Wyzysk Polaków w niemieckich rzeźniach. "To handel ludźmi i zorganizowana przestępczość"

wg, PAP
25.06.2013 07:13
Mięso w ubojni w Bedoniu

Mięso w ubojni w Bedoniu (Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

Telewizja ARD pokazała wieczorem reportaż o wyzyskiwaniu przez prywatne firmy pośrednictwa pracy pracowników z Rumunii i Bułgarii oraz innych krajów, w tym Polski, jako "niewolniczej siły roboczej" w niemieckich rzeźniach. Film opowiada m.in. o jednej z pracownic, która zagroziła majstrowi zawiadomieniem adwokata, a ten zasugerował, że jej dziecko może wpaść pod samochód.
Jak już zapowiadaliśmy reporterzy należącej do ARD stacji NDR z Hamburga dotarli do pracowników świadczących pracę dla znanych niemieckich firm z branży mięsnej Wiesenhof i Steinemann, skarżących się na nieludzkie warunki pracy i zakwaterowania. Po emisji filmu poznajemy szczegóły procederu.

Śpią na pryczach po kilkanaście osób w jednym pomieszczeniu

Jak wynika z ich wypowiedzi, zatrudnieni nie mają umów o pracę ani żadnych określonych godzin pracy, a ich zarobki wynoszą kilkaset euro, chociaż przed podjęciem pracy obiecywano im znacznie wyższe wynagrodzenie. Śpią na pryczach po kilka lub kilkanaście osób w jednym pomieszczeniu. Jedno z miejsc zakwaterowania to dawne koszary, otoczone drutem kolczastym.

- Nie miałem uregulowanego czasu pracy. Kierownik zmiany budził mnie o godz. 2 w nocy, pracowałem przez dwie godziny, potem była przerwa, a potem znów szedłem do pracy - opowiadał jeden z rumuńskich pracowników, pragnący - jak wszyscy wypowiadający się dla NDR - zachować anonimowość. Za kontakty z mediami zatrudnionym grozi natychmiastowe zwolnienie. - Byłem traktowany jak chłop pańszczyźniany, musiałem pracować nawet ze skaleczoną ręką - mówił jeden z bułgarskich pracowników.

Gdy jedna z pracownic zagroziła majstrowi zawiadomieniem adwokata, ten groził jej, sugerując, że jej mieszkające w Rumunii dziecko może wpaść pod samochód. Ta rozmowa został zarejestrowana za pomocą ukrytej kamery.

Z wypowiedzi pracowników rzeźni wynika, że w podobnych warunkach pracują też obywatele innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polacy.

Winne firmy pośrednictwa pracy?

Przedstawiciele firm z branży mięsnej twierdzą, że odpowiedzialność za płace i warunki zakwaterowania ponoszą firmy pośrednictwa pracy, które zatrudniają pracowników tymczasowych, świadczących następnie pracę na rzecz rzeźni. Wiele z tych firm to firmy zagraniczne, także polskie, co pozwala niemieckim pracodawcom na obchodzenie surowych niemieckich przepisów prawa pracy i warunków wynagrodzenia.

Zdaniem NDR w branży mięsnej powstała cała sieć takich firm, posiadających często zamiast siedziby jedynie skrzynkę pocztową, co w praktyce uniemożliwia ich ściganie. - Warunki, w jakich żyją i pracują wschodnioeuropejscy robotnicy, to skandal - powiedział agencji dpa Klaus Wiesenhuegel, związkowiec, który w gabinecie cieni opozycyjnej SPD pełni rolę ministra pracy.

Prokuratura w Duesseldorfie prowadzi śledztwo w sprawie unikania przez firmy z branży mięsnej płacenia podatków i składek na ubezpieczenie społeczne.

W polu zainteresowania prokuratury znalazły się przede wszystkim firmy z regionu Duisburga, Mores i Kamp-Lintfort na terenie Nadrenii Północnej-Westfalii, angażujące obywateli z Rumunii, Bułgarii i Polski.

"Handel ludźmi i zorganizowana przestępczość"

W połowie maja 450 prokuratorów, celników i pracowników urzędów podatkowych przeszukało biura i mieszkania 22 osób podejrzanych o udział w tym procederze. Obecnie analizowane są zabezpieczone podczas rewizji twarde dyski i inne dokumenty.

W 2010 roku sąd w Duesseldorfie skazał za unikanie podatków i nielegalne zatrudnianie pracowników tymczasowych osiem osób z branży mięsnej na kary do pięciu i pół roku więzienia. Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" określa wschodnioeuropejskich pracowników zatrudnionych w rzeźniach mianem "współczesnych niewolników". Gazeta przytacza opinię dyrektora związku zawodowego pracowników przemysłu spożywczego Matthiasa Bruemmera: "Wyzysk nie jest tutaj właściwym słowem, to jest raczej handel ludźmi i zorganizowana przestępczość".

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o sytuacji Polaków w Niemczech? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (75)
Zaloguj się
  • jamj

    Oceniono 152 razy 146

    W Niemczech przynajmniej się to ściga z lepszym lub gorszym skutkiem. Skazanie ośmiu osób w 2010 roku na kary do pięciu i pół roku więzienia o czymś świadczy.
    Sprawa "polskich niewolników" we Włoszech rozeszła się po kościach, a i w Polsce podobne "perełki" się trafiają.

  • artur74

    Oceniono 140 razy 128

    Zamieszana w ten proceder jest firma Drobpack ze Szczecina, która z kolei podlega niemieckiemu Wiesenhof.
    Skala procederu jest przerażająca, powstał wielki system omijania niemieckiego kodeksu pracy. Tysiące pracowników z Europy Wschodniej mamionych zarobkami ok. 1300 euro wpada w spiralę psychicznego terroru ze strony pracodawców. Na rękę dostają ok. 600-700 euro, przy czym każdy, najmniejszy gest protestu, kończy się natychmiastowym zwolnieniem.

    Czyli właściwie to co w Polsce jest normą, w Niemczech nazywa się skandalem...

  • feldkurat-katz

    Oceniono 132 razy 66

    To są efekty polityki styropianu . Polak nie ma co do gara włożyć i podejmuje sie każdej pracy . Ale ważne jest , ze styropian moze sobie czerpać pełną garscia z kasy Sejmu np taki Borusewicz -gwiazda styropianu .

  • artur74

    Oceniono 43 razy 41

    Firma Drob-Pack przyjmowała do pracy w Niemczech Rumunów i Bułgarów, podpisując z nimi na terenie Niemiec polskie umowy o dzieło w j. polskim!

  • 31.februarius

    Oceniono 40 razy 38

    "Przedstawiciele firm z branży mięsnej twierdzą, że odpowiedzialność za płace i warunki zakwaterowania ponoszą firmy pośrednictwa pracy, które zatrudniają pracowników tymczasowych, świadczących następnie pracę na rzecz rzeźni."

    I tu jest pies pogrzebany, żeby nie powiedzieć, świnia "zahaczona";
    nikt cię tak nie wywnętrzy, jak swojski handlarz niewolników.

  • zwyczajnae

    Oceniono 41 razy 35

    Zgadza sie ,ale Wspolfirmy to POLSKIE FIRMY....czy ktos o tym wie,kto tu najglosniej jape drze??????
    no wlasnie...
    tylko ,ze tu,w Niemczech sie to sciga.....
    a w Polsce by bylo Szybko zamiecione pod dywan......dla spokoju swietego i duzych pieniedzy.

    Nie tylko Polacy,nie nalezy gloryfikowac............
    pracuja tez z Rumunii,Bulgarii...

    smutne i podle, jak podly moze byc czlowiek.....i obojetnie gdzie mieszka.................)

  • wojtekhannover

    Oceniono 50 razy 34

    Oglądałem ten program; nie było w nim ani słowa o Polakach. Cały repoetaż traktował o imigrantach z Rumunii, a to z jednego powodu: w przeciwieństwie do Polaków od Rumunów nadal wymaga się w Niemczech zezwolenia na pracę. Byłą więc mowa o niemiecko - hiszpańskiej siatce firmowych powiązań, w których ukryta była firpa wynajmu pracowników, o warunkach, w jakich rumuńscy robotnicy żyją itp - ani jednak słowa o Polakach.

  • antekguma1

    Oceniono 35 razy 31

    Po co daleko szukać. U niemiaszków to pojedyncze przypadki, ścigane i surowo karane. W Polandi jak by tylko płacili po 700-800€ to byłby raj, a tak płacą 300-400€ i po ostatniej nowelizacji kodeksu pracy niewolnictwo i zapie...nie bez gwarancji wypłaty za 300€ zostało zalegalizowane.

  • artur74

    Oceniono 26 razy 20

    krs.wyborcza.biz/firma/szczegoly/drob-pack-spolka-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia-203170
    Polska firma Drob-Pack zamieszana w wyzyskiwanie pracowników w Niemczech!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje