Wiadomości >  Wiadomości dnia

"Moi wykształceni rodzice kupili kołdrę z lamy. Nie czują się oszukani." "Moi teściowie-emeryci kupili fotel za 2,8 tys. zł". "Moja ciotka..." [SPRZEDAŻ BEZPOŚREDNIA]

Kosa
25.07.2013 14:13
A A A Drukuj
SPRZEDAŻ BEZPOŚREDNIA. - Moi wykształceni rodzice wybrali się na prezentację leczniczej kołdry z wełny lamy. Zapłacili 3 tys. zł. Po tygodniu kołdra cuchnęła jak namiot koczowniczy - pisze czytelniczka. Gdy o fenomenie sprzedaży bezpośredniej rozmawiamy na kolegium redakcyjnym, okazuje się, że... co druga osoba ma w rodzinie kogoś, kto na pokazie kupił coś o absolutnie cudownych właściwościach. Za krocie.
Seria artykułów o sprzedaży bezpośredniej wspomaganej występami znanych aktorów (Cezary Pazura, Jerzy Kryszak, Andrzej Grabowski) skołoniła Was do przesyłania swoich opowieści. Okazuje się, że nie tylko garnki za kilka tysięcy złotych cieszą się sporą popularnością wśród kupujących.

Osobny rozdział w tej opowieści stanowią wszechstronne, wszystko-myjące odkurzacze, rozmaite przyrządy do masażu oraz kołdry albo całe pościele: z wełny lamy (lub wielbłąda czy merynosa), o cudownych leczniczych właściwościach. Dają ciepło w zimie, latem sprawiają, że się nie pocimy. Kosztują 3 tys. zł. Szczęśliwymi posiadaczami takiej kołdry są rodzice jednej z naszych czytelniczek, pani Marty. Oto jej historia.

Rodzice wykształceni, na promocję podatni

Moi rodzice są lekko po pięćdziesiątce. Inteligentni, wykształceni, jednak bardzo podatni na wszelkie promocje. Pamiętam, że gdy byłam jeszcze dzieckiem, kupili na ruskim rynku szatkownicę do warzyw, z której po jednym dniu używania do miski wleciały ostrza. Mama uległa także namowie ulicznego akwizytora i dała sobie wcisnąć płyn do zwalczania cellulitu. Ja natomiast byłam faszerowana wszelkiego rodzaju suplementami diety mającymi dać mi urodę, witalność i energię. Nigdy nie odnotowałam ich zbawiennego wpływu.

To jednak nic w porównaniu z kołdrą z wełny lamy. Rodzice wybrali się na spotkanie, na którym zachwalano zdrowotne właściwości kołdry. Mama miała problemy ze spaniem, więc promotorzy cudownej kołdry nawet nie musieli się specjalnie natrudzić, by ich przekonać. Rodzice kupili kołdrę na raty - zapłacili ponad 3 tys. zł, ale jedną poduszkę dostali gratis. Okazja jak się patrzy! Pospali tydzień "pod lamami", wtedy okazało się, że cuchną tak przeraźliwie, jakby przez kilka miesięcy nikt nie wietrzył koczowniczego namiotu.

Kołdra o właściwościach leczniczych trafiła na balkon. Niewiele pomogło. Cuchnący zapach nie ustąpił. Rodzice jednak nie odpuścili. Postanowili wyprać kołdry - lamy zwinęły się w kłębek i miały w ten sposób stracić lecznicze właściwości. Rodzice sporo się namęczyli, by ponownie doprowadzić je do używalności. Nigdy nie zapomnę widoku tej dwójki czeszącej swoją cudowną kołdrę. Nadal pod nią śpią i chwalą, że jest bardzo ciepła. Nigdy nie słyszałam, by czuli się oszukani.

Ciocia Jadzia: "Na reumatyzm pościel nie pomogła, ale nie żałuję, nie żałuję"

Nasz czytelnik Zbiwal, którego komentarz opublikowaliśmy, pytał retorycznie, ile osób mogło paść ofiarą bezpośredniej sprzedaży. Sprawdziliśmy to w naszym redakcyjnym gronie. Okazuje się, że pięć na dziesięć osób ma w rodzinie kogoś takiego. Jedna z tych historii dotyczy cioci naszej redakcyjnej koleżanki.

70-letnia pani Jadwiga, rencistka z dużego miasta na północy Polski ma mieszane uczucia wobec zakupów na pokazach. Z kupionej w 2001 r. pościeli z merynosa (dwie poduszki, kołdra i prześcieradło z wielbłąda za 2900 zł) jest zadowolona. - Nie żałuję, że kupiłam. Jest dobrej jakości, a nie żadna podróba. Wchodzę do spania i od razu jest ciepło. Mam komfort - mówi.

- Trafiliśmy z mężem na pokaz, bo ciągle dzwonili na telefon domowy z zaproszeniem. Kiedyś zadzwonili, jak miałam złamaną nogę i poszliśmy. Bo ta wełna ma jakieś działanie lecznicze. Mówili, że dobrze działa na kości i reumatyzm. Tylko nie można jej oblekać w poszwę, bo wtedy nie działa. Kłopotem pani Jadwigi było to, że pościeli nie można prać, trzeba ją tylko czyścić na sucho.

Przez wiele lat radziła sobie z tym sama, ale ostatnio zaniosła pościel do pralni i po czyszczeniu tam pościel bardzo się zbiegła. Właściwie nie nadaje się do użytku: - Ale zwróciła nam się. To już tyle lat. Nie trzeba było używać powłoczek, więc była oszczędność na praniu, prasowaniu. Czy pomogła w reumatyzmie? - No nie, w kościach nadal mnie kręci, ale nie żałuję, nie żałuję.

Teściowie, skromni emeryci. Poszli z ciekawości, kupili fotel za 2800 zł

Trzy lata temu pani Zofia z mężem (skromnie żyjący emeryci, teściowie redakcyjnego kolegi) znaleźli w skrzynce ulotkę zapraszającą na pokaz różnych masażerów. Poszli z ciekawości, zachęceni obietnicą prezentów.

Wyszli z fotelem do masażu za 2800 zł i kompletem garnków gratis. - Ma specjalnie podgrzewane kuleczki w środku. Niech pani bierze. To naprawdę bardzo dobre. Religa to poleca - zachęcał prowadzący pokaz po prezentacji sprzętu i jego cudownych właściwości. Wzięli, w ratach na dwa lata (fotel od ręki był za 2200 zł). - Z początku wpadliśmy w panikę, że daliśmy się nabrać. Ale przecież nie tylko my. No i mężowi trochę ten fotel pomaga - mówi pani Zofia. Dodaje, że konsultowali używanie fotela z lekarzem. - Powiedzieliśmy, że pożyczyliśmy, bo wstydziliśmy się przyznać, że sami to kupiliśmy - wyznaje. - Na te pokazy przychodzą przeważnie dziadkowie i dają się nabrać. Kilka dni temu pani Zofia zobaczyła na ulicy kobietę, która taszczyła taki sam fotel. - Identyczne pudełko. Zapytałem z ciekawości, za ile go kupiła. Mówiła, że za 3300 zł. Ale już nie dopytałam, czy też na pokazie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Spotkała was podobna historia? Myśleliście, że idziecie na kabaret, a trafiliście na prezentacje garnków? Ktoś oferował wam inny "cudowny" towar? Czekam na wasze historie. Piszcie na adres kosma.zatorski@agora.pl

Tagi:

  • 14
  • 55
Komentarze (321)
Zaloguj się
  • condor

    Oceniono 810 razy 664

    Moi nie wykształceni ale mądrzy rodzice też chodzą czasem na pokazy, jednak są na tyle inteligentni że nikt im nie wciśnie kołdry za 3000 zł.
    Proszę pamiętać szanowna autorko o tym że wykształcenie i inteligencja to są dwie różne sprawy oraz to że nie powinno się ich porównywać.

  • credit-suisse

    Oceniono 462 razy 386

    Trzeba byc wyjatkowa oferma umyslowa,zeby dac 3000 zl ,gdy wszedzie mozna kupic wspaniale koldry z czystej,owczej,polskiej welny ,nagradzane zlotymi medalami na calym swiecie i sluzace przez nizeliczone lata.Za ok. 200 zl.W pieknym opakowaniu na suwak.

  • his_dudeness

    Oceniono 419 razy 231

    To jak z produktami od Apple.
    Jobs z pomocą marketingowców wytworzył kult wokół tej marki i teraz stada baranów kupują wszystko, byle tylko miało nadgryzione jabłko na obudowie czy pudełku.
    Nie ważne jak marny produkt, iPhony i ich żenujący system są tego najlepszym przykładem.
    Do tego samego Joba nazywają geniuszem i wizjonerem :)
    On tylko strzygł barany, nowy Jezus ? maybe.
    Geniusz i wizjoner ? don't think so.

  • jano53

    Oceniono 410 razy 188

    Sztukę zarabiania na ciemnocie najlepiej opanowali oszuści w czarnych sukienkach............. druga grupa oszustów wykorzystujących ciemnotę to sprzedawcy towarów na różnego rodzaju pokazach.

  • doomsday

    Oceniono 150 razy 142

    Problem takiej wymuszonej sprzedaży istnieje również w Kanadzie. Przy czym, pamiętam, że problem dotyczył sprzedawców chodzących "od drzwi do drzwi" głównie. Działał troche mechanizm babci oszukiwanej na wnuczka. Samotna starsza pani potrafiła kupić wszystko w każdej cenie za kilka chwil serdeczności, które udawał sprzedawca. Prawo zmieniono tak, że kupujący do 30 dni ma prawo zwrócić zakupiony product , a sprzedawca musi zwrócić pieniadze. Najczęściej przekręty odbywały się za pomocą cudownych odkurzaczy.
    Więcej po angielsku pod hasłem "direct selling or direct marketing in Canada" . Polski Sejm powinien poprcować nad tą sprawą. Każdemu tam płacą ponad 10K na miesiąc , więc mogą się czymś pożytecznym zająć, bo problem społecznie istnieje.

  • rafiol

    Oceniono 149 razy 129

    A ja znam mnóstwo wykształconych, młodych osób, które nabyły wszystkomającego cudownego robota kuchennego wiadomej firmy za podobną kwotę, i nie czują się oszukane. To jest dopiero coś. Jestem zbity z tropu. Nie wiem czy zacząć bić brawa sprzedawcom czy zacząć się obawiać o współczesnych mi homo podobno sapiens.

  • leszekes

    Oceniono 220 razy 100

    Właściwie to nie ma żadnej różnicy między "wciskającymi" naiwnym różne cudowne garnki, wełny , maście i poduszki a kościołem katolickim.

    Wszyscy żerują na głupocie, starości, kiepskim wykształceniu i obawie o zdrowie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX