Marihuana poprawiła stan chorej dziewczynki. Miała 1,2 tys. ataków padaczki miesięcznie, teraz ma... trzy

mil
08.08.2013 19:50
Marihuana poprawia stan dziewczynki chorej na padaczkę

Marihuana poprawia stan dziewczynki chorej na padaczkę (Fot. Beth Nakamura AP)

1,5 roku temu niespełna 5-letnia Charlotte z Kolorado nie potrafiła samodzielnie chodzić, jeść ani pić. Miała 1,2 tys. ataków ciężkiej odmiany padaczki w ciągu miesiąca, a jej rodzice stracili wiarę, że kiedykolwiek będzie mogła normalnie funkcjonować. Obecnie dziewczynka bawi się, śmieje, tańczy i ma zaledwie trzy ataki padaczki w miesiącu. Wszystko za sprawą terapii marihuaną.
Około 18 miesięcy temu Paige i Matt Figi z Kolorado podpisali dokument, dzięki któremu mogą polecić personelowi medycznemu rezygnację ze środków ratujących życie ich córki i pozostawienie ją na łasce losu - pisze serwis "The Gazette". Zrobili to, aby mieć kontrolę nad nieskończoną, brutalna serią napadów padaczki, która dotykała Charlotte 20, 40, a nawet 60 razy dziennie.

Zespół Draveta to najcięższa postać rzadkiej odmiany padaczki, związanej z mutacją genu SCN1A. Zwykle zaczyna się w dzieciństwie drgawkami, które zdają się nie ustępować nawet na chwilę. W wieku około 2 lat, chore na Draveta dzieci zaczynają mieć coraz silniejsze i częstsze ataki padaczki, zaczynają się cofać w rozwoju, nie rozwijają w sobie umiejętności takich jak mówienie czy chodzenie.

Matt i Paige robili wszystko, aby pomóc Charlotte. Poddawali dziewczynkę ekstremalnym dietom. Próbowali na niej co najmniej kilkunastu rodzajów leków, z których wiele miało skutki uboczne. Zdarzało się, że powstrzymywały ataki, jednocześnie zatrzymywały oddech dziecka. Pomimo obiecujących początków nic nie działało.

"To nie było życie dla niej. To były tortury"

Po latach patrzenia na okrutną, nieuleczalną chorobę genetyczną, która uniemożliwiała ich córce jakiekolwiek funkcjonowanie i - w wyniku ataków - pozbawiła ją zębów i doprowadziła do wielu obrażeń głowy - Paige i Matt dotarli do końca.

- My naprawdę uważaliśmy, że ona nie może dłużej żyć w tej przerażającej egzystencji. To nie było życie dla niej. To były tortury. Ona cierpiała całymi dniami, my cierpieliśmy. Charlotte nie była już normalnym człowiekiem. Ciągle leżała w moich ramionach, śliniąc się, rzucając, krzycząc i płacząc - mówi Paige.

Nagle, w akcie desperacji bądź inspiracji (a może obu jednocześnie) Matt zadzwonił do Paige i zaproponował radykalną zmianę podejścia do leczenia Charlotte. - Musimy spróbować leczenia marihuaną. Żyjemy w państwie, które nam na to pozwala - powiedział wtedy.

Marihuana w płynie dwa razy dziennie

15 miesięcy później 6-letnia Charlotte siedziała w kuchni i bawiła się zabawkami, podczas gdy jej matka mogła zająć się gotowaniem. Ataki padaczki spadły z 1,2 tys. miesięcznie do zaledwie trzech, które były dużo krótsze i mniej poważne niż kiedyś. Nie pojawiały się żadne skutki uboczne jak przy zażywaniu standardowych leków. I, jako jeden z najmłodszych pacjentów leczonych marihuaną w Kolorado, stała się dla wielu dowodem skuteczności leczenia marihuaną.

- Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Charlotte ponad rok temu, była apatyczna, cały czas leżała w ramionach matki. Nie mówiła ani nie chodziła - mówi dr Alan Shackelford z Denver, jeden z dwóch lekarzy, którzy zalecili dziewczynce leczenie marihuaną. - Kiedy ostatnio zjawiła się w moim biurze, była innym dzieckiem - śmiała się i tańczyła - dodaje.

Charlotte nie pali swojego lekarstwa. Jest ono dokładnie wymieszane w oliwie z oliwek. Matka za pomocą strzykawki dwa razy dziennie wlewa odmierzoną ilość płynu dziecku pod język. Marihuana zawarta w roztworze jest wcześniej przebadana w laboratorium na poziom zawartości CBC, THC, toksyn i pestycydów.

Dzwonią ludzie z całego świata. Są zdesperowani, ale nie mogą tak leczyć swoich dzieci

Mimo spektakularnych skutków leczenia Charlotte, Paige i Matt mają jedno zmartwienie: nikt, kto mieszka poza Kolorado, nie może w taki sam sposób pomóc osobie chorej na zespół Draveta, ponieważ uniemożliwiają to federalne przepisy antynarkotykowe.

- Odbieram telefony od zdesperowanych rodziców z Gruzji, Norwegii, Szwecji, wielu stanów USA. To są rodzice dzieci, które mają ciężkie zaburzenia, bardzo cierpią i nie mają wyjścia z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Nie wiedzą, gdzie jeszcze mogliby się zwrócić. Rozpaczliwie chcą móc leczyć napady swoich dzieci marihuaną. Pytają: "Jak mogę ją dostać? "Czy możesz mi ją wysłać?". Oczywiście, wszystko jest możliwe do zrealizowania. Ale i nielegalne. To frustrujące - mówi Paige.

"Nie sposób powiedzieć, co będzie później"

Charlotte już zawsze będzie chora na zespół Draveta i jest mało badań, które mogłyby pomóc przewidzieć skuteczność jej leczenia na dłuższą metę. - Nie sposób powiedzieć, co będzie później, czy może to spowodować ewentualne problemy - przyznaje Paige. - Dlatego tak bardzo naciskamy teraz na sprawdzenie tej metody przez specjalistów - dodaje.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, w jakim stanie Charlotte była wcześniej i w jakim jest teraz, Paige i Matt Figi uważają, że podjęte ryzyko pomoże wielu rodzinom i przekona wiele osób do tej niekonwencjonalnej terapii.

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (364)
Zaloguj się
  • kanasta22

    Oceniono 411 razy 365

    Tylko proszę bez tego "cudownie" w tytule.Nie ma mowy o cudzie.
    Od 1975 roku wiadomo, że canabinoidy zawarte w konopi indyjskiej doskonale współdziałają z receptorami kanabinoidowymi jakie ma człowiek. Tak, tak. I ja mam i pani ma i pan ma. Wszyscy je mamy, a pierwszy potężna dawka kanabinoidów dostarczana jest dziecku z mlekiem matki. Co więcej, wyciąg z marihuany doskonale sprawdza się w całkowitym leczeniu różnych postaci raka, bo:
    1. przypomina komórką rakowym, że mogą umrzeć a nie namnażać się do woli.
    2. powstrzymuje powstawanie i wzrost nowych naczyń krwionośnych, które mają za zadanie odżywiać komórki rakowe.
    Proponuję Państwu obejrzeć i poczytać poniżej zamieszczone pozycje i kto chory niech wyjeżdża do naszych południowych sąsiadów, gdzie to legalne i niech sobie ugotuje trochę oleju z konopii (najlepiej oczywiście zlecić to specjalistom jak na przykład "bud buddies uk" (do znalezienia na facebooku):
    1. filmy
    www.youtube.com/watch?v=CiP9LVtE9EY
    www.youtube.com/watch?v=Waj_2J2tK1Q - polskie napisy
    marijuanamovie.org/full-documentary/ - okazuje się, że paląc zioło masz mniejsze ryzyko raka płuc niż, jak nie palisz w ogóle (badania pulmunologów)
    2. publikacje naukowe
    onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1476-5381.2012.02050.x/abstract;jsessionid=80C0807FAD9D241B3C380FC7DA035540.d02t01
    cancerres.aacrjournals.org/content/36/1/95.short - to jest praca datowana 38 lat wstecz!

    Proponuję na googlu i na pubmed'ie wpisać endocannabinoid+cancer, poczytać a potem zastanowić się kto i dla czego od tylu lat robi ludzi w konia jeśli chodzi o marihuanę. I przypominam, że pierwsze argumenty za delegalizacją marihuany w usa oparte były na rasistowskich argumentach, jakoby to diabelskie ziele prowokuje murzynów i maksykańców do lubieżnego spoglądania na "nasze", "białe" kobiety. A wydawane były w prasie należącej do potentatów rynku papierniczego mającego podstawę w przemyśle drzewnym, zagrożonym przez uprawę konopi.
    Howg!

  • desmol

    Oceniono 197 razy 185

    Olej Ricka Simpsona można zrobić samemu. Wszystko jest opisane na stronie www.phoenixtears.ca/ (hemp oil). Pytanie do prawnika - czy uprawa kilku krzaków aby pomóc choremu nie podpada pod "stan wyższej konieczności"?

  • szary_user

    Oceniono 116 razy 104

    W cywilizowanych krajach już nie trzeba nikogo przekonywać że marihuana jest przydatna w leczeniu różnych poważnych chorób. Ale Polska to Polska, argumenty naukowe zwykle rozbijają się tu o mur katofaszystowskiego debilizmu.

  • city-zen

    Oceniono 96 razy 84

    To prawdopodobnie zasługa kanabidiolu - innego od tetrahydrokanbinolu/THC/, alkaloidu, zawartego w konopiach, posiadającego działanie antypsychotyczne /i jak widać antyepilepsyjne/, bez żadnych działań ubocznych.
    projectcbd.org/

  • cucurucu

    Oceniono 81 razy 75

    Mam w dupie korporacje i rzady..tak samo jak robilem rozne nalewki owocowe tak samo robie nalewke na marysce i wcale nie bede sie pytal nikogo o zgode

  • rif1

    Oceniono 59 razy 51

    Nawet jak by to była hera i mogła by uratować moje dziecko nie zastanawiał bym się ani sekundy( oczywiście na szczęście nie ma takich dylematów) i nikt mi nie ma prawa moralnego zabronić ,żaden bandzior z rządu lub bandyta z prokuratury lub policji.
    Boli dupki właścicieli koncernów farma.co? Boli że kochane ziółko jest tak wspaniałe i ma setki milionów fanów.

  • rasta-mw

    Oceniono 162 razy 18

    Maryśka do celów medycznych jak najbardziej! Widać, że pomaga więc trzeba badać i stosować.
    Ale musimy pamiętać, że jednak palenie trawy szkodzi, podobnie jak papierosy może wywoływać raka. W dodatku gdy marychę palą dzieciaki to wpływa to na ich rozwój psychiczny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje