Spór o szabat w Izraelu. Jedna piąta obywateli pracuje, 2 miliony robią zakupy

29.06.2013 07:56
Jerozolima, dzielnica Mea Shearim

Jerozolima, dzielnica Mea Shearim (Fot. Marek Grygiel)

Sąd Najwyższy Izraela wydał wyrok, który zobowiązuje władze miejskie Tel Awiwu do udaremnienia sobotniej działalności supermarketów. Decyzja sądu zaogniła spór o szabat - wielu obywateli państwa żydowskiego sprzeciwia się egzekwowaniu w życiu publicznym religijnego nakazu odpoczynku w sobotę.
Co można załatwić w Izraelu od zachodu słońca w piątek do soboty wieczorem? Prawie nic - transport publiczny nie działa, większość sklepów - z wyjątkiem sieci handlu wielkopowierzchniowego - jest zamknięta.

A jeśli sklep w Tel Awiwie otworzy się w szabat bez specjalnego pozwolenia, musi liczyć się z karą w wysokości 730 szekli (667 złotych). Dla supermarketów to mały wydatek, dla małych sklepów spożywczych - już nie.

"Miasto brało pieniądze od sklepów otwartych w szabat"

Dlatego koalicja ich właścicieli pozwała w Sądzie Najwyższym miasto za selektywne i dyskryminujące wprowadzanie zakazu pracy w sobotę. Pozew okazał się skuteczny - wydany we wtorek wyrok żąda od władz Tel Awiwu albo dokonania całkowitej zmiany przepisów i zezwolenia na sobotni handel, albo też zagwarantowania, by obowiązujący zakaz był przestrzegany przez wszystkich.

- Prawdziwy problem polegał na tym, że miasto brało pieniądze - mandaty od sklepów, które są otwarte w szabat. Zarobili w ten sposób dużo pieniędzy. To oczywiście stworzyło przepaść między dużymi supermarketami a małymi sklepami, których na kary nie stać. Rada miasta musi przestać korzystać z szabatu jako źródła zarobku i stworzyć nowe przepisy - powiedział Mickey Gicin, dyrektor wykonawczy działającej na rzecz laicyzacji państwa organizacji Israel Hofszit (Izraelu Bądź Wolny).

"Robisz zakupy w szabat? To może stać się przeszłością"

Izraelska prasa ostrzegła już, że Tel Awiw może stracić swój status miasta przyjaznego tym, którzy w szabat chcą wyjść z domu. "Mieszkasz w Tel Awiwie? Masz zwyczaj robienia zakupów na szabat w piątek wieczorem? Cóż, to może stać się przeszłością" - pisał dziennik "Israel Hajom" (Izrael Dzisiaj).

Jednak wyrok Sądu Najwyższego wcale nie musi oznaczać końca zakupów w weekend i sobotniego życia w telawiwskich kawiarniach. Oznacza tylko tyle, że miasto musi uporządkować zasady i ich wdrażanie. Jak donosi dziennik "Haaretz", zdecydowana większość radnych Tel Awiwu popiera znalezienie rozwiązania, które pozwoli utrzymać status quo, a jednocześnie ochroni drobnych przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją.

Jak zachować szabat, handel i życie nocne?

Jedna z propozycji to rotacja - pracowanie w niektóre weekendy. - To sprawi, że szabat pozostanie dniem odpoczynku, ale pilne sprawunki będzie można załatwić, a przewaga supermarketów nad małymi sklepami zostanie zniwelowana - powiedział cytowany przez "Haaretz" radny Tel-Awiwu Jowal Goldring.

- Uważamy, że to świetna okazja, żeby ponownie przedyskutować, czym jest szabat w Izraelu. Możemy się przy okazji zastanowić, jak uruchomić transport publiczny w sobotę, jak zapewnić, że miejsca rozrywki i sklepy będą otwarte - ale z uwzględnieniem postulatu sprawiedliwości społecznej - dodał Mickey Gicin.

Według danych Izraelskiego Instytutu Demokracji w szabat pracuje jedna piąta zatrudnionych, otwarta jest jedna trzecia placówek handlowych i usługowych, a zakupy w sobotę robi około 2,3 mln Izraelczyków.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje