Polska wymiera. Więcej zgonów niż narodzin. Jedna z najgorszych sytuacji na świecie

27.06.2013 12:26
Od pierwszego stycznia każde dziecko dostanie taką samą książeczkę zdrowia

Od pierwszego stycznia każde dziecko dostanie taką samą książeczkę zdrowia (Fot. Shutterstock)

Liczba zgonów przewyższyła w tym roku liczbę urodzin - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Dramatyczny wskaźnik dzietności plasuje Polskę na niechlubnym 212. miejscu na 224 kraje. Na kryzys demograficzny składają się niepewna sytuacja ekonomiczna, emigracja zarobkowa, kulejąca polityka rodzinna i niepłodność Polaków. Poniżej pięć najważniejszych rzeczy, które trzeba wiedzieć o demograficznej sytuacji Polski.
1. LICZBY. Polska wyludnia się. Do kwietnia tego roku urodziło się zaledwie 121 tys. dzieci. W tym czasie zmarło 142 tys. osób - podaje GUS. Tak źle nie było od 8 lat, zauważa "Rzeczpospolita". Ostatni raz z ujemnym przyrostem naturalnym mieliśmy do czynienia w latach 2002-2005 - i był to jedyny taki okres po II wojnie światowej. 10 lat temu przewaga zgonów nad urodzeniami wynosiła od 3,9 tys. do 14,1 tys. osób rocznie.
Dramatyczny jest wskaźnik dzietności, o czym pisał Forsal.pl. Na 224 badane w tym roku państwa zajęliśmy pod tym względem 212. miejsce.
W Polsce żyje niecałe 6 milionów dzieci, opisuje Dziennik.pl. Oznacza to, że stanowią one nieco ponad jedną szóstą ludności naszego kraju. Jeszcze w połowie lat 80. dzieci stanowiły jedną czwartą populacji.

2. TENDENCJA. Z nowych prognoz na lata 2015-2035 wynika, że liczba zgonów dramatycznie przewyższy liczbę urodzin. Spadnie też liczba osób w wieku produkcyjnym. - Za dwadzieścia kilka lat będziemy zbierali konsekwencje tego, że przez poprzednie dwie dekady mieliśmy bardzo niski poziom urodzeń. Od 1989 r. Polska nie miała zapewnionej prostej zastępowalności pokoleń. Wskaźnik ten od kilkunastu lat utrzymuje się na stałym i bardzo niepokojącym poziomie - mówił portalowi Gazeta.pl dr Stanisław Kluza z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.



Polska się starzeje, i to szybko. W 1950 r. tzw. mediana wieku wynosiła 25,8 roku - połowa Polaków była od niej starsza, a połowa młodsza. Dziś wartość ta wynosi 38,2. W 2050 r. wyniesie już 51. W miarę starzenia się społeczeństwa spada też jego liczebność: z 38 mln w 2010 r. do spodziewanych 32 mln w 2050 r. - mówił "Gazecie Wyborczej" Xavier Devictor, szef Banku Światowego w Polsce i krajach bałtyckich.

3. EMIGRACJA. Na obecny stan rzeczy mocno wpływa emigracja zarobkowa. - Na koniec 2011 r. poza granicami kraju mieszkało ponad 2 mln Polaków - wynika z danych GUS. Liczba ta jest równa liczbie mieszkańców Krakowa, Łodzi i Wrocławia razem wziętych. Większość emigrantów to młodzi ludzie. Zdecydowana większość spośród Polaków mieszkających za granicą (ok. 1,67 mln) nie opuściła UE - żyje głównie w Wielkiej Brytanii i w Niemczech i tam zakłada rodziny. Prawie jedna trzecia dzieci urodzonych w Wielkiej Brytanii ma przynajmniej jednego rodzica obcokrajowca - dopiero co informował brytyjski "The Telegraph". Polki stanowią na Wyspach największą grupę młodych matek.

4. PRZYCZYNY. Dlaczego młodzi ludzie nie mają dzieci? Najczęściej przytacza się pogarszającą się sytuację ekonomiczną i niewystarczającą politykę prorodzinną rządu. - Jak mieszkasz na 30 metrach i spłacasz kredyt, to nie chcesz nawet kombinować, jak w to jeszcze włożyć dzieciaka, tylko jak wysupłać kasę na szafki do kuchni - mówił Marcin, kiedy pisaliśmy o życiu i problemach 30-latków.



"Wśród moich znajomych uważa się, że dziecko to ciężar - mówią 30-latkowie" (Fot. Shutterstock)

O podobnych powodach mówi w "Polityce" także prof. Janusz Czapiński, który opracowuje Diagnozę Społeczną. - Wciąż wiele młodych osób nie chce mieć dzieci. Z powodów ekonomicznych, takich jak warunki bytowe, mieszkanie. Ale, co ciekawe, te powody podają najbiedniejsze i najbogatsze grupy Polaków. Najbogatszym trudniej zrezygnować z kariery lub pewnych wydatków kosztem dziecka. Także dla nich pomoc państwa, zapewnienie solidnej opieki przedszkolnej, szkolnej i zdrowotnej, jest istotnym argumentem za posiadaniem dzieci - nie ma wątpliwości prof. Czapiński.
Kolejny problem to niepłodność. Z badań wynika, że aż co szósta para w Polsce ma problemy z zajściem w ciążę. Aktualna Diagnoza Społeczna wskazuje wręcz, że 20 proc. Polaków w wieku rozrodczym deklaruje, że jest niepłodnych.

5. SKUTKI. - Ten proces przyspieszy, jeśli państwo na poważnie nie weźmie sobie do serca, że powinno prowadzić realną politykę rodzinną - mówiła "Rz" prof. Krystyna Iglicka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego. Tymczasem spadek liczby osób w wieku produkcyjnym może oznaczać załamanie systemu emerytalnego - coraz mniejsza liczba pracujących osób będzie musiała wziąć na siebie obciążenia związane z wypłatą świadczeń rosnącej liczbie emerytów. Zdaniem demografa to będzie determinowało funkcjonowanie całej gospodarki.
- Taka sytuacja oznacza, że pokolenie dzieci urodzonych w ciągu ostatnich 15 lat jest o mniej więcej jedną trzecią mniej liczne od pokolenia swoich rodziców. To pokolenie będzie więc w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej w przyszłości - alarmuje dr Stanisław Kluza z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.

Chcesz wiedzieć więcej na temat sytuacji demograficznej w Polsce? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (850)
Zaloguj się
  • panjegoziom

    Oceniono 1608 razy 1410

    Brak polityki prorodzinnej i deweloperzy krwiopijcy, głupcze.

    Co masz z rodzenia dzieci? Ino bagaż do tragania.

    To co Polska oferuje rodzicom jest śmiesznym niczym.
    Jak tu dzieci rodzić, jak ludzie nie mają nawet gdzie mieszkać? Jak ktoś chce mieszkanie, to musi wziąć kredyt na 40lat z ratą przewyższającą zarobki brutto. A nie daj Bóg pracę stracić, to komornik i ulica.

    Ktoś się rwie do płodzenia?
    Ale politycy tego nie trybią, bo im nie jest dane żyć za 1500zł. Nigdy nie zatrybią.

  • lanou

    Oceniono 1123 razy 1033

    Primo:
    Zarabiając najwięcej spośród moich kolegów (21 lat, 2600 zł miesięcznie do ręki) wypruwam sobie flaki żeby zarobić na utrzymanie samochodu (30 km do pracy w jedną stronę), jedzenie i podstawowe potrzeby. I tak mi schodzi pod Warszawą około 1800 złotych na utrzymanie. A mieszkam z jednym z rodziców!!! Jak mam za 800 złotych wynająć i opłacić mieszkanie, że nie wspomnę o kupnie? Owszem, mogę wziąć kredyt na mieszkanie i przepłacić 2-3 krotnie w porównaniu do jego realnej wartości, zadłużyć się na 40 lat i żyć na łasce banku do końca życia na 25 metrach - mogę - bez rodziny, dzieci, przyjemności w życiu. Potem umrę i mieszkanie przejmie państwo. Łał.

    Secundo:
    Z kim mam mieć dzieci? Ludzie w moim wieku to totalne tumany. Matury sprzed 20 lat nie zdałaby połowa dzisiejszych studentów politechnik, 3/4 ludzi kończy studium imienia Jana Kowalskiego (bez obrazy dla J. Kowalskich) na kierunku politologia albo socjologia. Kto kończy sensowne kierunki, po których będzie coś umiał zrobić i nie będzie tumanem? 5%? Bo raczej nie więcej. A ja nie zamierzam wiązać się z matołem od hello kitty.

    Tertio:
    W jakich warunkach mam wychować potencjalne dziecko? Skoro pracuję 12 godzin dziennie i po powrocie z pracy o niczym innym nie marzę jak o tym, żeby iść spać, a trzeba jeszcze pouczyć się do szkoły (politechnika, żeby nie było), pomóc w domu, sprzątnąć auto, przygotować jedzenie na jutro... Kto wychowa to dziecko, skoro mnie cały dzień nie ma w domu a zarabiam 2600? Skoro ledwo utrzymuję siebie, to żeby utrzymać rodzinę to pracować musi ktoś jeszcze. Z kim wtedy zostanie taki dzieciak? Kto go wychowa? Sam będzie w domu siedział? Tak się rodzi patologia.

    Quarto:
    Jaką przyszłość ma takie dziecko? W Polsce, gdzie żeby zarobić więcej niż parę tysi to trzeba albo być naprawdę piekielnie dobrym, albo mieć kupę farta, albo (najpopularniejsze) znać wójta, prezydenta, burmistrza, kierownika jakiegoś urzędu... Kim zostanie dziecko? Będzie kolejnym klepiącym biedę pracownikiem biurowym? Ja mam aspiracje, chcę robić karierę, i żeby moje dzieci też robiły karierę. Ten kraj to wszystko uniemożliwia.

    Quinto:
    Co się stało z młodymi ludźmi? Ja siedzę w nauce, ciągle matma, teoria obwodów, fizyka non stop przez cały rok + ciężka praca, a inni w moim wieku studia godzinę dziennie, potem jakiś balet, bilardzik, kręgielki, może na jakieś drifty pojechać? I za pięć lat rząd będzie krzyczał że wszyscy muszą być sobie równi i zarabiać podobnie, a koledzy rówieśnicy będą płakać że ja zarabiam więcej i że to nie fair. KU...CA mnie bierze!!!

    Z takimi perspektywami to ja wolę wynieść się do jukeja, gdzie za moją pracę i umiejętności płacą w przeliczeniu około 25 tys. złotych, gdzie nie muszę martwić się o kredyt, o to że 18 letni samochód nawali i nie dojadę do pracy i mnie zwolnią, gdzie sąsiad NIE PATRZY JAK MI TU WBIĆ NÓŻ W PLECY, gdzie realnymi problemami są problemy z mniejszościami etnicznymi a nie tym, że wybrani przez nas RZĄDZĄCY JEBIĄ NAS W KAKAO DZIEŃ W DZIEŃ, A ICH PLANOWANIE PRZYSZŁOŚCI TO PLANOWANIE, JAK DAĆ ZAROBIĆ SWOJAKOM I LOBBYSTOM!!!

  • mederith

    Oceniono 919 razy 831

    A juz za kilkadziesiat lat ZIELONA WYSPA STANIE SIE BEZLUDNA WYSPA. Polowe zasieje sie lasem, i beda przyjezdzac Niemcy na polowania.
    Ktorego z politrukow obchodzi polityka prorodzinna???
    Najwazniejsze sa zwiazki partnerskie, majstrowanie w reformie emerytalnej, Gowin-Srowin, smolenska paranoja, oraz nicnierobienie.
    Dlatego zadnych kaczorow, zadnych donaldow u wladzy, juz nigdy.

  • jamj

    Oceniono 680 razy 596

    Co się nie udało zaborcom i okupantom udało się styropianowo-solidauszym pomiotom.
    Parafrazując:
    To Polak Polakowi taki los zgotował....

  • tajlerdarden

    Oceniono 480 razy 332

    Rodzić kolejnego człowieka, na tej planecie, w tym chorym systemie, gdzie biliony idą na zbrojenia, a w tym czasie ludzie umierają z głodu, to jedno wielkie nieporozumienie. Można tylko po cichu liczyć, że antybiotyki zupełnie przestaną działać, albo przylecą zielone ludki i zrobią z nami porządek, bo najwyraźniej jesteśmy jakimś ewolucyjnym niewypałem...

  • basiacan

    Oceniono 305 razy 253

    Co czeka biedne NIENARODZONE jeszcze dziecko?
    1. DLUGI do splacania,
    2. Agent Tomek i inni mlodzi emeryci do utrzymywania
    3. Zycie w Panstwie zarzadzanym przez EPISKOPAT
    4. Budowa Pomnikow i oddawanie czci tymze
    5..Wyksztalcenie ogolne zawezajace sie do rachunkow, czytania i pisania, lekcji religi i patrotyzmu.

  • turpin

    Oceniono 497 razy 233

    Jest jeszcze jedna przyczyna - wzrost aspiracji.

    Ludzie nie są 'biedniejsi' niż za komuny, wręcz przeciwnie. Gospodarstwo domowe nie wydaje już ok. 60% dochodów na jedzenie. Natomiast pojawił się, i może nawet ciągle rośnie rozziew między oczekiwanym poziomem życia, a rzeczywistością. Tanimi liniami można wybrać się do Niderlandów, zaś za rogiem jest luksusowa willa i wypasione fury Pana Wacka - tego za komuny raczej nie było, bo podróżować było ciężko, zaś nawet najwięksi ówcześni krezusi wzbudziliby dziś politowanie.

    30 lat temu młode rodziny mieszkanie kątem u teściów czy w tzw. hotelu asystenckim traktowały jako coś może niezbyt przyjemnego, ale w gruncie rzeczy normalnego, póki się 'nie dostało' mieszkania. Obecne oczekiwania są inne i spełnić je dużo trudniej.

  • blogfiles

    Oceniono 439 razy 197

    Stawiajmy na jakość nie na ilość. W końcu nawet Jezus był jedynakiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje