Niemcy ślepi na prawe oko?

Mordująca z pobudek rasistowskich neonazistowska grupa NSU, podejrzenie istnienia skrajnie prawicowej siatki terrorystycznej "Werwolf". Niemcy są w szoku. Brunatny terror jest w Niemczech obecny i to nie od dzisiaj.
Wczoraj śledczy w RFN, Holandii i Szwajcarii przeprowadzili obławę na sześciu neonazistów podejrzewanych o utworzenie siatki terrorystycznej "Werwolf", której celem było obalenie systemu politycznego w Niemczech. Za przykład miała im posłużyć taktyka "Werwolf"; nazistowski plan dywersji i walki partyzanckiej na ziemiach utraconych przez Wehrmacht tuż przed upadkiem III Rzeszy. Członkowie ugrupowania chcieli się podobno zaopatrzyć w broń i materiały wybuchowe i planowali zamachy bombowe. Śledczym brakuje jednak dowodów, że grupa planowała konkretne zamachy. Głównych obwinionych obciążają przede wszystkim zeznania świadków. Więcej >>

Od wykrycia w listopadzie 2011 neonazistowskiej komórki NSU podejrzanej o zamordowanie dziesięciu osób niemiecka policja, wymiar sprawiedliwości, politycy intensywnie zajmują się brunatnym terroryzmem. Temat jest wszechobecny w mediach. Dotarł, jak się wydaje, do świadomości społeczeństwa. Długo jednak był bagatelizowany. Podczas gdy w latach 70. i 80. postrachem był lewicowy terroryzm, głównie RAF, prawicowy ekstremizm tuszowano.

"Radykalne przebudzenie"

Wielu Niemców zadaje sobie pytanie, czy służby specjalne są ślepe na prawe oko i świadomie przemilczały problem. Bo też NSU nie jest wyjątkiem. Od dnia powstania RFN tworzyły się skrajnie prawicowe ugrupowania terrorystyczne. W swoim repertuarze miały, tak jak NSU, napady rabunkowe, zamachy na imigrantów, na przeciwników politycznych, na instytucje państwowe i społeczne. Do opinii publicznej wiadomości o ich działalności prawie nie docierały.

Dwoje niemieckich dziennikarzy Andrea Röpke i Andreas Speit przedstawiają w swojej nowej książce oblicze skrajnie prawicowych ugrupowań w Niemczech. Łączy je między innymi osobliwa obojętność społeczeństwa. - Skrajnie prawicowy terroryzm nie jest postrzegany przez społeczeństwo jako totalna konfrontacja ideologiczna, jako działania skierowane przeciwko państwu - mówi Andrea Röpke.

"Wehrsportgruppe Hoffmann"

Röpke, wielokrotnie odznaczana dziennikarka, od ponad 20 lat pisze o prawicowym ekstremizmie. Charakterystyczne dla tego środowiska jest na przykład to, że po dokonaniu zamachu, sprawcy nie publikują, nie wysyłają nigdzie listu z przyznaniem się do czynu. - Przesłaniem są czyny. Sprawcom wystarczy często, że ich czyny są znane w neonazistowskim środowisku, że stają się dzięki nim wzorem dla innych - tłumaczy Andrea Röpke.

Przykładem skrajnie prawicowa grupa terrorystyczna "Wehrsportgruppe Hoffmann" (grupa paramilitarna Hoffmann). Utworzył ją w 1973 roku neonazista Karl-Heinz Hoffmann. Grupa uprawiała walkę zbrojną i uważała się za czołowego bojownika w walce z demokratycznym systemem RFN. W styczniu 1980 ówczesny minister spraw wewnętrznych Gerhard Baum wydał zakaz działalności grupy. Liczyła szacunkowo 400 członków. Policja skonfiskowała całe ciężarówki broni, amunicji i neonazistowskiej propagandy.

Zamach na Oktoberfest

Niespełna osiem miesięcy później na słynnym Święcie Piwa - Oktoberfest w Monachium - eksplodowała bomba. Zginęło 13 osób, wśród nich zamachowiec, 21-letni student Gundolf Köhler. Jak się później okazało Köhler był aktywistą "Wehrsportgruppe Hoffmann". Ani jemu, ani innym członkom grupy nie zdołano jednak udowodnić czynu. Zamach nie jest wyjaśniony do dzisiaj.

Wśród "swoich" Hoffmann zapewnił sobie uznanie. - Urósł w środowisku neonazistowskim do rangi idola. Do dzisiaj wygłasza mowy na spotkaniach neonazistów - stwierdza Andrea Röpke. Zdaniem badacza neonazizmu, naukowca z Düsseldorfu Fabiana Virchowa, Hoffmann jest "częścią środowiska, w którym użycie przemocy nie jest żadnym tabu". I nie jest on jedynym. Bezsprzecznie istnieje w Niemczech środowisko neonazistowskie. Od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku prawicowi ekstremiści są odpowiedzialni za śmierć 183 osób, podaje Fundacja im. Amadeu Antonio, Angolczyka zamordowanego przez neonazistów w brandenburskim Eberswalde w 1990 roku.

Żadni pojedynczy sprawcy

Mimo to ciągle dyskutowane jest pytanie, w jakim stopniu terroryści mordujący z pobudek rasistowskich są nieodłączną częścią środowiska neonazistowskiego. - Służby ochrony konstytucji, śledczy mają często wyobrażenie, że istniejące tam struktury są słabe, że sprawcami są pojedyncze osoby - tłumaczy Virchow. Zupełnie inny obraz pokazują w swojej książce Andrea Röpke i Andreas Speit. - Wymiar sprawiedliwości, organy ścigania nigdy nie miały większych ambicji, by ujawnić problem. Sieć powiązań nigdy nie została wykryta - podkreśla Andrea Röpke. Dotyczy to zarówno "Wehrsportgruppe Hoffmann", jak i NSU i innych neonazistowskich komórek terrorystycznych.

Granica na Odrze i Nysie kwestią "egzystencjalną"

Zastanawiające jest, dlaczego skrajnie prawicowe grupy stają się grupami terrorystycznymi. Fabian Virchow mówi o dwóch fazach, w których znaczenia nabierają procesy społeczne "w egzystencjalny sposób" dotykające neonazistowski światopogląd. - Pierwsza faza rozpoczęła się na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego stulecia. Chodziło o to, czy NRD zostanie uznane jako państwo, czy uznane zostaną granice z Polską? Można tu mówić o kwestii "terytorialnej jedności narodu" i "granicach Rzeszy" - tłumaczy Virchow.

Druga faza zaczęła się z chwilą zjednoczenia Niemiec i trwa do dzisiaj. - Chodzi o temat tzw. substancji narodowej - wyjaśnia Virchow. Dla neonazistów imigranci zagrażają egzystencji narodu niemieckiego. Punkt widzenia, który doprowadził do śmierci ofiar NSU.

Ofiary prawicowego ekstremizmu należą często do mniejszości, nie mają własnego lobby. Dlatego społeczeństwo ich długo albo nie dostrzegało, albo bagatelizowało. Dzisiaj, dzięki skali doniesień o NSU temat ultraprawicowego ekstremizmu znalazł się w świadomości zbiorowej.

Problem szpiclów

Do zwalczenia prawicowego ekstremizmu to nie wystarczy, uważają autorzy książki i ekspert Virchow. Ciągle nie jest wyjaśniona chociażby kwestia policyjnych wtyczek, aktywnych w ugrupowaniach neonazistowskich. - Nie widzę, żeby istniały konstruktywne propozycje, dzięki którym plusy ich aktywności przeważałyby nad minusami - uważa Fabian Virchow.

Luki istnieją też w wykształceniu policjantów. - Na przykład policjanci, którzy są na neonazistowskich imprezach służbowo, nie są odpowiednio poinformowani, dlatego nie zawsze rozpoznają niebezpieczeństwo - uzupełnia Andrea Röpke. Także książka jej i Andreasa Speita pokazuje, że to jeszcze nie koniec rozpoczętego ujawnieniem NSU procesu uczulania społeczeństwa na zagrożenia ze strony prawicowego ekstremizmu.

Książka "Blut und Ehre. Geschichte und Gegenwart rechter Gewalt in Deutschland" Andrei Röpke i Andreasa Speita ukazała się nakładem wydawnictwa Ch. Links Verlag

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Więcej o:
Komentarze (62)
Niemcy ślepi na prawe oko?
Zaloguj się
  • eisbergh

    Oceniono 3 razy -1

    czy te flagi nie sa "przypadkiem" identyczne:

    pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Zyklon_B_Container.jpg
    upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/cb/LogoUPR.gif

  • metanoja

    Oceniono 8 razy 4

    Dwa lata temu byłem na Freieuniversitaet w Berlinie - cały kampus był oklejony "antyfaszystowskimi" plakatami z sierpem i młotem, podobiznami Marksa, reklamami kursów marksizmu itd. Były ich setki, i to bardzo różnych. Jeżdżę do Wschodnich Niemiec dość często, i muszę przyznać, że nazistów tam nie spotkałem (nie twierdzę, że ich nie ma), natomiast skrajnych lewaków dyszących żądzą rewolucji proletariackiej jest bardzo wielu.

  • mmaciekg

    Oceniono 7 razy -1

    aha, wg żydowkomunistycznej gadzinówki neonaziści to skrajna prawica. No bo przecież w 'NSDAP' litery 'S' i 'P' to od Skrajna Prawica. A nie Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei

  • bobbin_threadbare

    Oceniono 8 razy 0

    Lewaccy dziennikarze znowu chrzanią o zagrożeniach.

  • hans_close

    Oceniono 12 razy -2

    Gdy prawdziwa prawica zjednoczy Europę każdy dzikus na świecie będzie patrzył w ziemię z pokorą i strachem, gdy w pobliżu zobaczy rdzennego Europejczyka. Skończy się poniewieranie kobiet europejskich w muzułmańskich dzikich krajach i zakończy się inwazja biologiczna do Europy z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu. Pojedynczo każdy kraj jest słaby, nawet Francja, UK, i Niemcy, tworząc jeden organizm państwowy staniemy się największym mocarstwem na świecie. Europejczycy odzyskają poczucie dumy i należne nam miejsce w polityce globalnej.

    Powstanie kraj o największej na świecie gospodarce, drugi po Chinach pod względem ilości mieszkańców i drugi po Ameryce pod względem siły militarnej. Kolebka Zachodniej Cywilizacji przejmie wreszcie należne miejsce w światowej polityce.

  • unnabujp

    Oceniono 7 razy -1

    To prawdziwi Niemcy, do tego pewno przejeci ciezka dola Zydow w Polsce ( brak koszernego miesa ). Sa gotowim podjac sie uboju rytualnego ( nie tylko zwierzat ).

  • hans_close

    Oceniono 4 razy 0

    "Śledczym brakuje jednak dowodów, że grupa planowała konkretne zamachy. Głównych obwinionych obciążają przede wszystkim zeznania świadków."

    Obciążają ich jedynie zeznania śledczych z przesłuchania? ;))))

  • hellcat75

    Oceniono 9 razy -1

    Pie...na wyborcza nie zna granic bezczelnosci,.....jakie prawicowe? Ruch nazistowski jest skrajnie lewicowym ruchem wiec po ch.... Ciagle pie..... O prawicowym ruchu? Co za skur.....ny szechtery

  • city-zen

    Oceniono 4 razy 0

    Chyba sobie żarty robią z wciskaniem tych neonazistowskich bzdur. Wymienione grupy radykalizowane były przez "wtyczki" (V-menów) niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji. Rok, czy dwa temu, było to dużym skandalem w Niemczech. Urząd zniszczył m.in.swoje dokumenty by nie przedstawić ich organom kontrolnym rządu. Pojawiło się pytanie czy w ogóle jest potrzebny? Wspomagające te skrajne ugrupowania V-meni pomagali grupom finansowo i szkoleniowo. Nieoficjalny trop wskazuje na CIA jako inicjatora i koordynatora tego rodzaju grup, które w razie niesubordynacji Niemiec, mogą być w każdej chwili wykorzystane w celu następującej gry: "Patrzcie! W Niemczech cały czas istnieje zagrożenie nazizmem!" Zamachy w Monachium przeprowadzone były przez czynne wówczas w krajach zachodniej Europy, i organizowane przez tę samą CIA, oddziały GLADIO. Od tego czasu, podobnie jak w USA, od czasu zabicia JFK, wystarczy już tylko pogrozić politykom palcem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX