"Przyjacielsko mnie ostrzegli: Zanim zrobisz zdjęcie, spytaj nas o zdanie". Fotoreporter o swojej wizycie w Korei Płn. [ZDJĘCIA]

Gdy tylko fotoreporter agencji Reutera Jason Lee wysiadł z samolotu na lotnisku w Pjongjangu, od razu zajęło się nim dwóch "opiekunów". Jeden z nich był tłumaczem. Drugi, jak się później okazało, szefem zespołu nadzorców przypisanych do grupy zagranicznych dziennikarzy. - Od razu dostałem przyjacielskie ostrzeżenie: "Zanim zrobisz jakiekolwiek zdjęcie, spytaj nas o zdanie" - wspomina fotograf na swoim blogu. Później nie było lepiej. Przez cały pobyt w Korei zagraniczni fotografowie nie mieli ani chwili swobody.
Pierwszym zadaniem chińskiego fotoreportera w Korei Północnej była obsługa fotograficzna otwarcia Ceremonii Poległych Wojowników. Opiekunowie Jasona Lee byli wówczas bardzo uprzejmi i pomocni. Jeden z nich przytrzymywał nawet drabinę, z której fotograf robił zdjęcia. Jednak już chwilę później sytuacja mocno się zmieniła. Ekipa przeniosła się na plac Kumsusan oraz pod Pałac Słońca - mauzoleum Kim Ir Sena. Tu robienie zdjęć nie było już takie proste.

- Chciałem sfotografować dzieci kłaniające się portretom Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. W końcu opiekun mi na to pozwolił, ale najpierw sam musiałem pokłonić się portretom - wspomina reporter na blogu agencji Reutera.

Zobacz galerię zdjęć Jasona Lee >>>

"Zaczęli uczyć mnie fotografowania"

Później, jak relacjonuje Lee, "opiekunowie zaczęli uczyć go, jak powinien fotografować". Dziennikarz dowiedział się, że zdjęć nie może wykonywać frontalnie - należało robić to z boku. Gdy opiekunowie zorientowali się, że reporter czeka ze zdjęciem, aż w kadrze pojawią się nowe osoby, zaproponowali, że zaaranżują taką scenę. Lee odmówił, ale opiekunowie i tak kazali pozować trzem studentom. Na nic zdały się tłumaczenia fotografa, że nie wolno mu aranżować scen, a zdjęcia muszą mieć wartość dokumentalną. - Spojrzeli na mnie tak, jakby to było dla nich nie do pojęcia - pisze Lee.

Gdy fotograf zwrócił opiekunom uwagę, że jest przez nich przesadnie kontrolowany, odpowiedziała mu cisza. - Stopniowo zacząłem dostrzegać, pod jak dużą presją byli moi opiekunowie - wspomina reporter.

"Robili tylko to, co im nakazano"

Przez cały pobyt grupy zagranicznych fotografów w Korei Północnej kontrola rzeczywiście była bardzo dokładna i ograniczająca. Na sfotografowanie wielkiego tanecznego spektaklu "Arirang" dziennikarze mieli tylko pięć minut. Potem grupa ochroniarzy zaczęła ich odpychać. Jeden z opiekunów Jasona Lee dosłownie kierował jego aparatem - trzymał końcówkę monopodu, na którym znajdowała się lustrzanka, i kierował obiektyw w odpowiednim kierunku. - Nie byłem w nastroju do kłótni. Ostatecznie on tylko robił to, co mu nakazano. W jego głowie nie było innej myśli poza "Wykonuj rozkazy" - napisał na blogu.

Najważniejszym z wydarzeń podczas obchodów była wojskowa defilada. Wtedy zakaz fotografowania Kim Dzong Una przestał obowiązywać. Niestety, nie oznaczało to, że fotoreporterzy mogli pracować swobodnie. W dalszym ciągu wszystkim sterowali opiekunowie. - Starałem się okazać moją frustrację, ale opiekun był na to głuchy - wspomina Lee.

Kolejny dzień okazał się jeszcze bardziej nerwowy. Zaraz po wyjściu z hotelu dziennikarze zorientowali się, że towarzyszy im tylko jeden opiekun. - Zaczął na nas niespodziewanie krzyczeć. "Musicie mnie słuchać! Nie rozchodźcie się!" - pisze Lee. - Próbowałem go uspokajać. Potem nawet pozwolił mi zabrać z hotelu laptopa - dodaje.

Niestety, kontrola bezpieczeństwa nie była już tak wyrozumiała. Komputer musiał zostać odniesiony do autobusu. To była dla opiekuna bardzo zła wiadomość. Oznaczało to, że będzie musiał zostawić dziennikarzy bez kontroli i osobiście odnieść laptopa. Zajęło mu to 30 minut. - Nigdy nie zapomnę jego złego i przygnębionego wyrazu twarzy - napisał Lee o swoim opiekunie. - Próbowałem go przepraszać i tłumaczyć, że rozumiem, jak ważna jest jego praca - dodał.

"Na koniec powiedział mi, że zawsze będę mile widziany"

Dopiero ostatniego dnia w Pjongjangu jeden z opiekunów Jasona Lee nieco się otworzył. - Siedzieliśmy obok siebie w drodze na lotnisko. Pokazałem mu na komórce kilka zdjęć mojego psa i rodziny. Był bardzo zainteresowany - pisze reporter. Fotograf zaczął więc opowiadać więcej o Pekinie, z którego pochodzi, o trudach życia w Chinach. - Mówił cichym głosem i na koniec, niemal w sekrecie, powiedział mi, że zawsze będę mile widziany w jego kraju - wspomina Lee. - Depresja i frustracja tych dwóch mężczyzn są odzwierciedleniem tego, co piętnuje życie wielu ludzi w Korei Północnej. Miałem szczęście, że dostałem szansę, by to udokumentować - kończy.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o sytuacji w Korei? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o:
Komentarze (85)
"Przyjacielsko mnie ostrzegli: Zanim zrobisz zdjęcie, spytaj nas o zdanie". Fotoreporter o swojej wizycie w Korei Płn. [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • and155

    Oceniono 2 razy 2

    Na Jansej Górze też trzeba mieć zgodę. Jak nie to w ryj! Przekonała się o tym ekipa Polsatu.

  • sake-origami

    0

    Trójca Święta Korei Płn: Kim Ir Sen-Bóg Ojciec, Kim Dzong Il-Syn Boży a Kim Dzong Un to chyba Duch Święty.

  • trombozuh

    Oceniono 2 razy -2

    Dokładnie to samo budowali nam tu w Polsce towarzysze Geremek, Kuroń Michnik i Szymborska, a z karabinem i nahajką w ręku pilnował wtedy porządku towarzysz major Bauman....
    Ale ten, kto o tym napisze, jest oczywiście faszystą, oszołomem, kibolem, ewentualnie antysemitą.

  • doomsday

    Oceniono 8 razy -4

    Niektórym niepodobają się sznurowadła tych koreańskich dziewcząt na defiladzie. Mnie uderza inna sprawa.
    Widzimy tysiące szczupłych, zdrowych , wysportowanych dziewcząt. W USA trudno byłoby złożyć nawet pluton takich kobiet. Tam 80 % ma chorbliwą nadwagę , albo jest otyła. Do 40 roku życia 90 % ma zdiagnozowaną cukrzycę. Ludzie w Korei Północnej wiedzą co się dzieje w Świecie, widzą, co jest w Korei Południowej i właśnie dlatego się nie buntują. Osób chorych psychicznie , czy smobójców mają ułamego tego , co u ich sąsiadów. Założę się, że USA się zapadną w ciągu najbliższych 20-30 lat a Korea Północna będzie szczęśliwei trwała.

  • notremak

    Oceniono 5 razy 3

    I to się naszemu Jarusiowi śni po nocach. Tak widziałby zbawioną przez siebie Polskę.
    Głosujcie na PiS!
    A PiS was urządzi.

  • shamickgaworski

    Oceniono 2 razy 0

    Zdjecie #8 .. nie to ze szukaja chetnych do tego czy robia to 'sztucznie' specjalni goscie (jak u nas podczas czasow Stalinowskich) ... nie, to wszyscy tak musza robic ... a jak nie, lub nawet nie wystarczajaco emocjonalnie ... to do wiezienia ...
    Jak sie oglada rzeczy z Korei, dokumentalne filmy, to naprawde az sie czlowiekowi wierzyc nie chce co to za cyrk tam jest ...

  • shamickgaworski

    Oceniono 3 razy 3

    jak to kiedys padnie, a padnie kiedys chyba ... to bedzie to o wiele wiekszy szok dla tych ludzi (Koreanczykow) nizli byl dla nas Polakow i innych narodowsci w Europie wschodniej ...
    ja zylem za komuny prawie 20 lat ale takich cudow jakie oni maja w Korei Polnocnej to u nas nigdy nie bylo ... (na szczescie)
    ale wczoraj tez w tv (USA) slyszalem cos 'strasznie glupiego' o Chinach ... buduja tam cale miasta (nie tylko domy) na sprzedaz .. i wszystkie te mieszkania zostaly juz kupione (prawie?) ale nie przez tych co tam mieszkaja a przez 'inwestorow' (takze malych w postaci boatszych ludzi w Chinach) ... i teraz tylko czekaja az 'ci prawdziwi lokatorzy' w koncu kupia i pryzjado do miast ... tylko iz 'prawdziwych' nie ma bo nie moga sobie pozwolic na takie ceny ...
    Jak to wszystko walnie to ... bedziemy wspominac dzisiejszy 'kryzys' jak "Eldorado" ...

  • sefuryzm

    Oceniono 32 razy 14

    Bezczelne pisiory z redachcji wywalily moj post wiec umieszczam go ponownie:

    "- Chciałem sfotografować dzieci kłaniające się portretom Lecha II Smolenskiego i Jaroslawa I Msciciela. W końcu opiekun mi na to pozwolił, ale najpierw sam musiałem pokłonić się portretom - wspomina reporter."

    WSPOMNICIE MOJE SLOWA: DZIEN W KTORYM BEDA TAK PIS-AC O NAS NADCIAGA. :)

  • mniklasp

    Oceniono 2 razy 0

    ktos kolejny raz albo nie umie tlumaczyc z innego jezyka albo prowokuje. "opiekunowie: tlumaczyli co ma fotografowac nie jak fotografowac

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX