Czy Polacy potrafią pływać? "Tata uczy synka, on kolegę i nie wiedzą, co zrobić, gdy..."

07.08.2013 15:00
Ratownicy WOPR w Częstochowie

Ratownicy WOPR w Częstochowie (Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

- Pływanie w kapoku traktujemy jako obciach. Jeśli ktoś nas uczy pływania, to jest to ojciec albo kolega, a przez to nie wiemy, jak się zachować w sytuacjach niebezpiecznych - mówi ratownik WOPR. Wszystko może się zmienić już od 2014 r., gdy w szkołach ponownie pojawi się obowiązkowa nauka pływania, którą zarzucono 17 lat temu.
Gdy podczas ostatniego weekendu w Holandii utonęło pięciu Polaków, jeden z miejscowych ratowników stwierdził, że w Polsce nie ma kultury pływania. - Pływamy gorzej niż Holendrzy czy Niemcy. W tych krajach potrafi pływać około 90 proc. mieszkańców, w Polsce tylko 60 proc. - potwierdza Łukasz Stępień, ratownik medyczny.

- Tam naturalną rzeczą w szkołach podstawowych są zajęcia z pływania. Mam nadzieję, że u nas wkrótce będzie podobnie. Obcokrajowcy chętnie korzystają także z kapoków i innych środków zabezpieczających - u nas to nadal jest traktowane jak obciach. A przecież to rzecz, dzięki której możemy w wodzie czuć się bezpiecznie - tłumaczy ratownik.

Czy w Polsce nie ma kultury pływania?

Innego zdania jest Jacek Miciul, trener mistrza Europy w pływaniu Radosława Kawęckiego. - Polacy radzą sobie w wodzie bardzo fajnie, zwłaszcza ci, którzy byli objęci stosowanym dawniej systemem powszechnego pływania. Do tego powinniśmy wrócić - mówi trener Mistrza Europy. System wprowadzono w Polsce w 1974 r. Polegał na obowiązkowych dwóch godzinach pływania w klasach I-III. Zarzucono go w 1997 r. Teraz Ministerstwo Sportu chce, aby obowiązkowe pływanie weszło w życie już od początku 2014 r. Według założeń resortu uczniowie z każdej szkoły mieliby być dowożeni do najbliższej pływalni w gminie czy w powiecie.

Co trzeci Polak nie potrafi pływać

Według danych statystycznych, które zrobił magazyn "Newsweek", 1/3 Polaków deklaruje, że nie potrafi pływać. Aż 61 proc. odpowiada, że nauczyli ich pływać członkowie rodziny czy znajomi. Czy to dobry sposób? - To dobra droga, jeżeli chcemy tylko utrzymywać się na wodzie, ale to nie to samo co nauka z instruktorem. Taki znajomy nie nauczy nas, jak: prawidłowo pływać technicznie, żeby jak najdalej przepłynąć przy jak najmniejszym zmęczeniu, jak postępować w sytuacjach niebezpiecznych - gdy zachłyśniemy się wodą, wpadniemy do niej czy złapie nas skurcz. U nas najczęściej tata uczy synka, on kolegę itd. To nie jest wiedza poparta technicznymi umiejętnościami - tłumaczy Łukasz Stępień.

Co Polacy robią źle?

Ratownik dodaje, że umiejętność pływania jest tak samo ważna i niezbędna w życiu jak liczenie czy jazda na rowerze. WOPR na swojej stronie zamieszcza pływacki dekalog.


Jacek Miciul podaje, że znaczny procent utopionych [około 50 proc. - red.] to osoby, które weszły do wody pod wpływem alkoholu. - Wtedy postrzeganie rzeczywistości jest zmienione. Nawet jeden z moich dawnych podopiecznych jeździ obecnie na wózku, bo popisywał się przed kolegami skokami do wody - wyjaśnia.

Stępień dodaje, że Polacy ignorują czerwoną flagę informującą o zakazie kąpieli, zachowują się brawurowo i nieodpowiedzialnie - kąpią się pijani. Często zachowują się bezmyślnie jak kierowcy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Zobacz także
Komentarze (154)
Czy Polacy potrafią pływać? "Tata uczy synka, on kolegę i nie wiedzą, co zrobić, gdy..."
Zaloguj się
  • agathe16

    0

    w Polsce ludzie mają do wszystkiego dziwne podejście. Kapoki nie, bo wstyd, pasy w autobusie nie, bo po co. Podczas pobytu za granica nie spotkałam się żeby ktoś pływał bez kapoka (nawet w Hyde Parku!) czy jechał autobusem bez zapięcia pasów, u nas natomiast to standard.
    Sama dobrze pływam, jestem ratownikiem, ale czuje respekt do wody. Nigdy jak jestem sama nie wypływam daleko w jezioro! Nie skacze do jeziora z pomostu, NIGDY! Nawet na strzeżonych kąpieliskach! Jedyne miejsce gdzie można się czuć bezpiecznie to basen, kocham dzikie kąpieliska, ale trzeba być tam na prawdę ostrożnym!

  • fagusp

    0

    Scenka rodzajowa sprzed tygodnia. Spływ kajakowy Rospudą - ostatni dzień, kiedy po kilku dniach płynięcia spokojną rzeczką wpływa się na jeziora koło Augustowa, na których jest duży ruch motorówek i skuterów. Zakładam kapok (chociaż umiem pływać). Przygląda się temu rodzina z dwojgiem córek w wieku ok. 8-9 lat. I pada sakramentalne pytanie: po co to robisz?
    Wiec nie generalizujmy, że Polacy jako naród są debilami nieobeznanymi z wodą. Większość wie jak niebezpieczny to żywioł i potrafi zachować niezbędne środki ostrożności. A mniejszość? Cóż, na chroniczny brak wyobraźni nie pomogą żadne szkolenia.

  • lavia

    0

    Jeśli pływamy na niestrzeżonym akwenie powinniśmy się zabezpieczyć. Jest kilka sposobów , żeby pomóc sobie , ewentualnie wyciągnąć tonącą osobę. Wacław Mozer wierzy w edukację i profilaktykę. Razem z „Echem Dnia” namawia do pływania z „Bojką życia”. Jako bojka wystarczy pusta plastikowa butelka lub kanister o pojemności 2 litrów i linka o długości co najmniej 2 metrów. Linkę przywiązujemy obydwoma końcami do kanistra i robimy na niej pętlę, którą przekładamy przez ramiona jak szelki. Od siebie dodam, że podczas kursu na ratownika wodnego, instruktor zwracał uwagę, że tonącą osobę można wyciągnąć na brzeg używając plastikowej butelki, która zwykle jest pod ręką. Wystarczy częściowo napełnić ją wodą, tak by pod ciężarem nie zatonęła a jednocześnie obciążoną można dalej dorzucić z brzegu. Jeśli mamy kawałek sznurka przyczepiamy go do butelki i w ten sposób po uchwyceniu butelki przez delikwenta możemy go doholować do brzegu. Ci, którzy planują kąpiel w miejscach niestrzeżonych i nie najlepiej radzą sobie w wodzie powinni przygotować sobie takie proste gadżety jak wyżej wymienione, ewentualnie kawałek liny zabezpieczajacej kapielisko, której można się uchwycić w sytuacjach zagrożenia, Jeśli nie mamy koła ratunkowego, można użyć dętki rowerowej. Nawet zwykły długi kij może okazać się zbawienny. Takie banalne przedmioty, zawczasu przygotowane, są w stanie uratować niejedno życie ludzkie.

  • dr_bloger

    Oceniono 1 raz -1

    Kąpać się tylko pod okiem ratownika? To może jeszcze wprowadźmy zasadę: nie jeździć autem bez instruktora. Ludzie, miejcie rozum. W wodzie i nie tylko.
    P.S. za chwlię wchodzę do wanny, niestety sam.

  • ulves

    Oceniono 2 razy 2

    Na przykładzie Wrocławia, muszę powiedzieć, że Polacy nie mają kultury pływania. Chodzi o proste zasady zachowania bezpieczeństwa i kultury na basenie. Aquapark i baseny kryte jak np. na ulicy Teatralnej to dobre przykłady. Pływanie pod prąd na basenie (urazy głowy), skakanie do wody choć jest to zabronione, wchodzenie na basen w biżuterii na szyi (powinni zrozumieć, że to może utrudnić pracę ratownikowi a i pod wodą może się zaczepić o coś i podtopić się), osoby bardzo słabo pływające po środkowych basenach tzw. szybkich, ludzie pływający na lekkim rauszu (bardzo często widzę takich na basenach). Gdyby takie zachowania przełożyć na trochę większe akweny to mamy: pijanych, skaczących do płytkiej wody na głowę, odpływających od brzegu na znaczne odległości przy bardzo słabej kondycji, nurkujący w zaśmieconych jeziorach z biżuterią na szyi i nie szanujących innych osób w wodzie Polaków.

  • inus30

    Oceniono 4 razy 4

    miałam naukę pływania w szkole podstawowej, odbywała się pod kierunkiem "pana instruktora" który robił wszystko żeby sie nie zamoczyć i nie napracować zbytnio. Największe wrażenie zrobiło na mnie to jak kazał nam na głęboką wodę skakać ze słupka, tym co nie umieli pływać tłumaczył że spoko będzie bo on tu stoi obok i w razie czego kij poda (!!!). Ja byłam bardzo oporna więc po krótkim pościgu wokół basenu wrzucił mnie poprostu do wody. Efekt : pływać nie umiem. Mój syn potrafi, nauczył go mój kolega, a udoskonalił klub pływacki w szkole podstawowej (płatny).

  • flavaflav

    Oceniono 8 razy -4

    hej,
    a ja piję do nieprzytomności i wtedy lubię się kąpać (kiedyś nawet pod wodą piłem) do wody się można od razu zlać, pawia puścić piękna sprawa, gorąco polecam

  • m.malone

    Oceniono 2 razy 2

    Tjaaa Kapok to obciach
    Za to jak się utopisz to je lans

    @koronka A tobie potrzebny jest "styl" żeby się uratować przed utonięciem. No bo pieskiem to też obciach

  • kangoorol

    Oceniono 3 razy 3

    No nie potrafią bo kozaczą i mają w d... uczciwość wobec siebie i innych. Pamiętam lekcje pływania w 2 klasie, polegały na pluskaniu się w płytkiej częsci basenu ze styropianowymi deskami. Pływać nauczyło się może 5% dzieciaków, które miały jakieś predyspozycje.

    Potem na koloniach w jeziorze dziewczyny zdawały na kartę pływacką chodząc w przechyle po dnie jeziora i udając że pływają. W tym czasie ich koleżanki zagadywały ratownika. Karty dostawały.

    Ja topiłam się w morzu w wieku 14 lat. Pływac nauczył mnie ojciec po tym jak mnie osobiście wyratował. Pływam lepiej i szybciej od męża.

    W AU ratownicy idą brzegiem oceanu i jeżeli fale są za wysokie wchodzą do wody i stoją na tyle długo przy beztroskich delikwentach aż wszyscy wyjdą z wody. Ciekawe jak w PL prawdziwy Polak - pływak po dwóch browcach by zgnoił takiego młodocianego ratownika i jeszcze na złość się utopił...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje