Miała 7 lat, kiedy podpisała "kontrakt na miliard lat". Teraz ujawnia wstydliwe sekrety scjentologów w książce

Dzieci zmuszane do ciężkiej pracy przez sześć dni w tygodniu, inwigilacja, manipulacja, ostre kary za najmniejsze przewinienia - to tylko część szokujących zasad funkcjonowania świata scjentologów. Jenna Hill jest bratanicą samego przywódcy sekty i dorastała w centrum najważniejszych w niej wydarzeń. Po latach postanowiła wyzwolić się spod wpływu organizacji. Swoje szokujące doświadczenia opisała w książce "Ofiarowana", wydanej przez wydawnictwo Znak.
Jenna Hill podpisała tzw. kontrakt na miliard lat z Kościołem scjentologicznym, gdy miała zaledwie siedem lat. Nie rozumiała wtedy, co to dla niej oznacza. Do organizacji należała niemal cała jej najbliższa rodzina. Jenna jest też bratanicą samego przywódcy sekty. Właściwie nie znała innego życia, życia poza Kościołem.

Jenna już jako dziecko została rozdzielona z rodzicami. Oni zajęli się pracą na rzecz Kościoła, ona trafiła do ośrodka, w którym mieszkali młodzi scjentolodzy. Tam uczyła się żyć zgodnie z rygorami nauk L. Rona Hubbarda (założyciela organizacji). Całymi dniami przyswajała wiedzę na temat scjentologii i pracowała niczym osoba dorosła.

"Mieliśmy odciski, siniaki. Kazali nam godzinami wydobywać kamienie ze strumienia, aż traciliśmy czucie w dłoniach. Wyrywaliśmy chwasty, dłonie cały czas nas piekły, byliśmy poparzeni pokrzywami. Warunki naszej pracy były trudne do zniesienia dla dorosłego człowieka. Mimo to każda nasza skarga, każdy sprzeciw, każda próba protestu natychmiast spotykały się z działaniami dyscyplinarnymi" - pisze Jenna.

"Niezależnie od tego, jak nieczuli byli dorośli, problem tkwił w tym, że taki stan rzeczy sankcjonowała sama scjentologia. W oczach scjentologów nie byliśmy dziećmi - byliśmy thetanami [nieśmiertelną istotą duchową - red.] tak samo jak dorośli i mogliśmy pełnić te same obowiązki. Jedyna różnica polegała na tym, że nasze ciała były młodsze" - dodaje.

"Powiedz mi o czymś, czego ostatnio nie straciłeś"

Jenna Hill opisuje w swojej książce również kontrowersyjne zasady, jakie wpajano jej od dziecka. M.in. dotyczące sposobów leczenia: "Istniała jedna żelazna zasada - niezależnie od tego, jak chore było dziecko, nigdy nie stosowaliśmy leków przeciwbólowych ani obniżających gorączkę. Lekarstwa uznawano za zło i nie były dostępne. Antybiotyki akceptowano, lecz by je dostać, trzeba było się udać do prawdziwego lekarza, co stanowiło rzadkość. Czasem byłam obłożnie chora, miałam wysoką gorączkę (39 stopni Celsjusza), niemal traciłam przytomność i wymiotowałam, a wtedy zalecano mi jedynie, bym dużo piła i odpoczywała".

Jenna wspomina także, jak musiała sobie radzić w przypadku poważniejszych problemów ze zdrowiem: "Złamałam nogę w kolanie. Lekarz pracujący w obozie owinął ją jedynie bandażem elastycznym. (...) Zamiast nakazać grupie iść wolniej, nauczycielka zaczęła się na mnie złościć i popędzać mnie. Najwyraźniej sądziła, że udaję. B.J. bronił mnie, mówiąc, że mam złamaną nogę. 'Jeśli nadal będziesz się tak wlokła, to cię tu zostawimy' - zbeształa mnie. Powiedziała, że muszę sprawić, by noga 'zaczęła działać, jak należy!' Było to popularne powiedzenie scjentologów, odnoszące się do panującego w obrębie religii przekonania o wyższości umysłu nad materią. Miałam nie dopuścić, by ból zdominował moje myśli. Jednak noga przestała mnie boleć dopiero po kilku miesiącach".

"Wszystko w moim życiu układało się w taki sposób, że czułam się uwięziona"

Jenna opisuje w książce wiele wydarzeń z życia w sekcie, zdradza jej wstydliwe tajemnice i sposoby manipulacji członkami. Opowiada, jak dorastała, jak próbowała się buntować przeciwko obowiązującym zasadom. I jak w końcu oddaliła się od świata zwykłych ludzi i sama zdecydowała się pozostać w zamkniętej społeczności, która stała się dla niej domem.

Pozostała w sekcie nawet wtedy, kiedy ta zaczęła boleśnie karać ją za wszelkie przewinienia. "Czułam się uwięziona. Albo zamykano mnie w jednej z łazienek budynku, albo siedziałam w sali audytowania lub w innym pomieszczeniu, słuchając nagrań Hubbarda. Nie wolno mi było też wracać do domu autobusem - odwożono mnie samochodem, by izolować mnie od przyjaciół. Pozwalano mi wziąć pięciominutowy prysznic, a następnie miałam kłaść się do łóżka. Przez większą część nocy nie mogłam spać, ale nie mogłam też nigdzie pójść - ktoś zawsze pełnił straż pod drzwiami pokoju. Zabierano mi nawet listy, które dostawałam od przyjaciół" - pisze Jenna.

Autorka opisuje także oczekiwania sekty w stosunku do jej członków: "Zasadniczo od członka Sea Org wymagano, by pełnił swoje obowiązki co najmniej czternaście godzin dziennie, mniej więcej od dziewiątej rano do dwudziestej trzeciej, przez siedem dni w tygodniu, z godzinną wieczorną 'przerwą dla rodziny' - kiedy to rodzice mogli zobaczyć się z dziećmi, nim ponownie udali się do pracy. Od czasu do czasu dostawali dzień wolny albo przepustki - jednak te ostatnie nie były niczym pewnym. Można było dostać najwyżej jeden dzień raz na dwa tygodnie. Była to nagroda za dobrą pracę".

Przesłuchanie po złamaniu regulaminu sekty

Jenna wspomina również, jak była przesłuchiwana po tym, jak złamała zasady Kościoła. Co takiego zrobiła? Uprawiała seks przedmałżeński z narzeczonym. "Zaczęło się od pytania, na które znano z góry odpowiedź: czy uprawiałam seks z Dallasem? Potem pytano mnie o każdy szczegół - gdzie, kiedy, jak, ile razy, jak długo. (...) Nie dość, że musiałam się zwierzać z najbardziej intymnych spraw, to jeszcze czułam, że moje zeznania są nagrywane. Żeby można było je później obejrzeć. Na samą myśl o tym, ilu ludzi pozna szczegóły mojego życia intymnego, robiło mi się niedobrze. Wszystko miało rzekomo służyć mojemu dobru".

Odeszła i wypowiedziała sekcie wojnę

Po latach spędzonych w sekcie Jenna w końcu się zbuntowała. Kościół próbował już wtedy przejąć kontrolę nawet nad jej małżeństwem. Postanowiła więc wspólnie z mężem odejść z sekty. Wyzwolenie się spod wpływów organizacji nie było jednak łatwe...

Jak komentuje fakt, że tyle znanych osób należy do Kościoła i akceptuje opisane przez nią praktyki? "Gwiazdy nie wiedzą, jak żyją zwykli członkowie Kościoła. Oni traktowani są inaczej" - mówi.

Jenna już jako osoba spoza kręgu scjentologów postanowiła wypowiedzieć sekcie wojnę i opisać swój koszmar w książce "Ofiarowana". Ma nadzieję, że dzięki temu uchroni przed niebezpieczeństwem wiele osób, które rozważają dołączenie do scjentologów. Książka wydana przez wydawnictwo Znak dostępna jest już w polskich księgarniach.

Wierzą, że są istotami nieśmiertelnymi

Scjentologia to ruch religijny założony w latach 50. XX wieku przez R.L. Hubbarda. Na początku miał charakter alternatywnej psychoterapii, której zasady podał Hubbard w swej książce "Dianetics" (Dianetyka), z czasem jednak ten świecki system dianetyki przekształcił się w kierunku religijnym. Kościół scjentologiczny ma silne poparcie finansowe i PR-owe wśród hollywoodzkich celebrytów, należą do niego m.in.: Tom Cruise, Will Smith, John Travolta, Kirstie Alley i wielu innych.

Scjentolodzy uważają, że są istotami nieśmiertelnymi, thetanami, które zapominają swoje przeszłe wcielenia. Scjentologia opiera się na wierze w możliwość postępu ludzkości, rozwoju jego talentów i umiejętności człowieka.

Więcej o:
Komentarze (192)
Miała 7 lat, kiedy podpisała "kontrakt na miliard lat". Teraz ujawnia wstydliwe sekrety scjentologów w książce
Zaloguj się
  • bylypisior

    Oceniono 1 raz 1

    a na ile się w Agorze podpisuje kontrakt? W sumie - ile by tam nie było, to i tak mało czasu zostało do końca...

  • wilem07

    0

    7 lat w porownaniu ze chrztem niemowlaka

  • topiramax

    0

    Czy to znaczy, że wiara T Cruise'a to fikcja?
    Ja tam Suri sobie nie przypominam ...zdyscyplinowanej.

  • stanimager

    0

    www.youtube.com/watch?v=9iSwhHMxDh4

  • stanimager

    Oceniono 2 razy 2

    Jeszcze jedna pieprzona (sorry pieprz) religia. To juz ten kosciol latajacego kalafiora czy inne spaghetti czy golabki to lepsze bo bardziej przyjazne dla ludzi. Ile zla i krzywd religie spowodowaly. A i tak beda oszolomy zaklamance ktore beda mowily ze to ateisty panie, a te cyklisty ateisty to najgorsze.

  • andhy

    Oceniono 3 razy 3

    Scjentolodzy 'polują' w Polsce. Ostatni raz widziałem ich na forach i czatach tematycznie poświęconych problemom natury psychicznej (głównie depresjom) gdzie sprzedawali 'sposób na pełne i atrakcyjne życie'.

  • malabardzomyszka

    Oceniono 4 razy 2

    Cos jak Opus Christi.

  • bl.eh

    Oceniono 10 razy 8

    Wypisz wymaluj praktyki "zdrowotne" misji prowadzonych przez Matkę Teresę. Dla niej środki przeciwbólowe też były tematem tabu, tak samo jak zakładanie bandaży na poważne rany...bo to "przybliża do Boga"...no...dopóki sama zachorowała. Szkoda, że nie kazała siebie traktować tak, jak traktowała swoich "pacjentów".

    Druga rzecz: "Znak" i wszystko jasne.
    Trzecia rzecz: scjentolodzy chyba rosną w siłę skoro z każdej strony próbuje się ich zdyskredytować. Nic nie mówię, ale ruszcie głową. Jest ku temu jakiś powód. I bynajmniej nie dlatego, że to "sekta", bo tym samym jest każda inna religia tego świata.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX