Złapali cię z marihuaną? Masz tylko 10 proc. szans, że prokurator umorzy twoją sprawę

Kosma Zatorski
17.07.2013 19:00
Marsz zwolenników legalizacji marihuany w Warszawie

Marsz zwolenników legalizacji marihuany w Warszawie (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Zmiany w ustawie narkotykowej miały spowodować, że w przypadku nieznacznej ilości narkotyków prokurator odstąpi od postępowania już w momencie zatrzymania. Niestety, zdarza się to jedynie w 10 proc. przypadków. - Dzisiejsze prawo jest barbarzyńskie - kwituje przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej.
Przeciwko Rafałowi toczy się postępowanie za posiadanie niespełna pół grama marihuany. Palił z kolegami na osiedlu. - Trafiliśmy na 48 godzin do policyjnej izby zatrzymań. Dla tych, co nigdy nie mieli konfliktów z prawem, to było traumatyczne przeżycie - opowiada. W jego sprawie przeszukano cztery mieszkania. Akta liczą już blisko 150 stron. Gdy jego rodzice otworzyli drzwi policjantom, byli w szoku. - Myśleli, że pójdę do więzienia - dodaje. Od jego zatrzymania minął rok, jednak doskonale pamięta, jak się czuł na izbie. - Jak przestępca, kryminalista - tłumaczy.

Joint na ławce w parku

Podobna historia spotkała Michała. Palił jointa ze znajomymi na ławce w parku. Obok siedziało dwóch mężczyzn, którzy pili piwo. Gdy skończyli, podeszli do nich, wyciągnęli policyjne odznaki i kazali im położyć się na ziemi. Po przeszukaniu okazało się, że wszyscy mieli przy sobie trawkę.

Skręt w paczce z papierosami

Kuba może mówić o sporym pechu. Wracał późnym wieczorem od dziewczyny. W paczce z papierosami miał skręta. Zatrzymał go patrol policji. Taka rutynowa kontrola. - Pytali: a skąd pan wraca, co robię, gdzie mieszkam. Poprosili mnie o pokazanie dokumentów i wyjęcie wszystkiego z kieszeni. Wtedy lekko spanikowałem, co pewnie zauważyli. Sprawdzili więc wszystko bardzo dokładnie. No i znaleźli. Zamiast do domu trafiłem na komisariat - opowiada.

Wcześniej nigdy nie był karany. - Ludzie, którzy upijają się na umór, mogą co najwyżej trafić na wytrzeźwiałkę. A ja przez tego małego skręta, którego nawet nie paliłem, będę miał nababrane w papierach - żali się.

Wobec każdego z trójki bohaterów historii toczy się postępowanie sądowe za posiadanie marihuany.

"Dzisiejsze prawo jest barbarzyńskie"

Dane Ministerstwa Sprawiedliwości z pierwszego półrocza 2012 r.: na podstawie art. 62a umorzono łącznie ponad półtora tysiąca spraw. Prokuratorzy zrobili to w blisko 1,1 tys. przypadków, a kolejne 419 spraw umorzyły sądy, do których śledczy skierowali akty oskarżenia. Odstąpili od ścigania w przypadku 10-15 proc. spraw. Żeby to zrobić, muszą być spełnione trzy przesłanki: niecelowość ukarania osoby (ponieważ wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne), nieznaczna ilość posiadanych narkotyków i to, że były przeznaczone na użytek własny.

Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, tylko w tym roku pomagała w blisko 300 sprawach związanych z zatrzymaniem osób, które miały przy sobie małe ilości nielegalnych substancji psychoaktywnych. - Ustawa jest nieskuteczna. Liczba osób zatrzymywanych z małą ilością narkotyków jest o wiele większa niż tych, które mogłyby nimi handlować. Czas na kolejny krok, czyli ustalenie wartości granicznych narkotyków, które uzupełniałaby definicję nieznacznej ilości. Dzisiejsze prawo jest barbarzyńskie. Ja sama dostaję około 10 maili tygodniowo o treści: "Zostałem zatrzymany z małą ilością marihuany". Bierzmy przykład z innych krajów, gdzie te graniczne wartości istnieją - apeluje.

Sprawy są najczęściej umarzane dopiero w sądzie

Tłumaczy, że art. 62a miał skrócić procedurę, żeby była ona tańsza i efektywniejsza. - Choć artykuł ten jest stosowany przez prokuratorów, to uważam, że nadal zbyt rzadko, i de facto do umorzenia sprawy nie dochodzi na najwcześniejszym etapie, czyli już w momencie zatrzymania. Osoba przechodzi wszystkie związane z nią represje i trafia do izby zatrzymań. Dodatkowo wykonywane jest bardzo kosztowne badanie fizykochemiczne substancji, by zbadać, czy mamy do czynienia z substancją zakazaną. Najczęściej sprawa zostaje umorzona dopiero w sądzie, czyli nadal generuje olbrzymie koszty - wyjaśnia.

I zauważa, że dochodzi do większej liczby umorzeń warunkowych, które zupełnie nie są związane z art. 62a. - Sędzia decyduje się umorzyć postępowanie na okres próby, aby sprawdzić, czy osoba nie popełni w tym czasie jeszcze raz tego samego przestępstwa - tłumaczy Sieniawska. 

Złapano was z marihuaną? Czy prokurator umorzył postępowanie w waszej sprawie? Piszcie. Czekamy na wasze historie: kosma.zatorski@agora.pl

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (347)
Zaloguj się
  • wiceherszt

    Oceniono 961 razy 895

    Marycha nigdy nie będzie w Polsce zalegalizowana. I nie chodzi tu wcale o jej szkodliwość a o to, że jej depenalizacja nie jest na rękę praktycznie nikomu. Przede wszystkim zmniejszyłoby to zyski osób nią handlujących. Teraz ten w sumie banalny ogłupiacz owiany jest nimbem zakazanego owocu, który przydaje popularności zwłaszcza wśród młodzieży. W chwili, kiedy każdy będzie mógł toto hodować w przydomowej szklarni, po początkowym boomie zainteresowanie "ziołem" ograniczy się do grona pasjonatów, którzy jak palili, tak palą i palić będą.

    Oprócz tego policji i służbom wszelkim na łeb na szyję spadłaby "wykrywalność", którą w tej chwili można sobie bezboleśnie nabijać łapiąc rowerzystów po piwku i gó...arzerię z paroma jointami. Dla sądów to wbrew pozorom też świetny biznes, bo o wiele przyjemniej rozpatruje się sprawę studenta ze skrętem, niż łysego bandziora, który łże jak pies, pozastraszał większość świadków i wynajął sobie cwanego adwokata, który torpeduje wszystkie działania sądu i prokuratury. Nie mówiąc już o jakimś aferzyście w stylu Plichty.

    Po zalegalizowaniu marihuany ktoś mógłby wpaść na pomysł, żeby na przykład ograniczyć liczebność albo budżet "służb", skoro ilość przestępstw tak drastycznie spadła, a spadłaby niechybnie, bo trawiarzy najłatwiej złapać. Wystarczy przejść się na koncert czy postać pod jakimś klubem. Podsumowując, barbarzyńskie, niebarbarzyńskie, obecne prawo będzie wiecznotrwałe. I nie ma co się już na ten temat rozpisywać.

  • racionalist

    Oceniono 759 razy 721

    Jakis czas temu umowilem sie z kolega na miescie. Przychodze na miejsce, on sie spoznia, a ten joint w kieszeni kusi, mieslismy sobie zapalic i ocenic. kusi, kusi, on sie spoznia coraz bardziej, w koncu nie wytrzymuje, wyciagam jointa i odpalam. Jeden mach, drugi... Nagle znikad pojawia sie patrol policji. "No to fajnie" mysle sobie, bedzie wesolo... Policjanci ida w moim kierunku, widza dokladnie co trzymam w reku, nie ma nawet sensu sie kryc... Podchodza, patrza na tego nieszczesnego jointa i jeden z nich mowi tak: "Wie panco, nie powinien pan tego palic w miejscu publicznym, czy nie sprawiloby panu problemu, gdyby pan to zgasil, poszedl do domu i tam spokojnie dokonczyl?" Odpowiedzialem, ze oczywiscie, nie bedzie z tym najmniejszego problemu, grzecznie przeprosilem za klopot, nastepnie pozyczylismy sobie nawzajem milego dnia. Policjanci poszli w swoja strone, ja zostalem na lawce ze zgaszonym jointem i czekalem dalej na kolege...

    Pozdrowienia z UK

  • Gość: darek uk

    Oceniono 607 razy 437

    Skandal! Jakie to generuje koszty dla podatnika? Jak to wpłynie na losy tych młodych ludzi? Brak słów. To kolejny kamyk do ogródka tego kompromitujacrgo się rzadu!

  • zygmuntszczaw

    Oceniono 185 razy 167

    Szanowni Państwo,
    Jako świeżo upieczony bandyta, czuję się niejako wywołany do odpowiedzi treścią niniejszego artykułu. Otóż całkiem do niedawna posiadałem w mieszkaniu niewielką uprawę marihuany, z której to cytując wyrok niezawisłego sądu "czerpałem korzyści osobiste". Korzyści takowe czerpała również moja mama, która od blisko 30 lat cierpi na białaczkę.

    Wtem pewnego zimowego dnia odwiedzili nas, całkowicie nie anonsując swojej wizyty mili goście w liczbie około 10. Mama otworzyła drzwi i ku jej zdziwieniu, wbrew zwyczajowemu "dzień dobry" lub "cześć", jaki to mają zwyczaj wypowiadać goście odwiedzający domowników, na zadane przez nią pytanie "O co chodzi?", uprzejmy funkcjonariusz mł. asp. Michał Stasiak z komedy wojewódzkiej w Bydgoszczy, odpowiedział "Zamknij mordę stara ku...", po czym pchnąwszy ją wgłab mieszkania wykręcił 60 letniej, ważącej 50 kilogramów kobiecie rękę. Oczywiście żaden z jego współtowarzyszy nie zareagował, ani tymbardziej co wynikło z późniejszej dyskusji nie zarejestrował w pamięci wspomnianego rytuału powitalnego.

    Ażeby nie zanudzać Państwa dalszymi relacjami z przemiłej wizyty która trwała blisko 12 godzin, dodam iż skonfiskowano nam ową uprawę, oraz oczywiście wszelkie przedmioty służące do jej pielęgnacji. Pozostawiono nam jedynie dwie osamotnione doniczki fantastycznej mięty, którą to zwykliśmy dodawać do przyrządzanych przez nas potraw i napojów.

    Jako że na wstępie oświadczyłem iż jestem już swieżo upieczonym bandytą, warto przybliżyć Państwu treść orzeczenia niezawisłego sądu. Na mocy wyroku otrzymałem 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, a moja mama pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Dodatkowo abyśmy nie czuli się pokrzywdzeni tak niskim wymiarem kary za nasz amoralny i antypaństwowy czyn wymierzono nam karę grzywny i obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz klasztoru franciszkanów w wysokości łącznej blisko 2 tys złotych. Ja dodatkowo zostałem oddany pod dozór kuratora sądowego, oraz zobowiązany do uczestnictwa w programie odwykowym.

    W toku całego postępowania złożlismy oczywiście wszelkie wyjaśnienia, wraz z opasłą dokumentacją medyczną mamy z okresu w którym zażywała tę nielegalną i straszliwą substancję, niczego z naszej działalności nie ukrywając, gdyż jesteśmy do tego stopnia zdemoralizowani iż sądziliśmy że rzeczowe wyjaśnienie naszych poglądów umotywowane konkretnymi faktami naukowymi na opisywany temat znajdzie zrozumienie wśród organów naszego państwa. Jakże się myliliśmy, a wraz z nami światowe autorytety medyczne, gdyż dr. Jolanta Celebucka, specjalista d/s uzależnień stwierdziła iż co prawda istnieją jakieś pobieżne informacje na temat terapii z wykorzystaniem konopi i ich przetworów wśród osób cierpiących na białaczkę, lecz jednak nie należy ich brać pod uwagę i należy w stosunku do nas, a w szczególności do mojej mamy zastosować abstynencję i jej kontrolę za pomocą testów na obecnośc narkotyków. Dodam że mama jest emerytką i w związku ze swoją kosmiczną emeryturą nie może zafundować sobie komercyjnej terapii opartej na leku Sativex bazującym na wyciągu z marihuany który to niedawno dopuszczono do obrotu w polsce, a ubezpieczenie zdrowotne na które przez blisko 40 lat uiszczała składkę może jej conajwyżej zagwarantować kilkuletnią kolejkę do specjalisty. Dodam iż całkowity koszt terapi opartej na wyhodowanej w domu marihuanie zamykał się w wysokości 20zł miesięcznie i dzięki jak wspomniałem kosmicznej emeryturze mojej matki emerytki był dostępny na jej kieszeń, przy czym wyniki badań w okresie jej zażywania były znacząco lepsze i zadziwiały nieświadomych jej przyczyn lekarzy.

  • niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 174 razy 156

    Tak szybko zmienili tytuł? Bo pierwotnie w tytule było, że mamy barbarzyńskie prawo.....
    No cóż...pewnie jakiś telefon gdzieś zadzwonił.....To się nazywa "przyjazne państwo".

    AD REM:

    Jeśli sposób egzekwowania prawa sprowadza się do bezwzględnego karania OFIAR (osoba, która jest uzależniona od czegokolwiek jest ofiarą a nie przestępcą) przy małej wykrywalności i rzadszego karania SPRAWCÓW ( ci są przestępcami, bo rozprowadzając zarabiają na cudzej krzywdzie) to znaczy że coś nie jest tak nie tyle w stanowieniu co EGZEKWOWANIU PRAWA.
    PRIORYTETEM JEST STATYSTYKA.
    Łatwiej bowiem schwytać i ukarać 100 posiadaczy 1g trawki niż złapać i wymierzyć sprawiedliwość dwóm, trzem , którzy rozprowadzają to w ilościach hurtowych.....

    To samo dotyczy innych dziedzin życia.
    ŻYJEMY W PAŃSTWIE OPRESYJNO-POLICYJNYM.

    Zrobiłem wykład moim dzieciom, żeby pod żadnym pozorem niczego nikomu nie przewoziły i UWAŻAŁY NA SWOJE PLECAKI CZY TORBY W SZKOLE, bo wystarczy chwila nieuwagi, by ktoś niekoniecznie złośliwie, po prostu przez młodzieńczą głupotę i brak wyobraźni coś podrzucił.
    Powiedziałem im, że wtedy to nasze "przyjazne" państwo BĘDZIE BEZWZGLĘDNE.

  • polak200

    Oceniono 124 razy 120

    Obiektywnie:

    Statystyka policyjna oparta jest na tzw. "wykrywalności", prokuratorska na "skuteczności" (ilość skazań w stosunku do wniesionych aktów oskarżenia).
    Moje informacje (wiarygodne) wskazują, że za każdorazowe "wykrycie" posiadacza marihuany funkcjonariusz otrzymuje premię, co w całości tłumaczy skrupulatną działalność Policji.
    Z uwagi na "skuteczność" Prokuratorzy nie są zainteresowani umorzeniem lub odmową wszczęcia postępowania, bo wyrok wydany w następstwie aktu oskarżenia (w tym wyrok warunkowo umarzający) podnosi ich statystykę.

    Pieniądz i statystyka. Tyle.

  • 1pytanie

    Oceniono 138 razy 84

    MŁODZI POLACY !! SPIEPRZAJCIE Z POLICYJNEJ POLSKI !! ------------>
    DLACZEGO ??
    Już odpowiadam: gdy policja złapie posła z 1 TONĄ NARKOTYKÓW - może tylko pogrozić małym palcem u nogi.....!
    Nie wierzycie ?? Macie link do posła, który zabawiał się z panienkami i narkotykami....
    www.fakt.pl/Czy-politycy-cpaja-,artykuly,59377,1.html

  • alex.wawa

    Oceniono 62 razy 50

    Zastanawia mnie na jakiej podstawie policjanci mogli zażądać dostępu do Facebooka aby przeglądać prywatne wiadomości ?? Więc, albo są to jakieś ściemnione historyjki, albo ktoś się powinien zająć tymi policjantami, którzy przekroczyli swoje uprawnienia.
    Z innej strony, skoro są przepisy które pozwalają nie stosować takich metod w związku z posiadaniem małej ilości, to i prokurator i policjanci powinni beknąć za takie działania, a kolesie powinni starać się w sądzie o odszkodowanie.
    Po wódce ludzie robią gorsze rzeczy, a jakoś takich reperkusji wobec nic się nie stosuje, bo z wódki państwo ma kasę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX