"Der Spiegel" o Sikorskim: Nie boi się silnych Niemiec, ale ich bezczynności

24.06.2013 18:06

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Niemcy muszą wyprowadzić eurostrefę z kryzysu, nie patrząc na własne interesy - twierdzą zgodnie na łamach tygodnika "Der Spiegel" Jean Asselborn, Felipe Gonzalez i Radosław Sikorski.
Tygodnik "Der Spiegel" w swym najnowszym wydaniu (24.06) publikuje artykuł, w którym, jak pisze, "trzej wpływowi europejscy politycy" z Luksemburga, Hiszpanii i Polski analizują kryzys w Unii Europejskiej, a w szczególności w eurostrefie, i nakreślają sposoby wyjścia z niego.

Widziane z Warszawy

Poza wypowiedziami polityków z Luksemburga i Hiszpanii tygodnik cytuje szefa polskiej dyplomacji. "Der Spiegel" zaczyna od głośnego wystąpienia Radosława Sikorskiego w Berlinie w 2011 r., kiedy to powiedział, że nie boi się silnych Niemiec, lecz ich bezczynności, i cytuje dalej słowa Sikorskiego, że jego wypowiedź nie była w żadnym wypadku nominowaniem Niemiec do przejęcia przywództwa w Europie, tylko stwierdzeniem pewnego faktu.

Sikorski, zaznacza "Der Spiegel", jest przekonany, że demokratyczne Niemcy, ściśle związane z Unią Europejską, potrzebują innych państw do podejmowania decyzji. - To nie są Niemcy, których powinniśmy się bać - miał powiedzieć polski minister.

Niemiecki tygodnik nazywa Radosława Sikorskiego realistą, ponieważ zauważył zmiany, jakie zaszły w Niemczech od drugiej wojny światowej, i fakt, że Niemcy sprzeciwiły się interwencji wojskowej w Iraku, ale w zamian oczekuje on, że Niemcy będą respektowały interesy swoich partnerów.

Tygodnik zaznacza, że Sikorski bez ogródek wytknął Niemcom złamanie dyscypliny budżetowej, co posłużyło innym państwom za pretekst, aby robić to samo. Kontynuując ten wątek "Spiegel" podkreśla, że polski minister jest świadom potrzeby oszczędzania, co wynika z historycznych doświadczeń obu krajów (hiperinflacja w Niemczech w latach 20. zeszłego stulecia i w Polsce w latach 90.), ale patrząc na kraje zmuszone do oszczędzania do granic wytrzymałości, nie można pominąć i drugiego aspektu sprawy: nie można za wszelką cenę dążyć do utrzymania mocnej waluty kosztem gospodarki. - Niemcy powinny być bardziej elastyczne - miał powiedzieć Sikorski.

Sikorski, podobnie jak Asselborn i Gonzalez, proponuje wprowadzenie w obieg obligacji europejskich, ale jak zaznacza tygodnik, nie sądzi, by niemiecki rząd miał na tyle odwagi, aby przekonać do takiego kroku niemieckiego podatnika.

MSZ Luksemburga: Niemcy nie powinny zapominać, po co jest Unia

Ministrowi spraw zagranicznych Luksemburga Jeanowi Asselbornowi przeszkadza ciągłe niemieckie "Wy musicie, wy musicie..." pod adresem krajów Unii borykających się z problemami gospodarczo-finansowymi. Zdaniem ministra Niemcy zawsze w pierwszym rzędzie mają na uwadze własny interes i twierdzą, że "wszyscy inni robią wszystko źle i muszą za taki stan rzeczy ponosić konsekwencje".

Największym zmartwieniem Asselborna jest to, że Niemcy któregoś dnia stwierdzą, że lepiej im iść własną drogą, poza Unią Europejską. Do takiego wniosku dochodzi, czytając wpisy na blogach niemieckich tabloidów. - To byłby koniec wspólnoty - zaznacza. Luksemburski minister jest zdania, że Niemcy nie powinny zapomnieć, w jakim celu i w jakiej politycznej sytuacji powstała Unia oraz ile same Niemcy zawdzięczają wspólnemu rynkowi i wspólnej walucie.

Swoją postawą i metodami zwalczania kryzysu gospodarczego, które sprowadzają się właściwie tylko do dodatkowych cięć i oszczędności, Niemcy stały się "lokomotywą, która nie ciągnie za sobą niczego". Natomiast niemieckie "nein" dla obligacji europejskich i "narzucenie" Unii paktu fiskalnego, którego rozwiązania można by wyegzekwować za pomocą istniejących już prawnych regulacji europejskich, nie są niczym innym jak tylko ruchem w stronę niemieckiego podatnika - "skoro mamy dawać pieniądze, to przynajmniej na naszych warunkach", a kontynuując tę myśl: "Przełożymy niemiecki system na Unię Europejską i wtedy wszystkim będzie wiodło się dobrze".

Widziane z Madrytu

Sytuacja widziana oczami socjalisty wygląda właściwie tak samo. Były hiszpański premier nie pomija własnych błędów, które należy naprawić, ale podobnie jak Asselbornowi nie podoba mu się nastawianie Niemiec, które sprowadza do stwierdzenia: "Europa ma robić to, co się Niemcom podoba". Takie myślenie uważa za krótkowzroczne, a tłumaczy je zmianą podejścia Niemców do Unii Europejskiej. Zmianą, która jego zdaniem, nastąpiła wraz z objęciem rządów przez Gerharda Schrödera, który nie mówił o "europejskich Niemczech, tylko o generacji bez kompleksów" - zaznacza Gonzalez.

Dla Gonzaleza problemem jest narzucony przez Niemcy plan oszczędnościowy, który sprawia, że na rynku nie ma pieniędzy na inwestycje. Innym równie ważnym do dziś nieskorygowanym problemem było wprowadzenie wspólnej waluty bez wspólnej polityki gospodarczej i fiskalnej - podkreśla były hiszpański szef rządu.

Podsumowując, "Der Spiegel" cytuje kluczową wypowiedź Gonzaleza: "Jedyne, co dzisiaj łączy europejskie państwa, to rosnąca antyeuropejskość".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Zobacz także
Komentarze (47)
Zaloguj się
  • rpq

    Oceniono 78 razy 42

    No tak, tylko nie zapominajmy, że zaraz będą wybory i niestrachliwego Sikorskiego prawdopodobnie zastąpi polityk, który we własnym kraju wydaje 3 miliony na swoją ochronę.

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 43 razy 17

    Można różne bzdury wypowiadać i do nich należy twierdzenie, że jedno społeczeństwo będzie motorem Europy? Niemcy muszą wyprowadzić eurostrefę z kryzysu, nie patrząc na własne interesy. Oznacza to 150 normy dla każdego robotnika, 70 prozent podatku i renta od 80 lat aby ratować Europę.

  • biggus-dickus

    Oceniono 60 razy 12

    Sikorski swoją wiedzę ekonomiczną ma chyba od żony.

    Nu dobra, ale jak rozbuchać w Europie inflację?

    Chachmęcą tu z jakiś przyczyn okrutnie.

  • city-zen

    Oceniono 19 razy 11

    "Sikorski, podobnie jak Asselborn i Gonzalez, proponuje wprowadzenie w obieg obligacji europejskich."
    Lepiej zostawiliby finanse w spokoju i zajęli sie swoimi działkami. Od kiedy z nich tacy znawcy finansów? Problem jest prosty do załatwienia: wystarczy aby w radzie egzekucyjnej Europejskiego Banku Centralnego przydzielono niemieckiemu bankowi centralnemu więcej miejsc niż obsadza Komisja Europejska! Że niby europejska kooperacja Niemiec ma polegać na całkowitym zrzeczeniu się suwerenności finansowej?

  • cucurucu

    Oceniono 84 razy 10

    Czy Polsce potrzebny jest minister spraw zewnetrznych, ktorego najblizszym doradca jest jego zona?

  • wks_fanatyk

    Oceniono 90 razy 8

    Cenzura? to jeszcze raz .Minister (nowo)tworu IIIRP "wolnej"Polski , najbardziej boi się własnego cienia i zbrodniczego reżimu w Izraelu , cały platformiany zdRadek "płaskonoski"

  • jamj

    Oceniono 102 razy 8

    "Największym zmartwieniem Asselborna jest to, że Niemcy któregoś dnia stwierdzą, że lepiej im iść własną drogą, poza Unią Europejską."
    ========================================================================
    Oczywiście, że tak zrobią kiedy już gospodarki pozostałych państw Unii będą albo przejęte przez Niemców lub zrujnowane.

  • sselrats

    Oceniono 12 razy 6

    The Economist pisal o podobnej wypowiedzi Sikorskiego tydzien temu zdaje sie.

  • einsatz

    Oceniono 21 razy 5

    Czy to nie paradoks że ten człowiek nosi to samo nazwisko co generał Władysław Soikorski?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje