Ortodoksyjni Żydzi zdemolowali autobusy. Bo kierowca nie zgodził się na dyskryminację kobiety

W izraelskim mieście Beit Szemesz grupa ortodoksyjnych Żydów zaatakowała trzy autobusy. W jednym szybę stłuczono młotkiem, pozostałe dwa obrzucono kamieniami. Wszystko w ramach protestu przeciwko aresztowaniu pary, która żądała od pasażerki autobusu zajęcia miejsca z tyłu pojazdu.
Kobieta i mężczyzna zostali aresztowani przez izraelską policję po tym, jak w autobusie jadącym z Beit Szemesz do Bene Berak próbowali wymusić na jednej z pasażerek przesunięcie się na tył autobusu. Żądali tego, ponieważ autobus należał do tzw. linii mehadrin. Są to linie, w których możliwa jest segregacja płciowa - kobiety i mężczyźni teoretycznie mają zajmować tam oddzielne części pojazdu.

Teoretycznie, bo od 2011 roku nie ma takiego obowiązku - informuje serwis Haaretz.com. Każdy ma prawo zajmować w autobusach dowolne miejsca i nie wolno nikogo zmuszać do zmiany decyzji. Na zachowanie pary zareagował kierowca autobusu. Zaprotestował i wezwał policję.

Wytłukli wszystkie szyby

Reakcja policji, która aresztowała parę, nie spodobała się grupie lokalnych ortodoksyjnych Żydów, którzy w ramach protestu zaatakowali kilka autobusów. Najpierw zablokowali drogę jednego z nich i młotkiem wytłukli w nim wszystkie szyby. Nie powstrzymało ich to, że pojazd był pełen pasażerów, w tym rodziców z dziećmi. Następnie zaatakowali kamieniami dwa kolejne pojazdy.

- Kierowca próbował uciec, ale ulica była zablokowana - relacjonuje jeden ze świadków zdarzenia. - Ludzie się zdenerwowali, w autobusie były małe dzieci - dodaje. W sprawie interweniowała policja. Dwie osoby zostały zatrzymane.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: