"Załóż czapkę. Kleszcza można złapać tylko w lesie" [A JAK JEST NAPRAWDĘ?]

29.07.2013 09:19
"To niemożliwe, żebym złapał kleszcza. Przecież zawsze zakładam czapkę, gdy idę do lasu" - myśli wielu z nas. To błąd - i to podwójny. Po pierwsze, kleszcz wcale nie spada na ofiarę z drzewa, więc czapka na niewiele się zda. Po drugie, czujnym trzeba być nie tylko w lesie. Kleszcze mogą dopaść np. podczas spaceru nad rzeką. A choć są niepozorne, nie można ich lekceważyć - mówi nam Marta Supergan-Marwicz, biolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, i radzi, jak obronić się przed tymi pajęczakami.
Olga Kołakowska: Straszne rzeczy piszą państwo na swojej stronie internetowej: "Kleszcze mogą być przypadkowo wprowadzone w bukietach dzikich kwiatów, choinkach...".

Marta Supergan-Marwicz: Tak, wszystko się zgadza. Chociaż choinki to akurat przynosimy do domu zimą, a kleszcze wtedy hibernują.

A taki kleszcz z choinki nie może się obudzić?

- Kleszcze hibernują w temperaturach poniżej 4 st. C. Zagrzebują się w ściółce, pod korzeniami, czyli w miejscach dość wilgotnych, które w dodatku chronią je przed silnym mrozem. A choinki raczej nie przynosimy do domu z korzeniami.

Trochę mnie też zmroziło, gdy przeczytałam, gdzie w Warszawie występuje najwięcej kleszczy. Okazuje się, że bardzo wysoko na tej liście jest ogród zoologiczny. Powinniśmy uważać, idąc do zoo?

- Na szczęście mało który ze zwiedzających zapuszcza się w rejon za klatkami z ptakami egzotycznymi - a to tam jest bardzo dużo kleszczy. To tam jest ostoja dla ptaków przelatujących przez Warszawę oraz łąki, z których pracownicy pozyskują trawę dla zwierząt. Poza tym zoo leży blisko Wisły, która jest korytarzem ekologicznym, którym przemieszczają się różne zwierzęta, w tym kleszcze.

Czyli to bzdura, że kleszcze żyją tylko w lesie? Mogą nas dopaść w parku czy na łące?

- Kleszcze muszą mieć odpowiednią wilgotność, więc sucha łąka raczej nie będzie dla nich atrakcyjna. Potrzebują miejsc, w których mogą się schować przed słońcem.

Przebadaliśmy niemal wszystkie większe tereny zielone w Warszawie. Rzeczywiście, są takie parki, które mogłyby być zakleszczone, ale tam nie żyją małe gryzonie, a to one są głównymi żywicielami kleszczy.

Powinniśmy uważać za to w dolinach rzek. Ludzie mieszkający w dolinie Odry mówili mi, że na własnych podwórkach łapią kleszcze.

Niektórzy wierzą, że kleszcze spadają na swoje ofiary z drzew. Może wyjaśnimy ten mit.

- Jest taki gatunek skrzydlatych owadów (strzyżaki), które atakują jelenie, spadając na nie z drzew i są podobne morfologicznie do kleszczy - chyba stąd wziął się mit spadającego kleszcza.

Kleszcze tymczasem wspinają się na rośliny. Larwy żerujące na małych gryzoniach wchodzą na wysokość do ok. 10 cm, nimfy pożywiające się na trochę większych ssakach - na ok. pół metra. Dorosłe osobniki mogą wspiąć się na ok. 1,5 m, ale nie wyżej.

Owszem, możemy znaleźć kleszcze za uchem, ale to dlatego, że pajęczak tam przeszedł. Kleszcze nie wbijają się od razu, tylko wędrują po naszym ciele, szukając najlepszego miejsca. Dlatego najczęściej spotykamy je w pachwinach, pod kolanami, w zgięciach łokci, na szyi czy właśnie za uszami.

Czemu właśnie tam?

- Kleszcze mają fantastyczny mechanizm żerowania. Kleszcz chodzi po nas i smakuje naszą skórę, szukając miejsca o najcieńszej skórze. Gdy ją znajdzie, łapie ją w łapki, przecina i wkłada tam swój ryjek. W pierwszej partii śliny są substancje znieczulające, więc nawet nie czujemy, że kleszcz nas ugryzł.

Kleszcz ma ponadto na ryjku tzw. zęby, służące do tego, żeby nie odpadł od żywiciela. Ale żeby te zęby nie drażniły skóry, kleszcz wypuszcza kolejną dawkę śliny, która zastyga w futeralik cementowy.

Czy preparaty odstraszające są skuteczne?

- Z tym jest różnie. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli kleszcz już napił się krwi, ale nie jest jeszcze najedzony i został oderwany od żywiciela, przerwano mu posiłek, to jest bardzo zdeterminowany, żeby dokończyć żerowanie. Wtedy właściwie żadne środki chemiczne go nie powstrzymają. Takie kleszcze żerują nawet na sobie nawzajem.

Straszne zwierzęta.

- Gdybym to ja układała systematykę biologiczną, to zaliczyłabym kleszcze do drapieżników, nie do pasożytów. One świetnie polują, aktywnie szukają żywicieli. Do tego mają świetnie rozwinięte narządy zmysłów. Na przykład na odnóżach mają coś, co się nazywa organ Hallera. To taki "radar", który wyczuwa stężenie dwutlenku węgla, temperaturę, feromony, drgania.

A czemu kleszcze zawdzięczają swoją skuteczność w przenoszeniu chorób?

- Kleszcze polowały już na dinozaury, więc przez lata ewolucji uodporniły się na większość patogenów. Przenoszą ich naprawdę dużo, m.in. krętki Borrelia, wirusy kleszczowego zapalenia mózgu i piroplazmy babeszjozy, którą mogą zarazić się nasze psy.

W ślinie kleszcza są substancje oszukujące układ immunologiczny, nasze przeciwciała nie wiedzą więc, że dzieje się coś złego. A tymczasem patogeny, np. krętki Borrelia, fantastycznie się rozmnażają w wytrawionej przez kleszcza jamce pod skórą i potem atakują organizm.

Obrzeżki gołębie (kleszcze miękkie) pasożytujące na gołębiach są teraz plagą wielu bloków i akademików warszawskich. Gołębie, które żyły na poddaszach, są teraz odstraszane, więc kleszcze nie mają na kim żerować, schodzą do pokojów, mieszkań i atakują ludzi. Ten gatunek kleszczy przenosi gorączki riketsjowe, a poza tym ich ślina jest tak toksyczna, że może spowodować wstrząs anafilaktyczny lub paraliż kleszczowy.

Porozmawiajmy jednak o tych najczęstszych chorobach odkleszczowych. Co roku lekarze ostrzegają przed boreliozą, ale o kleszczowym zapaleniu mózgu nie mówi się tak dużo. Co to za choroba i jak się przed nią chronić?

- Na szczęście można się zaszczepić. Producenci szczepionek gwarantują, że już po drugiej dawce będziemy odporni na wirusy kleszczowego zapaleniu mózgu. Szczepienie trzeba jednak powtarzać co kilka lat.

Jakie objawy powinny zaniepokoić tych, którzy się nie zaszczepili?

- Zarówno borelioza, jak i KZM zaczynają się tzw. objawami grypopodobnymi, a więc gorączką, poczuciem rozbicia, zawrotami głowy. W przypadku KZM choroba może zakończyć się na tym etapie. Mogą się jednak rozwinąć objawy ostre, mózgowe, wymagające leczenia szpitalnego. Choroba może być śmiertelna, może też prowadzić do pogorszenia jakości życia pacjenta (np. przez trwałe niedowłady). Z boreliozą sprawa jest bardziej skomplikowana, choroba ma różne warianty przebiegu, od utajonych, przez boreliozę stawową, skórną, po neuroboreliozę charakteryzującą się m.in. porażeniami mięśni twarzy.

Jaka jest szansa, że zarazimy się czymś od kleszcza?

- Różne ośrodki podają różne dane. Z moich badań wynika, że mniej więcej co trzeci, co czwarty kleszcz w Warszawie jest nosicielem krętek Borrelia. Bakterie odpowiedzialne za boreliozę potrzebują czasu, by skutecznie zakazić nasz organizm - około 24 godzin żerowania kleszcza. Jeżeli chodzi o KZM, to zarażonych nim kleszczy jest w Polsce od 0,5 procent do kilkunastu procent. Jednak wirusy są już w pierwszej dawce śliny, więc jeśli kleszcz był nosicielem, to przekaże nam je od razu.

Cofnijmy się jednak do momentu, kiedy jeszcze ten kleszcz nas nie ugryzł. Wychodzimy na spacer z psem i chcemy się zabezpieczyć. Co dla zwierzaka - obroża antykleszczowa czy kropelki?

- Mój znajomy weterynarz twierdzi, że najlepiej stosować jedno i drugie.

A dla nas? Podobno najważniejszy jest odpowiedni strój.

- Tak. Pełne buty, długie spodnie, zakryte ramiona. Kapelusz nie jest niezbędny, chyba że np. wybieramy się na grzyby i planujemy wchodzić w krzaki.

Dobrze jest założyć jasną odzież. Nie dlatego, że kleszcze nie lubią jasnych kolorów. Spotkałam się z takim przekonaniem, ale to nie o to tu chodzi. Po prostu kleszcze są ciemne i na białym tle lepiej je widać. Z mojego doświadczenia wynika, że kleszcze gorzej łapią się na sztuczne tkaniny, np. polary, goretexy. Wolą naturalne włókna.

Naprawdę? Byłam przekonana, że to też mit.

- Robiliśmy kiedyś takie doświadczenie ze znajomym. Przeszliśmy przez teren, na którym było wiele kleszczy z dwoma kocami. Ja ciągnęłam koc z włóknami sztucznymi, a on bawełniany. Szliśmy jedno koło drugiego, nie użyliśmy żadnych środków odstraszających, na jednym i na drugim kocu wcześniej spały koty, żeby odpowiednio pachniały.

Na końcu okazało się, że na jego kocu było bardzo dużo kleszczy, a na moim żadnego. Te badania nie były nigdzie publikowane, ale uważam, że to się sprawdza.

Czy kleszcze mają jakieś inne upodobania? Bo np. komary podobno chętniej gryzą ludzi z grupą krwi 0, kobiety w ciąży...

- Są ludzie, którzy twierdzą, że nigdy nie złapali kleszcza, mimo że spędzali dużo czasu w "zakleszczonych" miejscach. Znajomy profesor ze Słowacji mówił, że próbował robić badania na swoich studentach. Wiadomo, że studenci chętnie robią ogniska, tam piją piwo. Alkohol powoduje lepsze ukrwienie kończyn, więc może to powinno przyciągać kleszcze? Ale badania nie wykazały takiej zależności. Mówi się, że ludzie ze słabym krążeniem (a więc chłodnymi kończynami) przynoszą mniej kleszczy, ale to też nie zostało udowodnione.

Jak prawidłowo usunąć kleszcze? Są dwie szkoły: jedni mówią, żeby go wykręcić, inni, że to fatalny pomysł.

- Doradzam, żeby nie kombinować - nie kręcić, nie podważać nożem, nie przypalać, nie smarować żadnym masłem czy alkoholem. Najlepiej złapać go tuż przy skórze i zdecydowanym, lekko łukowatym ruchem, wyciągnąć.

Nie powinniśmy wyciągać kleszczy gołymi rękami. Najlepiej założyć rękawiczki lub użyć pęsety. Jeśli nie mamy takiej możliwości, trudno - owińmy przynajmniej dłoń w torebkę foliową.

Po czym poznać, że usunęliśmy kleszcza w całości? Pod skórą może przecież zostać kawałek ryjka.

- Kleszcz, który stracił ryjek, natychmiast umiera. Jeśli rusza łapkami, to znaczy, że wyciągnęliśmy go w całości. Wtedy trzeba go szybko zabić, bo jak już mówiłam, głodny kleszcz będzie chciał dokończyć żerowanie i jest bardzo niebezpieczny. Jeśli ryjek zostanie pod skórą, najlepiej iść do lekarza.

Po wyciągnięciu kleszcza koniecznie musimy zdezynfekować miejsce wkłucia. Niebezpieczne są nie tylko patogeny w ślinie kleszcza, ale też grzyby i bakterie, które są na zewnątrz pajęczaka.

Czy jeśli uda nam się wyciągnąć żywego kleszcza, też powinniśmy dla pewności odwiedzić lekarza?

- Dobrze jest być pod obserwacją. Lekarze,

niestety, często lekceważą problem. Sama mam kontakt z setkami kleszczy co roku, więc na boreliozę badam się regularnie. Często nie mogę się doprosić skierowania na badania, słyszę "wymyśla pani sobie". Trzeba więc czasem nacisnąć na lekarza. To, co jest istotne, to obserwacja samego siebie. Jeśli po tygodniu czy dwóch od ugryzienia pojawia się znikąd przeziębienie lub dzieje się z nami coś nietypowego, to są to zapewne symptomy choroby i trzeba się zgłosić do lekarza.

Bardzo charakterystyczny, choć nie u wszystkich spotykany, objaw boreliozy to rumień wędrujący, czyli owalne zaczerwienienie wokół miejsca ugryzienia, które się rozszerza. Taki rumień może objąć duży fragment skóry. Do szpitala w Białymstoku zgłosiła się kiedyś matka z synem. Powiedziała, że pierwszy lekarz przysłał ją, ale ona uważa, że to bez sensu, bo przecież chłopcu odcisnęło się na plecach oparcie krzesła. A to był klasyczny rumień boreliozowy.



Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (184)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 519 razy 469

    To kleszcze są coś tak, jak politycy? Jak zaczną "żreć" to są bardzo zdeterminowane jeżeli im to ktoś przerywa.

  • beaviso

    Oceniono 121 razy 117

    Cztery uwagi tytułem uzupełnienia: (1) Kleszcze-larwy są wyjątkowo trudne do spostrzeżenia, ludzie na ogół nie dostrzegają nimf (ciemnych punkcików), a co dopiero larw, które są jak pyłek kurzu - larwy niestety również szukają żywiciela. (2) Zarażenie boreliozą może odbyć się bez rumienia, co usypia uwagę. (3) DEET działa słabo lub wcale. Na kleszcze działają preparaty zawierające PERMETRYNĘ - zalecane spryskiwanie spodni, tak że wspinające się po nogawkach kleszcze odpadają od nich porażone permetryną. (4) Oglądać nogawki - większość kleszczy udaje się wychwycić na tym etapie. Jakiś czas po spacerze potrafią wyleźć z zakamarków butów.

  • jabwis

    Oceniono 152 razy 58

    Przez idiotyczną modę "sandały bez skarpet" więcej ludzi łapie kleszcze.

  • em_enna

    Oceniono 66 razy 50

    Polecam obejrzec ten film o boreliozie:
    www.youtube.com/watch?v=oDizBlOPZt0

    Moja mama na to chorowała, straszna choroba (a wyleczalna, w przeciwienstwie do np. stwardnienia rozsianego z ktorym jest niezwykle czesto mylona!), a zarowno wsrod ludzi jak i lekarzy(!) mozna zaobserwowac *zupelny* brak wiedzy n/t diagnostyki i leczenia.

  • miraser5

    Oceniono 52 razy 44

    a czy ktoś sprawdzał jaki ma związek spadek populacji bażantów i kuropatw na wzrost liczby kleszczy?
    Wydaje się, że to właśnie kurowate mogą być ich największym wrogiem.

  • romade

    Oceniono 35 razy 33

    Wreszcie ciekawy artykuł! Brawo! Nienawidzę tych wszystkich klepanych dookoła i w kółko mitów!!!! Polecam Wam też zobaczcie sobie w ramach dopełnienia fakty o kleszczach:

    youtu.be/DqzqHVvwQnA
    youtu.be/DxjCtnVjdTw
    ...to pozwala zrozumieć dlaczego ich jest tak dużo

  • dwuoczka

    Oceniono 30 razy 22

    Podstawowym błędem jest brak profilaktyki. Mało się nagłaśnia to, że już prawie 60 proc. kleszczy przenosi boreliozę, a lekarze przepisują antybiotyk jak wystąpi rumień. Rumień zaś może wystąpić... ale wcale nie musi, mimo że krętki już się w organizmie człowieka zaczynają rozprzestrzeniać. Później po kilku latach od ugryzienia zaczynają ci dokuczać stawy albo wzrok ci się sypie, lekarze szukają, a tu... okazuje się, że to borelioza. Leczenie trwa latami (znajoma wyleczyła się po 4 latach kuracji, znajomy jest na dobrej drodze - serie antybiotyków zażywa już 3 rok...)
    A wystarczyłoby profilaktycznie po znalezieniu kleszcza dostać natychmiast, w przeciągu dwóch-trzech dni, mocną antybiotykową kurację na dwa tygodnie - czy jest rumień czy nie - by zabić krętki na wejściu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje