Lekarz, misjonarz, konserwatysta, syn powstańca. Kim jest abp Henryk Hoser? [7 FAKTÓW]

Wiadomości >  Wiadomości dnia
Anna Pawłowska
09.07.2013 08:44
A A A Drukuj
Ordynariusz warszawsko-praski abp Henryk Hoser

Ordynariusz warszawsko-praski abp Henryk Hoser (Fot. Bartosz Bobkowski / AG)

Usunięcie z urzędu i przeniesienie na emeryturę znanego księdza Wojciecha Lemańskiego nieoczekiwanie zwróciło uwagę na postać arcybiskupa, który podjął tę decyzję. Misjonarz, lekarz, organizator rekolekcji o. Bashobory, spadkobierca jednego z najbardziej znanych stołecznych rodów, konserwatysta o niepopularnych poglądach - kim jest arcybiskup Henryk Hoser? [7 FAKTÓW]
- Zachowanie abp. Henryka Hosera wobec mnie było zachowaniem głęboko niestosownym. Użyję nawet mocniejszych słów: obrzydliwym - powiedział w programie "Kropka nad i" ksiądz Wojciech Lemański, niepokorny duchowny odwołany właśnie z urzędu i przeniesiony na przymusową emeryturę.

Konflikt z ks. Lemańskim sprawił, że uwaga mediów po raz kolejny skierowała się na postać ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej. Oto siedem rzeczy, które warto wiedzieć o arcybiskupie Henryku Hoserze.

1. Misja w Rwandzie. "Wróciłem tam, gdy fala ludobójstwa wygasła"

Rwanda była pierwszym krajem, do którego Henryk Hoser wyjechał jako misjonarz. Trafił tam w 1975 r., rok po przyjęciu święceń kapłańskich. Misję w Rwandzie rozpoczynał jako wikary w Kigali. Dzięki wykształceniu medycznemu pracował też w szpitalu rejonowym w Kabgayi i w szpitalu uniwersyteckim w Butare.

Pobyt dzisiejszego arcybiskupa w Rwandzie w czasie, gdy narastał tam konflikt wewnętrzny zakończony ludobójstwem, jest najbardziej tajemniczym i budzącym kontrowersje okresem jego życia. Reporter Wojciech Tochman, który pisał o wydarzeniach w Rwandzie, twierdzi, że nie udało mu się uzyskać odpowiedzi na wiele pytań o rolę Kościoła i postępowanie samego Hosera.

W książce "Dzisiaj narysujemy śmierć" Tochman stawia tezę, że Henryk Hoser sprzyjał mianowaniu nacjonalistycznych biskupów Hutu, którzy później nie robili nic, by powstrzymać mordowanie osób pochodzenia Tutsi. Sugeruje też, że Kościół wiedział o narastającym konflikcie i rzezi, jaką planowali Hutu. Opisuje również obojętność katolickich księży, a nawet uwikłanie niektórych z nich w zbrodnie, za które zostali skazani przez międzynarodowy trybunał.

Jak twierdzi Wojciech Tochman, o tym wszystkim abp Hoser nie chce rozmawiać. Faktem jest jednak, że nie było go w Rwandzie podczas ludobójstwa. - Na początku września 1993 r. wyjechałem z Rwandy, aby odbyć tzw. rok formacyjny. Przez pierwsze trzy miesiące przebywałem w Jerozolimie, następnie na stażu ultrasonografii w Warszawie w Szpitalu Bródnowskim, a wreszcie w Rzymie na intensywnym kursie języka włoskiego. Do Rwandy powróciłem dopiero na początku sierpnia 1994 r., kiedy fala ludobójstwa wygasła - mówi Henryk Hoser w rozmowie z dziennikarzami KAI.

W tym samym wywiadzie Hoser odrzuca wszelkie oskarżenia o udział duchownych w ludobójstwie. - Kościół w Rwandzie nigdy nie namawiał ani nie brał udziału w ludobójstwie. Dowody pokazują co innego. To nie księża zabijali ludzi w kościołach, ale hordy często pijanych i znarkotyzowanych morderców - zaznacza.

2. Ekskomunika za in vitro

O abp. Hoserze głośno było też, gdy włączył się w dyskusję dotyczącą metody in vitro. Jako przewodniczący Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych wypowiedział się jednoznacznie przeciwko zapłodnieniu pozaustrojowemu. Zamiast, jak to określił, "ryzykownych technik" zaproponował inwestowanie w leczenie niepłodności.

Największe kontrowersje wzbudziła jednak jego postawa przed głosowaniem w Sejmie projektu ustawy regulującego zapłodnienie in vitro. W 2010 r. stwierdził, że posłowie, którzy publicznie deklarują się jako katolicy, a popierają in vitro, "jeśli są świadomi tego, co robią, i chcą, by taka sytuacja zaistniała, jeżeli nie działają w kierunku ograniczenia szkodliwości takiej ustawy, to automatycznie są poza wspólnotą Kościoła". Oznacza to ekskomunikę.

3. Gender: herezja groźniejsza niż marksizm

In vitro i problemy z płodnością abp Hoser uważa za element głębszego kryzysu rodziny i tradycyjnych ról płciowych. Poważne zagrożenie widzi szczególnie w ideologii gender, która - jego zdaniem - "wyczerpuje znamiona herezji antropologicznej o niezwykle niebezpiecznych skutkach". - [Gender] uniemożliwia zatem realizację boskiego planu zbawienia człowieka, skoro przyszłość ludzkości odbywa się przez rodzinę - powiedział na Międzynarodowym Sympozjum pt. "Rewolucja genderowa".

Ostro oceniając przekonanie, że o tożsamości płciowej decyduje nie tylko biologia, abp Hoser wysuwa przypuszczenia, że ideologia gender może być groźniejsza w skutkach od marksizmu. - Marksizm nie wnikał aż tak głęboko w naturę człowieka - twierdzi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Za kryzys rodziny obwinia też feminizm. - Największą krzywdę, jaką radykalny feminizm wyrządza kobiecie, jest jej maskulinizacja. W efekcie sprowadza się kobietę do tego, by mogła zastąpić mężczyznę. Jest to niezgodne z jej naturą - ocenia arcybiskup w wywiadzie.

4. John Bashobora uzdrawia na Stadionie Narodowym

Arcybiskup Hoser zorganizował głośne wydarzenie, jakim stały się rekolekcje "Jezus na Stadionie". Do Warszawy przyjechał charyzmatyczny duchowny z Ugandy. Wielu wierzy, że Bóg obdarzył go nadprzyrodzonymi darami, dzięki którym może uleczać, a nawet wskrzeszać zmarłych.

Sam abp Hoser wypowiada się na temat ugandyjskiego kapłana bardzo pozytywnie. - Ojciec Bashobora nigdy i nigdzie nie powiedział, że uzdrawia czy wskrzesza umarłych. Kapłan kieruje modlitwą, jest wśród grupy modlących się osób - powiedział w rozmowie z "Gościem Niedzielnym". - Uzdrowienia to nie czary-mary, to nie działanie czarodziejskie. To Boża ingerencja na skutek ludzkich próśb. To Bóg uzdrawia, wskrzesza - podkreślał.

Reporterzy "Gazety Stołecznej" tak opisywali rekolekcje połączone z uzdrawianiem prowadzone przez ojca Bashoborę: "Uzdrowiciel rozpoczął mowę po polsku, później karcił wiernych, że nie przynieśli ze sobą Biblii. Była też pierwsza tura uzdrawiania - na początek z depresji. Podczas modlitwy na stadionie co chwila wybuchał spazmatyczny śmiech. Dwie godziny później modlitwę nieustannie przerywały krzyki i spazmy wiernych. Kolejne osoby doznają czegoś na kształt transu".

5. Długi konflikt z niepokornym księdzem

Konflikt abp. Hosera z księdzem Wojciechem Lemańskim trwa już bardzo długo. "Sposób rozwiązania tej sprawy mógł stać się wzorowym pozytywnym przykładem radzenia sobie przez Kościół z trudnymi wewnętrznymi problemami. Niestety, przejdzie jednak do historii jako podręcznikowy wręcz przykład, jak nie należy konfliktów rozwiązywać" - napisał na swoim blogu Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika "Więź".

Proboszcz parafii w Jasienicy jest skonfliktowany z arcybiskupem od 2010 r., jak pisze w oświadczeniu umieszczonym na stronie parafii: "W styczniu 2010 roku zostałem wezwany przez abp. Hosera do kurii. Rozmowa dotyczyła nieprawidłowości w dekanacie tłuszczańskim i mojego zaangażowania w dialog chrześcijańsko-żydowski. Podczas tego spotkania doszło do, według mnie, niedopuszczalnego i skandalicznego zachowania abp. Hosera wobec mnie".

Ksiądz Lemański nie chce jednak wyjaśnić, na czym polegała niestosowność zachowania. Jego przyjaciel Zbigniew Nosowski, który wówczas rozmawiał z nim o wydarzeniach w kurii, zapewnia jednak, że nie było to żadne zachowanie o charakterze seksualnym.

Polem konfliktów stały się też odważne wypowiedzi ks. Lemańskiego na temat problemu pedofilii w Kościele i kwestii bioetycznych. Naraził się też biskupowi Hoserowi listem do Agnieszki Ziółkowskiej, pierwszego w Polsce dziecka z in vitro, która ogłosiła, że występuje z Kościoła. Ks. Lemański przekonywał ją, żeby nie przejmowała się opiniami hierarchów, bo "abp Hoser nigdy nie będzie premierem".

W końcu maja otrzymał zakaz wypowiadania się w mediach. "Tygodnik Powszechny" przytoczył uzasadnienie zakazu wydanego przez abp. Hosera. Okazuje się, że ks. Lemański "nie wykazał poprawy w postawie, powodując dalsze zgorszenie u wiernych duchownych i świeckich" oraz "kwestionuje naukę katolickiej Konferencji Episkopatu Polski w dziedzinie bioetyki".

6. Hoserowie już u Prusa. Rodzinna historia arcybiskupa

Abp Henryk Hoser wywodzi się z bardzo znanego warszawskiego rodu. Hoserowie przywędrowali do Warszawy z Czech, choć ich korzenie sięgają jeszcze niemieckiego Augsburga. Piotr Hoser, protoplasta rodu w Polsce, był w XIX w. głównym ogrodnikiem w Ogrodzie Saskim. Wraz ze swoimi braćmi, Wincentym i Pawłem, założył przedsiębiorstwo "Zakład Ogrodniczy Bracia Hoser". O firmie tej wspominał m.in. Bolesław Prus w "Lalce". Hoserowie należeli do jednej z bogatszych rodzin stolicy. Znane były ich ogrody położone na południe od Alej Jerozolimskich, w okolicy ówczesnego Dworca Wiedeńskiego. Do rodziny należały też gospodarstwa na Rakowcu, Szczęśliwicach, Woli i w podwarszawskim Żbikowie. To właśnie sprzedaż części gruntów pod zabudowę, gdy rozwój Warszawy zaczął przyspieszać, stała się jednym z ważniejszych źródeł majątku Hoserów.

Obecny arcybiskup urodził się w 1942 r., gdy z dawnej świetności rodu zostało już niewiele, choć rodzina nadal prowadziła firmę. Jego ojciec Janusz, kontynuujący tradycje ogrodnicze, zginął podczas powstania warszawskiego. Został rozstrzelany przez Niemców za nielegalne przechowywanie broni.

Po wojnie Halina Hoser, matka Henryka, próbowała odbudować rodzinną firmę. Gdy udało jej się spłacić całe zadłużenie, przedsiębiorstwo zostało znacjonalizowane, a ją samą zatrudniono już na państwowej posadzie. Państwo przejęło też resztę majątku Hoserów, w tym grunty i secesyjną kamienicę przy Alejach Jerozolimskich.

7. Walka o rodzinny majątek

Po 1989 r. rodzina Hoserów, w tym ordynariusz warszawsko-praski abp Henryk Hoser, rozpoczęła starania o zwrot utraconego majątku. W 2003 r. odzyskali szkółkę w Żbikowie, dziś jednej z dzielnic Pruszkowa. Gospodarstwo zrujnowane po latach państwowego zarządzania dziś prowadzone jest przez Wojciecha Hosera, który stopniowo przywraca mu dawną świetność.

Najważniejszym składnikiem majątku, o który rodzina Hoserów toczyła spór ze skarbem państwa, była jednak działka położona między centrum Warszawy a lotniskiem Okęcie. Przed wojną były to tereny rolnicze, na których Zakład Ogrodniczy Braci Hoser prowadził stację hodowlaną. Grunty w 1951 r. włączone zostały w granice Warszawy i powstało tam osiedle mieszkaniowe.

Hoserowie w 2008 r. domagali się odszkodowania za nacjonalizację tego terenu w wysokości 200 mln zł. Wówczas była to najwyższa kwota roszczeń w historii Polski. W czasie procesu kwota ta jeszcze wzrosła, gdyż wyliczeń dokonywano podczas boomu na warszawskim rynku nieruchomości. Ostatecznie w 2012 r. proces zakończył się ugodą, o której cytowany przez "Newsweek" mecenas Grzegorz Podlasiewicz reprezentujący Hoserów mówi tylko: "Rodzina może być zadowolona".

Tagi:

  • 18
  • 129
Komentarze (491)
Zaloguj się
  • polak_k.prawy

    Oceniono 604 razy 508

    Warto też dodać, że to diecezja warszawsko-praska abpa Hosera zorganizowała na Stadionie Narodowym rekolekcje o. Johna Baptisty Bashobory, kapłana uzdrowiciela i wskrzesiciela z Ugandy.
    =====================

    A poważnie: z tych arcybiskupów co jeden, to lepszy. Hierarchowie Kościoła Katolickiego i ich rola w państwie, które ma aspiracje bycia uznawanym za cywilizowane i nowoczesne w XXI wieku to obciach i wstyd dla Polski przed światem.

  • ka-mi-la789

    Oceniono 560 razy 504

    Mam rozumieć, że absolwent medycyny sprowadza czarnoksiężnika, żeby uzdrawiał i wskrzeszał? I in vitro mu się nie podoba? Proszę szybko podać, którą uczelnię skończył, żeby było wiadomo, że lekarzy z jej dyplomami należy omijać szerokim łukiem.

  • dyziak

    Oceniono 379 razy 351

    Źle kończy biskup czy ksiądz, który podąża za pieniędzmi - powiedział papież Franciszek Dodał, że duchowni nie są nimi sami dla siebie, lecz muszą służyć ludziom. Odniosę się do cytatu z księdza Józefa Tischnera: "W moim życiu filozoficzno-kapłańskim nie spotkałem kogoś, kto stracił wiarę po przeczytaniu Marksa, Lenina, Nietzschego, natomiast na kopy można liczyć tych, którzy ją stracili po spotkaniu z własnym biskupem. Jest to bardzo przykre zjawisko, kiedy lekarz zaraża chorego.

    Czy skończy się Kościół, jaki znamy?
    Czy przestaną molestować seksualnie? Przestaną unikać odpowiedzialności karnej? Przestaną naciskać na decyzje suwerennych państw? Wprowadzą przejrzystą księgowość? Przestaną mieszać naukę z wiarą? Uszanują cudzą odrębność? Zrozumieją czym się różni katecheza od nauczania?

  • harimau666

    Oceniono 316 razy 244

    >Kim jest abp Henryk Hoser? <
    nie prowokujcie redaktory bo jak napiszę to znów mnie zbanujecie...:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX