Resort obrony USA blokuje swoim własnym ludziom dostęp do informacji o programach inwigilacyjnych i przeciekach

29.06.2013 13:17
Pentagon

Pentagon (fot. The Pentagon/David B. Gleason/Wikimedia Commons/Public Domain)

Departament Obrony USA filtruje amerykańskiemu personelowi wojskowemu dostęp do treści w internecie. A dokładnie: blokuje tysiącom ludzi ujawnione "Guardianowi" przez Edwarda Snowdena informacje o tajnych programach do inwigilacji. Wojsko broni się: Traktujemy informacje tajne jak informacje tajne, dopóki uprawnione osoby ich nie odtajnią.
Rzecznik dowództwa amerykańskiej armii ds. bezpieczeństwa sieci komputerowych (Netcom) potwierdził "Guardianowi", że dostęp do części stron internetowych tej brytyjskiej gazety został zablokowany na komputerach służbowych personelu wojskowego dla zachowania "higieny sieci". Blokada ma sprawić, że informacje z klauzulą tajności nie będą dostępne na komputerach w placówkach wojskowych. Komputery znajdujące się poza placówkami wojskowymi nie zostały objęte tą nietypową kwarantanną.

Armia USA: Tak, ograniczamy dostęp

Sprawa zaczęła się, gdy - już po ujawnieniu przez byłego współpracownika NSA Edwarda Snowdena istnienia tajnego programu do inwigilacji obywateli PRISM - personel bazy wojskowej Presidio na południe od San Francisco poskarżył się na brak możliwości wejścia na brytyjską stronę "Guardiana" i ograniczenie dostępu do niektórych treści z amerykańskiej wersji strony. Po doniesieniach "Monterey Herald" "Guardian" sprawdził, w czym problem.

I rzecznik Netcomu potwierdził: - To zaplanowane działanie przygotowane dla dziesiątek placówek amerykańskiego wojska. - W odpowiedzi na zapytanie dotyczące dostępu do strony Guardian.co.uk informuję, że armia ogranicza częściowo dostęp do doniesień prasowych i internetowych dotyczących przecieków z NSA - oświadczył Gordon Van Vleet.

USA: Nie blokujemy. Traktujemy tajną informację jak tajną

- Departament Obrony rutynowo podejmuje działania mające na celu tamowanie wycieków tajnych informacji z NSA - dodał. Jak wyjaśnił, administracja nie decyduje indywidualnie w każdym przypadku, które strony zostaną zablokowane, ale opiera się na systemie automatycznych filtrów. Podobne działania armia wprowadziła w życie po wycieku depesz dyplomatycznych ujawnionych przez portal Wikileaks , pisze "Guardian".

Równocześnie armia USA zarzeka się, że nie blokuje "strony » Guardiana «jako takiej". Rzecznik Van Vleet podkreślał, że tajna informacja, dopóki nie zostanie odtajniona przez uprawnione osoby, pozostaje informacją tajną i jako taka musi być traktowana przez personel Departamentu Obrony.

Chcesz wiedzieć więcej o aferze PRISM? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Zobacz także
Komentarze (18)
Zaloguj się
  • city-zen

    Oceniono 3 razy 3

    Elity, których władza służy ich "widzimisię" (self-serving) a nie społeczeństwu (society-serving) skazane są na odejście.
    Największym problemem konserwatywnych elit finansowych świata jest poczucie humoru ograniczone do humoru angielskiego (ha,ha, ha! ale durni zrobiliśmy w jajo! zobacz jakie są teraz bezradne te nasze owieczki Shawn! - I co teraz zrobią? Zabeczą: beeee! - Ha, ha, ha! Ha, ha , ha).
    Zobaczymy kto będzie śmiał się ostatni! Świat nie ma ochoty na dyktat tej mafijnej organizacji bankierów jaką jest NATO. Niedługo inni pracownicy słuźb -normalni Amerykanie, kierując się swoim sumieniem (które posiadają!) zaczną ich sypać...Snowden nie jest jedynym Whistleblowerem ("gwizdkowym" po polsku?) ale jednym z pierwszych.

  • bornintheusa

    Oceniono 4 razy -2

    Napiszcie moze czy zgodzili sie przyznac te wizy czy nie! cala Polska czeka w nadzei !

  • nazwa_niepoprawna

    Oceniono 3 razy 3

    Tajna informacja pozostanie tajna, póki jej nie odtajnią, a wszyscy o tajnej informacji wiedzą i tajna jest chyba dla jakiegoś podstarzałego mięśniaka z US Army.

  • a.k.traper

    Oceniono 5 razy 5

    Swego czasu, kilka lat temu zaprzestałem współpracy z pewną korporacyjną firmą i przypominam sobie, że podpisywałem dokument informujący mnie jakie mam zainstalowane programy oraz, że zainstalowanie innych, bez zgody administratora będzie skutkowało sankcjami w zależności od stopnia zagrożenia lub szkód dla firmy.
    Byłem tez poinformowany, że poczta przechodzi przez serwer korporacyjny i moja aktywność w internecie jest monitorowana, nie było wtedy FB tylko NK się zaczynała, dopiero byłby pogrom:)))
    Oczywiście byli równi i równiejsi, pracownicy marketingu, serwisu i zarządania projektami mogli mieć komunikatory, oprócz tego byli pracownicy, którzy śledzili maile na okrągło i potrafili napisać z kopią do wszystkich by nie wysyłać spamu chociaż byłą to specjalistyczna informacja np. o wyprzedaży pewnych urządzeń u naszych kontrahentów, to było za trudne dla "nasłuchowców".
    Młodszych internautów chciałbym doinformować, że w PRL-u na większych centralach telefonicznych był opiekun z ramienia SB i mieli swoje pokoje, w mniejszych byli werbowani informatorzy składający raporty, oprocz tego pozyskiwano kilka osób w celu weryfikacji tych raportów, w późniejszych latach te układy były pomocne w różnych projektach telekomunikacyjnych i ludzie spoza tych kręgów raczej nie miały szans na wygranie przetargów, mogli być co najwyżej podwykonawcami i to zdyscyplinowanymi.
    Nie przypuszczam by zarzucono te "doświadczenia" i jestem pewny, że w różnych instytucjach, w depertamentach bezpieczeństwa czy jak one się zwą pracują ludzie z taka przeszłością co wcale dziwnym nie jest, tak sie dzieje na całym świecie.
    Najsmieszniejsze jest, że ludzie sami nadużywają prawa, wrzucają do sieci w ramach żartów rózne fotki i powiastki a potem się dziwią, że służby tak dużo wiedzą, przecież ich praca polega na zbieraniu i obróbce informacji, zwie sie to "biały wywiad" a jeśli sie podpisuje dokument o przestrzeganiu pewnych obowiązków i praw to powinien to robić albo mieć świadomość porażki.

  • aloyzuk

    Oceniono 4 razy 2

    Tak samo robią w Korei Północnej - tak właśnie działają systemy totalitarne

  • vomitorium1

    Oceniono 15 razy 11

    jak w chinach l

  • sselrats

    Oceniono 18 razy 18

    Armia USA blokuje swoim zolnierzom dostep do cywilnych gazet o okolnokrajowym nakladzie.

  • supertlumacz

    Oceniono 16 razy 14

    Faza schyłkowa imperiów charakteryzuje się komicznymi wynaturzeniami.
    Leonid Breżniew miał 4 tytuły Bohatera ZSRR, nosił specjalny biały (?) mundur, a Noworosyjsk (?) gdzie dekował się przez większą część wojny stał się porównywalny do Stalingradu i Łuku Kurskiego. Szczegółów dokładnie nie pamiętam, bo realia zmieszały mi się z popularnymi dowcipami.

    Mówiący slangiem GWB junior to chyba syn ogrodnika. Jest o pół głowy niższy od formalnego ojca który posługuje się ładną angielszczyzną. Awarie teleprompterów BHO zostały zarejestrowane i są tematem licznych dowcipów.
    www.google.pl/search?q=obama+teleprompter+jokes&rlz=1C2SFXN_enPL500PL518&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=7wzPUdCIOsfEsgbn1IBY&ved=0CDsQsAQ&biw=1210&bih=602
    Za złośliwą kradzież telepromptera BHO kierowca ciężarówki został skazany na 7 lat więzienia o zaostrzonym rygorze , mimo że prawo przewiduje maksimum 3 lata zwykłego...
    news.yahoo.com/blogs/sideshow/virginia-man-gets-seven-years-prison-stealing-obama-012833191.html
    to niestety nie był dowcip...

  • city-zen

    Oceniono 11 razy 11

    Przecież te informacje zbierane są dla zapewnienia bezpieczeństwa Wielkiego Biznesu, a nie dla społeczeństwa (w tym jego sił zbrojnych). Ciekawe kiedy odbył się ostatni rządowy audyt 3-literowych służb w USA?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje