Rodzina z Arizony przez 91 dni dryfowała po oceanie, próbując dopłynąć na Kiribati. "Chcieliśmy zobaczyć, gdzie Bóg nas poprowadzi"

Państwo Gastonguay byli niezadowoleni z tego, że Stany Zjednoczone "kontrolują kościoły, wspierają homoseksualistów i zezwalają na aborcję". Postanowili więc "zawierzyć Bogu" i pożeglować z dziećmi w małej łódce na Kiribati. Przez kilka tygodni dryfowali po oceanach, walcząc ze sztormami. Rodzinę uratowali wenezuelscy rybacy.
26-letnia Hannah Gastonguay powiedziała dziennikarzom, że "postanowiła wykonać skok wiary i chciała zobaczyć, gdzie Bóg ją poprowadzi". Razem z mężem, teściem i dwójką małych dzieci (3-letnią dziewczynką i kilkumiesięcznym chłopcem) wsiadła na pokład niewielkiej łódki, aby popłynąć z San Diego na wyspy Kiribati. Dlaczego właśnie tam? - Nie chcieliśmy wyjeżdżać do jakiegoś dużego państwa. Słyszeliśmy, że Kiribati jest jednym z najsłabiej rozwiniętych państw na świecie - tłumaczy kobieta.

Wypłynęli, bo "rząd ingerował w sprawy religijne"

Gastonguay twierdzi, że rodzina zdecydowała się na opuszczenie Stanów, ponieważ "rząd za bardzo ingerował w sprawy religijne". - Nie akceptujemy homoseksualizmu, nie chcemy też, żeby za nasze podatki dokonywano aborcji - wyjaśnia.

Wyprawa na Kiribati nie poszła zgodnie z planem. Seria sztormów zniszczyła łódkę tak bardzo, że państwo Gastonguay nie byli w stanie nią sterować. Rodzina dryfowała przez dwa miesiące po oceanie. Zapasy prowiantu kończyły się szybko. - Dużo się modliliśmy i wierzyliśmy, że doświadczymy cudów - opowiada pani Gastonguay.

Uratowani przez wenezuelskich rybaków

Amerykanie mieli sporo szczęścia, przypadkiem trafili na kuter wenezuelskich rybaków. - Wiecie, gdzie jesteście? Pośrodku niczego - miał powiedzieć kapitan na widok Gastonguayów. Rodzina spędziła na kutrze pięć dni, potem przesiadła się na japoński statek, który przetransportował ich do Chile. Stamtąd wrócili do Arizony samolotem opłaconym przez amerykańską ambasadę.

Rodzina spędziła na morzu łącznie 91 dni. Po powrocie do domu pani Gastonguay opowiedziała dziennikarzom AP, że cała wyprawa była "ekscytująca, ale trochę przerażająca". - Momentami martwiliśmy się trochę, ale nie straciliśmy nadziei i koniec końców wszystko skończyło się dobrze - podsumowała kobieta.

Więcej o:
Komentarze (63)
Rodzina z Arizony przez 91 dni dryfowała po oceanie, próbując dopłynąć na Kiribati. "Chcieliśmy zobaczyć, gdzie Bóg nas poprowadzi"
Zaloguj się
  • chevere

    0

    Ciekawe skąd się wzięli wenezuelscy rybacy na Pacyfiku, skoro Wenezuela nie ma do niego dostępu.

  • zozo00

    0

    Chyba poplyne gdzies lodka, bo nasze rzekomo swieckie panstwo za bardzo ulega wplywom kosciola...

  • kleha

    Oceniono 4 razy 0

    Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Bo coś mnie dziś łupie w kręgosłupie. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

  • kleha

    Oceniono 2 razy 2

    Kobietka chciała wykonać skok wiary i zobaczyć gdzie bóg ją poprowadzi. Taki skok to super sprawa, powinien być obowiązkowy dla każdego wierzącego, np mogli dy skakać z miejscowego elewatora albo do szybu windy.

  • ivy70

    Oceniono 4 razy 0

    Skrajny analfabetyzm religijny, a nie "wina religii".
    (Mt 4,1-11)
    Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

  • maryq

    Oceniono 1 raz 1

    biedne dzieci, mina tej dziewczynki mówi wszystko.

  • przejrzysty

    Oceniono 3 razy 3

    Powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za narażenie dzieci na utratę życia.

  • balzaczek22

    Oceniono 1 raz 1

    "Skok wiary"? W oryginalnym tekście pewnie było "leap of faith"...

    Nadużywacie google translatora drodzy Redaktorzy. Aż oczy bolą :(

  • chip.hop

    Oceniono 1 raz 1

    nie straciliśmy nadziei i koniec końców wszystko skończyło się dobrze - podsumowała kobieta.

    ciekawe czy by tak samo podsumowała, jakby miała za to wszystko zapłacić...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX