Krótka ulewa i ulica zmienia się w jezioro. Dlaczego? [W TRZECH PUNKTACH]

23.06.2013 19:58
Dwa tygodnie temu dokumentnie zalana Trasa Armii Krajowej. Dziś woda w świeżo otwartym tunelu na Wisłostradzie. Wystarczy, że chwilę popada deszcz, a w Warszawie i innych polskich miastach błyskawicznie dochodzi do podtopień. Dlaczego? Czy naprawdę nie da się temu zapobiec? Rozmawialiśmy z Urszulą Stefanowicz, koordynatorką Koalicji Klimatycznej.
1. Dlaczego coraz częściej dochodzi do podtopień?
Z pewnością ma to związek ze zmianami klimatu (...) Klimat nie zmienił się tak nagle - od co najmniej paru lat pogoda staje się coraz bardziej nieprzewidywalna, dynamiczna i przestaje pasować do znanych nam od lat cyklów. Mamy więcej susz, gwałtownych wiatrów i trąb powietrznych, gradobić, intensywnych opadów śniegu i deszczu. Wszystko z powodu większej ilości energii i wilgoci w atmosferze.


2. Wiemy to, a jednak ulewy wciąż nas zaskakują i dochodzi do podtopień?
Nasze miasta nie są przygotowane na taką ilość wody spadającą naraz. Nasza infrastruktura jest dostosowana do innych sytuacji, mniejszych opadów. Nie mamy odpowiednio zbudowanych dróg - takich, z których woda byłaby we właściwy sposób odprowadzana. Nasza kanalizacja nie jest dostosowana do odbioru tak dużych ilości wody naraz. Jednocześnie mamy też zbyt dużo przestrzeni wybetonowanej w miastach - więc woda nie ma gdzie odpływać.


3. Co więc można zrobić?
Nigdy nie jest za późno, żeby zmienić zwyczaje. W typowym dużym mieście istnieją miejsca, które regularnie są zalewane. Wiemy o tym od przynajmniej paru lat, a problem narasta. A to jest kwestia prawidłowego planowania inwestycji. Niepopełniania błędów, takich jak np. budowanie przebiegających w nieckach fragmentów dróg bez prawidłowego systemu odprowadzania wody [jak Trasa AK w Warszawie czy tunel na Wisłostradzie - red.]. To przez błędne planowanie dochodzi do takich sytuacji jak ta w Warszawie, gdy spory fragment drogi zamienił się w jezioro.


Przeczytaj cały wywiad z Urszulą Stefanowicz>>

Zobacz także
Komentarze (60)
Zaloguj się
  • maaac

    Oceniono 121 razy 107

    1. Jeżeli pooglądać archiwa prasowe okazuje się, że rożne ekstremalne zjawiska pogodowe to nie jakiś współczesny fenomen. Zawsze były.

    2. To co jest fenomenem współczesności to fakt, że 10 sekund po gradzie w Pcimiu Dolnym wie o tym każdy mieszkaniec (zainteresowany) Ustrzyk Górnych. Kiedyś dowiedział by się o tym dopiero po paru godzinach, a jeszcze wcześniej NIGDY! W ten sposób jesteśmy "zarzucani" ilością informacji o kataklizmach o których kiedyś nie mielibyśmy bladego pojęcia (tak samo jak np o zbrodniach).

    3. Oczywiście, że zawsze znajdzie się taki deszcz, którego kanalizacja nie da rady odprowadzić. I tak będzie ZAWSZE. Idiotyzmem by było budować taką która by odprowadziła wodę z 99,999% deszczów, bo za każdą 9 w tych procentach płaci się coraz więcej pieniędzy i to wykładniczo.

    4 Zgodzę się tylko z częściowo z 2 i 3. Za bardzo betonujemy miasta i budujemy coraz idiotyczniej. Np wrocławski Kozanów na terenach zalewowych. Zlikwidowaliśmy też całkowicie "małą retencję". No a następnym razem jak przyjdzie do któregoś premiera "Paprykarz" z pytaniem "Jak żyć?" należy mu odpowiedzieć - "Jak można pomóc idiocie, który jest na tyle głupi by samemu sobie szkodzić tworząc cenną plantację na terenie zalewowym?".

  • gregor7502

    Oceniono 50 razy 50

    W Japonii też mieli z zalewanymi miastami po obfitych opadach i żeby odciążyć kanalizację większość domów została wyposażona w odbiór deszczówki która zamiast spływać do kanalizacji był przechowywana w specjalnych zbiornikach. Udało się Japońcom,teraz nie zalewa im ulic a ludzie mają darmową wodę którą używają do prania,do spłuczek,do mycia samochodów i do podlewania,tą z wodociągów używają tylko do spożywania.

    Odbetonowali też dużo miejsc w mieście i zastąpili beton trawą,teraz mają spokój z ulewami i pełniejsze portfele bo mnie płacą za wodę.

  • tokarrka

    Oceniono 77 razy 45

    Zastąpili inżynierów i techników , niedouczonym aparatem partyjnym i każda pierdoła urasta do problemu ogólnonarodowego.

  • wmc-33

    Oceniono 40 razy 28

    Z tymi zmianami klimatu wywołującymi ekstremalne zjawiska, a szczególnie z pewnością co do przyczyny, to sprawa taka oczywista nie jest. Zjawiska, które były nie do przeoczenia w przeszłości nie są obecnie wcale częstsze. Na przykład katastrofalne powodzie w Warszawie zdarzały się dość często w XIX wieku, na początku XX wieku, a odkąd ogłoszono globalne ocieplenie jakoś się obraziły na naszą stolicę. To jeszcze żaden dowód, ale wskazówka. Przez ostatnie lata przekonywano nas, że coraz częstsze tornada i huragany w USA są również wynikiem globalnego ocieplenia. Ostatnio okazało się jednak, że od czasu, kiedy są porządnie odnotowywane, ich częstotliwość pozostaje bez zmian.

    Mamy obecnie co roku relacje z trąb powietrznych, podtopień, ekstremalnych ulew, łącznie z filmami, które pokazywane są w programach informacyjnych. Kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu rzecz była nie do pomyślenia: dosłownie nikt nie filmował trąb powietrznych komórką i nie wrzucał tego na YouTuba.

    W dodatku wzrost temperatur w ostatniej dekadzie się praktycznie zatrzymał. Topią się nadal lodowce, bo wcześniej rzeczywiście temperatury nieco wzrosły, wiec skutki będą jeszcze długo odczuwalne, ale w skali ostatnich kilku lat wiązanie przyrostu zjawisk ekstremalnych z przebiegającym właśnie globalnym ociepleniem, które uległo zamrożeniu (być może chwilowemu) jest albo za słabo dowiedzione, albo jest dowodem ekooszołomstwa, którego na Czerskiej nie brakuje.

  • kelob3

    Oceniono 75 razy 21

    co za bzdury !! GW ma nas chyba za matołów ,bylem wielokrotnie w Niemczech samochodem wielokrotnie przezylem tam oberwanie chmury i co...?Nic ,po kilku minutach jezdnia prawie sucha,tunele przejezdne .

  • tadeusz542

    Oceniono 31 razy 19

    Nikt nie pamięta o spadach na boki i rynsztokach odprowadzających wodę do najbliższego spadku którym woda może rozejść się po większym obszarze . Jezdnie biegną pomiędzy krawężnikami które nie pozwalają wodzie odpłynąć na bok i niczym koryto kierują ją do najniższego miejsca. Projektanci zamiast próbować przepuścić drogi estakadami wykombinowali żeby budować tunele w depresjach bo to nowocześniej wygląda ale które w razie deszczu z powodów jak wyżej zamieniają się w pułapki wodne. Bariery energochłonne ciągnące się cholera wie po co kilometrami uniemożliwiają kierowcom ucieczkę z miejsca zalania i pogłębiają straty . Służby miejskie nie dbają o drożność odpływów i to są powody dla których nas zalewa

  • iremus

    Oceniono 17 razy 17

    .....koordynatorką Koalicji Klimatycznej.......
    Czy z każdego tematu trzeba robić sobie jaja? W PRL-u miasta czy kwartały miast projektowały potężne biura urbanistyczne a władza wypierd.alała miliony na tzw infrastrukturę techniczną. Teraz mamy projektantów - specjalistów od wyburzania pałaców kultury i podłączania się do infrastruktury zaplanowanej z perspektywą 10-20 lat. Co roku w miarę jak pajace będą zagęszczać budynki sytuacja będzie coraz gorsza.

  • hegemon49

    Oceniono 29 razy 15

    Wzieli by sie do roboty i cos zmienili w tym kraju bo paplac to kazdy potrafi a robić nie ma komu

  • kalebas

    Oceniono 39 razy 11

    Co za bzdury ! Jaka zmiana klimatu ?
    Po prostu kopie się teraz więcej dziur w ziemi jak kiedyś. Jak się kopie w ziemi dziurę, to trzeba przewidzieć, że jak będzie padał deszcz, to woda będzie do dziury spływać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje