USA monitorują 500 mln rozmów, maili i SMS-ów miesięcznie w Niemczech. Prof. Kuźniar: Reakcja obronna UE będzie, bo musi być

Michał Gostkiewicz
01.07.2013 16:30
Roman Kuźniar

Roman Kuźniar (Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta)

"Der Spiegel" napisał, powołując się na dokumenty dostarczone przez Edwarda Snowdena, że USA prowadziły działania wywiadowcze wobec swoich sojuszników - w tym Francji i Niemiec. Europa jest wściekła. O skutki skandalu podsłuchowego dla relacji UE-USA Gazeta.pl pyta prof. Romana Kuźniara z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Do prasy przedostają się kolejne informacje zawarte w dokumentach wykradzionych z amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA przez byłego pracownika firm współpracujących z CIA i NSA, specjalisty komputerowego Edwarda Snowdena.

"Der Spiegel", powołując się na pochodzący z września 2010 r. raport, napisał o zamontowaniu przez Amerykanów podsłuchów w przedstawicielstwie dyplomatycznym UE w Waszyngtonie i w nowojorskiej siedzibie ONZ oraz o penetrowaniu ich wewnętrznych sieci komputerowych. USA monitorowały sojuszników - państwa UE, m.in. Niemcy, Francję, Grecję i Włochy - donosi za "Guardianem" BBC. Pod okiem Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) miało być 38 ambasad. "Guardian" wymienia kilka metod inwigilacji, m.in. pluskwy w elektronicznych urządzeniach komunikacyjnych.

USA: Każdy kraj tak działa. UE: To zaszkodzi relacjom

Ameryka komentuje powściągliwie. - Każdy kraj na świecie zaangażowany w sprawy międzynarodowe podejmuje mnóstwo działań, by chronić swe bezpieczeństwo narodowe. Przyczyniają się do tego wszelkiego rodzaju informacje. Z tego, co wiem, nie jest to czymś niezwykłym dla mnóstwa krajów - powiedział amerykański sekretarz stanu John Kerry.

Ale Europa jest wściekła. - Gdyby te informacje się potwierdziły, byłby to bardzo poważny problem, który znacząco zaszkodziłby relacjom między UE a USA - ostrzegał szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. Po rewelacjach tygodnika "Der Spiegel" Francja i Niemcy zagroziły pogorszeniem relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Jak donosi na Twitterze "Wall Street Journal", niemiecki MSZ wezwał na dywanik ambasadora USA.

O tym, jakie skutki dla relacji transatlantyckich będzie miał ten skandal, Gazeta.pl rozmawia z doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Romanem Kuźniarem z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.



Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Komisja Europejska zwróciła się do USA o wyjaśnienia w sprawie doniesień o objęciu UE działalnością wywiadowczą przez NSA. Jakie będą realne skutki skandalu podsłuchowego dla relacji transatlantyckich?

Prof. Roman Kuźniar (ISM UW), doradca prezydenta B. Komorowskiego: - Istotne jest, czy inwigilacja amerykańska dotyczyła wrażliwych obszarów bezpieczeństwa, ważnych także dla Europejczyków - wtedy pewnie UE inaczej na to spojrzy. Byłoby gorzej, gdyby ta inwigilacja obejmowała też sprawy inne niż bezpieczeństwo - na przykład kwestie gospodarcze, handlowe, sprawy przemysłowe, osobiste, decyzje polityczne - wtedy sprawa byłaby poważna. Ale wszystko zależy od charakteru i skali penetracji przez amerykańskie służby placówek czy instytucji UE lub ich państw członkowskich. Reakcja obronna będzie, bo musi być.

Tylko zapewne mówimy tu bardziej o reakcji kontrwywiadowczej, o której nigdy się nie dowiemy...

- Spektrum reakcji jest szerokie - od zabezpieczających po dyplomatyczne i polityczne na różnych szczeblach. Jeżeli potwierdzi się skala i charakter tej inwigilacji, to stworzy głęboki osad nieufności - czy to przy negocjacjach umowy o wolnym handlu czy innych. Ale nie chcę gdybać. Przede wszystkim pamiętajmy, że całą tę sprawę komentujemy w trybie warunkowym - opieramy się na informacjach wykradzionych przez Edwarda Snowdena i przeciekach prasowych, jaka jest ich wiarygodność - wciąż trudno powiedzieć. Niewiele więcej da się powiedzieć, dopóki nie usłyszymy wyjaśnień drugiej strony.

Co UE naprawdę może, skoro Amerykanie mogą powiedzieć tak naprawdę co chcą?

- Amerykanie z pewnością będą zmuszeni przekazać coś, co będzie do prawdy zbliżone, bo to się da przecież zweryfikować. Cała sprawa będzie miała zły wpływ na stosunki dwustronne, na klimat spotkań, na zaufanie do intencji drugiej strony przy różnego rodzaju kontaktach. UE z pewnością wzmocni swoje zabezpieczenia kontrwywiadowcze, co jest o tyle przykre, że trzeba to robić ze świadomością, że jest się inwigilowanym przez sojusznika.

A operując bardziej w sferze realpolitik: czy to nie jest tak, że Niemcy, którzy najgłośniej protestują przeciw amerykańskim działaniom, z całą pewnością mają parę swoich pluskiew zainstalowanych w Waszyngtonie, a Amerykanie po prostu dali się złapać?

- Nie przypuszczam, by sojusznicy szpiegowali Amerykę. Jeśli tak jest, to w jedną stronę. Przypomnijmy, że miało to miejsce już w przeszłości - przy okazji wojny w Iraku placówki dyplomatyczne niektórych państw UE przy ONZ były penetrowane przez wywiad amerykański.

To jest bardzo trudna sprawa - nie znamy zakresu tej inwigilacji. Do czasu zajęcia przez USA stanowiska nie szedłbym za daleko z komentarzami. Jest uprawnione zapytanie ze strony UE - i teraz piłka jest po drugiej stronie. Warto przy tym pamiętać, że w Europie poziom tolerancji dla tego typu praktyk jest dużo niższy. Amerykanie wbrew pewnej legendzie łatwiej rezygnują z wolności na rzecz bezpieczeństwa czy dobrobytu.

Spiegel podał, że według materiałów Snowdena USA monitorują pół miliarda telefonów, maili i SMS-ów miesięcznie w samych tylko Niemczech. Niemiecki MSZ wezwał na dywanik amerykańskiego ambasadora...

- Jeśli chodzi o sferę bezpieczeństwa, to część tych operacji odbywa się z pewnością we współpracy wywiadów europejskich i amerykańskiego. Wywiady i kontrwywiady państw NATO ściśle ze sobą współpracują. Nie wiemy jednak, jaka część ujawnionych działań była robiona przez USA bez autoryzacji zainteresowanych państw. A taka w konkretnych kwestiach bezpieczeństwa na pewno byłaby wydawana.

Tego się możemy nigdy nie dowiedzieć...

- Myślę, że dowiemy się dość dużo, ale nie wszyscy, tylko osoby i instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo w sieci oraz oczywiście najwyższe czynniki polityczne. Jesteśmy w trakcie wyjaśniania tej sprawy, jej zasięgu i charakteru. Do opinii publicznej szczegóły mogą dotrzeć po latach.

A co, jeśli się okaże, że Wielki Brat szpiegował również nas? Trudno to wykluczyć...

- Nigdy nie można tego w pełni wykluczyć, ponieważ mówi się tu o krajach UE, a my jesteśmy jednym z nich.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (90)
Zaloguj się
  • blue911

    Oceniono 186 razy 170

    Polakow nie trzeba szpiegowac. Polak sam na tacy I za darmo wszystko doniesie wujkom z Ameryki! Wiem co mowie - z wlasnego doswiadczenia. Nieraz widzialem "patriotow" w akcji.

  • waw-el

    Oceniono 144 razy 136

    """""""Byłoby gorzej, gdyby ta inwigilacja obejmowała też sprawy inne niż bezpieczeństwo - na przykład kwestie gospodarcze, handlowe, sprawy przemysłowe, osobiste, decyzje polityczne - wtedy sprawa byłaby poważna.""""""""

    panie "profesor" inwigilacja obejmowala przede wszystkim sprawy biznesu,... i dlatego kupilismy Dreamlinery, a nie A330.

  • kniazwitold

    Oceniono 98 razy 94

    A nasz dzielny minister sikorski buńczucznie wymachuje szabelką i pokrzykuje, że nie udzieli azylu Snowdenowi - mam poważne wątpoliwości, czyje interesy on reprezentuje - bo napewno nie inwigilowanych Polskich obywateli...

  • tytanowa_mrowka

    Oceniono 105 razy 93

    "Reakcja obronna będzie, bo musi być."

    W odwecie uchwalimy ACTA i rozbudujemy Echelon.

  • chrisraf

    Oceniono 41 razy 39

    USA nie mialy, nie miaja i nie beda mialy nigdy przyjaciol. Dla nich sa wazni jedynie wasale i klienci.

  • zozo00

    Oceniono 34 razy 34

    Metody sterowania swiatem opisane w Ghostwriterze wielkiemu bratu nie wystarcza on musi sprawdzac czy ci ktorzy zostali wyniesieni na szczyty wladzy sa im naprawde lojalni. Ameryka kieruje sie haslem Stalina
    UFAC ALE KONTROLOWAC,
    a jak tam nasi wielopanstwowcy u wladzy Radek i Vincent- sprawdzaja sie????????

  • henryabor

    Oceniono 41 razy 25

    Byłoby gorzej, gdyby ta inwigilacja obejmowała też sprawy inne niż bezpieczeństwo - na przykład kwestie gospodarcze, handlowe, sprawy przemysłowe, osobiste, decyzje polityczne - wtedy sprawa byłaby poważna - A mogloby byc inaczej! '...To jest bardzo trudna sprawa - nie znamy zakresu tej inwigilacji. Do czasu zajęcia przez USA stanowiska nie szedłbym za daleko z komentarzami...?! - czyli kolejny kretynek z profesorskim tytulem na uslugach rezymowej wladzy!!!

  • blue911

    Oceniono 47 razy 25

    A polskie wlazod.o.o.pce jak? Beda strofowac Unie I wstawiac sie za Obama? Co za chory narod. Maja Wolaki wyprane umysly przez Watykan do cna. Wstyd wobec swiata! Slowa Polska I demokracja najwyrazniej do siebie nie pasuja!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje