czemuś? Bo je filmują?

    O zgrozo...

  • banita999

    0

    Szkoda, że promuyje się takie coś i jeszcze pomaga mu się tym, ze pisze się o nim.
    Dlaczego nikt nie promuje ciekawych i coś wnoszących kanałów.

    takich jak ten naprzykład:

    www.youtube.com/jacekmadge

  • petramark

    Oceniono 4 razy -2

    Z punktu widzenia proporcjonalości zachowań, proponuję kobietom obmacywanym przez chama, rozpiąć mu rozporek, wyciągnąć mu interes na wierzch i odejść, a jak przestrzeń na odejście nie pozwala - wrzeszczeć: "zboczeniec! zboczeniec!".

  • leel-ou

    Oceniono 3 razy 1

    Nie ona jedna przywaliła Wardędze. Jedna z naszych blogerek też grupadesantowa.pl/spoleczenstwo/384-przywali%C5%82am-ward%C4%99dze.html

  • 3jw60

    Oceniono 5 razy -3

    A co zrobić jak w tłoku taka kręci pupą i jak poczuje, że się podoba uśmiecha się i odchodzi? Czy to nie jest molestowanie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje