Łagodniejszy wyrok dla Zientarskiego za wypadek ferrari

Na dwa lata, zamiast trzech, skazał Sąd Okręgowy w Warszawie Macieja Zientarskiego za spowodowanie wypadku sprzed pięciu lat. Ale kary, czego domagali się adwokaci, nie zawiesił.
Tragiczny wypadek był jednym z tysięcy, do jakich doszło w 2008 roku na polskich drogach, ale jak żaden przyciągnął uwagę opinii publicznej. Przede wszystkim dlatego, że główną postacią dramatu był znany z mediów Maciej Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny, syn Włodzimierza - nestora tej branży. Ofiarą zaś przyjaciel Macieja - Jarosław Zabiega, dziennikarz "Super Expressu", także piszący o motoryzacji.

Ferrari w płomieniach

27 lutego 2008 roku obaj testowali czerwone ferrari modena. Jechali ul. Puławską. Ruszyli spod świateł na skrzyżowaniu z Wałbrzyską i chwilę później mieli przejechać pod wiaduktami nieopodal toru wyścigów konnych na Służewcu. Ale wcześniej auto podbiło na nierównej jezdni. Kierowca nie opanował rozpędzonej maszyny. Ferrari wypadło z drogi i uderzyło w betonową podporę estakady. Kompletnie się roztrzaskało i stanęło w płomieniach. Zabiega zginął na miejscu, Zientarski przez kilka tygodni był w śpiączce. Do dziś jest inwalidą, przebiegu wypadku nie pamięta.

W procesie, który przez dwa lata toczył się przed sądem dla Warszawy-Mokotowa, konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Jego obrończyni, adwokat Grażyna Flis, twierdziła, że nie ma dowodów, które wskazywałaby, że to jej klient kierował ferrari. Sugerowała, że równie dobrze za kierownicą mógł siedzieć Jarosław Zabiega.

Sąd łagodzi wyrok

Sąd jednak uznał inaczej. I w styczniu skazał Zientarskiego na karę trzech lat więzienia. Bez zawieszenia.

Po tym wyroku Zientarski zmienił taktykę i przy okazji obrońców. Apelację od tamtego wyroku składali już inni adwokaci.

- Jesteśmy świadomi tragedii, która miała miejsce, współczujemy bliskim ofiary - podkreślał dziś podczas rozprawy apelacyjnej mec. Jacek Dubois. - W naszej apelacji nie kwestionujemy winy oskarżonego. Nasze zarzuty odnoszą się tylko do kary - zaznaczył.

Obrońcy przekonywali, że kara, jaką wymierzył sąd pierwszej instancji, jest zbyt surowa. - Oskarżony stracił pracę, zdrowie, rodzinę. Stracił wszystko. To jasny przekaz, że nie warto naruszać prawa - przekonywał mec. Dubois, chcąc wykazać, że Maciej Zientarski poniósł już wystarczającą karę. Wnosił o orzeczenie kary z warunkowym jej zawieszeniem albo o jej nadzwyczajne złagodzenie.

Sąd się z tym zgodził, ale tylko częściowo. Uznał, że wystarczająca będzie kara dwóch lat więzienia, ale bez warunkowego zawieszenia. Dodatkowo sąd utrzymał orzeczony wcześniej ośmioletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Wyrok jest prawomocny.

Komentarze (174)
Łagodniejszy wyrok dla Zientarskiego za wypadek ferrari
Zaloguj się
  • lord_viadro

    Oceniono 43 razy -23

    pomijając winę M.Z. to może przydałoby się też ukarać osobę odpowiedzialną za ten garb na jezdni co katapultował Ferrari.
    Co z tego, że było tam ograniczenie? a jakby jechała Karetka , Straż Pożarna, czy Policja na pilne wezwanie ?

  • oyayebye

    Oceniono 20 razy -18

    Poloczki, dlaczego jesteście tacy msciwi. Ponoć jesteście w 600% katolikami ( po 100% na każdy dzień a w niedzielę odpoczynek ). Zazdrość was zżera, piana na ustach, krew w oczach, drżenie rąk i tylko komuś dołożyć. Debile, czy on chciał zabić swojego kolegę? Maciek przed i po wypadku to dwie różne osoby. Chce żyć ale banda Poloczków najchętniej chciała by go zobaczyć martwego. Oby spotkało was to samo.

  • trudnyrynek

    Oceniono 17 razy -15

    przeczytalem kilka komentarzy ......szok , tyle w nich nienawisci do kogos kogo sie nie zna,do kogos komu zawistnie zazdroscilo sie zycia do czasu wypadku , moim zdaniem ten czlowiek przed wypadkiem ,, mial wszystko", jego ojciec go dobrze ustawil w zyciu ale teraz to jest wrak czlowieka, mentalnie, finansowo - idzie do wiezienia TO JEST KARA a tym co pisza siedzac przy miskach z pierogami ze ,, to malo " radze popic pierozka piwkiem , mlasnac, przemyslec jeszcze raz czy by tak napisali gdyby chodzilo np. o ich krewnego , mam wrazenie ze wiekszosc tych ziejacych nienawiscia komentarzy pisza tacy co to dostaja w tylek od zycia gdzie sie tylko da , sponiewierani czapkuja kazdemu kto moze rzucic olchlap lepszego zycia , wracaja do domu jak zbite kundle I dopiero jak siadaja przed monitor czuja przyplyw mocy , zolc sie z nich wylewa , wylewa, wylewa..........

  • dzon_dzon

    Oceniono 10 razy -10

    Ludzie, ale w Was jadu! Dziennikarz motoryzacyjny wraz z kolegą testował sportowe auto - Ferrari. Z racji tego, że to sportowe auto nie jechał nim 50km/h, fakt, mógł je testować np. w Niemczech. Popełnił błąd, kosztowało go to reputacje, pracę, rodzine, pewnie sporo kasy, nerwów, sumienie go też pewnie gryzie, że kogoś zabił. Do tego ma 2 lata do odsiadki. A wy piszecie, że to jeszcze mało? Może wsadźmy go na 30 lat? Kto da więcej?

  • poparzony

    Oceniono 10 razy -6

    Czy za współwinna sąd uznał również Gronkiewicz-Waltz?
    Tam była hopa bezpośrednią przyczyną utraty panowania nad samochodem. Fajnie się skakało przy 100km/h.
    Teraz robi się tam następna. Czekamy na drugiego frajera w Ferrari, którego załatwi Bufetowa.
    Ciekawe czy zdąży przed referendum?

  • pandzl

    Oceniono 7 razy -5

    no i dobrze. życzę powrotu do zdrowia. nie ma sensu trzymać go w więzieniu tylko tam gdzie będzie rehabilitacja bo to w przyszłości zmniejszy "koszt obsługi chorego". on i tak nigdy nie wróci do dawnego życia, a kary i tak nie uniknie. to nie jest przypadek różnych synów policjantów, prawników czy polityków.
    Jak facet opowiadał jak się jeździ sportowymi autami to był super, oczywiście takie gnanie przez miasto to głupota, ale w Top Gear też często przeginają.
    Jak Otyli, motylia wyprzedał na trzeciego, zabiła brata to ludzie pisali zostawcie ją ona i tak straciła brata.
    Zientarski stracił zdrowie, większość dawnego życia i będzie kaleką do końca życia, oczywiście sam sobie winien, ale reszta to kopanie leżącego

  • obrain

    Oceniono 6 razy -4

    Ludzie. To był nieszczęśliwy wypadek! Domagacie się kary śmierci dla Zientarskiego a ilu z was na codzień przekracza prędkość? Chłopak był TRZEŹWY! Ilu jest pijanych potencjalnych morderców CODZIENNIE na naszych drogach! Na pewno nawet tutaj - wśród tych hejterów domagających się dożywocia zientarskiego - są tacy którzy jeżdżą po 'jednym piwku'. Powinien odpowiedzieć NATYCHMIAST po wypadku - OK. Powinien dostać karę zgodną z prawem - tak jak OTYLIA JĘDRZEJCZAK czy wiele innych osób w podobnej sytuacji. Ale na litość, przestańcie niszczyć tego młodego chłopaka na tych forach takim opluwaniem i rzygowinami wylewanymi zupełnie bezmyślnie!!!

  • jogar

    Oceniono 16 razy -4

    Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy- obaj byli równo winni przy czym ten drugi niestety nie żyje. To nie jest tak, że kierowca przystawił lufę do skroni pasażera i siłą wciągnął go do samochodu. Świadkowie z samochodów mijanych mówili wyraźnie o obu rozbawionych osobach. Zdawali sobie sprawę z dużego ryzyka.Tragedia jest taka, że jeden tego nie przeżył. Więc myślę, że w tej sytuacji wyrok jest ok.
    Zdecydowanie inaczej by to wygladało gdyby zginął dodatkowo ktoś postronny- np uderzenie w drugi samochód, wjechanie na chodnik itp. Obaj tak samo byli by winni ale wyrok już wtedy zdecydowanie wyższy dla kierowcy niż teraz.

  • kaczkodan

    Oceniono 2 razy -2

    Pasażer był współwinny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX