Po zjazdach PiS i PO. Pięć podobieństw i różnic między amerykańskimi a polskimi konwencjami wyborczymi

30.06.2013 07:55
Konwencja PO w Chorzowie, 29 czerwca 2013 r.

Konwencja PO w Chorzowie, 29 czerwca 2013 r. (Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Konwencja wyborcza Platformy zmieniła statut partii. Jarosław Kaczyński został natomiast ponownie prezesem PiS. Dwa wczorajsze wydarzenia - konwencja PO i kongres wyborczo-programowy PiS, będą miały też swoje reperkusje w ciągu najbliższych miesięcy. Ale jak mają się do amerykańskich konwencji wyborczych, które obserwował cały świat w 2012 roku? Są zarówno różnice, jak i zaskakujące podobieństwa.
1. Różnica skali. Pierwsza najbardziej rzucająca się różnica to skala wydarzeń. W konwencjach amerykańskich - które organizowane są co cztery lata przed wyborami prezydenckimi - bierze udział kilkanaście tysięcy osób. Np. konwencja w Charlotte zgromadziła 35 000 delegatów, gości i dziennikarzy. Finałowa mowa Obamy była planowana na stadionie, który mieścił 75 000 widzów. Dla porównania: w kongresie PiS wzięło udział ponad 1000 delegatów. Budżet typowej amerykańskiej konwencji to kilkanaście milionów dolarów - zupełnie inna skala niż w Polsce.

2. Lokalizacja ma polityczne znaczenie. Zarówno Platforma, jak i PiS zorganizowały swoje konwencje w tym samym regionie. Chociaż formalnie PiS obradował w Zagłębiu (Sosnowiec), to i tak celem obu konwencji było podkreślenie, że Śląsk jest ważny dla obu partii. Identycznie jest w USA. Konwencje też organizowane są w stanach, które są istotne z wyborczego punktu widzenia. Np. w 2012 r. konwencja Demokratów została zorganizowana w Charlotte w Karolinie Północnej - stanie, w którym Obama odniósł zaskakujący sukces w 2008 roku. Konwencja miała zapewnić powtórkę tego zwycięstwa. Republikanie spotkali się na Florydzie - jednym z najważniejszych w walce o Biały Dom stanów.

3. Mało zaskakujący przebieg. W Chorzowie i Sosnowcu nie było zaskoczeń. Kaczyński został wybrany, a PO zmieniła statut. Nie ma też zaskoczeń na konwencjach amerykańskich. Liczy się bardziej, kto, co i jak powiedział, i to rzeczywiście może być zaskakujące. W USA konwencje, na których toczy się autentyczna walka o delegatów (floor fight) decydująca o nominacji, należą do przeszłości.

4. Kreowanie przekazu. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku partiom chodzi o wykreowanie nowego przekazu na dalszy etap walki o wyborców. Ale amerykańskie konwencje organizowane są na kilka miesięcy przed wyborami, nie na rok przed (wybory do europarlamentu). Każda konwencja w USA, podobnie jak te w Polsce, ma swój temat. Przykładowo, spotkanie Republikanów w Tampa w 2012 roku odbyło się pod hasłem: "Lepsza przyszłość". Motto oficjalne kongresu PiS to "Nasza Ojczyzna. Nasza przyszłość". Ale na tym podobieństwa się kończą. Każda konwencja w USA to skomplikowany, wielodniowy spektakl. Konwencje PiS i PO pod względem liczby gości i mówców wypadały dużo skromniej. No i przede wszystkim amerykańskie konwencje mają służyć jednemu tylko celowi: promocji kandydata i jego przekazu na konkretny rok wyborczy. Temu służą przemówienia małżonek kandydatów, wyselekcjonowanych współpracowników. To skomplikowana maszyneria, która ma swój od lat ustalony harmonogram. Kulminacyjny moment to zawsze "mowa akceptacyjna" kandydata, w której próbuje pokazać cele, które zrealizuje po wyborach, nadawana w primetime przez ogólnokrajowe sieci, oglądana przez dziesiątki milionów widzów. Na tym tle konwencja PO i kongres PiS jawią się jako dużo prostsze pod względem politycznego przekazu wydarzenie. Mają one służyć realizacji doraźnych celów politycznych. W przypadku PiS - umocnienia impetu wywołanego dobrymi sondażami i sukcesami w Rybniku i Elblągu. Dla PO była to próba odbicia po kilku trudnych miesiącach.

5. Protesty. Związkowcy byli wczoraj w Parku Śląskim bardzo widoczni. Protesty i demonstracje to także nieodłączny element każdej amerykańskiej konwencji. Spotkaniom Republikanów czy Demokratów często towarzyszyły bardzo dramatyczne wydarzenia. W 1968 r. protesty w trakcie konwencji w Chicago zakończyły się zamieszkami, w których rannych zostało kilkaset osób. W 2012 roku w trakcie konwencji Demokratów także odbyły się protesty, ale na dużo mniejszą skalę. Fakt, że takie konwencje przyciągają protesty, to kolejna rzecz, która łączy polskie i amerykańskie spotkania.

Jak widać, mimo różnic w skali i przebiegu można znaleźć podobieństwa politycznych konwencji w Polsce i USA. Bo mimo wszystko niektóre mechanizmy polityki są takie same pod każdą szerokością geograficzną.

Zobacz także
Komentarze (139)
Zaloguj się
  • jamj

    Oceniono 110 razy 88

    Skąd ta mania porównywania wszystkiego z Ameryką? Leczenie kompleksów, czy "mania wielkości"?
    Kojarzy się to z kawałem.
    Idzie myszka ze słoniem przez most i mówi do słonia;
    - Patrz jak się most pod nami trzęsie..

  • a.k.traper

    Oceniono 48 razy 46

    Może najpierw napiszmy o różnicach systemowych między Polską a USA a potem porównujmy konwencje partyjne bo to porównanie to różnica jak między piciem w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy, pozim jak zwykle nurkujący:)))

  • iremus

    Oceniono 35 razy 27

    Jedna różnica ale najważniejsza: ZABAWA ODBYŁA SIĘ ZA PIENIADZE POLSKICH PODATNIKÓW

  • have2b3

    Oceniono 87 razy 23

    Podstawowa różnica jest taka, że w USA też mają takich kieszonkowych furerków jak Kaczyński, tylko, że tam takie indywidua nie mają szansy ... Bo choć ameryknanie nie są w swojej masie mądrzejsi od polaków to jednak nawiedzonym maniakom nie dają poparcia.

  • stanislaw50

    Oceniono 39 razy 15

    Kaczor ma 17 osobowa opozycję. Jarek uruchom tego Maciara z krainy dreszczowców, niech przestanie zajmować się, mgławicą, helem, tnt, zjawiskami magnetyzmu i sił nadprzyrodzonych. NIECH ZAJMIE SIĘ WEWNETRZNA OPOZYCJĘ. Jaruś oni CIEBIE chcą wypie...ć. Zrób porządek jak Hitler, Stalin, Mausolini, Mao, Kim ir Sen. Twój spęd PISDUAROWSKI naprawdę był podobny do ZJAZDÓW TOTALITARNYCH PARTII. Bez przerwy klaskano: Hitlerowi, Stalinowi, Mao, Kim Ir Senowi - wszystkim. Osiagnąłej Kaczorku krytyczną pozycję. Kolejny etap - SCHYŁKOWY !!! Jaki był koniec tych przywódców sprawdź.
    demos

  • kruk51

    Oceniono 12 razy 10

    W jednym i drugim przypadku to polityczne bicie piany ! Zawsze po kilku latach w każdej partii następuje stagnacja i zgnilizna. Lider, doktryner, oszołom polityczny gromadzi swych pojebusów i tłoczy im na nowo do
    pustych i ograniczonych łbów te same frazesy co przed laty. " Zagrzewa do wali i obiecuje zwycięstwo " Za na
    stępne cztery, pięć lat to samo. Do póty wku...ony naród nie przepędzi tej hołoty w wyborach albo co nie daj
    Boże w starciach ulicznych. Wszelkie scenariusze są możliwe. W tym przypadku zarówno PO jak i PiS są
    w tej samej sytuacji !

  • guru133

    Oceniono 12 razy 8

    Porównywanie polskich i amerykańskich konwencji wyborczych jest tak samo sensowne jak porównywanie polskich i amerykańskich musicali. Natomiast przebieg i wyniki wyborów podczas kongresu PiS jako żywo przypomniały mi Zjazdy partii nieboszczki z czasów słusznie minionych i obawiam się iż oddanie władzy pisowszczykom może spowodować powrót wielu zwyczajów z tamtych czasów a różnica będzie tylko taka że wtedy w Konstytucji zawarte było przyrzeczenie wiecznego sojuszu z przyjaciółmi z Moskwy a dzisiaj Moskwę mógłby zastąpić Watykan, czyli jeden grabieżca zastąpi drugiego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX