Wiadomości >  Wiadomości dnia

Oto najstarszy alkoholowy napój na świecie. Jak należy go pić? I czy wszystkie miody są bardzo słodkie? [FAQ]

Karolina Głowacka
19.07.2013 17:11
A A A Drukuj
Miód pitny

Miód pitny (Fot. Franciszek Mazur / AG)

Słynny francuski antropolog Claude Lévi-Strauss stwierdził, że cywilizacja powstała wtedy, gdy człowiek nauczył się robić miód pitny. Ale czy wiesz, czym właściwie jest miód pitny i jak należy go spożywać? Przedstawiamy pierwszy odcinek z edukacyjnej serii o alkoholach: dzisiaj - miód pitny.
Tekst powstał na podstawie rozmowy Karoliny Głowackiej z Pawłem Liberą, historykiem z Archiwum Akt Nowych, współpracownikiem magazynu "Alkohole Świata".

Połuchaj całej audycji:

Czym jest miód pitny?

To produkt fermentacji brzeczki miodowej, czyli mieszaniny wody i miodu. Bierzemy pewną część wody, miodu, mieszamy, poddajemy fermentacji. To, co powstaje, to miód pitny. Można do niego dodawać korzenie, zioła, chmiel, co pozwala na tworzenie różnych rodzajów miodu.

Czy wszystkie miody są bardzo, bardzo słodkie i mocne?

W żadnym wypadku. Tradycyjnie, bardzo słodki miód to zły napitek - taki, który jeszcze nie dofermentował albo nie został poddany wystarczalnemu okresowi leżakowania. Miody pitne, które pijemy po 8, 10, 12 latach, smakują zupełnie wyjątkowo. One mają oczywiście słodki smak, ale nie są takimi ulepkami, jakie dziś kupujemy w sklepach.

Miody nie są też mocne, mają od 12 do 16 proc. alkoholu. Można jednak miód wzmocnić, robiąc tzw. miód wymrażany. Wkładamy miód pitny do zamrażarki, alkohol zamarza w niższej temperaturze niż woda, więc zbieramy lód i go wyrzucamy. Zostaje nam wtedy mocniejszy miód.

Na nogach nie ustaniesz, a szkoda, bo serce gorące!

W przypadku picia miodu pitnego charakterystyczne jest to, że głowa pozostaje trzeźwa (oczywiście do pewnego poziomu spożytej ilości trunku), za to nogi odmawiają posłuszeństwa.

Znany winiarz warszawski Henryk Maria Fukier w latach 30. XX wieku zanotował takie oto wydarzenie: zaprosił przyjaciół na kawę, do której podał stary miód pitny. Wypili po kielichu i uznali, że nie czują żadnych efektów, po czym poszli do domów. Fukier usiadł, ale po chwili usłyszał, że ktoś na zewnątrz śpiewa. Okazało się, że to grupa przyjaciół, która obsiadła fontannę i nie może wstać.

Jak miód smakować?

Jeżeli miód pitny, który wzięliśmy do ust, jest klejący się i zbyt słodki, to znaczy, że do niczego się nie nadaje. Trzeba go zakorkować i wrócić do niego po dziesięciu latach. Będzie lepszy!

Jeśli chodzi o degustację, pora jest dowolna. Można pić miody na gorąco, grzane. Lepiej jednak do tego przeznaczyć miody gorsze jakościowo: czwórniaki albo trójniaki. Można do takiego napoju dodać zwykłego miodu ze słoika i dosypać goździków.

Miody starsze, także dwójniaki, półtoraki, należy degustować jak wino. W temperaturze ok. 12 stopni Celsjusza, w kieliszkach, a czasem gliniankach.

POLSKI (?) miód pitny?

Trudno znaleźć kraj, gdzie miodu by się nie produkowało. Dla przykładu: w Afryce dominującym producentem jest Etiopia, w Azji - Indie.

Według niektórych miód pitny jest najstarszym napojem alkoholowym na świecie - starszym od piwa i wina. Nie da się jednak określić dokładnej daty, kiedy powstał. Kiedy człowiek zaczął pozyskiwać miód, okazało się, że łatwo było go też poddać fermentacji - wystarczyło zebrany miód zostawić w starej tykwie i gdy ktoś o nim zapomniał, wystarczyła odrobina wody i miód zaczynał fermentować.

Z jakiegoś powodu miód pitny przykleił się do polskiego wizerunku jako "nasz" alkohol. Często też na butelkach można przeczytać, że to tylko polski alkohol, ale... to nieprawda.

Miód pitny odgrywał dużą rolę już w starożytności. Na Olimpie bogowie pijali ambrozję, która według wielu badaczy miała być po prostu miodem. Także w starożytnym Rzymie pijano wina miodowe, które dzisiaj nazwalibyśmy miodem pitnym. Z kolei w mitologii nordyckiej miód pitny odgrywał jeszcze większe znaczenie niż na ziemiach polskich.

Na naszych ziemiach miód znany jest od dawna - pisał o nim Gall Anonim (co prawda uważał, że było to piwo), możemy o nim też przeczytać w "Kronice wielkopolskiej". Miód pitny był ważny, ponieważ miodosytnictwo rozwinęło się u nas do tego stopnia, że wypracowano normy i sposoby produkcji nieznane w innych krajach. Od XV w. jest znany ścisły podział na gatunki miodu pitnego, czyli stopnie stężenia - półtoraki, dwójniaki, trójniaki i czwórniaki. Tak ścisły sposób podziału nie występuje prawie nigdzie indziej.

Półtoraki, dwójniaki, czyli...

Półtorak polega na tym, że bierzemy na dwie części miodu jedną część wody. Fermentacja trwa długo, ponieważ takie stężenie cukru jest trudne do przerobienia przez drożdże. Dwójniak to podział składników pół na pół, trójniak - na jedną część miodu daje się dwie części wody. Najsłabszy obecnie produkowany jest czwórniak - na jedną część miodu daje się trzy części wody.

Zwiększyliśmy ilość kosztem jakości

Obecnie największym problemem z miodem pitnym jest to, że gdy stał się niezwykle popularny, producenci zapomnieli o jakości, np. o odpowiednim okresie leżakowania miodu. Każdy miód pitny po produkcji musi dojrzewać pewien okres w beczkach, naczyniach szklanych. W XIX w. jeden ze słynnych miodosytników, Wiktor Szaniawski z Przegalin, przypominał, że dwójniak (pół miodu, pół wody) powinien leżakować 50 lat (sic!). W 1875 r. T. Ciesielski stwierdził zaś, że miód pitny, dwójniak, powinien leżakować 12 lat. W PRL prof. Ciesielski stwierdził, że powinien dwójniak leżakować pięć lat. A dzisiaj? Okres leżakowania zaniżono do trzech lat.

Komentarze (2)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX