Jest wam gorąco w pracy? Dobrze, że nie pracujecie w kiosku...

21.06.2013 14:24
Pani Grażyna nazywa swoją pracę niewolniczą. Pracuje w kiosku.

Pani Grażyna nazywa swoją pracę niewolniczą. Pracuje w kiosku. (Fot. Albert Zawada / AG)

Jeżeli wydaje wam się, że w waszej pracy jest gorąco, poznajcie historię pani Grażyny. Podczas upałów zdarza jej się pracować po 16 godzin dziennie w kiosku, gdzie temperatura dochodzi do 60 stopni powyżej zera. - To jest właśnie niewolnicza praca - mówi kobieta.
Na skrzynkę Alertu24 przychodzi wiadomość: "Czy wiecie, jak wygląda praca w kiosku RUCHU w te upały? Ajent zatrudnia przeważnie emerytów i rencistów na umowę-zlecenie. Reszta go nie interesuje, a w dodatku jesteś za wszystko obciążany finansowo.

Warunki pracy? Skandal! Toalet zero, w niektórych kioskach bez klimatyzacji (choć i ona nie daje nic, jak okienko otwarte) temperatura dobiega do 60 stopni - wiatraki mieszają tylko to wiszące powietrze. Sauna to mało powiedziane - ale jak chcesz pić, to kupujesz za własne pieniądze. To jest właśnie niewolnicza praca" - pisze kobieta.

Nie chce ujawnić, który to kiosk, ale na pewno jest takich miejsc więcej. - Niestety, nie podam, w którym kiosku pracuję, bo te parę groszy ratuje mi życie - zarabiam na swoje lekarstwa. Pytam tylko, czy w XXI wieku można nieraz 16 godz. wytrzymać bez toalety i wody w pomieszczeniu mniejszym od wymiarów łóżka?

Padam, wstaję i muszę pracować

Pani Grażyna (imię na prośbę bohaterki zmienione), która napisała nam tę wiadomość, ma 58 lat. W kiosku jest codziennie, pracuje na dwie zmiany - albo od 6 do 14, albo od 14 do 22. - Czasem zdarza się, że ktoś nie może przyjść, to siedzi się i 16 godzin - opowiada. Swoją pracę nazywa niewolniczą. Właśnie ze względu na temperatury. - W zimie -10, latem +60 - mówi.

Codziennie dźwiga ze sobą butelki z wodą. - Nalewam ją do tych litrowych po mleku, są najwygodniejsze do noszenia. Do pracy biorę też miskę i schładzam się tą wodą. Wypijam co najmniej trzy litry dziennie - opowiada. Dodatkowo stara się robić przeciąg, ale to nie służy jej zdrowiu. - Przewiewa mi szyję i plecy. Wszystko powykręcane. Często źle się po tym czuję - wyjaśnia. Gdy nie ma klientów, wychodzi na zewnątrz, by "troszkę się przewietrzyć i dotlenić". I tak dzień w dzień. A najgorsze jest to, że jej warszawski kiosk nie ma obok żadnego cienia. - Szklarnia od rana do wieczora. Padam, wstaję i muszę pracować - a ajent w domu się cieszy, że na tobie zarabia niezłe pieniążki.

Z pracy nie zrezygnuje

- Nie da się wytrzymać, ale co mogę zrobić? Muszę jakoś zarabiać, by mieć na leki - wyjaśnia. Razem z koleżankami pytała się najemcy kiosku, czy nie mógłby chociaż załatwić wody dla pracowników. Bezskutecznie. A zarobki liche. Cały miesiąc pracy za 1,2 tys. zł brutto, choć zdarzają się miesiące, że i za darmo. - Mieliśmy pana, który zatrudnił się na chwilę po to tylko, by okraść kiosk. Musieliśmy wszystko za niego spłacić. Pracowałam więc miesiąc za darmo - wyjaśnia.

Pracujecie w podobnych warunkach? Też nie możecie wytrzymać w pracy podczas upałów? Czekamy na wasze historie >>
Kliknij, by przeczytać artykułMożecie też pisać na mój adres: kosma.zatorski@agora.pl

Zobacz także
Komentarze (75)
Zaloguj się
  • jamj

    Oceniono 287 razy 237

    "To jest właśnie niewolnicza praca - mówi kobieta."
    ========================================
    Jest Pani w błędzie, to nie jest niewolnicza praca. Właściciel niewolnika zapewniał mu wszystkie podstawowe potrzeby życiowe, a i potomstwo pomagał utrzymywać, bo za niewolnika PŁACIŁ. Obecnie nikt niewolnika nie kupuje, no bo po co, skoro "siła robocza" przychodzi sama, żebra o pracę i jeszcze wszystkie koszty egzystencji ponosi sama. A jak zachoruje albo zdechnie, to następny egzemplarz zjawi się natychmiast.
    W porównaniu do obecnego "wyrobnika" niewolnik miał złote życie.

  • ya.ay

    Oceniono 134 razy 120

    - Mieliśmy pana, który zatrudnił się na chwilę po to tylko, by okraść kiosk. Musieliśmy wszystko za niego spłacić. Pracowałam więc miesiąc za darmo - wyjaśnia.

    A z jakiej przyczyny? Złodziej był spokrewniony z resztą pracowników? Właściciel załatwił sobie odszkodowanie nieubezpieczonego interesu? A może ma coś na sumieniu, skoro nie zgłosił przestępstwa?
    Współczuję, ale proszę spróbować walczyć.

  • luzdelaluna

    Oceniono 79 razy 77

    Pracuję na stacji benzynowej, klimatyzacja nie działa a firma nie kwapi się aby ją naprawić. W ciągu dnia temperatura dobija do 40 stopni C a stać i obsługiwać trzeba. Na nockach nie jest lepiej przy temperaturze powyżej 30 stopni C.
    A wydawałoby się, że na stacjach benzynowych powinny lepsze warunki panować. To nie jest byle jaka stacja tylko sieciówka. D
    Dlatego doskonale rozumiem Panią z artykułu i szczerze współczuję.

  • zawszedana

    Oceniono 75 razy 73

    Myusle,ze ta Pani jednak ma konskie zdrowie.Za zadne pieniadze nie poszlabym do takiej pracy ,bo te zarobione gorsze nawet na ratowanie zycia nie starcza,Nalezy pomuslec o zmianie pracy.Moze inne kioski juz bardziej nowoczesne maja wc i sa wieksze i wiecej w nich powietrza.Ajent powinien zapewnic wode do picica przy takich upalach,Nasłac Panstwowa Inspekcje Pracy. Trzeba walczyc o wlasne życie i zdrowie.Wiele ludzi narzeka ale nic z tym nie robi.

  • thebel

    Oceniono 103 razy 43

    W sali polonistycznej, w której prowadzę lekcje istna sauna, sala jest wysunięta na południe na II piętrze, do godz. 17:00 przez cały czas parzy słońce, tylko dzięki Rodzicom uczniów mamy lekką osłonę - rodzice kupili do klasy rolety. Po 2 godzinach pisania na tablicy jestem zmachana, dzieciom kleją się w dłoniach długopisy, w zeszytach ślady potu od dłoni. W dzienniku ledwo wpisuję temat. Pozwalam na lekcjach pić, jednak dzieciom i tak jest niedobrze. Na wycieczce już byliśmy. Kolejny tydzień będziemy się smażyć w salach, może uda się załatwić wyjście do teatru, ale nie wiem, czy znajdę dodatkową opiekę, bo sama ponad 25-osobowej klasy nie mogę wyprowadzać poza teren szkoły, każdy jest zajęty kupowaniem nagród, wypełnianiem dokumentacji, rozliczaniem rocznym funduszy klasowych, co naturalne pod koniec roku. Uważam, że pani minister, która przedłużyła rok szkolny przesadziła. Dzieci się męczą i ja jestem wykończona po 5 lekcjach, w ciągu których musiałam wykonać 7 telefonów do rodziców, by odebrali dzieci, bo jest im niedobrze i źle się czują, proces dydaktyczny ledwo się posuwa przez takie upały. I jakoś trudno mi się dziwić, choć to niewychowawcze - że gimnazjaliści uciekają z lekcji.

  • ulanzalasem

    Oceniono 40 razy 36

    Zgłosić gnoja...stracą pracę ? Lepiej wyeliminować taką patologię z rynku, bo to nie jest normalne traktowanie nie tylko pracownika, ale także człowieka. Jeżeli taki osobnik chce prowadzić jakikolwiek biznes to będzie musiał ponieść karę i wiedzieć, że takie zachowanie nigdy się nie może powtórzyć. Godząc się na patologię pogarszamy tylko naszą sytuację, ale także innych, sami napędzamy takie sytuacje.

  • nuella_123

    Oceniono 80 razy 30

    Szkoły w ogóle nie są przystosowane do pracy w takich upałach, brak rolet, żaluzji - temperatura ponad 30 stopni, brak wody mineralnej. Ale muszą znaleźć się pieniądze na cygara i garniaki dla premiera !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX