Ameryka tęskni za humanistami? "Nic dziwnego. Produkujemy zbyt wielu inżynierów. A dobry humanista to znakomity kandydat na każde stanowisko"

01.08.2013 14:30
Prof. Marcin Król

Prof. Marcin Król (FOT. WOJCIECH OLKUŚNIK/AG)

Przeceniamy nauki ścisłe. Współczesne społeczeństwo potrzebuje humanistów - wskazuje w raporcie dla Kongresu USA Amerykańska Akademia Sztuk i Nauk. - W Ameryce humanistyka jest bardzo ważna. Widocznie i oni uznali, że za mało - przyznaje w rozmowie z Tokfm.pl prof. Marcin Król, historyk idei. Jego zdaniem to w Europie "dochodzi do horrendów". - Dziś jest szał na inżynierów i lekarzy, ale za chwilę będzie nadprodukcja - zaznacza.
Amerykańska Akademia Sztuk i Nauk przygotowała na zlecenie Kongresu raport na temat nauk humanistycznych i społecznych. W publikacji zatytułowanej "The Heart of the Matter" ("Sedno rzeczy") autorzy związani m.in. z prestiżowym Duke University wskazują, że obowiązujący tam model kształcenia jest zbyt praktyczny.

Państwo i gospodarka potrzebują humanistów

Eksperci podkreślają, że zaniedbywanie kierunków humanistycznych może fatalnie odbić się na pozycji Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa militarnego i gospodarczego. Przypominają, że państwo potrzebuje specjalistów do spraw bezpieczeństwa i dyplomatów, którzy rozumieć będą kulturowe odmienności, z czym często problemy mieli nie tylko szeregowi żołnierze podczas zagranicznych misji.

Podkreślają także, że "współczesna gospodarka wymaga elastyczności, ale i dociekliwości, spostrzegawczości, umiejętności analizy i wiązania faktów". A aż trzy czwarte amerykańskich pracodawców chce, aby szkoły położyły większy nacisk na umiejętność krytycznego myślenia, rozwiązywania konkretnych problemów, ale też zdolności komunikacyjne. Te rozwijane są właśnie na studiach humanistycznych. Wreszcie budowa społeczeństwa obywatelskiego wymaga znajomości historii i szerszej wiedzy, której nie posiada absolwent typowego amerykańskiego college'u. Studia humanistyczne mogą też pomóc w asymilacji imigrantów, którzy choć mogą być świetnymi informatykami, to nie znając amerykańskiej kultury, są przy tym miernymi obywatelami.

"Wnioski Amerykanów są co najmniej zastanawiające"

"Wnioski, do których dochodzą Amerykanie po ponadpółwiecznym forsowaniu 'professional education', są co najmniej zastanawiające, zwłaszcza w czasach, gdy nasi niestrudzeni reformatorzy edukacji coraz bardziej zdecydowanie pchają nasze dzieci na tory kształcenia zawodowego i specjalizacji" - komentuje w "Rzeczpospolitej" Jarosław Giziński. I podkreśla, że apel o docenianie humanistów to już nie tylko pusty slogan.

"We Francji absolwentów filozofii zaczęły zatrudniać zarządy dużych sieci handlowych, choć nie potrafili analizować planów marketingowych. Okazuje się jednak, że wnieśli nieszablonowe, odległe od korporacyjnej rutyny myślenie i w znacznie lepszym stopniu od ich kolegów potrafili wyczuć postawy i reakcje klientów. W Wielkiej Brytanii absolwenci historii sztuki zapraszani byli do współpracy przy planach architektonicznych miast, w Niemczech można ich spotkać w biurach projektowych koncernów samochodowych" - wyjaśnia publicysta.

"W Europie dochodzi do horrendów"

Prof. Marcin Król, historyk idei i publicysta, od lat walczy o to, by nie zaniedbywać humanistów. Dlatego wnioski amerykańskich ekspertów go nie dziwią. - Zaskakuje mnie to, że w Ameryce dobre uniwersytety nastawione były dotąd na przekonanie, że humanistyka jest bardzo ważna - tłumaczy w rozmowie z Tokfm.pl. - Widocznie i oni mają poczucie, że są za mało doceniane. Choć i tak bardziej niż w Europie, gdzie dochodzi do horrendów - dodaje.

Bo to właśnie Unia Europejska promuje - zdaniem prof. Króla - kierunki ścisłe, doprowadzając do absurdów. - Granty są dla zespołów, także w humanistyce. A jak piszę książkę, to piszę ją sam - podkreśla filozof. - Leszek Kołakowski, Andrzej Walicki czy Charles Taylor nie pracowali w grupie. Jak się takich ludzi nie wspiera, to jest kiepsko - zaznacza.

"Norwesko-macedońsko-portugalski projekt badania recepcji Hamleta w Zairze"

Dlatego marnie opłacani humaniści starają się, jak mogą, by dostać grant. Prof. Król wspomina, że przez pewien czas był członkiem przyznającej naukowe dotacje European Research Council. - Naukowcy musieli wymyślać pokrętne projekty, aby zyskać aprobatę grantodawcy. Spotkałem się z norwesko-macedońsko-portugalskim projektem badania recepcji Hamleta w Zairze. To absurdalne - ubolewa filozof.

Unijną politykę nadgorliwie wprowadza też Słowacja. Tak drastycznie obniżyła ilość studentów na kierunkach humanistycznych, że chcący studiować filozofię, historię a nawet prawo, wyjeżdżają do Czech. W ojczyźnie uznano ich za niepotrzebnych.

"Humaniści są znakomitymi kandydatami na każde stanowisko"

- Dziś inwestujemy w politechniki, jest szał na inżynierów i lekarzy, ale za chwilę będzie nadprodukcja. Z czysto praktycznego punktu widzenia humaniści, jeżeli są dobrzy, są znakomitymi kandydatami na każde stanowisko - zaznacza prof. Król. - Wszyscy moi magistranci znajdują pracę. W Polsce panuje straszne zakłamanie, że młodzież nie może znaleźć pracy. Otóż młodzież po dobrym uniwersytecie, po humanistyce znajduje pracę z łatwością. Nie znam moich absolwentów, którzy szukaliby pracy. To ich szukają, chociaż oni są historykami idei, socjologami - tłumaczy nasz rozmówca.

Rzecz jednak w tym, że nie potrzebujemy humanistów, ale dobrych humanistów. Prof. Król przyznaje, że widział prace studentek zaocznej polonistyki z Siedlec. - Skandaliczny poziom. Nie chcę Siedlec poniżać, bo pewnie na innych uniwersytetach jest podobnie. Oczywiście, że taka osoba nie ma żadnych szans na rynku pracy i w najlepszym razie dzięki stosunkom zostanie bibliotekarką w gminnym ośrodku kultury - mówi profesor. Jednak i w Stanach Zjednoczonych działają nieznane szerzej uczelnie, po których można pracować co najwyżej u dilera samochodowego. - To normalne. Ale muszą też być naprawdę dobre uniwersytety - zaznacza filozof. A nawet na renomowanych polskich uczelniach jakość nauczania często spada.

Humanista i ścisłowiec? Przeżytek

Podział na nauki ścisłe i humanistyczne staje się jednak przeżytkiem. W epoce big data niezbędne jest łączenie różnych dziedzin nauki. - W przypadku wybitnych osób to oczywiste - mówi prof. Król, przytaczając założycieli Google. I mówi o znajomym informatyku, który choć posługuje się metodami właściwymi dla ścisłowca, projektując nowe rozwiązania często wykracza poza swoją dziedzinę. - On myśli o społeczeństwie - zaznacza filozof. I tego rodzaju myślenie będzie niedługo niezbędne.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • heinemann

    Oceniono 13 razy 9

    Ad. "Podkreślają także, że "współczesna gospodarka wymaga elastyczności, ale i dociekliwości, spostrzegawczości, umiejętności analizy i wiązania faktów". A aż trzy czwarte amerykańskich pracodawców chce, aby szkoły położyły większy nacisk na umiejętność krytycznego myślenia, rozwiązywania konkretnych problemów, ale też zdolności komunikacyjne."

    Z wyjątkiem zdolności komunikacyjnych, nic z powyżej wymienionych (niestety) w najmniejszym stopniu nie kojarzy mi się z wykształceniem humanistycznym. Biorąc na warsztat kierunki techniczne,spotykamy się stosunkowo często z koniecznością zaprojektowania (oraz, nierzadko, również wykonania) jakiegoś elementu, urządzenia czy wręcz kawałka instalacji przemysłowej. Stworzenie "od zera" urządzenia, chociażby tak prymitywnego jak podgrzewacz wody, de facto bazuje na umiejętnościach wspomnianych w artykule jako atut humanistów...

    Konsternacja.

    Można wysunąć wniosek, iż odnosimy się do dwóch różnych definicji humanisty, jednakże wydaje mi się, że nie w tym rzecz... Otóż owe cechy typowe są dla człowieka zaradnego, który opanował zdolność logicznego myślenia, co sugeruje, zgodnie zresztą z tezą prof. Króla, że nie ma większego znaczenia etykietka humanista / ścisłowiec.

    Pozostaje w takim razie wrócić do tematu edukacji i zastanowić się czego tak właściwie uczy się w szkołach, czego się uczyć powinno oraz, oczywiście, czy te dwa zbiory mają obecnie jakąkolwiek część wspólną.

    Ad. "Z czysto praktycznego punktu widzenia humaniści, jeżeli są dobrzy, są znakomitymi kandydatami na każde stanowisko"

    Tutaj właśnie pojawia się podstawowy problem - jakość wykształcenia wyższego w Polsce. Dawniej, gdy studia były dla wybranych, nasi absolwenci mieli pewną renomę. Obecnie, gdy większość młodzieży po maturze rozpoczyna studia, jakość przechodzi w ilość... Przypomnę iż wysokość finansowania uczelni z budżetu państwa jest funkcją ilości uczęszczających studentów, co zachęca do obniżania poziomu, tak aby zatrzymać u siebie jak najwyższą liczbę studentów. Jeśli dodamy do tego obecny niż demograficzny w pokoleniu 18-26, nietrudno zrozumieć coraz częstsze występowanie przypadków wydawania 'zaleceń' pt. "zdać ma przynajmniej 90%".

  • dziadekjam

    Oceniono 14 razy 6

    Jak przydatni i efektywni są humaniści, szczególnie historycy, Polacy doświadczają każdego dnia....

  • zigzaur

    Oceniono 3 razy 3

    Uważam się za humanistę, choć jestem inżynierem pracującym w wyuczonym zawodzie.

  • smpoz

    Oceniono 15 razy 3

    "A dobry humanista to znakomity kandydat na każde stanowisko". Na przykład na stanowisko fizyka kwantowego, inżyniera, informatyka, itp. Pełno humanistów siedzi w rządzie oraz w administracji, a efekty widać każdego dnia. Brak wiedzy o otaczającym świecie, brak logicznego myślenia oraz umiejętności przewidywania skutków własnych działań.
    Między innymi politolog buduje autostrady, kulturoznawca zajmuje się cyfryzacją, bandą dowodzi historyk, a prawnik niewielkiego wzrostu szykuje się do objęcia władzy.
    Jako inżynier ja dziękuję. Dlatego Polska jest w grajdole, ponieważ inżynierowie nie mają nic do powiedzenia.

  • ya.ay

    Oceniono 7 razy 3

    Oczywiście, że taka osoba nie ma żadnych szans na rynku pracy i w najlepszym razie dzięki stosunkom zostanie bibliotekarką w gminnym ośrodku kultury - mówi profesor.

    Oczywiście, że ma szanse. O ile jej ojciec/stryj/kuzyn pracuje w gminie. Uklady, profesorze, a nie studia oraz ich poziom.

  • mam.swoj.mozg

    Oceniono 10 razy 2

    "Humaniści są znakomitymi kandydatami na każde stanowisko"

    Taaaa, zwłaszcza na stanowisko inzyniera ;]

  • kasia481

    Oceniono 24 razy 2

    Ha ha ha ha ha oj oj oj !!!!
    a co ma powiedzieć nikomu niepotrzebny "historyk idei"?
    Co warci są "humaniści" widać w Polsce. Z E R O !!!!!!

  • iremus

    Oceniono 14 razy 2

    Ameryka tęskni za humanistami? Prof. Król: "Są znakomitymi kandydatami na każde stanowisko"....... Łaaaałłl.
    Kto by to pomyślał że III RP ma najlepszych fachowców na najwyższych stołkach władzy: TUSK - historyk, KOMOROWSKI - historyk. Jeśli amerykanie dadzą po 1 dolarze za każdego to Polska może ich wynająć Ameryce. A niech tam, damy za darmo.

  • szczurzec1

    Oceniono 8 razy 0

    No taaak, oczywiście, najpotrzebniejsi są papirolodzy, teatrolodzy, kulturoznawcy, absolwenci estetyki (esteci???)... CIEKAWE DO CZEGO?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje