"Człowiek z gór", tajemniczy weteran misji w Iraku, nie żyje

26.06.2013 07:32
Włodzimierz N. w zakopiańskim szpitalu

Włodzimierz N. w zakopiańskim szpitalu (Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

Po rocznym leczeniu zmarł Włodzimierz N., znany jako "człowiek z gór" - ustaliło TOK FM. Włodzimierz N. był weteranem misji w Iraku i Libanie, którego na początku ubiegłego roku z odmrożeniami i objawami stresu bojowego odnaleziono w szałasie pasterskim w Tatrach.
Włodzimierz N. był członkiem specjalnej jednostki odpowiedzialnej za rozpracowywanie przeciwnika i werbowanie agentów. Służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Jemenie. W czerwcu ub.r. wyjechał z domu, mówiąc, że jedzie za granicę, do Azji bądź Afryki. Nie określił dokładnie. Zapowiadał, że nie będzie się kontaktował, nie był więc poszukiwany.

Walczył z rakiem i PTSD

Dał się zapamiętać jako "człowiek z gór". Taki bowiem pseudonim nadano mu po tym, jak wycieńczonego, z odmrożeniami i objawami stresu bojowego odnaleziono go w szałasie pasterskim w górach. Te odmrożenia były tak dotkliwe, że lekarze musieli mu amputować kończyny. Przez ponad rok weteran walczył też z rakiem i PTSD, czyli zespołem stresu bojowego. Według lekarzy może na niego cierpieć nawet 10 proc. żołnierzy weteranów.

Podczas rutynowego patrolu Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanej przez turystów części Tatr. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna. Był ubrany nieodpowiednio do pogody - w polarowe spodnie, kurtkę, a poza tym poowijany był w znalezione kołdry i szmaty. Nie wiadomo, jak długo mężczyzna znajdował się w górach. Nie było z nim kontaktu, na wszystkie pytania odpowiadał "nie wiem", "nie pamiętam".

Odwiedzali go tylko nieliczni żołnierze

Przez długi czas nieznana była też jego tożsamość. Nie miał przy sobie dokumentów i nie odpowiadał na żadne pytania. Najpierw leczył się w klinice wojskowej w Warszawie, ale już kilka tygodni temu przeniesiono go do hospicjum. Na misjach wojskowych odpowiadał m.in. za sporządzanie tzw. profili psychologicznych wrogów. Analizował ich mocne i słabe punkty. Właśnie z powodu jego wiedzy i pracy wojsko i resort obrony broniły do niego dostępu. Odwiedzali go tylko nieliczni żołnierze - podobni mu weterani. 

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje